Bążur,
korzystając z wolnego i braku motywacji do obowiązków pozapracowych, ruszyłem wczoraj z Hayabusą. W zasadzie po porannym & wieczornym dłubaniu mam wszystko obrobione i gotowe do pierwszej fali malowania i nie tylko - teraz tylko pokornie czekam na pakunek z farbami (i mam jakieś przeczucie że nie mam co liczyć na doręczenie dzisiaj). Więc biorąc pod uwagę swoje zwyczajowe tempo składania, to jestem mocno pozytywnie zaskoczony, a może po prostu się zacząłem wyrabiać. xd
Mając w pamięci zdjęcia modeli z próbnych wtrysków, przykułem większą uwagę do naklejanych bocznych paneli oraz osłon silnika. W tym drugim przypadku poszedłem na przekór instrukcji, najpierw na spokojnie wkleiłem osłony na klej wolnoschnący i spozycjonowałem, potem wkleiłem pierwszą gwiazdę i wyloty luf. Mam trochę farta, bo tego nie sprawdzałem w ferworze walki i została mi tylko weryfikacja post factum, ale da się wsadzić drugą gwiazdę bez (większego) siłowania z plastikową materią. Przewody na silniku sobie odpuszczam, nie chce mi się doktoryzować tym razem z przewodologii.