Skocz do zawartości

Kermit

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 739
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Kermit

  1. Kermit

    USS Arizona 1/700

    To ja jeszcze zapytam: w jakiej proporcji rozcieńczasz farby? Pozdrawiam
  2. Kermit

    USS Arizona 1/700

    Dzęki za radę!! Nie ma sprawy! Twój sukces będzie i naszym sukcesem. Pozdrawiam
  3. Kermit

    USS Arizona 1/700

    Może nie jest dobrze rozmieszana? Tak czy inaczej, jeśli nie uda Ci się z niej "wyciągnąć" matowości, zawsze możesz na koniec przemalować model bezbarwną farbą matową i połysk zniknie. Jakimi farbami malujesz? [edit]Znów byłeś szybszy, Gulus... Niecała minuta... ;)[/edit] Pozdrawiam
  4. Kermit

    USS Arizona 1/700

    Przyglądam się i będę się przyglądał Twojej relacji, Kasiu, bo sam mam w poczekalni podobny model (tyle, że Revella i w skali 1:720), więc może coś niecoś podłapię u Ciebie i zastosuję u siebie. ;) Jak na razie widzę, że dobrze Ci idzie. Jednakże proponuję malowanie dużych powierzchni wykonywać na przemian pionowo i poziomo, będzie lepsze krycie. Poza tym, czy mi się wydaje, czy niektóre elementy się świecą? A może to tylko kwestia lampy błyskowej z aparatu... Pozdrawiam
  5. Osobiście też jestem tego zdania; napisałem poprzedni wywód tylko dlatego, żeby autor mógł świadomie podjąć decyzję. ;) Pozdrawiam
  6. Czego nie rozumiesz? Na 31 modeli, które dotychczas zbudowałem i 3, które aktualnie buduję, podkład dałem tylko dwa razy. Jeśli wszystkie modele były dobrze umyte przed malowaniem, farba nie odpadała (w jednym odpadła, więc zdjąłem ją całą, wymyłem model i pomalowałem jeszcze raz i już nie odpada) - w związku z tym nie odpada w żadnym z nich. A podkład jak na razie dałem w dwóch przypadkach:1. Gdy należało tego użyć z powodu zaleceń producenta (np. pod farbę fluorescencyjną); 2. Gdy podłoże było czarne, a farba, którą kładłem bazowo, nie odznaczała się dobrym kryciem (użyłem wtedy białej farby jako podkład, żeby uwydatnić kolor farby bazowej); Mam nadzieję, że wystarczająco jasno odpowiedziałem na postawione mi pytania... Pozdrawiam
  7. To zależy, "co autor miał na myśli". Jeśli nie ma układu odpowiadającego za hamowanie, to napisałbym "brak hamulca". A jeśli układ generalnie jest, tylko nie ma klocków i cylindrów, to napisałbym "brak hamulców". Generalnie jednak sprawa z hamulcami na kolei wygląda inaczej, niż w przypadku na przykład samochodów osobowych. Po pierwsze hamulce są "zasilane" powietrzem, a nie płynem hamulcowym. Po drugie układ hamulcowy składa się z głównego przewodu hamulcowego i lokalnych układów hamujących przy każdym kole. W dodatku jeśli wagon nie jest "zahamowany", to w przeciwieństwie do samochodów, w głównym układzie hamulcowym jest wysokie ciśnienie powietrza. W momencie "zaciągania" hamulców, ciśnienie to spada (dzięki temu na przykład w momencie rozłączenia składu podczas jazdy, gdy następuje rozerwanie przewodów hamulcowych, powietrze gwałtownie ucieka do atmosfery i następuje gwałtowne uruchomienie hamulców, dzięki czemu cały skład zatrzumuje się). W związku z tym, jeśli wagon stoi na bocznicy x lat, z pewnością ciśnienie w przewodzie hamulcowym jest niskie (równe atmosferycznemu), a zatem przy sprawnie działającym układzie hamulców przy każdym kole (układach lokalnych) wagon powinien być "zahamowany". W związku z tym nawet gdyby nie było "głównego hamulca", to i tak klocki byłyby zaciśnięte. Pozostaje więc jedynie możliwość uszkodzonych poszczególnych układów lokalnych (cylinder hamulcowy, klocki, przy każdym z kół). W modelu ewidentnie widać, że klocki hamulcowe są, zatem może na przykład nie być cylindrów lub całej reszty układów (one działają już tak samo, jak w samochodzie - brak ciśnienia w głównym układzie powoduje powstanie ciśnienia w układach lokalnych i wypychanie tłoczka w cylindrze, przez co klocki są dociskane do obrzeży kół). W związku z tym sam odpowiedz sobie na pytanie, "co autor miał na myśli". ;) Pozdrawiam
  8. Kiedyś miałem problem z odpadaniem farby Pactra z modeli, ale wtedy nie wiedziałem o tym, że model trzeba odtłuścić przed rozpoczęciem prac. Od kiedy model najpierw ląduje w "myjni", a dopiero później idzie na warsztat, nie miałem żadnych problemów z przyczepnością Pactr. Jeśli już jednak trzeba dać podkład, to u mnie zależy on od farby bazowej - czasem daję biały, a czasem jakiś ciemny (szary lub czarny). Pozdrawiam
  9. Kurczę, świetny jest! Ciekawe, czy mi też tak dobrze wyjdzie (jest w poczekalni)... Pozdrawiam
  10. Kermit

