Skocz do zawartości

łsobota

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez łsobota

  1. Słuszna uwaga. Będzie jak piszesz
  2. I kolejny mały krok w kierunku szczęśliwego końca: I jeszcze zdjęcie rodzinne: Blok silnika to najzwyklejsza matowa czerń (Gunze H12), szary element to Vallejo Neutral Gray. Całość najpewniej zostawię już w spokoju. Łopaty śmigła i kołpak to to samo Gunze H12 (tył łopat i podkład pod resztę), srebrny to po prostu srebrny (Gunze H8). Łopaty i kołpak jeszcze trochę wypoleruję i powinno być git
  3. Zaglądam tutaj od samego początku Twojej relacji i bardzo mnie urzekło to co pokazujesz. Sam samolot nie należy do najbardziej znanym mi konstrukcji, a muszę przyznać, że ładny (trzeba będzie nadrobić braki), a i to co pokazałeś w tym temacie bardzo mi się podoba. Już nie mogę się doczekać galerii
  4. Jarku, nie znam tego modelu, ale na pewno jest tak jak napisał Marek, w pudle jest po prostu ramka na której są części do różnych wersji. Np. osłona silnika na samym dole Twojego zdjęcia to osłona od A6M2. W instrukcji powinny być zresztą rysunki ramek i części "niepotrzebne" powinny być na nich w jakiś sposób wyróżnione. Tak przynajmniej jest to rozwiązane w znanych mi instrukcjach Hasegawy (i nie tylko).
  5. Wacik jest zdecydowanie za duży. Jeżeli już bym się zdecydował na debonder to raczej moczyłbym w nim lekko "rozklepaną" wykałaczkę. Jutro kupię płyn do okularów i spróbuję. Co prawda da się to zrobić samą wykałaczką, ale za dużo z tym roboty (jedna szybka zajmuje dobrych kilka minut). Zastanawiam się też na płynem do demakijażu, nie powinien chyba być zbyt agresywny - no i ma jakieś tam witaminy
  6. Dzięki za sugestię, na pewno spróbuję.
  7. Mały krok w kierunku końca: Całość pryśnięta szrością [iJN Gray Gunze H61]. Teraz za pomocą wykałaczki i wilgotnej bawełnianej chusteczki będę musiał oczyścić oszklenie, bo panujące ostatnio upały wpłynęły na klej z taśmy użytej do jego zamaskowania i trochę go na kabince zostało W następnej kolejności wezmę się za malowanie okapotowania silnika i sam silnik.
  8. Mógł mieć swój, mógł też być najbardziej znanym pilotem latającym na tej maszynie. To o czym pisałem, znalazłem m.in. w książce Sakaiego "Samuraj", w której wspomina, że w tym okresie (1942) tylko dowódcy mieli swoje samoloty, a reszta latała na tym co było (oczywiście nie jest to dokładny cytat, ale jak znajdę chwilę czasu to poszukam tego fragmentu i napiszę jak to dokładnie leciało). Wątpię, żeby zwyczaj ten później zmieniano, zwłaszcza w sytuacji w jakiej znajdowało się japońskie lotnictwo. To samo potwierdza chociażby ML7 AJ-Pressu (str. 15, wyd. III): "Symbole osobiste Pilotów w Japonii, kraju o wybitnie kolektywnej mentalności (pomijając już fakt, że piloci w zasadzie nie mieli osobistych samolotów, latając na tym co było w danej chwili dostępne), były bardzo rzadkie, a w Marynarce wręcz znikome." Do tego dochodzą jeszcze symbole zwycięstw na samolotach. Nie należały one do konkretnego pilota, ale do wszystkich, którzy latali na danym samolocie (to samo źródło, ta sama strona). Tego nie wiem. Najprawdopodobniej Sakai leciał wówczas na V-138 (podobno w "Tatakau Zero-sen" na str. 51 jest jakieś zdjęcie Sakaiego wychodzącego z V-138- niestety nie widziałem), ale sam Saburo twierdził (w "Saigo no Zero-sen", że tego feralnego dnia leciał właśnie na V-103. W tym naprawdę nie ma nic trudnego. Musisz się tylko przełamać i spróbować. A sama kabina, ma wiele uproszczeń, ale jak napisałem na początku chodziło mi głównie o uzyskanie efektu trójwymiarowości. A teraz kilka zdjęć. Model po kolejnym szpachlowaniu: Oraz po dość mocnym preshadingu: Jak widać bryła jest gotowa do malowania, co nastąpi zapewne jutro.
  9. Folia pokryta woskiem, czy może raczej parafiną, która na skutek pocierania (np. palcami) rozgrzewa się i pozwala ową folię rozciągać i "naklejać" na model (i wiele innych rzeczy).
  10. Informacji na ten temat na forum znajdziesz sporo. Zresztą za chwilę ktoś zapewne zechce Cię poinformować o istnieniu funkcji "szukaj", ale, żeby Cię nie zniechęcać napiszę po jednym zdanie na temat trzech podstawowych moim zdaniem produktów. 1. Taśma maskująca - tamiya, 3M itp. Idealna do maskowania oszklenia czy prostych linii kamuflażu 2. Płyny maskujące - talensa, humbrola, gunze itp. Nakłada się toto pędzlem, wykałaczką czy czym tam uznasz za stosowne i adekwatne do sytuacji. W czasie schnięcia płyn zmienia konsystencję na gumową, którą bardzo łatwo jest potem zdjąć z modelu. 3. Plasteliny techniczne - np. bluetack (ważne, żeby były to plasteliny nietłuste!). Możesz z nich robić małe ruloniki, którymi obklejasz model. Myślę, że mając te trzy podstawowe elementy z pomocą forumowiczów (jak już założysz warsztat) spokojnie dasz sobie radę z każdym kamuflażem Oczywiście istnieją jeszcze inne sposoby, np. tzw. parafilm, ale myślę, że na początku nie warto się rozdrabniać. A tak w ogóle to witam na forum i życzę wytrwałości w budowie pierwszych modeli
  11. łsobota

    A6M5c ZERO

    ps. ja także przyłączam się do prośby o zdjęcia na jednolitym tle, na pewno wyjdzie to na zdrowie Twojej relacji
  12. Podsumowanie wczorajszego dnia. Prysnąłem aotake (Gunze H63) na wnęki podwozia (chyba największy "babol" tego modelu - są tak płytkie, że nawet osłona podwozia nie chce się w nich zmieścić. No ale to wada chyba większości modeli w tej skali) oraz na pozostałe elementy wymagające tego ślicznego koloru: Po zamknięciu kadłuba okazało się, że trzeba go trochę poszpachlować (zdjęcie w trakcie szlifowania po pierwszym szpachlowaniu): Przy okazji szlifowania pozrywałem szybki celownika, które przed przyklejeniem "szklarni" odtworzyłem. Potem doszły skrzydła (i kolejna porcja szpachli na łączenia), stateczniki poziome oraz oszklenie. Dokleiłem także antenę radionamiernika oraz dorobiłem zagłówek: Całość była gotowa na przyjęcie Mr. Surfacera 1200... ... który ujawnił jeszcze kilka miejsc, które należy ponownie zaszpachlować i przeszlifować, głównie w tylnej części kadłuba, przed samym statecznikiem. Muszę także trochę zwęzić linię łączenia skrzydło - kadłub na spodzie modelu. Myślę, że Mr.Surfacer 500 doskonale sobie z tym zadaniem poradzi.
  13. Siedmiu samurajów próbujących się dorwać do jednego drążka - to się musiało źle skończyć. Jak mówi stare, mądre, ludowe przysłowie: "Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść" A poważnie, to te nieścisłości biorą się zapewne stąd, że w lotnictwie japońskim piloci raczej nie mieli osobistych samolotów, tylko lecieli na tym co akurat stało na pasie gdy przyszła kolej na ich lot. Skoro napomknąłem już o tym, to może zamieszczę spis owych siedmiu nieszczęśników: Kenichi Kumagai (KIA, August 26, 1942) Takeichi Kokubu (KIA September 2, 1942) Toraichi Takatsuka (KIA September 13, 1942) Noboru Sato (KIA September 13, 1942) Yoshifusa Iwasaka (KIA October 15, 1942) Yozou Sugawara (KIA October 18, 1942) Isao Ito (KIA November 12, 1942) A teraz czas na małą aktualizację. Na razie skończyłem kokpit. No prawie skończyłem, bo jeszcze tylko lekko go "złoszuję". Na chwilę obecną prezentuje się tak: Jak widać na zdjęciach z folii i reflektora okrętowego w skali 1:700 dorobiłem namiastkę celownika. Kolor jakiego użyłem do pomalowania kokpitu to mieszanka zieleni, czerni i żółci. Chciałem uzyskać efekt podobny do tego oznaczonego jako Mistsubishi: Oba kolory na zdjęciach nie bardzo się pokrywają (wina lampy), ale na żywo to co udało mi się namieszać jest bardzo zbliżone do tego co jest na powyższym schemacie.
