-
Liczba zawartości
190 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez CrazyPillow
-
Dobra myśl. Ja naprawdę przednio się bawię przy tym modelu. Przy tym zrobienie fikcji z wiarygodną "legendą" jest naprawdę wymagające i trzeba trochę doczytać, i o konstrukcji i o wydarzeniach, rajdach i wyścigach i o pilotach, którzy na tym latali i o schematach malowania... To nie jest taka zabawa, jakby się mogło wydawać . A przy dobrym pomyśle każdy by się zastanowił: no przecież takie coś mogło powstać... czemu nie?
-
Wznios faktycznie dodałby trochę uroku bo oryginalny płat jest typowy "górny", niestety powinienem był o tym pomyśleć zanim skleiłem skrzydło, bo w tym przypadku trzeba centropłat z podwoziem zostawić prosto jak jest a podgiąć tylko końcówki skrzydeł, za punktem mocowaniem podwozia. A już niestety zacząłem malować całość. My fault. Przed sklejeniem skrzydła to byłoby prosto obciąć końcówki, trochę szlifnąć i nawet szpachli by nie trzeba było. Próbowałem lekko odgiąć z ręki, w końcu plastik, ale trzeszczy i boję się, że strzeli. Ok, jest jak jest, pierwsze koty za płoty. Zawsze coś się musi nie udać, pozostaje nauka na przyszłość. Usterzenie Rudlickiego, owszem, fajnie wygląda, miało być taką ciekawostką historyczną, klasyczne usterzenie też byłoby ładne, albo nieduże podwójne, takie jak w PWS-19, też prezentowałoby się szykownie. W ogóle dochodzę do wniosku że RWD-5 to naprawdę ładny samolot był, skoro nawet po takiej dzikiej przeróbce nieźle wygląda .
-
Malowanie - tak sobie myślę, że tak samo jak oryginalny SP-AJU, czyli srebrny (czyli bezbarwny), owiewki kół malowane tak jak w RWD-6, z czerwonymi akcentami. Na prawym skrzydle chodnik od krawędzi spływu do drzwi w kolorze czarnym. Litery rejestracji czarne - tak, wiem, że były czerwone, ale kalkomanii z ZTS-u nie przeskoczymy. Zresztą podobno RWD-5bis po przeróbce na RWD-5 dostał rejestrację z czarnymi literami. Płoza ogonowa też na czarno (to chyba robili z resora) a opony podwozia głównego - zaszaleję i zrobię czarne .
-
No tak, mnie też przypomina Bonanzę, tylko jednomiejscową . Co do oprofilowania, popatrzcie na to piękne zdjęcie Bonanzy od Artek82. Jest jakieś oprofilowanie skrzydło-kadłub? Sprawdźcie proszę RWD-16, 16bis, 19 czy RWD-21. Minimalna owiewka, mimo, że kadłub szedł prosto w tył, a nie "uciekał" do góry. A tutaj kadłub "zmyka w górę". Tu się niestety owiewki nie wciśnie. Dodatkowo kłóciłoby się to z konstrukcją: kadłub z rur, skrzydło drewniane. Te ogromne przejścia skrzydło-kadłub to "wina" metalowego PZLa, a i tak w PZL-49 wywalili to ustrojstwo w porównaniu do PZL-37. Bo sztucznie trzymali przekrój poprzeczny aż do miejsca, w którym kadłub i tak musiał się zwęzić i wtedy powietrze i tak się odrywało i wszyscy się zdziwili, jak zmierzyli opory w tunelu aerodynamicznym. Ja wiem, że to by ładnie wyglądało, ale konstruktorzy Bonanzy wiedzieli co robią. Dzisiaj szlifowałem trochę, dokleiłem rurkę Pitota i osłony rur wydechowych. Dołożyłem pierwsze lepsze śmigło dla efektu. Teraz jeszcze polerowanie i malowanie.
-
W książce "Franciszek Żwirko" autorstwa Henryka Żwirki widziałem zdjęcie RWD-2 na nartach podczas Zimowego Rajdu do Estonii w 1931 r. Więc z tymi nartami fajny pomysł, ale nie taka znowu fikcja ;). Ale RWD-5 albo RWD-6 na nartach nigdy na zdjęciach nie widziałem. Może widzieliście takie zdjęcia? Dzisiaj dorobiłem brakującą górę kabinki (wyszło trochę kanciasto), oraz dokleiłem podwozie, na razie wszystko schnie, i dobrze, żeby było prosto. Potem szlifowanie, drobne elementy (osłony rur wydechowych, rurka Pitota) no i farba. Aaaaa, no i śmigło.... Będzie metalowe o zmiennym skoku z RWD-6, takie jakie mieli na Challenge'u.