    USS Enterprise 1/350 Tamiya

    W życiu nie widziałem czegoś takiego! Ten model / diorama jest po prostu świetny! Sam kiedyś wymyśliłem, że coś takiego zrobię, ale to chyba już na emeryturze... Zastanawiają mnie tylko te Tomcaty na brzegu lotniskowca. Z tego, co wiem, to stoją one od strony lądowania... a gdyby tak teraz jakiś samolot chciał lądować, to czy one nie będą troczkę przeszkadzać? Pozdrawiam
  11. Dobrze by było, Dominicus, żebyś założył własną relację, bo nawet jeśli autor tego topicu zgodzi się na Twoje zdjęcia, to i tak będzie problem, bo czytającym będzie się mieszało, które zdjęcia są czyje. A jeśli będą dwie relacje, to zawsze będzie można otworzyć sobie obie w osobnych oknach/kartach/panelach i wszystko będzie poukładane. Pozdrawiam
  12. Kermit

    UH-1D SLICK Italeri 1:72

    Bardzo ciekawie się zapowiada, z miłą chęcią będę się przyglądał. Na przykład w Zabrzu. Niedawno kupowałem, kosztował 6,60 pln Pozdrawiam
  13. Widzisz, Majek, uzupełniamy się. Ty nie potrafisz tak, jak ja, ja natomiast nie potrafię tak dobrze, jak Ty [robić modele, oczywiście]. ;) Pozdrawiam
  14. Przedstawiam gotowy już mój model najpopularniejszego wielorybnika żaglowego zwanego imieniem "Charles W. Morgan" firmy Academy skali 1:200. Model wykonany na zlecenie, mam nadzieję, że zarówno Wam, jak i odbiorcy on się spodoba. Budowany w wątku warsztatowym pod adresem http://modelwork.pl/viewtopic.php?t=7210. Statek "Charles W. Morgan" został wybudowany i zwodowany w stoczni w New Bedford. Jednostka ta jest drewnianą fregatą trójmasztową; wykonała 37 rejsów nazwijmy to "zawodowych" trwających od 9 miesięcy do 5 lat każdy. Morgan złowił około 2500 wielorybów, dostarczył 54483 baryłki oleju wielorybniczego oraz 152934 funty kości wielorybów. W każdy rejs zabierał średnio 33 członków załogi, łącznie na fregacie służyło ponad tysiąc różnych osób. Charles W. Morgan jest zachowany po dzień dzisiejszy; kotwiczy w Mystic Seaport w USA. Po przybyciu do swojego aktualnego miejsca zakotwiczenia Morgan przeszedł gruntowną renowację, po której jego wygląd przedstawia poniższa fotografia: . Przed renowacją, a po remoncie, jaki wynikł z powodu pożaru jednostki, Morgan prezentował się następująco: Mój model przedstawia Morgana sprzed pożaru, jaki strawił większą część jednostki w nocy 30 czerwca 1924 r. Niestety, bardzo trudno jest znaleźć fotografię statku z interesującego mnie okresu, jednakże opierając się na różnych źródłach wygląd Morgana z interesującego mnie okresu mógł być taki, jak przedstawia to mój model. Oto zdjęcia (tradycyjnie po klinięciu w zdjęcie można zobaczyć je w dużym rozmiarze): Pozdrawiam
  15. To nie złudzenie, tylko tak po prostu jest. Wszystko zależy od tego, jak się żagiel ułoży; niestety, one się lekko obracają, więc nie mogłem wszystkich lin naciągnąć na max, gdyż później któraś mogłaby pęknąć. Zdaje mi się, że w żaglowcu 1:1 też chyba nie wszystkie liny są naciągnięte. Bo jak wtedy obracać żagle względem wiatru, jeśli one byłyby ze sobą pospinane na max? Dziękuję bardzo. Mam nadzieję' date=' że odbiorcy też się tak spodoba. Galeria jest już gotowa; zapraszam (wystarczy kliknąć na poniższe zdjęcie). Pozdrawiam
