Skocz do zawartości

Marciu11

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    36
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Marciu11

  1. Powiedział bym ok! - jak na moj gust. Choć teraz powiem ale... Ale bambetle Ci się święcą jak byś je nawoskował i to drugie zdjęcie cholernie nie ostre. na jego podstawie nic nie można powiedzeć... jak na poboczu nie wiesz co jeszcze robić walnij jakiś pogięty rozerwany karton - byl pusty tośmy go wyciepli... A odnośnie ksiązki ja bym jeszcze z niej powyrywał kilka kartek i luzem walnoł. Ewentualnie jeszcze do tego na pół przedarta ją . Wojo znalazło coś nielegalnego to zniszczyło/spaliło... Heh o plamie krwi już nie spomnę - ale to już na ostro. MarCiu
  2. EEE no Barthass Gratuluję przepieknej maszyny U mnie lezy w magazynku i czeka na uprzątnięcie dotychczasowych prac Tym bardziej będę kibicował i podglądał postępy. HEHE będę wiedziąl już czego się spodzewać. A odnośnie jakości... Fakt to tylko Trumpek i choć by do AFV jeszcze mu brakuje (porównuje tu do jakości detali Strykera). Grzegorz'u mam małe pytanko. Z kąd masz takie ładne fotki?? Przynaj się bez bicia! Były by fajnym materiałem na ewentualne poprawki i doróbki na tym modelu. Kocham pojazdy (współczene) na 6 i więcej kołach MarCiu
  3. Witam Kup sobie taki zestaw drucików i masz cała gamę potrzebnych średnic. http://www.allegro.pl/item524530585_zestaw_drucikow_o_malej_srednicy.html Srebrzanka to posrebrzone druty miedziane. Mają tą przewagę nad nie srebrzonymi, że są ciut twardsze i nie odkształcają sie tak łatwo - szególnie to przydatne przy mniejszych średnicach, a zarazem układają się tak samo dobrze jak goła miedź - nie sprężynują. Stanowczo polecam zakup - są też na innej aukcji druty grubszej średnicy - właśnie czekam na przesyłkę. MarCiu
  4. Maćku z cały szacunkiem ale większość (przynajmniej tak sądzę) modelarzy nie dysponuje talentem prorokowania i ciężko jest zobaczyć Twoimi oczami te "zestawy" (cokolwiek to znaczy)... i jak rosjanie je brudzą. Też mogę zadac pytanie jak jest ubrudzony ten polonez (dla ułatwienia jest niebieski), który widzę jak stoi pod balkonem w tej chwili. Może postaraj się trochę bardzie sprecyzować o co Ci chodzi i ewentualnie zrób zdjecia, pokaż. W tedy na prawdę będzie łatwiej innym Ci pomóc. W tej chwili jedyne co mogę Ci doradzić, to zrób to tak jak widzisz, ewentualnie udaj się do kierowców i zapytaj się jak oni to brudzą... Pozdrawiam MarCiu
  5. Ja osobiście pomyślał bym naj jakimiś żyłkami i linkami - nadają się takie linki na linki w modelach, a żyłka na anteny i okablowanie też jest przydatna. Ołów możę się przydać jako cieżarki i na rozklepanie na cieńką blaszkę - można to pociąc na paski i masz świetnie układające się pasy mocujące i inne, lub jako pladeka czy brezent - dobrze się modeluje i układa. Możę coś się wypatrzy też na waloryzację terenu pod model - choć tu już strzelam. Poza tym zobaczysz co Ci oczy nawiną MarCiu
  6. No Pawle że ja przegapiłem ten wątek Od początku!!! Ale jakoś nie zaglądałem do wątku konkursowego. Mo błąd i proszę o wybaczenie... pawle cóż ja moge powiedzeć. O pomigorach jak zawsze przy Twoich rpacach mówić nie ma po co. Z niecierpliwością czekam na dalysz tok prac i zdjęcia Sam się czegoś nauczę Pozdrawiam MarCiu Ps. Proszę o nie zaśmiecanie wątku Pawła ideologicznymi tekstami, to jest warsztat modelarski nie mówinica i proszę nie śmiecić... --- Aha Pawle a jako powierzchnia antypoślizgowa nie lepszy (drobnieszy) był by piasek o dpiaskarki?
