Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Do serii włoskich pojazdów w skali 1:72 od firmy IBG niedawno dołączył wóz dowodzenia dział samobieżnych Carro Comando M41 w wersji z CKM-em 13,2 mm. Ci którym zdarzało się czytać moje poprzednie recenzje wiedzą już, że włoskie maszyny od polskiego producenta okazały się dla mnie sporym rozczarowaniem, tym bardziej że długo i niecierpliwie oczekiwałem aż ktoś wreszcie się za nie zabierze. Bez owijania w bawełnę już na wstępie powiem, że absolutnie nic w tej kwestii się nie zmieniło, a wręcz przeciwnie. Model ten jest podręcznikowym przykładem tego jak olewczo do tematu podchodzi IBG. O moich odczuciach niech świadczy fakt, że mimo miłości do włoskich maszyn poważne zastanawiałem się czy w ogóle chcę go w swojej kolekcji...

IMG_20260903_165710342.thumb.jpg.527733371f65dad2528cb1687fc53837.jpg

 

Na początek krótka notka historyczna:
Carro Comando M41 powstał jako wersja rozwojowa modelu M40 (również dostępnego w ofercie IBG, recenzję można znaleźć na moim profilu). Bazował na podwoziu czołgu M14/41 i od poprzednika różnił się przede wszystkim usprawnionym silnikiem SPA 15T o nieco większej mocy. Produkcja rozpoczęła się w styczniu, a zakończyła w listopadzie 1942 roku. Do ważniejszych zmian wprowadzonych w trakcie produkcji można zaliczyć zastąpienie dwóch sprzężonych KM-ów Breda Mod.38 kal. 8 mm pojedynczym Breda Mod.31 kal. 13,2 mm. 
Łącznie zbudowano 49 sztuk wozu – 15 dla dział samobieżnych M41M da 90/53 (wszystkie z Bredami Mod.38) i 34 dla dział M41 da 75/18 (znaczna większość, jeśli nie wszystkie, z Bredami Mod.31). 

Carri Comando M41 przydzielano głownie do artyleryjskich dywizjonów dział samobieżnych (Gruppi Semoventi):
• da 90/53:
– CLXI (4 szt.; Sycylia);
– CLXII (idem);
– CLXIII (idem).
• da 75/18:
– DLIII (przewidziane 5 szt., nie wiadomo ile faktycznie dostarczono przed rozwiązaniem; Włochy kontynentalne);
– DLV (prawdopodobnie 1 szt.; Tunezja);
– DLVII (5 szt.; Tunezja);
– DLVIII (4 szt.; Grecja, Albania);
– DLIX (7 szt.; Sycylia, Tunezja);
– DLX (5 szt.; Włochy kontynentalne);
– DLXI (7 szt.; Sardynia, Korsyka).
Można było je znaleźć także w kompaniach dział 75/18 mieszanych batalionów czołgów średnich:
– 3. kompania XV batalionu (1 szt.; Tunezja);
– 2. i 3. kompania XVI batalionu (po 1 szt.; Sardynia);
– samodzielna 4. kompania (1 szt.; Sycylia).
Ostatnie 3 szt. w wersji 90/53 służyły jako maszyny szkolne we Włoszech. Niektóre wozy w wersji 75/18 przerzucano pomiędzy różnymi oddziałami, stąd całkowita liczba w rozpisce jest większa niż 34.

Do dziś przetrwały dwa egzemplarze – jeden w muzeum motoryzacji w Rzymie, a drugi w koszarach Babini w Bellinzago Novarese (po wojnie przerobiony w imitację czołgu poprzez dostawienie wieży od M15/42 na potrzeby reprezentacyjne armii).

 

 

Przechodząc do samego modelu, instrukcja oraz poszczególne ramki wyglądają następująco:

