Skocz do zawartości

Maxek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    124
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Maxek

  1. Dobra - widzę, że temat różnic pomiędzy wersjami interesuje wiele osób, więc teraz będzie o tym. Otóż Phantom Revella jak widać na pudełku to wersja brytyjska. Z tego co grzebałem w sieci powinna być tożsama z amerykańską wersją J - oprócz rzeczonych silników R-R. I to "oprócz" robi kolosalną różnicę. Średnica tylnej części kadłuba jest dużo większa w brytyjskim Phantomie. Różnica zaczyna się na kadłubie od krawędzi spływu skrzydła. Na końcu różnica średnicy wnęk silnikowych ma już ponad 5 mm. I chyba nic nie da się z tym zrobić. Myślałem o różnych sposobach zniwelowania tego: począwszy od wklejenia pasków polistyrenu, skończywszy na zmiękczeniu od wewnątrz kadłuba rozpuszczalnikiem nitro i nadaniu mu odpowiedniej średnicy. Ale tak jak napisał Mirage3 najlepszym rozwiązaniem będzie zrobić wersję N od wersji B, a brytola ..... jeszcze nie wiem co z nim zrobię.
  2. Następną rzeczą, za którą się wziąłem była kabina. Oczywiście na stole wylądowały dwa, bliźniacze zestawy Airesa. Najpierw fotele. Tak wyglądają po wyjęciu z pudełka i wzbogaceniu ich blaszkami. Następnie malowanie. Czarny błyszczący na cały fotel. Potem zielony na siedzenie i podgłówek, brązowy na oparcie pleców. Następnie najcieńszym pędzelkiem malowanie linek katapulty nad głową, dźwigni katapulty pomiędzy nogami i z boku fotela. Na koniec pasy z elementów fototrawionych - wcześniej pomalowane na szaro. Na koniec delikatna przecierka suchym pędzlem z aluminiowym metalizerem. Fotele skończone. Dwa z nich są bez pasów - tak myślę co by do jednego z Phantomów wsadzić pilotów. Jeszcze zobaczę. Następnie zabrałem się za kabinę. Całość na szaro. Potem maskowanie taśmą Tamiya i boczne panele pokryła czarna farna. W ruch suchy pędzelek i guziczki na biało. Niektóre z nich na czerwono i żółto. Potem tablica zegarów. Technika ta sama jaką opisałem w wątku o Seakingu. Całość do kupy i... ...pilot ma już gdzie siedzieć.
  3. W pełni się zgadzam!
  4. Są specjalne Gumosile dla żywic poliuretanowych może Gumisil B do nich należy. Ja używałem Gumosilu WW i tam gdzie go kupowałem odradzono mi jako wypełniacza żywicy poliuretanowej. Oczywiście jednokrotne wypełnienie inną żywicą niczego nie spowoduje, ale już za dziesiątym razem może pojawić się efekt pomarańczowej skórki. Dodatkowo przy złożonych formach z dużą ilością delikatnych szczegółów może nastąpić znaczne osłabienie formy, a co za tym idzie rozerwanie jej przy wyciąganiu odlanych elementów. Takie informacje otrzymałem i takimi się z Wami dzielę.
  5. Niestety żywic poliuretanowych prawdopodobnie nie można używać przy formach gumosilowych. Jakiś ich składnik powoduje zużycie form.