  7. Jeżeli chodzi Ci czy metal po czasie koroduje od pasty to nie. Pasta po podgrzaniu robi się płynna a po ogrzaniu do odpowiedniej temp. rozpuszcza się w niej cyna i cynuje blaszkę lub drut lutując. nadmiar wypłyniętej pasty z miejsca lutowania i zamieniony w lut usuwam pilnikiem lub papierem ściernym (gdy przesadzę z ilością pasty), a ewetilane naddatki "nieprzetopionej" pasty usuwam patyczkiem do uszu - dla 100% pewności niekiedy patyczek zamaczam w alkocholu. Lutuję zwykłą lutownicą pistoletową z dość cieńkim grotem. A większe pojedyńcze detale (na przykład łaczenie większych płaszzczyzn, czy detal na płasko do tetalu) przez posmarowanie częsci, złożenie ich i umieruchomienie w pęsecie i podgrzanie nad zapalniczką. Radzę jedynie uważać z ilością pasty przy lutowaniu. Po podgrzaniu ciutkę wrze i lekko potrafi "zapryskać" najliższe otoczenie mini kropelkami, które zamienią się w kropelki cyny po dalszym ogrzaniu - szczególnie po ogrzewaniu zapalniczką - szybkie duże ogrzanie. Pasty wystarczy minimalne minimum.
  8. Ja używam od jakiegoś roku, albo więcej, pasty SANHA nr.3. Ale sumaryczne jest to zwykła pasta do lutowanai instalacji miedzianych. Pata spisuje się znakomicie. Wystarczy nanieść ciut, ciut pasty i podgrzać miejsce. Pasta zawiera lut i sama z siebie znakomicie lutuje spoinę, oczyszczając jednocześnie lutowane miejsce. Używam pasty do lutowanai wsztkiego, od kabli w sluchawkach po blachy fototrawione. Nawet za dobrze nie trzeba oczyszczać lutowanego miejsca, pasta sama w sobie dobrze radzi sobie z czyszczeniem, nawet starych, podśniedziałych przewodów. Wymieniona przez Ciebie pasta będze na pewno miała te same właściwości i będze się dobrze spisywać. Sumarycznie polecam. Koki jest dośc droga. Pozdrawiam
  9. Rozbrojony do granic możliwości... Dzięki! Dzień dziś mam paskudny, ale to rozbawi mnie do konca dnia... MarCiu
  10. A nie ponysłałeś żeby "szkło" koguta zrobić z przezroczystego kawłaka ramki od szybek (dowolny obły kształt możesz wytoczyć montując prent ramki w wiertarce i obszlifować pilnikiem i papierem ściernym)? Po wypolerowaniu masz jak szkło. Wystarczy pomalować przezroczystym pomarańczem i dla pewności połyskiem i masz jak prawdziwy kogut. MaCiu
  11. Peter... Z całym szacunkiem dla Twojej pracy, ale na Twoim miejscu zmył bym jeszcze raz to kurzenie asfatu i zaczoł od nowa. jakoś to tak sztuczne wygląda... Kurz widać jak był bym zamiatany szczotkami (efekt zomazywania pędzlem). Wygląda to dość nieciekawie. Moim zdaniem droga powinna być bardziej zakurzona szarością i na to dopiero pisakowy pł. Odnoście samego nanoszenia pasteli to bardziej posiłkowł bym się techniką "pukania" pionowo pędzem niż "mazów" wzdłuż. Powinno dać to zróznicowany efek cieniowania róznych miejsc a unikniesz zarazem tych maźnięć pędza. I do tego celu nadaje się raczej dość duży pędzel. Masz też dość sporą przestrzeń na makiecie i pytasz się co z tym zrobić? Ja proponuję sytację umieścić na dwu pasmowej drodze. Czyli barykada stoji ze Strykerem na jednym Papsie (tak jak stoji) a drugi pas wolny (przejezdny) W rogu za Strykerem (stoji na pasię bocznym) zrób trochę piasku i jaką stepową ubogą trawę w kępkach. W tedy droga będze szła w poprzek podstawy i w rogu za pojazdem zjadze się róg pobocza drogi. Urozmaici to całość. Drugi pas też można jakoś zagostpodarować. Nawet stawiająć jakieś zasieki czy szlaban. Może jakieś walajace się gazety czy papiery (jakieś pozostałość przeszukania na punkcie kontrolnym?)