nie tak trudno to zrobić jak się jest wytrwałym i konsekwentnym.wiele razy na wielu etapach wcześniej spasowałem obie połowy "na sucho",jak coś przeszkadzało,uwierało; to modyfikowałem, tak by po pierwszym zetknięciu się połówek pasowały mi bez problemów.potem to już tylko była formalność.najpierw daję klej do połówki z wklejonymi kabinami i innymi takimi tam, która ma wpusty(właśnie w te wpusty).potem na krawędzie po środku kadłuba, następnie te na przodzie,i na koniec te na tyle.po czym przykładasz tą drugą połówkę. dociskasz przód i tył: klamry,klamerki, recepturki i co ci tylko do głowy strzeli .a następnie sukcesywnie dociskając połówki zabezpieczasz np.taśmą tamki jak w moim przypadku na ten przykład.i posuwasz się tak co kawałek.ot cała filozofija.teraz będzie od jutra roboty z kadłubem bo czuję w kościach,że dużo szpachli pochłonie mnie to. a potem szlifowanie i szlifowanie i ..... i chyba jednak do kadłuba dokleję przed malowaniem płaty. bo jak na sucho przymierzam, to widać szczeliny jak kaniony. więc i tu będzie szpachlen,szpachlen.co do malowania, będę sam lakiernikiem . i chyba zdecyduję się na spray'e tamiya.zarówno spód jak i góra .proszę mi wybaczyć, ale coś jednak "wajeho" mi nie podchodzi.