-
A mnie nasunął się taki pomysł: RWD-6 na pływakach. No bo czy to nie jest dziwne? Samoloty na Challenge'u miały być turystyczne. RWD-6 powstał w TRZECH (sic!) egzemplarzach! SP-AHM rozbity podczas prób, SP-AHN spadł pod Cierlickiem Górnym k. Cieszyna ze Żwirką i Wigurą na pokładzie, został tylko SP-AHL, z poprawionymi zastrzałami i to jedyny "ptaszek", który dożył do wojny (wojnę ogólnie mało co przeżyło z" ptactwa"). A jeśli o samolocie turystycznym mówimy, to 3 sztuki na 35 milionowy wtedy kraj? No turystyka po byku! NO A GDYBY TAK ZROBILI TEGO WIĘCEJ? Np. w wersji sun-water-fun? Taka alternatywna rzeczywistość.
-
W tym temacie to postaram się wykorzystać fakt, że przednia część oszklenia kabiny idzie do góry, żeby zetknąć się z płatem. Z przodu można zrobić lekką wypukłość, no a z tyłu, to sami wicie, rozumicie, że tam kadłub jest płaski jak stół bilardowy i kabinka też będzie tam prosta. Cóż, przeróbki mają swoje ograniczenia. Zresztą mam wrażenie, że w tamtym okresie, kabiny jeszcze były kanciate. Chyba nawet seryjne RWD-5 miały trójdzielony wiatrochron i chyba tylko RWD-5 bis miał ładnie wygięty celuloid. Przynajmniej takie mam wrażenie (np. zdjęcie SP-AGJ z Wikipedii). Więc chyba będzie kanciato i wyjdzie albo lamersko, albo... autentycznie
-
Bardzo słuszna uwaga, aczkolwiek rzut pionowy to chyba tylko połowa powierzchni statecznika pionowego, więc skosy tego typu usterzenia nie są duże a co za tym idzie rzut poziomy niezbyt się zwiększa. Oczywiście rozpiętość powinna być większa, ale niezbyt zauważalnie, a robienie całkiem nowego, wykonywanie linii żeberek (ja mógłbym tylko wklęsłe - rysikiem a model ma perforację wypukłą), to byłby trochę przerost formy nad treścią. Dosztukowanie też mogłoby dać średni efekt. Tak więc wykorzystuję to co jest, w nadziei, że mniej spostrzegawczy nie zwrócą uwagi. A na bystrzaków.... cóż, nie ma rady, i tak zobaczą ;). Jest jeszcze inny problem.: ciąg silnika umieszczonego nad płatem będzie dodatkowo pochylał (a nie zadzierał) maszynę jak w przypadku górnopłata. Ponieważ w klasycznym układzie samolotu usterzenie poziome daje siłę w dół, to potrzebne będzie większe usterzenie, albo mocniej zaklinowane, co dla samolotu do dalekich przelotów jest średnim pomysłem. Co lepsze, większe pod mniejszym kątem czy mniejsze pod większym? Cóż, bez aerodynamika nie rozbieriosz... Eeee, dobra, lecimy jak jest
-
Bo pomysł jest taki, że w RWD chcieli zrobić samolot na drugi przelot Skarżyńskiego, tylko że tym razem w dwie strony. Jak wiecie RWD-5 bis "Amerykanka" wróciła do Europy na pokładzie statku "Avila Star" płynącego z Rio de Janeiro do Boulogne (Francja). Dopiero z Francji Skarżyński wrócił samolotem do kraju. Więc pomysł był taki (mój pomysł, na historical fiction), że przelot owszem, ogromnym wyczynem był, ale jak zwykle nasi mieli niedosyt i szykowali się do lotu w dwie strony. Do tego przydałby się samolot o zmniejszonym oporze aerodynamicznym. Dolnopłat ma krótsze podwozie i można je zrobić bardziej opływowe, do tego usterzenie "V" też stawia mniejszy opór - przecież to byłoby trzy-cztery lata po testach tego rozwiązania w Polsce. A jak coś jest i działa i na dodatek dobre, bo polskie, to czemu nie skorzystać? Oki, dzisiaj wkleiłem skrzydło i usterzenie i boczne szybki kabiny. Więcej nie dało rady, sami rozumiecie - sobota.
-
No, silnik mocno zmieni bryłę, jak ktoś lubi klasykę (co osobiście całkowicie rozumiem), to faktycznie nie polecam. Już sama zmiana silnika na gwiazdę w wersji lądowej będzie niezłą konwersją. Co do pomysłu z pływakami: proponowałbym wersję dwumiejscową - można do tego dorobić fajną "legendę", że mogli zrobić prawdziwy samolocik turystyczny - ponieważ w Polsce rzek jest całkiem sporo, to zwykły pilot zawsze mógł lądować na rzece albo innym jeziorze. Prawdziwa turystyka.