... Pozdrawiam i jak od początku wątku tak dalej czekam finału. MarCiu
  12. Nie ma problemu. Podczas Cwiczeń, czujniki znajdują się również na innym sprzęcie, nie tylko na Abramsach. Widzę iż toche wyginają Ci się cieńkie druciki na osłonie "koguta" - swoją drogą te koguty to sygnalziatory trafień. Może mają też i inną funkcję, jak sygnalziacja na drodze. Ale główna funkcja to sygnazlaicja trafień. Ale wracajac do drucików. Drut miedziany jest bardzo miękki - szczególnie tak cieńki. Tu polecił bym Ci drut mosiężny. Ale ze zdobyciem go w tak cieńkiej postaci może być problem - sam bym z chęcią nabył Ja stosuję tak zwaną srebrzankę. Jest to również drut miedziany ale posrebrzany co nadaje mu trochę większą twardość. Formuje się go również dobrze jak zwykły miedzany - nie spręzynuje, ale ma trochę lesze właściwości mechaniczne. Ja kupiłem sobie zestaw drucików na Allegro - w dziele modelarskim są takie oferty (bodajże aukcje mają tytuł druciki o małej średniczy lub coś podobnego - już nie pamiętam dokładnie) - i naprawdę polecam cena to kilkanaście zł za zestaw - druty o srednicach 0.2-0.6mm. Ewetualnie ma allegro sotępny cieńki drucik czysto srebrny. Jest znaczje twardszy i sprężysty, ale jest dość drogi. Poniżej wklejam też kila zdjęć gdzie dobrze widać tego koguta, może się przydadzą. Widać też tam coś ala zestaw granatników na przedzie. To tylko tak wygląda To jest własnie laserowa lufa. Przecież na cwiczeniach nie będą strzlać ostrą amunicją To plus seria czujników na wozach i masz zabawę w combat. Zwróc też uwagę ma nakladkę na karabinie M2 na Abramsie po tym też mozna rozpoznać iż zdjęcia pochodzą z manewrów. Pozdrawiam i iżyczę dalej tak dobrej pracy jak do tej pory. M1 to bardzo wdzięczny pojazd. A tym bardziej w końcu nie w pustynnym wydaniu Z przyjemnoscią patrzę na Twoją prace i kibicuje dalej. MarCiu
  13. Pawle mój wielki. Ja jeszcze zrobił bym mu Filtr z brązu (fajnie złamie ten zielony kolor) i zrób mu kleksologię z olejów (zółta, biała, zielona i czarna) Da fajny eket zciemnienia i wypłowienia farby. A do tego zasymuluje pył i zakurzenie. Wasz stanowczo liniowy na to. jak na koniec dodasz tochę pyłu z pigmentów będzie cacy! A i zdeka bym postukał go przy włazach i zamkach (nawet lekka ale to lekka rdzawka przy tych obiciach i rysach) W końcu to jednak używany metal i ma prawo sie zarysować A wątpię żeby co co dzień oliwili jak Teciaki Modelik cacy i prawde mówiąc jak podobał mi się M2A2 tak Twoja robota wzmaga we mnie chęć na dokończenie mojego M2 Trzyumam kciuki! MarCiu