  6. O tym będzie potem To miała być niespodzianka:)
  7. Tak jak obiecałem w poprzednim odcinku, teraz opiszę swoje perypetie z klonowaniem silników. Może najpierw kilka słów o produkcie Airesa. Dysze do Phantoma są rewelacyjne i każdemu je szczerze polecam. W zestawie znajdziemy: dwie końcówki komory turbiny, dwie komory dopalacza, blaszkę fototrawioną z dyszami dopalacza oraz dwie regulowane dysze wylotowe dla Phantomów wersji E/F/G/EJ/J/S. Produkt poraża wręcz dokładnością i powinien być obowiązkowym dodatkiem zwłaszcza dla robiących model z zestawu Italeri. Zanim zacząłem pierwsze próby z klonowaniem części, najpierw przeczytałem prawie wszystkie dostępne porady jakie udało mi się znaleźć w Internecie. Bogatszy o wiedzę wybrałem się na zakupy. I tak zaopatrzyłem się w niezbędne minimum: Gumosil WW razem z katalizatorem 1 kg - 100 PLN, zestaw naczyń próżniowych z pompką - ok 50 PLN, żywica epoksydowa - 20 PLN, klocki LEGO - 10 minut przekonywania siostrzeńca, że już jest za duży żeby się bawić klockami, plastikowy dozownik dla kociego żarcia (wygodny bo ma podziałkę z boku) - bezpłatna reklamówka ze sklepu zoologicznego. Z klocków LEGO zrobiłem trzy foremki na odlewane elementy: jedną na turbiny, jedną na komory dopalacza i jedną na dysze wylotowe. Foremki powinny być na tyle duże, żeby odlewany element nie był bliżej niż 1 cm od ich ścianek. Na dnie foremek umocowałem przy pomocy Patafixu odlewane elementy. Pamiętać trzeba, że dno foremek to będzie wierzch formy, dlatego najpierw trzeba dokładnie obmyślić jak umieścić kopiowany element. Trzeba mieć na uwadze: - łatwe wyjęcie oryginału z zastygniętej formy, - zrobienie odpowiednich kanałów wlewowych na żywicę - te można zapewnić odpowiednią ilością Patafixu, - takie umieszczenie oryginału aby forma miała prawidłowe światło we wszystkich zakamarkach - ważne potem przy zalewaniu formy żywicą. Po zmieszaniu Gumosilu z katalizatorem w odpowiedniej proporcji, zalałem nim foremki z przypatafixowanymi częściami do skopiowania. Następnie wszystkie foremki umieściłem w naczyniu próżniowym i ... pompka poszła w ruch. Pamiętajcie jeszcze o jednym - w "próżni" Gumosil zwiększa swoją objętość - puchnie. Dlatego foremki również powinny mieć ok 1,5 cm zapasu na górze. "Kuchenna próżnia" bardzo ładnie odprowadza wszelkie bąbelki gazu uwięzione w masie Gumosilu. Po ok. 10 minutach wyjąłem foremki z naczynia i odstawiłem na dobę, żeby masa dobrze związała. Po tym czasie nadszedł moment prawdy. Rozebrałem klockowe foremki i zacząłem wyłuskiwać oryginalne części. Najłatwiej poszło z turbinami - element mały choć skomplikowany. Po małej szarpaninie dwie turbinki wyszły, a forma okazała się idealna. Więcej problemów miałem z komorami dopalacza. Są to około czterocentymetrowe rury o dość cienkich ściankach. Nie chciałem zepsuć, ani oryginalnego elementu ani formy. Dłuższa chwila mocowania i tu również sukces. Formy idealne! Niestety dysze wylotowe nie wyszły już tak dobrze. Oryginalny element jest niezwykle skomplikowany z duża ilością zakamarków. Gumosil odlewaną część spenetrował znakomicie - tak, że przy jej wyciąganiu drobne elementy formy uległy rozerwaniu. Na szczęście uszkodzeniu uległa tylko jedna z form. Tak na zdjęciu wygląda forma turbiny wraz z oryginałem. Mając formy nadszedł czas na wykonanie klonów. Jako wypełniacz użyłem żywicy epoksydowej kupionej w sklepie modelarskim (zabijcie mnie ale nie pamiętam już nazwy). Żywica okazała się strasznie gęsta. Po zmieszaniu z katalizatorem jej konsystencja przypominała kisiel z tysiącem drobnych pęcherzyków powietrza. Mieszankę wstawiłem do naczynia próżniowego. Odpompowałem część gazów uwięzionych w żywicy i tak wstępnie przygotowaną masę wlałem do form. Następnie formy znowu powędrowały do naczynia próżniowego. Mając pewność, że już większość gazów odeszła wyjąłem formy z naczynia i odstawiłem w spokoju...na godzinę. Niecierpliwy finału zacząłem wyłuskiwać moje klony. Najpierw komora dopalacza. Oczywiście te same problemy co przy wyciąganiu oryginału. Niestety troszkę za bardzo się pospieszyłem i kopia wyszła troszkę zniekształcona - żywica była jeszcze miękka. Na szczęście uformowałem prawidłowy kształt i odstawiłem komory do dalszego sieciowania. Potem zabrałem się za turbiny. Tu pełen sukces! Sklonowane turbinki wyszły jak marzenie. Czas na dyszę (tylko jedną). I tu pełna porażka. Ścianki dyszy okazały się za cienkie, to raz i za bardzo skomplikowane, to dwa. Gęsta żywica nie spenetrowała dokładnie zakamarków, a w ściankach dyszy zostało bardzo dużo pęcherzyków powietrza. Podsumowując. Odlewanie części żywicznych nie jest trudne!!! Wykonanie formy jest proste pod warunkiem dobrego przemyślenia ułożenia oryginałów w formie. Wykonanie odlewu też nie powinno stanowić problemu pod warunkiem, że korzystamy z dobrych materiałów (żywic). Jak tylko dostanę żywicę o małej gęstości na pewno ponowię próby! P.S. Dopiero potem dopatrzyłem się, że Phantom w malowaniu "Sundowners" jest w wersji N, a ta ma zupełnie inne dysze wylotowe . W związku z tym nabyłem dysze Airesa przeznaczone dla wersji N. Aaaa i jeszcze jedno. Na dysze zużyłem ok. 0,5 kg Gumosilu, a więc kopia kosztowała ponad 50 PLN. Dysze Airesa kosztują coś koło 30. Z reszty Gumosilu zrobiłem formy różnych bomb. Teraz Hasegawa ze swą sknerską polityką gołych samolotów może mi .....
