witox
Użytkownicy-
Liczba zawartości
1 029 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez witox
-
Może chodzi jednak o to, że rzeczywiste samoloty F-16 i F-22 są przestarzałe O ile konstrukcję F-16 trudno uznać za młodziutką (choć i tak jest młodsza od F-15) to te najnowsze wersje są nadal bardzo dobrymi maszynami bojowymi. A F-22 to praktycznie jedyny (przy dalszych problemach z F-35) będący w służbie myśliwiec 5 generacji, więc trudno o konkurencję dla niego. Co do modeli to oczywiście się zgadzam.
-
Właśnie, ten F-15E przenosił 4 GBU-10, ale właściwie podwieszone. Przede wszystkim F-117 nie był samolotem niewykrywalnym (bo takich praktycznie nie ma), a trudnowykrywalnym. Zestrzelenie w Jugosławii to był raczej wynik zaniedbań Amerykanów i popadnięcia w zbytnią rutynę, a nie chybionej koncepcji samej maszyny. Paradoksalnie sprzymierzeńcem Jugosłowian był również przestarzały system radarowy, którym dysponowali.
-
Sorry, zobaczyłem na tym zdjęciu coś czego tam w rzeczywistości nie ma. Mea culpa - po przejrzeniu innych fotek wygląda na to, że ta maszyna nie miała jednak bąbla ECM na bobrzym ogonie.
-
To jest bardzo dobra stronka jeśli chodzi o Strike Eagle'a. Wszystkiego jeśli chodzi o ten samolot tam nie ma, ale jest bardzo dużo. Zaś jeśli chodzi o boxarty to owszem mają przyciągać klienta, ale niekoniecznie muszą fantazjować. Wiele z nich jest świetna merytorycznie. Znam i takie, które zawierają pewne szczegóły oryginału, które pomiął sam model Błąd z GBU-10 zrobił też gość budujący ten model na potrzeby pudełka i instrukcji, być może rysownik wzorował się na nim.
-
Niektórzy mocno puszczają wodze fantazji. W każdym razie na pewno nie sugeruj się boxartem - tak GBU-10 na F-15E podwieszać nie można. Modelu Revella suwmiarką z pewnością mierzyć nie trzeba , jak na te pieniądze jest naprawdę dobry.
-
Raczej duperele - z tego co pamiętam koła mają złe wymiary, zły typ pylonów pod AMRAAMY (update - widzę, że w nowej edycji dodali nowszy typ), brak niektórych anten (choćby GPS, w momencie wypuszczenia modelu wszystkie F-15E już ją miały). W każdym razie nic co powinno odstraszyć modelarza od jego kupna.
-
Maszyna 159863, którą zbudował pan Mike oprócz gunvents miała również zmodyfikowany tyłek, a to jednak dość poważna zmiana jak na F-14: Skoro walczył z chin podem to moim zdaniem i nad tym winien się pochylić.
-
Dodam tylko, że Hasegawa i Academy były robione na podstawie demonstratora, a więc przerobionego F-15D, a nie seryjnego F-15E. Revell jest tu merytorycznie najlepszy (choć też ma pewne byki) i bardzo przystępny cenowo. GWM to przy tej cenie propozycja raczej dla koneserów, jestem prawie pewien, że wkrótce również wypuszczą regularnego F-15E.
-
Fakt, Tomcat jest u nas wyjątkowo drogi. Dziwne, bo dość często nowości Tamki mają u nas dobre ceny. Widać dystrybutor uznał, że maniacy F-14 i tak kupią. Widać Airfix tak ma.
-
Ja bym powiedział, że to anomalia i to w dodatku tylko w Polsce (nie wiem czy to taka promocja na nowy czy stary tak przeszacowany ). W UK jest różnica w cenie między tymi modelami (Hannants: 7.99 i 9.99 Funtów). Weźmy przykładowo nowe i stare Zero Hasegawy w 1:32 - nowy jest niecałe dwa razy droższy. F-16 Tamiyi w 1:48 - stary w Japonii to 1/3 ceny nowego. Albo zbliżone wielkościowo 1:32 Revella stareńkie Mosquito i Beaufighter są dwa razy tańsze od nowego Ju 88 A-4. Myślę, że to reguła, nikt normalny nie kupi starego modelu jeśli będzie w podobnej cenie jak nowy.