  14. Piotrku. Ta taśma materiałowa to pasy czujników do "zabaw w wojne". Gdy laserowy czujnik na lufie przeciwnika oświetlił taki czujnik zaliczało się trafienie. Te zgrubienia to nie śruby tylko właśnie te czujniki (odbłyśniki). Zauważ iż część "ala śrub" wychodzi na panelach gdzie śrub być nie powinno i na kadłubie ich nie ma pod tą taśmą. Pozdrawiam MarCiu
  15. Luba metalowa w zestawie ale prawde mówiąc w porównaniu do plastykowej straszne uboga w szegóły. Plastykowa prezetuje się o wiele ciekawiej i stanowczo bardziej podobna do prawdziwej. Wiec tym że toczona jest w zetawie nie ma się co podniecać. MarCiu
  16. A wiecie żę ta cała polemika to tylko masło maślane? Roważacie nad tematem jak byście mieli dy wykonania jedno jedyne zdjęcie w życiu lub wkładali do aparatu film warty tysiące zł. Ogónie stosumny się do zasad i ogólnych wytyczych, jak ustalenie tła, oświetlenia, przesłony, makra, zoomu i jescze czego tam trzeba lub nie. Pstrykajmy zdjęcia... A gdy uznamy iż zdjęcie jest godne pokazania to pokażmy je, lub zachowajmy sobie. A gdy nam nie wyjdzir to tak w aparatach jak i w komutrze jest tak opcja jak "kasuj/ usuń / wymaż / wykasuj lun cos podobnego o podobnym skutku dziłania". i zróbmy zdjęcie raz jeszcze. Naszczęśie cyfrówki majaą to do siebie iż zdjęć można wykonać kilkadzesią/kilkaset i wybrać to jedno OK. Więc nie rozumiem po co przy tej tematyce, rozpisywać się na kilak ston o AF MF itd... Nie ma znaczenia czy aparat jest nowy, czy stary. Jak nie poradzi sobie z jedym zdjęciem to robimy następne, jak to nie pomoże to zmnieniamy parametry i próbojemy znowu. Zdjęcie wyjdze OK, nie to w piach i klikam następne... MarCiu
  17. wawrzul Odnośnie srebrzanki. Wiem oc zym piszesz. Mam ten zestaw drucików. Muszę napsiać iż bardzo sobię chwalę ten materiał. Druciki są sztywniejsze iż druciki miedziane. Ale równie palstyczne jak miedz, o ile nawet nie bardziej. Ma to dobre znaczenie szczególnie przy tych najcieńszych średnicach. Ukształtujesz bardzo łatwo drucik do pożądanej formy (zero sprężystości - nadany kształ zostaje odwzorowany dokłądnie w takiej formie), a nie będze tak wiotki jak miedziany. W razie potrzeby druciki bardzo dobrze się lutują. Naprawdę polecam. MarCiu
  18. O czak45 Widzię że Twoja Komoa jest o wiele ładniejsza niż mój wysiew. Moja jest jezcze o polowę mniejsza i mniej gęsta. Możesz napsiać jak u Ciebie wyglądało podlewanie? I w ogóle poszątkowy wysiew i pikowanie? Ja najpierw sysiałem do pojemników (kupione w Biedrone takie miniszklarne z rónymi nasionkami - prostokątny plastykowy pojemnik z przeroczytym wieczkiem i torfem w zestawie). Przez brak doświadczenia z tym zielem wysiałem nasiona bardzo gęsto - prawie jak rzeżucha wyrosły. Co poźniej utrudniało pikowanie, gdyż z racji gęstości korzonki były poplątane. Nasionka wykiełkowały błyskawiczne. Pierwsze białe pędy pojawiły się po 2 dniach. Roślinki przepikowałem pojedyńczo do kupionych pojemniczków do sałatek gdy miały około 1,5cm. Jako podłożę kupiona w ogrodniczym ziemia (zmieszana z torfem). Niestety tu zaczynały się schody. Gdyż roślinki po początkowym przyjęciu się padały jak muchy po kilku dniach. Dobrze iż miałem ich spory zapasch