"...- Mam na imię Igor, jestem dowódcą tego czołgu. Stara poczciwa maszyna, nie to co te nowoczesne buble. Sama elektronika która wiecznie nawala. Z resztą większość tych wszystkich systemów i tak się już na nic nie zda. Z resztą za dużo czołgów już nie zostało. Większość pochłonęło piekło tamtego dnia. Piekło – jakże to określenie tu pasuje. Płonęło wszystko. Nasze hangary potopiły się jakby były z wosku. Niewiele się ostało z naszej bazy, ale to co zostało pozwala nam jakoś przetrwać. Mamy zapas ropy na jeszcze kilkanaście lat, akumulatory, agregaty, amunicje. Wszytko to przydaje się w handlu wymiennym. Dzięki temu mogliśmy rozpocząć własną hodowlę świń, królików i świnek morskich. Mięso jest, gorzej z warzywami. W podziemiach chcą rosnąć tylko grzyby i karłowate ziemniaki. Tęsknię za sałatką, chrupiącą i świeżą. Część z ludzi nawet nie pamięta takich rzeczy. Spędzili większość życia w naszym bunkrze, jakże mają pamiętać?
Dobra. Koniec marudzenia. Czas się zbierać na stalker, chłopaki pewnie już czekają… "
Zabieramy się za większe części:
Pierwsze przymiarki:
Na razie osprzętu nie będę przyklejał. Trzeba troszkę nałożyć szpachli i wyszlifować a graty by to tylko utrudniały.