-
Liczba zawartości
190 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez CrazyPillow
-
Jak zwykle niezawodny PLA dał radę. Na to szpachla Wamodu i polerka. Wygląda średnio, bo szpachla weszła pomiędzy nierówności wydruku, ale pod palcem czuć lustro. Po pomalowaniu się przekonam. Mam nadzieję, że na tą szpachlę będę mógł nakleić owiewki. Conieco z kabiny też już wstępnie zrobiłem.
-
To by było za proste .
-
Dzięki stukrotne. Ciekawą kolekcję gość zebrał, choć raczej poszedł na ilość. Tak czy owak szacun. Z tego co udało mi się ustalić to człowiek nazywa się Jakub Kubas (ma kanał na YT i FB) i chyba zrobił coś koło pół koła modeli. Ten RWD-12 wygląda w jego wykonaniu coś jak skrzyżowanie RWD-8 z silnikiem z Czapli i powiększonymi lotkami. Jak nic konkretniejszego się nie dowiem to chyba będę musiał interpolować coś pomiędzy RWD-8 a prototypem Czapli RWD-14/I i to zrobić z silnikiem Wright Whirlwind J5B. Z braku laku można zrobić pół fikcję historyczną.
-
No nie. Tylko emalia Humbrol. O take farbe walczyłem.
-
Dzisiaj przyszedł model bazowy - IBG, wczesna wersja Karasia. Zaczynam dumać, jak to pociąć. Ale model jest taki śliczny, że aż żal przerabiać .
-
Dzisiaj próbowałem wydrukować silnik, ale ten nieszczęsny HIPS ciągle zatykał ekstruder. Jutro spróbuję z PLA.
-
Ok, autogrilla ciąg dalszy. Zajmijmy się oszkleniem: Naśladując sposób budowy kabiny z RWD-5, wybrałem sklejenie kabinki z kawałków polietylenu. Jest idealnie przezroczysty, no kryształ. Kleiłem klejem Contacta Revella (wiadomo, że rozpuszczalniki uszkadzają szybki, osadza się biała mgiełka). Używam ten klej, daje radę, jak znacie inny dobry, to proszę napiszcie. Wiatrochron planowałem wygiąć (3 szyby, czyli 2 gięcia). Podobnie góra - chciałem lekko wyprofilować i gotowe. Nie chciałem termoformować, bo to dosyć kanciasta kabina, o odlewie z przezroczystej żywicy nie myślałem (brak doświadczeń). Tyle teorii, teraz praktyka: Boczne szybki dały się wkleić szybko, łatwo i bez problemów. Wiatrochron okazał się trudny: otóż gięcie poliwęglanu powoduje jego zbielenie w miejscu gięcia na znacznej powierzchni. Więc zamiast zgiąć w dwóch miejscach, delikatnie wygiąłem w łuk i poszło (oczywiście nie za pierwszym razem). Wynik był ok, ale namęczył się człowiek. Góra dała w kość, zagięcia, które trzeba było wykonać spowodowały zbielenia, które trzeba było zamalować, stąd te grubsze pręty po bokach u góry. Ale mimo wszystko dało radę, udało się nie zabrudzić szybek. Najgorsze jednak było to, że poliwęglan jest bardzo śliski i bez zmatowienia (które na tak maleńkich powierzchniach jest trudne i prawie nic nie daje) nałożona na niego farba lepiej trzyma się taśmy maskującej niż szyby. To znaczy trzyma się świetnie, dopóki nie zaczyna się ściągać taśmy (razem z okoliczną farbą). Pewnym rozwiązaniem jest pomalowanie srebrzanką naklejki i naklejenie cienkich pasków (można też zrobić szpilką dziurki, imitujące nity). A Wy, jakie macie metody na zrobienie oszklenia o takiej geometrii? Bo z tego co obserwuję to standardem jest zrobienie szybki jak kryształ, żeby wyposażenie kabiny było bardzo dobrze widoczne.
-
Rysunek na silnik zrobiony (trochę kanciaty, ale resztę się doszlifuje. Kółka spróbuję doszpachlować, bo te 50 mm na średnicy (25 mm na promieniu) w realu to w 1:72 to 0,34 mm. Wystarczy nałożyć cienką warstewkę i ładnie obrobić. Jak nie wyjdzie spróbuję dokleić te oryginalne, z zestawu. Ale może da się prościej.
-
Lotki zesztukowane, kółka pożyczone bez wiedzy i zgody z RWD-6, szczyt statecznika pionowego wyszlifowany z polistyrenu 2mm. Myślę nad silnikiem. Chyba druk 3D, bo część zwarta, więc nie powinno być kłopotu z wydrukiem. Jest tylko jeden problem: RWD-6 miał koła fi450 mm, a RWD-8 fi500 mm. Trzeba będzie troszkę doszpachlować i dorzeźbić. Ten mały rozmiar kół z RWD-6 gołym okiem będzie widać.