po siewie Gdyż co kilka dni musiałem dopikowywać z dobre 1/3 rozsad. Te które się przyjeły dość szybko wykształciły 2 listek i do terza rosną sobie już dobrze, przynajmniej tak mi się wydawało, bo jak widzę Twoje to wpadłem w kąpleksy Podlewałem małe roślinki strzykawką i końcówką rospylacza do perfum, aby nie niszczyć delikatnych rośłinek rozpylałem taką mgiełkę wody. Robiłem tak raz dziennie aby podłoże było cały czas wilgotne. Teraz podlewam co 2 dzień, niekiedy częściej - w zależności od tego jak podłoże jest wilgotne. Oczywiście teraz podlewam już nie rozpylając wody, a po prostu leję na podłożę wodę. Do podlewania używam wody mineralnej, którą piję - oczywiście nie gazowaną Był bym wdzięczny za kilka słów opinni o Twoich doświadczeniach z zabawą w ogrodnika. Pozdrawiam MarCiu
  19. A ja po prstu na czubek dozwnika kleju CA (jak trzeba to co scinam ile trzeba) Nakładam igłe od zastrzyków jak na strzykawkę. Można w tedy dozować minimalne ilości. W zależności od gestości kleju stosuję igły średnicy 0.4-0.5mm. W aptece kupisz potrzebne grubości i lości. Gdy klej zaschnie Ci w igle wystraczy sekunda dwie nad zapalniczką i igła jest znawu drożna. Gdy kończe skejić dotykam slina kropelkę keju, aby zaschła na igle co uszczelnia igłe. A ponowne otwarcie to ponownie płomień zapalniczki. Gdy już klej zaschnie tak że nie da się go wypalić po prostu zmieniam igłe i już... Rozwiązanie tanie i bardzo dobre. Dozwać można precyzyjnie i małe ilości kleju. Dopasujesz też do każdej tupki i nie wydasz majątku na keleje Tamki czy Gunze. MarCiu
  20. Ja surfacery rozcieńczam 1:2 albo bardziej. Włąsciwie to tobię to tak że nalewam rozcieńczalnika do zbiorniczka, pedzelkiem rozbełtuję surfacera w sloiczku i tym samym pędzelkiem nakładam podkładu do rozcieńczalnika i mieszam go. Wiec zdecydowanie jest mocno rozcieńczony. Nigdy nie spotałem się z cymś takim jak pajenczynki, kaszka czy jaka kolwiek negatywna reakcja specyfiku. Wiec śmiem twierdzićm jak poprzednicy iż probemem będze tu włąsnie zbytnia gęstość surfacera. Swoja droga surfacer jest bardzo wydajnym specyfikiem o bardzo dobrych właściwościach kryjących, więc można bo mocno wozcieńczać. Zreszta jak i inne farby Gunze mają znakomite krycie i dobry pigment. MarCiu
  21. Witam. Nie umarł, nie umarł ;) W pradze narazie leży na urazówce, ale jeszcze dycha i rokowania są jak najbardziej dobre Sory, to nie model ale ja ma uwaloną rękę i musze dojść do siebie (jeszcze kilka dni). Do tego nie miałem "pod ręką" aparatu i nie było jak pokać obecnego stanu prac, choć cały matriał poglądowy mam, leży tylko na karcie pamięci i czeka na zgranie do kompa. Ale tak słowami opisowo to wygląda to tak: Przeprojektować musiałem całe przekładnie napędowe pod inne silniczki - tamte okazało się w praktyce iż są tak głośne że uuu. Znalazłem takie fajniusie od spsutych CD-romów. Pracują cichutko i są małe (mechanizm wysuwu tacki na płytę). Przy projektowaniu nowych przekładni (teraz wyszły i połowę mniesze gabarytowo, zgrabniesze i lepiej spasowane) musiałem inaczej przenieść napęd na koła. Tu