  8. Dzień dobry, dziś z nudów zaprezentuję drugi z moich projektów. Jako, że Phantom bardzo mi się podoba, to postanowiłem od razu zrobić ich dwa. Pierwszy to pudełkowy zestaw Hasegawy F-4J Phantom II w malowaniu "Show Time 100", a drugi... ...chciałem być cwany i zaoszczędzić na drogiej Hasegawie. Dlatego poszukałem troszkę w Internecie i wyszło mi, że Revell pakuje Phantomy Hasegawy. Niestety jest to brytyjska wersja z silnikiem Rolls-Royca, ale poza silnikiem (który i tak zamierzałem wymienić) nie wiele się różniła od wersji J. Jak pomyślałem tak uczyniłem, a co z tego wynikło dowiecie się w kolejnym odcinku. Dla niego przewidziałem malowanie dywizjonu VF-111 z pięknym zachodzącym słońcem na stateczniku. Dodatkowo modele postanowiłem wzbogacić zestawami Airesa - kokpit i rzeczone silniki. W tym momencie drugi raz chciałem być cwany. Pomyślałem, że jeden zestaw silników sklonuję - nauczę się nowej techniki z korzyścią dla mojego portfela. Co z tego wynikło dowiecie się w następnej odsłonie, która nastąpi jeszcze dziś wieczorem.
  9. Szkło to ciecz przechłodzona. Obecnie technologia wytwarzania szkła jest na tyle rozwinięta, że ciekłe właściwości szkła zostały całkowicie wyeliminowane. "Ciekłość" szkła można zaobserwować w bardzo starych oknach - grubość szyby na dole okna jest dużo większa niż na górze. Czasami nawet szkło potrafi "oblać" ramę okienną. Ot taka ciekawostka
  10. Śmigłowiec będzie w kolorach U.S. NAVY schemat biało-szary. Malowanie okolicznościowe "Bicentenial". Tu jest link do małego obrazka. Drzwi będą otwarte, ale tylko te mniejsze - przy kabinie pilotów. Tu jest większe zdjęcie bryły modelu. Przez nie będzie widoczny cały przedział ładunkowy. Dlatego robię ożebrowanie. Można jeszcze otworzyć tylne duże - przesuwane. Najpierw nie zamierzałem tego robić, ale teraz.....kto wie. Cały czas zastanawiam się również nad łopatami wirnika głównego. Czy zrobić je rozłożone czy złożone? W pierwszym wypadku model będzie duzo mniejszy, ale może właśnie wyeksponować jego wielkość.
  11. Kokpit pilotów prawie skończony. Dorobię jeszcze tylko drugie słuchawki z przewodem. W czasie jego robienia naszła mnie pewna refleksja. Przy robieniu wnętrza modeli chyba nie warto trzymać się ściśle oryginalnych barw. Kokpit wyszedł jakiś taki szaro-bury. Chyba lepiej stosować mocne kolory: czerwień, zieleń, żółty, oczywiście w odpowiednich miejscach. Urozmaici to wizualnie wnętrze i pogłębi przestrzeń. Dlatego dodałem w przejściu czerwoną gaśnicę, a nad nią zamierzam umieścić żółtą apteczkę z czerwonym krzyżem. Dodatkowo mam problem: czy zostawić wnętrze matowe czy polakierować na błysk? A może polakierować tylko niektóre elementy - te które są powycierane przez pilotów?