-
W sumie genialne. Nie zajażyłem od razu, chociaż przecież zrobiłem drzwi w tej technice. Pomysł przedni, ale obawiam się że tu nie przejdzie. Miejsce sklejenia części dorabianej kabiny z bazą (mniej więcej w połowie wysokości kadłuba) musi być porządnie zaszpachlowane i wyrównane. I nie chodzi tu o ładne sklejenie. Kształt kadłuba będzie się trochę różnił na styku i przejście musi zapewnić szpachla. Lepiej przy tym wyrównywaniu nie mieć w pobliżu okien. Gdyby wywalić cały tył kadłuba, to ta technika byłaby świetna. Ale niestety część kadłuba z usterzeniem też musi być przerobiona, bo pękaty kadłub na górze mocno zmienia kształt wokół usterzenia pionowego.
-
A no tak, musiałem coś pokręcić. A do muzeum w Krakowie się wybieram (byłem za dzieciaka) i też polecam innym. Ostatnio byłem w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie (jest parking, ładna wystawa pod dachem i w plenerze, jest co oglądać). Też serdecznie polecam - w środku Polski, więc każdy ma blisko . Drogę też zbudowali .
-
Czasu ostatnio nie za wiele, ale udało się puścić piłkę 0,3 mm w ruch (moja ulubiona) i oddzielić te części, które podlegają przeróbce. Zawsze coś.
-
Po mojemu, to dowolną techniką (wytłoczenie, wypalenie, wycięcie), a potem sklejeniem i porządną obróbką, należy doprowadzić do stanu takiego jak np. w modelu Aero C-3A. Czyli finalnie zostaje wklejenie okienek, sklejenie połówek, obróbka, doklejenie ogonka i pomalowanie. Pod żadnym pozorem po wklejeniu oszklenia nie można obrabiać w tym miejscu. Na tym modelu widać (oczywiście miał usterzenie podwójne), że stery pionowe można dokleić na końcu.
-
Brzmi jak plan, ale nie bardzo kumam jak miałbym załatwić tą techniką problem okienek? Mógłbyś proszę wyjaśnić?
-
Dobra, zestaw ZTS-u kupiłem sobie już wcześniej, teraz trzeba będzie delikatnie go przerobić: z kadłuba odciąć silnik, z płata odciąć lotki, ze steru kierunku górną część (powyżej statecznika). Owiewki kół pożyczę z RWD-6 (też ZTS). Zostały mi w skrzynce z niewykorzystanymi częściami. Na razie wrzucam fotkę części, żeby było wiadomo z czego startujemy.
-
Ok, pora zrobić trochę podsumowań. Może podzielę to na kilka postów pokrywających poszczególne części: kadłub, oszklenie, podwozie, skrzydła, usterzenie, zespół napędowy. Tutaj zajmiemy się kadłubem: Model miał być budżetowy, sprawdzić kilka technik wykonania a przede wszystkim pokazać w realu 3D kadłub PZL.13. Myślałem, że ze względu na fakt, że samolot miał być metalowy, to kadłub będzie raczej owalny, zwłaszcza w tylnej części. Okazało się, że kadłub jest bardzo ciasny (ok 1,4 m maks. szerokości i ostatnie dwa miejsca znajdują się sporo w tyle. Żeby tam zmieścili się ludzie, kadłub musiałby być jeszcze prawie prostokątny, dopiero za tylną ścianą kabiny pasażerskiej mógł zmienić przekrój na nieco bardziej owalny. Ponieważ kadłub jest stosunkowo krótki, to zwężenie kadłuba jest dosyć gwałtowne (co również skutkowało konfuzją z umieszczeniem znaków rejestracyjnych na kadłubie (chociaż mogłem je zrobić większe i wcisnąć nieco niżej - pod ostatnie okno. Technologię kadłuba planowałem zrobić w płyt wyciętych z polistyrenu (choć bałem się czy idealnie równo wytnę obie połówki razem z oknami). Wtedy wpadłem na pomysł wydrukowania z polistyrenu wysokoudarowego (HIPS) metodą FFF. Na wydruku miałem wyciąć okna. Pomysł teoretycznie dobry okazał się w praktyce niestety fatalny. Grubość druku wynosiła dwie dysze drukarki (czyli 0,8 mm), przy PLA to nie problem - powłoka byłaby w porządku. Niestety HIPS po wydrukowaniu stał się niezwykle kruchy i cienkościenna część pękała głównie na granicach warstw (czyli mogła strzelić co 0,15 mm). Normalnie ten materiał po wydrukowaniu jest dosyć fajny (jeśli drukujemy grube elementy), czego