"Stary, to znaczy Igor nas goni do wymarszu. Mamy jechać na przedmieścia. Zrobili z nas ekipę ratunkową. Grupa czterech Świeżaków zapuściła się za daleko. Nie wracają już od kilku dni. Nic tam pewnie nie znajdziemy poza resztkami mundurów i porozrzucanym sprzętem. No chyba że napadli ich ludzie, to znajdziemy co najwyżej gołe trupy - chociaż i te można wykorzystać... choćby do nawożenia jałowej gleby. Nie lubię takich wypadów, nigdy nie wiesz co Cie tam czeka. Chociaż za poprzednia ekspedycję ratowniczą stary dał mi Wintorieza, kumple mało nie poszczali się z zazdrości. Który dwudziestolatek może pochwalić się takim dobytkiem? Musimy tylko przygotować nasz "krowę" i wyruszamy. Może lepszy byłby któryś z samochodów opancerzonych, ale to nie nasze rewiry. Tam gdzie ludzie przydaje się gruby pancerz i dobre wyposażenie. Lecę zalać zbiorniki. Za godzinę wyruszamy..."
No to troszkę trzeba zacząć postarzać nasza "krowę".
Na pierwszy rzut poszły błotniki, a raczej ich końcówki...
Jak się okazało po ich wycięciu z przodu pojawia się prześwit. Pewnie niewidoczny po założeniu kuł i gąsienic.
Jednakże po co zostawiać takiego babola.
Wystarczy przyciąć kawałek płytki polistyrenowej i zaślepić ów szparę.
Zaraz wszystko się oszlifuje, popoprawia, wygładzi
I można przymierzyć znalezione na złomie błotniki ;]
No prawie jak stąd
Jutro dalsza zabawa. Czas pomalować koła i wannę.