My tu sobie gadu gadu, a robota stała. Dzisiaj rano wstałem z Weną (Wena z dużej, bo to była duża wena, a nie że koleżanka imieniem Wena), więc zabrałem się za robotę.
To co przybyło na Panterze to trochę blach, gaśnica, coś na linę z boku, zapasowe ogniwa (te na wieży to mix magictracków i Friuli - ograniczona liczba metalowych ogniw ).
Wieżę Panzera IV raz pomalowałem, ale mi kolorystycznie nie wyszło - dokupiłem trochę farb rdzawych więc powinno być lepiej. Więc poszła do kolejnego zmywania.
No i zabrałem się za podstawkę. Gips wymieszany z wikolem fajnie się obrabia, więc raczej przyjemnie dzisiaj spędziłem dzień. Trochę pracochłonna i monotonna praca, ale wyryłem kostki bruku skalpelem. Wyróżnić możemy na dioramce parę ich rodzai, ale po prostu szukałem tego najlepszego kształtu i wzoru Jest jak jest - mi się bardzo podoba. Z boku wyryłem krawężnik i chodniczek. Zrobię pęknięcia na paru płytkach jeszcze, jakieś wyszczerbienia w miejscu gdzie Pantera przejechała. Troszkę jeszcze podłubie przy bruku, wyłapie niedoskonałości, bo póki co tylko raz go "przejechałem".
No i zrobiłem mały lej po "jakiejś małej bombie". Pewnie zapytacie, jak ta wieża tam się znalazła - więc obok wcześniej przejeżdżał Panzer IV i zgubił w zderzeniu z paroma pociskami i w efektownej eksplozji. A jakim cudem jest tak wbita? Poleciała wysoko i spadła akurat do leja. A dlaczego się nie przewróciła na prosto? Bo w poprzek leja leży szyna tramwajowa i na niej się oparła. Znaczy ta szyna będzie jutro leżała bo dzisiaj jeszcze nie zrobiłem.
Obecnie dłubie beczki i pora zabrać się za malowanie DWÓCH figurek.