Witam,
przedreptałem do państwa od pancerniaków. Tak będąc ostatnio w Martoli, zakupiłem sobie model wg mnie, najpiękniejszego samolotu świata, który kiedykolwiek istniał, chodzi tu o Supermarine Spitfire Mk V. Jest to pierwszy samolot od paru dobrych lat, nawet nie pamiętam ile, może 5, może 6, moja pamięć była zawsze słaba.
Zamierzam go wykonać prostu z pudła, może coś tam nawiercę itp. itd.
Mam nadzieję, że dostanę pomoc od miłośników i specjalistów jeśli chodzi o skrzydlaki (chodzi tu o was).
Jak ten mi dobrze pójdzie i mi się spodoba lepienie fruwających maszyn, to będą i kolejne, więc to od tego modelu zależy czy zasmakuję w samolocikach na dłuższy czas.
Fotka z neta pudełeczka:
Co do malowania, jeszcze nie wybrałem, ale raczej padnie na któreś z tych, które podaje producent. Model będzie z tym oblatywanych, czyli jakieś obicia, zadrapanie i co tam na samolotach się znajduje co pokazuje, że był używany. Myślałem nad jakąś scenką, ten samolocik na jakimś lotnisku polowym, obok beczki z paliwem.
Co do brudzenia samolotu, tu od razy się pytam, co z nim z robić by wyglądał jako używany. Oczywiście będzie wash, ale co jeszcze?
Pozdrawiam.