-
Też wpadłem na taki pomysł, fajny, ale na razie mam inne pomysły, więc ja odpadam, ale zachęcam szanownego kolegę. Albo RWD-5 z silnikiem gwiazdowym (silnik z RWD-6)? Ciekawie by to wyglądało. Pływaki można skołować z Piper-Cup firmy KP albo SMER. Jest taki na pływakach a oba samoloty raczej jednej klasy i wielkości. W sumie nie taka naciągana fantazja - po prostu nie zrobili, ALE PRZECIEŻ MOGLI! Po prostu czas leciał, a rozwój samolotów w latach trzydziestych to była jakaś rakieta, ci konstruktorzy to chyba jakieś cyborgi były! Coraz to nowe rzeczy wypuszczali i niekoniecznie eksploatowali stare dobre pomysły do końca.
-
Takie nietypowe modele są fajne. Można się poczuć trochę jak konstruktor. Z drugiej strony, faktycznie, gdyby historia potoczyła się ciutek inaczej, to takie inne samoloty naprawdę mogłyby powstać i znalibyśmy je od zawsze. Oczywiście bardzo szanuję modelarzy, którzy robią modele super historycznie dokładne, bo w ich modelach zachowują dla nas kawał historii i robią ogromną robotę archiwistyczną. Wielki szacun. Ale w każdej dziedzinie fajnie zrobić czasami wariację na temat, bo to jest co nieco odświeżające :). Ok, wracając do dolnopłatowego RWD-5, kabinka wyschła po malowaniu, tak samo wnętrze kabiny i jej podłoga na płacie. Kółka też wyheblowałem - standardowe owiewki i golenie zrobione z ramki (eko i recykling musi być ). No i jak zwykle niecierpliwość wzięła górę i musiałem przymierzyć. Jutro klejenie skrzydeł, ogonka i łapek.
-
Kadłub i płat sklejony, malowanie zrobię później, w końcu rzeźbię troszkę w ciemno. Płat przyłożyłem do dolnej strony kadłuba, dokładnie tam, gdzie był w górnopłacie (żeby było to samo wyważenie - fantazja też musi mieć granice) i zaznaczyłem przód i tył piłą a następnie wyciąłem otwór na skrzydło. Jeszcze trzeba będzie dopiłować do dokładnego kształtu płata, ale tak, żeby nie naruszyć drzwi. Statecznik pionowy zostanie na zaś (przyda się), ale jeśli ma być Rudlicki, to trzeba dorobić owiewkę z tyłu kadłuba (wiadomo - sport maszyna). Usterzenie pionowe rozcięte i wygięte (wiem, że powinno być ciut większe, ale odpuszczam, korzystam z oryginalnej części). Podwozie będzie jedno-goleniowe stałe, wykorzysta się to co jest, na razie zrobiłem otwory na dolnej stronie płata, tam gdzie będzie (będzie na wpust - łatwy montaż i mocniejsze będzie). No i szpachlowanie tej wnęki na dole krawędzi natarcia pod kabinę i obcięcie wypustów - w dolnopłacie się nie przyda. Jak wyschnie to czeka mnie przymiarka oraz malowanie wnętrza kabiny. Samo wyposażenie kabiny już częściowo schnie.
-
W 1928 r inż. Jerzy Rudlicki opracował usterzenie motylkowe "V" a w 1931 r. wypróbowano je z powodzeniem na samolocie Hanriot H-28. Gdyby RWDziaki robili wersję super plus dla Skarżyńskiego, mogliby je użyć (Skarżyński przeleciał Atlantyk płd w 1933 r.). Przecież to byli łebscy ludzie. Do tego ten samolocik jako dolnopłat miałby krótsze i bardziej zwarte (i opływowe) podwozie. Tylną płozę też mogliby zrobić chowaną w locie. No i taki samolocik spokojnie mógłby polecieć nie tylko z powrotem ale też w listopadzie, kiedy układ pasatów na przeskoku przez południowy Atlantyk jest niesprzyjający. Zresztą oryginalny RWD-5bis i tak miał zasięg 5000 km a wystarczyło 3500 km. No, ale jak się nie ma radia na pokładzie to małe opory, duży zbiornik paliwa i dobry kompas to podstawa :). Plan jest, lecimy z robotą:
-
Taki lżejszy temat z rodzaju what-if? Zastanawialiście się kiedyś, co by było gdyby konstruktorzy w RWD przed wojną mieli trochę więcej czasu i środków i wypuścili już we wczesnych latach trzydziestych swój pierwszy dolnopłat? Np. na bazie RWD-5. Kpt Skarżyński miałby czym lecieć w obie strony ;). A ponieważ modele ZTS-u jakieś strasznie drogie nie są, więc czemu by się nie zabawić w taką fikcję historyczną? Takie trochę odpoczynek od bardzo poważnego robienia modeli zgodnych z oryginałem. Z przymrużeniem oka.