dowodem jest podwozie. Świetnie się klei typowymi klejami topiącymi polistyren, jakby był z zestawu. Dla grubych elementów kruchość nie ma znaczenia. Okazuje się jednak, że aby uzyskać ładną powierzchnię wydruk należy porządnie przeszlifować, bo "dolinki" pomiędzy warstwami są spore (choć nie wyglądają). Trzeba więc uwzględnić, że taki np. silnik będzie po obróbce lekko 0,5 mm mniejszy na średnicy. Albo i więcej. Czyli niemało. Kadłub sklejałem najpierw z dwóch połówek, potem dorabiałem część górną. Według mnie to też był błąd. Aby to ładnie wyszło należy najpierw przygotować gotowe dwie połówki (L i P), bez usterzenia (to powinienem dokleić na końcu, a nie od razu integrować z kadłubem - następny błąd, wynikający z konstrukcji zestawu bazyowego). Wtedy kadłub można ładnie wyszlifować na gładko (bo będzie w większości wypukły), nanieść rysikiem podziały blach i mamy klasyczną konstrukcję jak z zestawu. Następnie w te gotowe elementy wklejamy okienka, sklejamy połówki, szlifujemy, poprawiamy łączenia blach w miejscu klejenia i kadłub powinien być ok. Potem doklejamy usterzenie i malujemy. Jeśli czysto i prosto skleimy i pomalujemy, to jakość nie powinna być problemem. Mój problem polegał na tym, że po wklejeniu okienek miałem jeszcze do zrobienia szlifowanie boków kadłuba (integrację z dolną częścią kadłuba), w czym przeszkadzał kruchy materiał, okienka i usterzenie. To było za dużo na raz. Jak teraz patrzę na proces budowy, to do momentu wklejenia kabiny pasażerów efekt był w miarę ok, potem zaczęły się problemy.
-
W internecie udało mi się znaleźć tylko wzmiankę w Wikipedii oraz na www.samolotypolskie.pl , że RWD-12 miał mieć silnik Wright Whirlwind J5B o mocy 220 KM (gwiazdowy 9-cyl. z 1925r). Silnik był u nas ponoć produkowany licencyjnie w zakładach Skody i Avia. Sam samolot miał być nieco dłuższy od RWD-8 i posiadać większą powierzchnię nośną. Tyle udało mi się na razie ustalić.
-
Kolega Baas ArK proponował model SK-Model (ex-Heller). Z tego co kojarzę ten model, ma on wklęsłe linie, co da możliwość wytrasowania takich samych linii na przerabianym kadłubie. Ale tym razem jestem otwarty na wszelkie sugestie. Dobra baza to podstawa. Tym razem już nie będzie po taniości . Ale skala pozostaje 1:72. Choć 1:48 kusi, oj kusi.
-
Jak podaje p. A. Glass w książeczce "TBiU nr 72 samolot szkolno-łącznikowy RWD-8" (skąd też zaczerpnąłem poniższy obrazek): w 1933 r. zbudowano trzy dalsze (po dwóch wcześniejszych prototypach) egzemplarze RWD-8. Trzeci samolot tego typu o nr fabr. 64 i znakach rejestracyjnych SP-ALB była maszyna wyposażona w silnik Hermes II z cylindrami stojącymi a nie wiszącymi (tak samo jak drugi prototyp SP-AKN). Przyznam, że od razu ten rysunek przykuł moją uwagę i pojawiła się chęć zbudowania tego modelu chociaż w skali 1:72, bazując na niezbyt wyrafinowanym (ale i całkiem dokładnym jak na tą skalę) zestawie ZTS-u. Po wnikliwej analizie w/w książeczki, doszedłem do konkluzji, że samolot ten miał kilka cech, różniących go od "typowych" RWD-8 (ok, wiem, że była wersja PWS (wojskowa) i DWL(aeroklubowa) i stanowiły same w sobie odrębne standardy). Ale nasz SP-ALB różnił się jednak od innych maszyn RWD-8 takimi cechami: zwężone końcówki skrzydeł (charakterystyczne dla pięciu pierwszych zbudowanych RWD-8 wyższy ster kierunku silnik Hermes II z wiszącymi cylindrami (moja ulubiona cecha, chociaż wiem, że dla pilotów całkiem to bez sensu) owiewki kół Wszystko to sprawia, że na nielicznych zdjęciach samolot ten prezentuje się bardzo oryginalnie. Niestety nie znalazłem żadnego jego modelu w sieci. Czego o "zwykłych" RWD-8 nie można powiedzieć (i dobrze). Więc chociaż jeden model tego samolotu nie zawadzi, zwłaszcza, że moim zdaniem naprawdę fajnie wygląda.