uśmiechłem się do znajomego i zastosowałem dotoczone metalowe ośki osadzenie na podwójnych łożyskach dla stabilności. Obracają się miodzio. Gotowy jest też mechanizm podnoszenia i opuszczania lufy. Nie wiem czy do końca konty podnoszenia są zgodne z żeczywistością, ale lufa ma zakres dopuszczalny przez jażmo (wyregulować można łatwo poźniej ten zakres w aparaturze). Opracowany ma też już mechanizm obrotu wieży - wymaga tylko zmontowania i zamocowania w modelu. Opracowany jest też mechanizm podłaczenia tego serwa odpowiedzialnego za lufę tak aby nieograniczał możliwości obracania wieżą o 360 stopni - "sztywny" przewód uniemożliwiał by to. Skomletowany mam już też cały osprzet RC łacznie z zasilaniem. Z elektoniki pozostało jeszcze wykonać dwa obwody elektoniczne. Jeden umożliwiający właczanie światła w lampie czołgu. Drugi alarmujący o stanie rozładowanych akumulatorków. Układy opracowane już są, wystarczy je jedynie znontować. Zrezygnowałem też z wykonania od podstaw resorowania kół. Plastykowe resorowanie, wykonane przez produceta, jest na tyle mocne i elastyczne iż pozostanę przy nim. Przecież czołg nie będzie jeździł po wertepach, ani nie waży też kilgramów aby potrzebne były prawdziwe sprężyny. Te plastykowe ośki wystarczą w 100% na nierówności dywanów i progów. To narazie tyle co jest gotowe. Z dalszą pracą muszę czekać aż ręce dojdą mi do ładu (jeszcze kila dni). Pozdrawiam MarCiu
  22. Witam Wcześniej już pisałem iż mam chrapkę na jakiś czołg RC. Więc postanowiłem chęci przekuć w czyny. Moj wybór padł na tego Tygrysa z AFV. A dla czego? O wyborze zdecydowało kilka czynników: Całkowicie ruchome zawieszenie kół (każdy wachacz wchodzi w wannę kadłuba wraz z ośą). Da się ładnie wykonać resorowanie tych osi - nad tym jeszcze pracuje jak to wykonać. Drugi czynnik to gumowe gąski, gumowe ale dość ładne i miękkie. Koło zapinające jest również resorowane co zapobiega nadmiernemu napięci gąsek i wboruszeniom, a mi pozwoli zmneiszyć opory przy obrotach gąsek. Prace rozpoczołem do rozplanowania co ma być wykonane i jak to osiągnąć. Na pierwszy plan poszły przekładnie kół napędowych. Niestety nie dało się założyć bezpośrednio planowanych początkowo, przerbionych serw RC. Ścięta wanna z przodu to uniemozliwia, a przynajmniej mocno utrudnia. A więc trzeba było zaplanować i wykonać przekłądnie zmnieszającą obroty silnika. W końcu to ma być czołg a nie wyścigówka Znalazłem w graciarni dwa stare, jednakowe liczniki od wodomierzy i pożyczyłem sobie z nich trybiki. Na tej podstawie rozplanowałem przełożenia. Z obliczeń wyszło mi coś koło 1:40 czyli dość spora redukcja. Następnie trzeba było tak je rozplanować aby dobrze się zazębiały i umożliwiały umocowanie obu silników obok siebie w wannie. Zaprzęgłem Corela. pomieżyłem koła, narysowałem zębatki i roplanowałem ich układ. Z jednej stony musiałem dać jeden tryb więcej ale przekłąda się od]n 1:1 wieć nie powiniec poza odwróceniem obrotów wprowadzać żadnych zmian. A teraz kilka fotek jak to wygląda. dałem dwa łożyska jako stabilizacja osi kół, bedzie stabilniej. Teraz muszę jeszcze rozplanować mechanizm obrotu wieży i podnoszenia i opuszcania lufy. Na szczęście ma jesze zapas kół zębatych i małych silniczków Łacznie sterowanie będzie odbywać się na 4 kanałach (4 silniki- 2 na koła i po jednym na lufę i wieże) Pozdrawiam i to narazie tyle... MarCiu