-
Bardzo różnie z tym jest, ludzie na zachodzie też czasem narzekają na jakość nowego wypustu jakiejś staroci. Powiedzmy sobie szczerze, że przy reedycjach jakiś "zabytków" z lat 60-tych czy 70-tych nie opłaca się zbytnio inwestować w renowacje form, te modele sprzedawane są i tak po niskiej cenie, skierowane raczej do mało wymagających sklejaczy. Więc ekonomicznie nie byłoby uzasadnione pakowanie w ten interes dodatkowych pieniędzy. Ale z ceną tej Czapli rzeczywiście przesadzili. I to pomimo obecności w pudle tych wszystkich ekstrasów.
-
Ładnie wykonany Szkoda jednak, że pan Mike nie przyjrzał się wnikliwiej oryginałowi, a to podobny przypadek jak samolot prezentowany przeze mnie dwie strony wcześniej.
-
Ładna kolekcja, nie ma co Te Słynne Samoloty po prawej to polska i angielska wersja ?
-
Tu zgadzam się z Marcinem. Daco to już jest książka dla zaawansowanych miłośników tematu, a nie dla tych którzy obejrzeli Top Gun i spodobał im się ten samolot. W dużym stopniu spełnia te wymagania, ale niektóre rzeczy można by poprawić. Choćby te nieszczęsne bobrze ogony - autor pisze, że na A były przynajmniej cztery typy, prezentuje tylko dwa. To samo z chin podami. Mnie nie podoba się też operowanie pojęciami "wczesny A" czy "późny A", w tego typu publikacji wypadałoby podać block, na którym zaszła zmiana. Także to o czym już pisałem - książki Daco są głownie takimi walk aroundami na czas wydania pozycji, jak na mój gust pomijają czasami dość ważne rzeczy z historii danej maszyny.
-
Iran miał/ma F-14 z Block 90 i 95. Czyli nie aż takie staruszki. Można powiedzieć, że to już taka ustabilizowana wersja "A". A te amerykańskie w toku użytkowania i upgrejów traciły cechy charakterystyczne dla wcześniejszych blocków. Więc zapewne i z egzemplarzy muzealnych nie da się zdobyć tego co potrzeba do rozszerzenia zakresu książki. Choć może jacyś fani Tomcatów z USA mają co potrzeba, tylko trzeba by to było od nich wydobyć (czyli zapłacić).
-
Jeśli to tylko takie kosmetyczne zmiany to chyba sobie odpuszczę nową wersję Daco. Choć z drugiej strony zadaję sobie sprawę, że znaczne poszerzenie zakresu informacji F-14A w książce to nie jest prosta sprawa. Choćby pozyskanie dobrych zdjęć wszystkich tych zmienianych elementów nie byłoby łatwe.
-
Dobry model Su-22 chętnie bym kupił. Mam nadzieję, że wyjdzie Kittyhawkowi lepiej niż MIG-25.
-
Szkoda, że ten B-52 jest w 1/72 :(, w 1/48 przygarnąłbym jednego. Oczywiście fani "siedemdziesiątki dwójki" są zadowoleni, choć Stratofortress był już tam obecny. W 1/32 Chyba jednak bym sobie odpuścił - kto ma B-17 z HK Models może sobie wyobrazić co by to było za bydle.
-
Dobrze by było jakby coś takiego wyszło. W każdym razie Tomcat wciąż czeka na pozycję typu "ultimate" wnikliwie opisującą jego konstrukcję i kolejne zmiany.