-
Witam. W tym wątku będę opisywał budowę samolotu PZL.13 w wersji beta. Jeśli kojarzycie mój wątek, gdzie wykonałem model tego samolotu, wyszło tam trochę pośpiechu i niedociągnięć. Ponieważ jednak wielu z Was zaciekawił ten temat, a sam model stanowił dosyć sporą przeróbkę modelu "Karasia", charakteryzującą się zwłaszcza kabiną ze sporą liczbą okien, postaram się tutaj zrobić tą przeróbkę znacznie lepiej, bazując na zdobytych doświadczeniach oraz liczę na szeroką dyskusję i burzę mózgów z innymi forumowiczami.
-
Dobrze, będziemy kończyć powoli ten wątek, do modelu nr 2 zrobię nowy, żeby było na świeżo. A poniżej obiecane fotki na płycie lotniska. Zwróćcie proszę bardziej uwagę na samolot niż na model (który ma swoje niedociągnięcia i błędy). Mam nadzieję, że te zdjęcia zainspirują kogoś z Was do zrobienia swojego modelu jakiejś zapomnianej polskiej konstrukcji. To niesamowite, że w czasach, kiedy obecnie u nas projektuje się prawie tylko bezpilotowce (bo komuś mogłoby się coś stać), to nasi pradziadkowie projektowali i budowali maszyny pasażerskie, które miały konkurować ze światowymi potentatami.
-
Trochę tak. Dlatego mądrzy ludzie proponowali inną bazę na początku. w wklęsłymi liniami. I to będzie dobry punkt startowy w nowym modelu.
-
Dzięki za ciekawy temat. Namalowałem tak, bo niektóre późniejsze samoloty LOT-u miały coś takiego i wg mnie nadawało to maszynie niezłego widoku. Nie chciałem, żeby wyglądał, jakby cały wpadł do srebrzanki . Ponieważ samolot byłby budowany w latach 31/32, to mógłby mieć to rozwiązanie (nasi konstruktorzy wtedy dosyć szybko absorbowali wszystkie nowości). Ale znasz się i masz rację: ten samolot mógł nie mieć tych urządzeń i mieć srebrne krawędzie natarcia. Zapamiętam przy budowie nowego. Dzięki.
-
Dzięki za wyrażenie opinii i uświadomienie mi ważnego faktu: myślałem, że temat nie wzbudzi szczególnego zainteresowania a okazuje się że tak nie jest i inni nie tylko chcieliby zobaczyć ten samolot jako model, ale nawet więcej: jako naprawdę ładnie dopracowany model. Czyli duch w Narodzie nie ginie . Dobrze, że teraz mamy dyskusję o detalach, sposobie pomalowania, wykończeniu itp., bo gdybym nie dociągnął tematu do końca, to ta dyskusja i podpowiedzi mogłyby się w ogóle nie pojawić. Chciałem iść do następnego modelu, a jest co robić (PZL-4, PZL-16, PZL-27 etc.) ale może jest sens wrócić do tematu PZL.13, dopracować technologię, stworzyć naprawdę ładny model i dopiero później brać się za inne samoloty pasażerskie, które mają masę okienków po bokach. Ciekawe czemu tyle ich tam jest? . A przy okazji powstanie coś, co ucieszy nawet najbardziej wymagających obserwatorów. Teraz mam model na biurku, który mogę dokładnie obejrzeć z każdej strony, nie mam ciśnienia, większość największych problemów została ogarnięta, można zrobić porządnie krok za krokiem, wrzucać zapytania na forum co sądzicie o takim a takim rozwiązaniu, malowaniu, detalu i pomalutku wdrażać razem wypracowaną wiedzę. Pierwsze koty za płoty.
-
Spokojnie, po fotkach na płycie lotniska zrobię porządny rachunek sumienia w punktach i mocne postanowienie poprawy (też w punktach - wytycznych do budowy modelu nr 2). Zamówiłem już folię do druku kalkomanii, kombinuję z odlewami z żywicy, odkurzam drukarkę SLA i ploter laserowy. Wiele rzeczy można zrobić inaczej, z lepszym efektem. I od razu zaznaczam, że szybko nie będzie. Według wzoru: jakość = współczynnik Kowalskiego * czas. Ale nie od razu, temat muszę sobie porządnie poukładać. Wersja testowa już była . Więc korzystając z okazji chciałem zaanonsować mój następny model. To będzie RWD-8. Ale będzie to trzeci prototyp, nr fab. 64 i znakach rejestracyjnych SP-ALB z silnikiem Hermes II.