  14. Około 1,5 godziny zabawy wyśmienitej zabawy... Zleciało jak z bicza trzasnął Faktycznie. Kokpit zaproponowany w tym modelu wygląda tak: Ale model dość stary już jest. Na instrukcji widnieje rok 1993, pewnie same formy są starsze, ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia kiedy ten model został zaprojektowany. Dla mnie takie pustki w kokpicie nie są bynajmniej wadą. Wręcz przeciwnie, są idealną bazą do waloryzacji - nic nie trzeba zeszlifowywać, odcinać, frezować itp. Śladów po wypychaczach widocznych na zdjęciach także, bo akurat ich nie będzie widać Chociaż z drugiej strony mam A6M2 z Fine Moldsa, jego kokpit składa się z około 30 części i wygląda lepiej niż kokpit niejednego modelu w 1:32 (i moim zdaniem deklasuje dużą część modeli w 1:48) i z tego też jestem zadowolony, bo poza pasami nic nie trzeba dorabiać - bo po prostu nie ma takiej potrzeby. No tak się jakoś nieszczęśliwie złożyło Wstyd tym większy, że to mój ulubiony samolot
  15. Jak dla mnie rewelacja Jedyne do czego można by się przyczepić to świecące hinomaru, na spodzie prawego skrzydła (widać to na zdjęciu numer 3). Poza tym, jak już napisałem super No i proszę o więcej takich perełek
  16. Ponieważ w swojej kolekcji, w mojej ulubionej skali (1:72) nie mam jeszcze żadnego Zera, a w magazynie zalega ich kilka, postanowiłem nieco zmienić tą sytuację. Na pierwszy ogień pójdzie A6M2 model 21 z Hasegawy. Do budowy modelu nie przewiduję żadnych komercyjnych dodatków. Dorobię natomiast coś w kabinie, podłubię przy silniku, zrobię przewody hamulcowe. Malowanie jakie przwiduję to jedno z najbardziej rozpoznawalnych malowań wczesnych A6M, czyli V-103, z Tainan Kokutai. Na maszynie tej latał sam Saburo Sakai. Później, pomiędzy 26 sierpnia a 12 listopada 1942 została utracona nad Guadalcanalem (wg serwisu pacificwrecks znane są nazwiska co njamniej siedmiu pilotów, którzy mogli zginąć za sterami tego samolotu). Pomimo iż maszyna ta jest dobrze znana – znane są takie szczegóły jak jej numer seryjny (3647) czy data opuszczenia zakładów Mitsubishi Jukogyo K.K. (3 marca 1942), to co jakiś czas pojawiają się dyskusje na temat koloru pasa na kadłubie tego samolotu. Przez długie lata sądzono, że był to pas niebieski, jednak w 1993 po wydobyciu z bagien Guadalcanalu wraku tej maszyny świat obiegła informacja, że pas ten mógł być czerwony. Niestety żadnych zdjęć potwierdzających jedną lub drugą wersję nie ma, więc w monografiach i kalkomaniach pojawiają się oba schematy. Ja najpewniej zdecyduję się na pas niebieski, który od zawsze kojarzy mi się z tym właśnie samolotem i tym pilotem. W ciągu kilku godzin prac nad tym modelem na razie zdziałałem tyle: Głównym założeniem prac w kokpicie było nadanie mu trójwymiarowości. Teraz trzeba będzie zrobić preshading i pomalować to jakimś kolorem przypominającym zieleń Mistsubishi stosowaną do malowania wnętrz. I jeszcze kilka przymiarek na sucho:
  17. łsobota