  16. Kolejny już i tym razem (raczej) ostatni update. Co prawda była niedziela, jednakże stoczniowcy musieli dziś skończyć statek, bo ostatnio się obijali w robocie... Tak więc skończyli, Morganowi pozostała kosmetyka, która zostanie dokonana po zakupie odpowiednich narzędzi. Prace przebiegały w różnej kolejności, trudno wyodrębnić z dzisiejszych poczynań jakiekolwiek etapy. Można natomiast pokazać, co zostało zrobione. Zostały powieszone sztaksle. Widok z prawej: Widok z lewej: Mocowanie sztaksli: Mocowanie olinowania na rufie: I na dziobie: Wygląd po zakończeniu dzisiejszych prac: Jak widać na powyższych zdjęciach, jest jeszcze nieco do zrobienia, na przykład poucinanie odstających "linek". Do tego potrzebuję ciekawego narzędzia kobiecego, po które muszę się wybrać do sklepu... Od siebie dodam, iż wymyśliłem ciekawy sposób wieszania sztaksli i olinowania. Jak można zauważyć, dwa z trzech sztaksli powieszone są na jednym kawałku nici (zaczyna się na pierwszym maszcie, a kończy na drugim). Podobnie jedna nić jest poprowadzona wokół statku - wisi na niej trzeci sztaksel: rozpoczyna się na trzecim maszcie, przechodzi przez wszystkie trzy maszty, podtrzymuje najniższy sztaksel, "zakręca" na bukszprycie, oplata delfiniak, "przeradza się" w waterbaksztag, następnie przeplata się przez wszystkie dolne żagle po lewej stronie, oplata się o ostatni lewy żurawik, biegnie na szczyt trzeciego masztu, by później biec w dół po jego drugiej stronie i oplatać się o ostatni prawy żurawik i następnie przeplatać się przez wszystkie dolne żagle po prawej stronie; następnie znów "przeradza się" w waterbaksztag, ponownie oplata się o delfiniak, "robi" za watersztag, "zawija się" na zakończeniu bukszprytu, by dalej "robić" za forsztag, spinać pierwszy i trzeci maszt na ich szczytach i na koniec zbiec w dół do końcówki żagla gaflowego. Uff... Swoją drogą ciekawa zabawa była z "przeciąganiem" tej liny... Jeśli ktoś ma jakieś spostrzeżenia, to pisać śmiało, bo jak już dokonam tej kosmetyki z Morganem, to "wypłynie" on do odbiorcy i będzie wtedy przysłowiowa "musztarda po obiedzie". Pozdrawiam
  17. To jak będziecie robić te zdjęcia na tle natury, to powiedzcie gdzie i kiedy, to Was odwiedzę, żeby model na żywo zobaczyć. Bo naprawdę warto. Pozdrawiam
  18. Nie chciałbyś zarzucić fotkami? Pozdrawiam
  19. Myślałem nad topornością tych want, ale co poradzić, że producent tak je stopornił... Gdybym się chciał bawić w dorabianie własnych, to do końca miesiąca ich bym nie zrobił. A odbiorca i tak będzie mógł nacieszyć oko modelem... Tempo prac bardzo spadło, gdyż w tygodniu nie ma takiej ilości czasu na modelowanie, co w weekendy. Ale dziś widać już postęp. Stoczniowcy poprawili wanty: Takie ułożenie górnych want jest dla mnie conajmniej dziwne, ale tylko przy takim ułożeniu można było umocować żagle, co też stoczniowcy zdążyli dziś zrobić: Po założeniu głównych żagli pracownicy zabrali się za olinowanie Morgana: Oczywiście olinowanie nie jest jeszcze zakończone, podobnie jak ożaglowanie. Na dziś koniec prac, reszta jutro. Montaż żagli polegał na "wetknięciu" odpowiednich zaczepów żagli w odpowiednie miejsca na maszcie. I właśnie z powodu tych zaczepów nie możliwe było założenie żagli bez zmiany ustawienia górnych want: Pozdrawiam
  20. Okręt to też statek, tyle, że wojenny/wojskowy. Generalnie wszystko, co nie porusza się po powierzchni ziemii jest statkiem (podwodny, nawodny, powietrzny, kosmiczny), więc Bismarck to statek (a dokładnie statek nawodny), który z racji swego przeznaczenia jest okrętem. - nie przeznaczenia, ale z racji uzywania bandery i obsadzenia go przez Marynarke - wedlug Prawa Miedzynarodowego.No ok, to już jest sprawa drugorzędna w tej dyskusji. To ja idę zajmować się moim statkiem nawodnym do "ścigania" wielorybów (fregata Charles W. Morgan). Pozdrawiam
  21. Kermit

