Od wczoraj moczyłem silnik w krecie, niestety nie dawało to rezultatu, więc dzisiaj przeniosłem go do bardziej wyprubowanego specyfiku, mianowicie płynu hamulcowego DOT-3. Tymczasem wczoraj zacząłem sklejać konstrukcję kasty. Początkowo miałem zamiar najpierw pomalować a dopiero później skleić poszczególne elementy nadwozia, wypełniając wcześniej całe wnętrze poszczególnymi detalami. Całe szczęście że coś mnie tknęło i zrobiłem najpierw przymiarkę. Okazało się że jeżeli podłoga i konstrukcje ścian bocznych pasowały do siebie, to już poszycie jest całkiem zdeformowane i nastarcza bardzo dużo problemów aby je ze sobą połączyć . Prawdopodobnie jest to spowodowane tym iż model przeleżał kilkanaście lat w pudle, a dach i niektóre elementy poszycia były ściśnięte, przez co się odkształciły, a samo tworzywo z którego są wykonane bardziej przypomina ebonit niż plastik
Tak wyglądał model po wczorajszym sklejaniu:
a tak dzisiaj rano, gdy okjazało się że klej puścił
Wobec powyższego zmuszony byłem odkleić blachę poszycia bagażnika. Natomiast przykleiłem element podłogi jednocześnie tworzącej tylną ściankę karoseri, mając jednocześnie nadzieję że zmniejszy to naprężenia ścian bocznych. Okazało się to wcale nie łatwe, gdyż końcówki ścian bocznych na tyle sprężynowały, że byłem zmuszony ściągnąć je za pomocą taśmy.
Dla wyobrażenia sobie wielkości modelu, zrobiłem fotki z moją komurką i paczką papierosów w bagażniku: