Witam. Zacząłem sklejać swój pierwszy model (tak na prawdę trzeci po 2 latach, przy tamtych w ogóle sie nie starałem) jak na początkującego przystało sklejam go prosto z pudła.
In-box:
Firmę wybrałem z tego względu że posiadam farbki Model Master i łatwiej mi było je dobrać ponieważ ich numery były w instrukcji a prawie wszystkie miałem.
Model jest w fazie malowanie - Nie ma podwozia, uzbrojenia, oszklenia ani dysz.
Skleiłem kokpit ale wyszedł mi tragicznie... Italeri dało kalki na panele boczne a ja jako że nie doczytałem że pod kalki trzeba położyć lakier to chlust do wody i na plastik. Wszystko ładnie pięknie dopóki nie wziąłem go w ręce. Kalki odpadły i nie dało się już ich przykleić więc wpadłem na "genialny" pomysł że jak posmaruję to klejem i nałożę kalki to będzie działało, niestety klej (Revell Contacta Professional) rozpuścił mi je i musiałem czekać aż klej zastygnie i zeszlifować papierem... Po wyrównaniu powierzchni postanowiłem że nie mogę tak tego gołego zostawić i pomalowałem na czarno dodając wykałaczką białe, czerwone i żółte przyciski. Nie mam pojęcia czy takie są w rzeczywistości ale mniejsza... Kolejna moja gafa to fotel a mianowicie ten element za fotelem wyglądający jak jakaś szyna dla niego miał taką odstającą część która po spasowaniu z nim na sucho nie pasowała do zagłówka, więc nie myśląc długo ciach ! Obciąłem ją... Później okazało się że jak się doklei resztę fotela to wszystko było by OK ale co tam.... . Czas na sklejenie całego kadłuba. Prawie nic do siebie nie pasowało, nie wiem czy wynikało to z moich umiejętności czy raczej ich braku i musiałem prawie wszystko szpachlować a w dodatku jedno ze skrzydeł nie chciało za nic w świecie dopasować się do kadłuba w wyniku czego jedna część trochę wystaje. Po zaszpachlowaniu przyszedł czas na papier ścierny... Wszystko ładnie wyszlifowałem tylko zostało dookoła troszkę szpachli (Tamiya White Putty) jednak po przejechaniu palcem stwierdziłem że jest gładko i równo. Zrobiłem pre-shading czarną farbą akrylową Model Mastera która jest jedyną akrylową w moim arsenale jednak chyba porzucę emalie a zaraz napiszę z jakiego powodu. Poczekałem aż czarna farba wyschnie i zacząłem z aerografu malować kolorem Light Ghost Gray MM rozcieńczoną tak jak w poradniku do konsystencji mleka. Aerograf od razu zaczął mi pluć glutkami czego nie było przy czarnej akrylowej. Szara farba po dwóch warstwach ( czyściłem aerograf wrzucając go do Cleanluxu a później zbierając farbę patyczkami do uszu. Muszę przyznać że trochę farby zostawało bo nie mogłem jej wybrać patyczkami) zapchała mi aerograf. Zacząłem się zastanawiać co jest grane i rozebrałem go i dokładnie przeczyściłem, nalałem wody żeby przetestować i nic... Dalej to samo. Zauważyłem jednak że po ponownym włożeniu igły wypycha ona kawałki farby. Więc nawinąłem na igłę trochę waty i wyczyściłem. Zapchało się w tym miejscu :
Mam dokładnie taki sam kupiony na allegro za 55 zł.
No może w końcu będzie działać. Znów nalałem tym razem benzyny ekstrakcyjnej i popryskałem po papierze. Zauważyłem że znów bardzo słabo pryskało. Żesz w dupę ! Okazało się że ciśnienie było bardzo małe ok 15 psi a powinno być 30. Zacząłem się zastanawiać czy to może przewód jest nieszczelny jednak po podłączeniu takiego starego aerografu który był w zestawie z kompresorem okazało się że wszystko jest ok. Ponownie go rozebrałem i sprawdziłem co jest nie tak. Rozbierając wypadła mi pewna malutka śrubka która wpadła między listwę podłogową a panele i już jej nie znalazłem... Aerograf bez niej nie działa. I teraz moje pytanie : Polećcie mi jakiś prostu aerograf który byłby łatwy w użytkowaniu i czyszczeniu
Malowanie dokończyłem starym i ta szara farba zostawiła bardzo chropowatą powierzchnie z wieloma glutkami. Mam zamiar wymienić je na farby Vallejo Air do aerografu (oczywiście tamtych nie wyrzucę tylko zostawię pod pędzel), kupiłem już wzornik kolorów tej firmy razem z numerami odpowiedników innych firm.
Zdjęcia:
Dopiero uczę się jak robić zdjęcia. Te są słabe bo robione telefonem ale mam aparat i następne będą lepsze