    MiG-1.44 1:72

    Zdążył... Z czym zdążył? Bo jakoś nie rozumiem... Pozdrawiam
  22. Okręt to też statek, tyle, że wojenny/wojskowy. Generalnie wszystko, co nie porusza się po powierzchni ziemii jest statkiem (podwodny, nawodny, powietrzny, kosmiczny), więc Bismarck to statek (a dokładnie statek nawodny), który z racji swego przeznaczenia jest okrętem. Pozdrawiam
  23. Kolejny upload do relacji. Tym razem przedstawiam efekty pracy drugiej zmiany (kończą o północy, lecz wystąpił pewien problem, którego nie zdążą na stoczni już dziś rozwiązać, zatem stoczniowcy skończyli pracę dziś wcześniej). Na początku swojej zmiany stoczniowcy powiesili szalupy: Szczerze mówiąc, chciałem je rzeczywiście powiesić na żurawiach, a nie do nich przyklejać, ale skala zbyt mała albo palce za duże i jakoś mi nie wychodziło... Po sfotografowaniu powieszonych szalup fotoreporter musiał chyba gdzieś wyjść, gdyż następne fotografie wykonał dopiero po dłuższym czasie: Umocowana kotwica: A także umieszczone już na swoich miejscach wanty: Stoczniowcy zdołali powiesić także żagiel gaflowy: I na koniec Morgan prezentował się następująco: Gdy przyszła kolej na ożaglowanie, okazało się, że najwyższe wanty są umocowane nieprawidłowo, co uniemożliwiło dalszą pracę z żaglami. Pracownicy musieli pozdejmować źle powieszone wanty i następna zmiana będzie musiała umocować je prawidłowo, by można było wieszać żagle. Dodam tylko, że żagle są już gotowe do powieszenia, jednakże fotoreporter nie wykonał żadnych zdjęć tychże żagli... I na koniec kolejna moja uwaga dotycząca budowy: w instrukcji podano, aby szalupy umocować przed montażem want; w takim wypadku szalupy dość przeszkadzały podczas wieszania najniższych "drabinek", zatem osobiście polecam wstrzymać się z szalupami do czasu zakończenia montażu want. Podobnie sprawa ma się z kotwicą; o ile jednak ona nie przeszkadza w samym montażu, o tyle jest ona narażona na wielokrotne udczepienie podczas prac z fregatą. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby kotwicę powiesić na samym końcu budowy, co będzie dla niej o wiele bezpieczniejsze. Pozdrawiam
  24. Dzięki. Teraz też już widzę te określenia. Wystarczyło wygooglać... Pozdrawiam
  25. Fotoreporter wrócił właśnie ze stoczni, gdzie fotografował poczynania pierwszej zmiany stoczniowców. Z powodu reorganizacji stoczni sobotnie prace nad Morganem zostały wstrzymane, stąd tak późna aktualizacja. A więc po kolei: Wmontowane zostały wcześniej przygotowane elementy: Później stoczniowcy zajęli się masztami: Po czym przerwali pracę nad masztami, by założyć "wysięgniki" dla szalup (czy jak to się tam nazywa): Gdy pod szalupy wszystko było gotowe, pracownicy dokończyli maszty zakładając "pomosty": I na koniec pierwszej zmiany stoczniwcy wykonali 5 szalup: Druga zmiana będzie miała za zadanie nanieść poprawki po zmianie pierwszej a także pracować dalej nad Morganem. W planach jest podwieszenie szalup oraz montaż "drabinek". Dla tych, którzy będą budować ten model, mam takie jedno spostrzeżenie "ostrzegawcze": czytając instrukcję klasycznie (to znaczy każda strona od góry do dołu) powinien zwrócić uwagę fakt, iż na 2 i 3 stronie kolejność czytania nie będzie zgodna z kolejnością budowy. Krok 1 jest na stronie 2, krok 2 na stronie 3, następnie krok 3 znowu na stronie 2 i na koniec krok 4 znów na stronie 3... Domyślam się, iż jest to spowodowane dopasowaniem rozmiarów rysunków budowy. Warto także podczas budowy zwrócić uwagę na maszty - u mnie są one nieco poskręcane i ciężko jest je naprostować... Pierwszy maszt jest skręcony o ok. 10­° w lewo, środkowy natomiast o ok. 5° w prawo. Z dobrych wiadomości: umiejscowienie "wysięgników" na szalupy jest bardzo dobrze określone poprzez wycięcia w kadłubie oraz wypust na samych elementach. Łatwo montuje się także pomosty na masztach - na zasadzie wsuwki. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.