  23. Dzięki PiterATS za linki. Ale musi to być jakiś inny czołg, lub z innego okresu (moje przedstawia Rosja, Autumn 1943). Moj błąd nie napsiałem tego na wstępie. Ten papierowy model przedstawia jednostę z numeracją z białej obwódki A mój ma czarną obwódkę i białe tło onaczenia. Ten papierowy ma również trójbarwne kamo a mój dwubawne (zółte tło i zielone paski). Nie mniej dziękuję za starania i chęć pomocy. Pozdrawiam MarCiu
  24. Dzięki ! I wsztko jasne Pozdrawiam MarCiu
  25. Witam kolegów A przede wszystkim ukłon do Tygrysomaniaków tym temacie Mnianowicie iż dobry mikolaj przyniusł mi modelik Tygrysa AFV w 1:48 (erly version - 48002). A dla odskoczni od Abramsa wziołem go na warsztat. A co w koncu i fan współczesności może mieć lekkie zboczenie i odchyłkę od normy:D Swoją drogą fajny modelik i fajny tem Tygrysek jako tank Ale racając do treści postu. Proszę znawców o pomoc w doborze kolorów. Mianowicie tu AFV dało lekko ciała i instrukcja zawera kilka błedów... Coć by zle oznaczenie części, lustrzane napisy zastosowania kolorów i jak dla mnie babol z malowaniem... i tu proszę o weryfikację i ewetulaną korekcję i naprowadzenie na właściwe farby. A więć tak: Dla S33 kolr bazowy to niby OLIVE GREEN a plamy to DARK YELLOW. Ale dla modelu tygrysa 122 (Abt.503 Kursk) również proponuje baza to DARK YELLOW a paski OLIVE GREEN. A wedle tego co znalazłem jeden to zielone plamy a drugi brązowe cienkie paski. Choć mogę się mylić tak bardzo jak jeden z czarodziejów ktory uważał "iż nadszedł czas na kociołki z sera" - cytat z Pottera Wybaczcie. W matrii WII jestem ziolny jak stary ser. Więc coś mi tu nie pasuje do opisu tych farb. Instrukcja widać w ogóle nie sprawdzana i skorektowania przed wydrukiem :( Wątpliwość nasuwa się też z faktu iż w spisie farb tego modelu, kolor OLIVE GREEN w ogóle nie występuje, a jest za to DARK GREEN, którego nie ma w opisie malowania. Proszę o prawidłowe wartości farb potrzebnych do pomalowania S33 (Autum 1943r.) Najlepiej ze wskaniem na kakretne farby (może Gunze?), żeby były prawidłowe i w miare wierne dla tegj jednostki. Druga prośbą. Zamówiłem sobie rownież Tygryska. Ale tego już w 1:35 AFV 35079 i będę chciał wykonać go jako model RC (jazda plus obrut wieży i lufy, może żwiatło). Ale nie odbiera to smaczku żeby ładnie go wykonać i pomalować. I szukam jakiegoś fajnego wykonania i malowania. Może ktoryś z kolegów posiada jakieś ciekwe schematy malowań i plansze barwne, dla tej wersji czołgu. Kalkomania i oznacznia z pudła raczej mnie nie ograniczają, do tego mogę wykonać szablony i prysnąć je farbą. Grunt aby model się zgadzał. Ewentualnie jakieś przeróbki też wchodzą w grę oczywiście Będę wdzięczny za pomoc w jednej i grugiej sprawie. MarCiu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.