    A6M5c ZERO

    Witam! Cieszę się, że kolejne Zero powstaje na forum, tym bardziej, że samolot ten nie często u nas gości . Ja sam wczoraj zacząłem dłubać Reisenka, tyle, że wcześniejszego bo A6M2 model 21 z Hasegawy (także w 1:72, warsztat na forum założę wieczorem), widzę więc, że nie będę sam. Jeżeli chodzi o Twój model, to pamiętaj, że wersja A6M5c model 52, którą robisz nie miała obu kadłubowych karabinów maszynowych 7,7 mm. Zamiast tego po prawej stronie montowano jeden karabin 13,2 mm. Academy niestety o tym nie pamiętała i w związku z czym należy usunąć lufę lewego karabinu, oraz zmienić prawy otwór wylotowy w okapotowaniu. Poniżej masz dwa schematy, gdzie jest pokazane jak to powinno wyglądać: Życzę powodzenia w dalszej budowie i na pewno często będę tu zaglądał.
  18. Świetna relacja Wnętrze bardzo mi się podoba, i podobnie jak Kornik nie mogę się już doczekać malowania powierzchni zewnętrznych.
  19. Tego nie wiedziałem W "Japońskich samolotach Marynarki" duetu Januszewski - Zalewski (str. 180), przy opisie ataku I-25 na Oregon jest informacja, że przelot Glena widziały trzy osoby (żołnierz i dwóch strażników leśnych), które zgodnie stwierdziły, że około szóstej rano od strony morza nadleciał, nieznany, maleńki samolot, wydający odgłos przypominający pracę silnika Forda model "A" (polecam zajrzeć na youtuba - na podstawie tego co tam słychać można wywnioskować, że przelot Glena musiał być niezapomnianym przeżyciem). Mam nadzieję, że Cię nie zawiodę PS. Właśnie się zorientowałem, że źle wkleiłem linkę anteny. Powinna być przymocowano do statecznika w połowie jego wysokości, a nie jak na zdjęciach do jego szczytu.
  20. Nie znalazłem niestety zdjęcia, tej konkretnej maszyny i przy malowaniu posiłkowałem się jedynie profilem z książki "Japanese Submarine Aircraft" Tadeusza Januszewskiego i na nim tak właśnie było. Profil ten możesz zobaczyć w wątku warsztatowym. Podejrzewam, że chodziło o maksymalne utrudnienie identyfikacji przynależności samolotu w razie jego przypadkowego wykrycia (dlatego, oprócz tego zrezygnowałem z hinomaru na spodzie skrzydeł) - jasne jest, że jeżeli jakiś Amerykanin zobaczyłby lecący nad jego domem samolot oznaczony krwistoczerwonymi kółkami zaraz zacząłby wydzwaniać po najróżniejszych instytucjach, co pewnie skończyłoby się wysłaniem w pogoń myśliwców. A tak po chwili zastanowienia uznałby pewnie, że to "nasi" latają i kury straszą (bo z silnika Glena wydobywały się ponoć straszliwe trzaski)
  21. Po bardzo długiej przerwie, udało mi się znaleźć parę chwil i ukończyć zaczęte całe wieki temu (czyli będzie już 13 miesięcy) Glena. Model wykonany w zasadzie prosto z pudła z niewielką domieszką własnej, radosnej twórczości w kokpicie (wątek warsztatowy znajduje siętutaj). Całość malowana farbami Gunze Hobby Colour oraz akrylami Tamiyi z niewielką domieszką Vallejo. Na koniec poszedł lakier matowy ostatniej z wymienionych firm. Malowanie przedstawia maszynę z okrętu podwodnego I-25, na której 9 września 1942 załoga w składzie Nobuo Fujita (pilot) i Okuda Shoji (obserwator) zrzuciła dwie bomby zapalające na las w okolicach Brookings w stanie Oregon, na zachodnim wybrzeżu Ameryki. O całym zdarzeniu sporo jest informacji w internecie i literaturze, więc osoby zainteresowane bez problemu znajdą informacje na ten temat (jakby co to służę pomocą). A teraz czas zaprezentować to co udało mi się poskładać I jeszcze przymiarka do powstającej podstawki
  22. Światła pozycyjne powinny być jeszcze na skrzydłach po dwa: niebieskie na prawym i czerwone na lewym skrzydle. Nie wiem czy model Hasegawy ma je jakoś zaznaczone, ale w modelach Fujimi są bardzo wyraźne.
  23. Witam! Bardzo ładny model. Tak na pierwszy rzut oka przyczepiłbym się do trzech drobiazgów. 1. Linka anteny jest zdecydowanie za gruba, no i brakuje linki odchodzącej do kadłuba. 2. Światło pozycyjne na ogonie powinno być białe, a na zdjęciach wygląda na błękitne (albo, że w ogóle go tam nie ma). 3. Mogłeś pokusić się o dorobienie pasów. A tak w ogóle to ten samolot świetnie wygląda z pootwieraną kabiną Takiego z 30 mm "armatą" w kabinie nawet swego czasu popełniłem, tyle, że w 1:72 (czyli z Fujimi). Maszyna z 3 Hikotai z 302 Kokutai, sierpnień 1945, baza Atsugi. Na tym samolocie, około północy, 1 sierpnia 1945 załoga w składzie porucznik Hiroshi Yasuda (pilot) oraz porucznik Taro Fukuda (obserwator), dokonała ponoć jedynego potwierdzonego ataku na B-29 wykonanego za pomocą 30mm działka zamontowanego na tym typie samolotu (wystrzelili 10 pocisków, ale efekt ataku nie jest znany). ps. Wg R.J. Francillon'a ("Japanese Aircraft of the Pacific War") C6N1 był ostatnim samolotem zestrzelonym w czasie IIWŚ, co miało mieć miejsce o 5:40 15 sierpnia 1945.
  24. Działa także cleanlux. Rozpuszcza farbę akrylową, powoduje, że olejna (testowane na Humbrolach) odchodzi od modelu płatami i zmiękcza klej cyjanoakrylowy (na częściach pozostaje cięnka warstwa, którą bez problemu można zetrzeć).
  25. łsobota

    Uruk-hai ~ 1:72

    To chyba nie jest 1:72. Wygląda mi to na 28 mm z Games Workshopu. Miałem jakiś czas temu kilku takich uruków (z GW właśnie) i wyglądali bardzo podobnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.