-
Potwierdzam. Właśnie. Już po pierwszym przejrzeniu tej książki zauważyłem, że wersję A potraktowano po macoszemu. A to w końcu zdecydowana większość "czternastek" i najwięcej zmian. Zresztą odnoszę wrażenie, że i inne Daco koncentrują się głównie na stanie na moment wydania pozycji, mniej się zagłębiając w historię konstrukcji.
-
Tu polemizowałbym z tym, że bobrze ogony starego typu nie znikały. Przykład poniżej, F-14 Tomcat 158628 z bardzo wczesnego Block 65 sfotografowany w 2000 roku: Samolot na 100 % nie został wyprodukowany z takim ogonem. Widać, że ma również zmienioną osłonę działka i dodaną sondę Alfa. Co ciekawe ten 30 letni "staruszek" brał jeszcze udział w operacji Enduring Freedom w Afganistanie Tak więc gdy chcemy zrobić wierny model i mówimy o późniejszych czasach (90s +) to moim zdaniem bez zdjęć ani rusz. Co do Daco to kiedyś czytałem ciekawą opinię na temat tej publikacji jakiegoś gościa związanego zawodowo z F-14 (nie pamiętam już jak) - powiedział, że jest to bardzo dobre źródło dla wersji B i D. Zmiany wersji A opisuje niestety dość pobieżnie. Pozdrawiam
-
Ok, z prototypami (których było aż 12) będzie to gdzieś taka ilość. A co do pytania kolegi Solo - maszyna z najniższym serialem czyli VF-84 to ta sama co w modelu i w podobnym okresie. 160666 też powinien być zbliżony konfiguracją. Te z lat 90-tych często miały już choćby zmienioną osłonę działka na ostateczną wersję (której nie ma w zestawie) czy bobrzy ogon z bąblem ECM, więc trzeba by poszukać zdjęć, raczej wątpliwe by można je wykonać prosto z pudła. Przy okazji najwcześniejszej osłony działka z 7 grillami też nie ma w zestawie, ale ją też wymieniano, więc jak zawsze materiał zdjęciowy z danego okresu to rzecz najważniejsza.
-
Tak, pierwsze 172 maszyny seryjne.Skąd ta liczba?Samolotów z takim typem ogona nie było tak wiele. To co piszesz, to niemal suma 20% z ogólnie wyprodukowanych. Daj źródło, bo może czegoś nie wiem. Co więcej jeśli chodzi o te pierwsze egzemplarze jakie trafiły do jednostek, to nie miały ogonów z osłonami dielektrycznymi już podczas pierwszego rejsu. Zniknęły jeszcze w trakcie formowania jednostek w Miramar, a przed zaokrętowaniem na USS Enterprise. W tym kształcie ta część kadłuba występowała głównie w prototypach. Wczoraj nie miałem możliwości napisać. Zgadza się, ilość mocno przesadzona, było takich F-14 ponad 70 czyli w tym przypadku o jakieś 100 za dużo. Niemniej nie jest to liczba pomijalna. Rzeczywiście VF-1 i VF-2 zostały już zaokrętowane na USS Enterprise w wersji ze zdjętymi panelami (jest choćby znane zdjęcie ładowania tych maszyn na pokład). Operację wykonano więc w 1974 roku. Podobno w jednostkach tyłowych tego typu samoloty utrzymywały się dłużej. Co do tych różnych późniejszych modyfikacji różnych bloków to warto wspomnieć, że zdarzały się egzemplarze modyfikowane niekonsekwentnie w których z niewiadomych przyczyn pozostawały jakieś elementy, które powinny być wymienione w czasie upgrejdu.
-
Prawdopodobnie to ten wczesny ze zdjętymi panelami. Na późniejszych blockach dawano już ogonek fabrycznie zrobiony bez tych paneli i on był bardzo zbliżony wyglądem do wersji wczesnej ogołoconej, z daleka ciężki do odróżnienia od niej.
-
Chodzi mi o taką: Potem te panele zdjęto. Rzadko można spotkać tę wersję na zdjęciach.