  12. Chłopie - coś Ty się tego piasku tak uczepił! Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że wykonana makieta tego co narysowałeś, miałaby powierzcznię średniego pokoju w bloku (oczywiście z zachowanie skali). Tak jak napisał pan Andrzej - zrób kawałek pasa startowego, trawkę obok i swoją Iskrę zaryj w trawce. Możesz nawet głęboko dziubek schować - po opadach ziemia nie jest twarda i taki samolot po lądowaniu z przygodą może nieźle się zaryć.
  13. Pozdrawiam Przecież owiewka od Iskry nie ma jakiegoś skomplikowanego kształtu! Weź butelkę PET, wytnij przezroczysty pasek, owiń go wokół ołówka i przytrzymaj nad źródłem ciepła, żeby materiał zapamiętał kształt. Z półkolistego zwitka weź wytnij coś na kształt paznokcia i już masz owiewkę. Troszkę pomyśl, pokombinuj, a na pewno Ci wyjdzie.
  14. Następnie na tapetę poszła klisza z zegarami. Najpierw od drugiej strony pomalowałem ją na kolor biały. Wcześniej jednak zakresy niektórych zegarów zostały punktowo pomalowane na czerwono. Następnie kliszę pokryłem błyszczącym lakierem i połączyłem z wcześniej pomalowaną blaszką. Lakier po pierwsze zastępuje klej, a po drugie wypływając przez otwory zegarów w blaszce imituje szkło. Panel z zegarami gotowy. Tak wygląda całość po połączeniu z wcześniej przygotowaną środkową tablicą przyrządów. c.d.n.
  15. Ciąg dalszy prac. Dziś na tapecie deska rozdzielcza pilotów. Blaszka Eduarda najpierw została pomalowana na czarny błyszczący. Potem w miejscach zegarów nakleiłem kwadratowe maski z taśmy Tamyii. Troszkę mozolna praca. Po zamaskowaniu panel z zegarami wyglądał tak: Potem malowanie. Farba Model Master 1740E co jest odpowiednikiem FS36231 - czyli koloru jakim ma być pomalowane wnętrze helikoptera. Chwila na wyschnięcie farby i .....
  16. Melduję, że prace nad wręgami ciągle trwają w tempie 1 pionowa i 22 poziome na dzień. Jako, że pozostało mi 26 pionowych i 572 poziomych to wnętrze zamierzam skończyć za 26 dni. Ale teraz pytanie z innej beczki. Skąd wziąć drobną siateczkę przykrywającą elementy wirnika? Najlepiej jakby takie coś było trawione, a nie plecione. Aber czy Eduard robi coś takiego?
  17. Jacku za kogo mnie masz i wiary w kolegów też troszkę więcej miej
  18. Gratuluję - zepsułeś całą zabawę Oczywiście to Seaking. Model Hasegawy w skali 1/48. Jako, że będzie on miał otwarte drzwi to muszę dorobić jakieś wnętrze - stąd te wręgi. Dodatkowo zestaw w środku wzbogacę blaszkami Eduarda. Model będzie posiadał pudełkowe malowanie biało-szare U.S.NAVY z elementami flagi USA - okazjonalne malowanie Bicentenial. W galerii zamieściłem więcej fotek tego pięknego śmiglaka.
  19. Ciepło. Ciepło. Mam jeszcze sześć w miarę sensownych zdjęć (nie będę się rozdrabniał do guziczka na desce rozdzielczej), a więc troszkę się pobawimy. Na zdjęciach będzie coraz więcej widać a więc trudność będzie malała. Chłopaki!!! Liczę na was!!!
  20. Nie - ani czterosilnikowy, ani z II wojny. A więc podałem już dwie podpowiedzi:). Czas na kolejne zdjęcie. Zdjęcie II
  21. Czas troszkę rozruszać modelarskie Towarzystwo. Na początek zaserwuję zagadkę, która po odgadnięciu zamieni się w relację z budowy. A więc co to jest? Zdjęcie I Jeżeli będzie jakiekolwiek zainteresowanie to co godzinkę dodam nowe zdjęcie. Wtajemniczeni - milczeć
  22. Maxek

    Douglas TA-4F Skyhawk

    Dzięki za zdjęcia! Oooo, widzę, że dołączyli ludka!!!
  23. Maxek

    Douglas TA-4F Skyhawk

    A możesz napisać coś więcej o tym modelu. Jakie linie, detale? Może jakies fotki wyprasek.
  24. Coś mi się nie zgadza z tą osłoną i osią śmigła. Czy przypadkiem nie jest śmigiełko za nisko?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.