Konrad.
Myślę, ze minie jeszcze sporo czasu, zanim zacznie traktować plastik po swojemu - wiesz, w sumie to On zaczyna.
Na razie chłonie moje uwagi, nakazy,zakazy i przykazy(próbuje nieraz je łamać - w niektórych przypadkach daję wolną rękę, nieraz kategorycznie zabraniam i każę poprawiać, robić powtórnie)
Przy malowaniu postawiłem młodemu przed nosem swój model pomalowany, ale nie złeteringowany, nie złoszowany(czysta baza) by mógł załapać o co kaman .
Z resztą, jest kilku modelarzy którym w podobny sposób pomagałem, mniejsza o to.
Styl wypracowuje się latami, zatem za lat kilka(jeśli mu co nie zawróci w głowie) jak postawi ten pojazd przy wykonanym później...pewnie się uśmiechnie i wspomni(jak to go tata męczył i wciskał durnoty)