Screenshot_20260815-143028.thumb.jpg.542e4fe9141c158f5733c60b976846b3.jpg

Screenshot_20260815-143033.thumb.jpg.58f2cd15bfb0119ac91570c63c5e56b3.jpg

Screenshot_20260815-143037.thumb.jpg.43fb5a33fa19e5bfc56628e5c9a266be.jpg

Screenshot_20260815-143052.thumb.jpg.68aa4e453cd9244a73da7edc7023ab14.jpg

Screenshot_20260815-143057.thumb.jpg.faef34e03ded702815250a968e216539.jpg

IMG_20260903_165857766.thumb.jpg.8a171dd1dfa68e77ffe2d89ef4f937f4.jpg

IMG_20260903_165956717.thumb.jpg.dbd950853c50b7b4ff1caed324b85ca0.jpg

IMG_20260903_170108708.thumb.jpg.61cbea6770c68202b81581e59fe04016.jpg

IMG_20260903_170256764.thumb.jpg.bf1999fedcb2247acb45ad7286c1861a.jpg

IMG_20260903_170339190.thumb.jpg.9afacc5125d3430bfcde3f473a71f44b.jpg

IMG_20260903_170349885.thumb.jpg.b1f91f6e3d283cd64ae9e77b7078d383.jpg

W zestawie dostajemy dwie identyczne ramki "W" z elementami nadbudowy. 

 


Zacznijmy od tego co zostało skopane w odlewach oraz procesie budowy:

•  Na pierwszy ogień idzie układ jezdny. Jest to taki sam zestaw topornych i zdecydowanie zbyt grubych elementów, jaki można było spotkać w najwcześniejszych modelach włoskich czołgów od IBG z 2023 roku. Co ciekawe już w 2024 wraz z modelami Semovente M41M da 90/53 i M11/39 pojawiły się nowe, poprawione i odchudzone układy, lecz od tamtej pory nie zawitały w żadnym innym modelu. Dlaczego? Nie wie nikt. O ile zawieszenie M11 było nieco inne niż w przypadku pozostałych maszyn, o tyle M41M używał dokładnie takiego samego typu, więc nic nie stoi na przeszkodzie aby dodać go również do innych zestawów. Oprócz zawieszenia nie zmienił się także toporny wizjer kierowcy z gigantyczną "szczeliną" obserwacyjną.

IMG_20260904_154223300.thumb.jpg.a307b6f4eedd12b93f243145aa6b47fd.jpg

Porównanie elementów układu. Na górze Semovente M41M, na dole Carro Comando.

 

• Tradycją stały się już przykrótkie odlewy błotników we włoskich pojazdach od IBG. W tym przypadku jest tak samo, a ich przednia krawędź kończy się o wiele wcześniej niż powinna. O ile w przypadku pojazdów na podwoziu M40 dało się to łatwo naprawić, o tyle błotniki wersji M41 mają nieco inny kształt, którego nie da się tak łatwo uzyskać. Porównanie błotników modelu oraz prawdziwego Carro Comando:

Untitled112_20260904160947.thumb.jpg.fe080155f63035d37865424b239a4471.jpg

W miejscu niebieskiej linii kończy się prawdziwy błotnik, natomiast w miejscu czerwonej błotnik modelu. Warto zaznaczyć, że płytka przytwierdzona do kadłuba dwoma śrubami (żółta i zielona strzałka) jest integralną częścią błotnika i jego przednim punktem montażu, a nie oddzielnym elementem. Pomarańczową strzałką zaznaczyłem zgrubienie, które powinno ciągnąć się wzdłuż całej długości błotnika, a różową klapkę otworu technicznego – tych detali także brakuje. 

 

• Na 7 i 8 etapie budowy instrukcja mówi nam aby do boków modelu przykleić fototrawione boczne stopnie. Według producenta do wyboru mamy dwie wersje tych elementów: PE-3/PE-4 i PE-5/PE-9. Poniekąd mamy tu powtórkę z modelu Semovente M40, ponieważ ani jedne, ani drugie z proponowanych stopni nie pasują do Carro Comando M41. W ich miejscu powinien znaleźć się trzeci zestaw, w ramce oznaczony jako PE-1/PE-2. Stopnie PE-3/PE-4 to wersja montowana wyłącznie na wczesnych czołgach M13/40 z długimi błotnikami, przytwierdzana bezpośrednio do nich. PE-5/PE-9 to natomiast wersja z dodatkową osłonką, przeznaczona dla wszystkich pojazdów z krótkimi błotnikami (większość M13/40, Semoventi i Carri Comando M40, wczesne M14/41). PE-1/PE-2 przeznaczone są dla długich błotników w wersji M41 i M42; wyglądają bardzo podobnie do PE-3/PE-4, jednak w przeciwieństwie do nich mocowano je do boków kadłuba, a nie samych błotników. Prawdopodobną przyczyną takiego rozwiązania jest fakt, że stopnie PE-1/PE-2 mają nieco szerszy rozstaw ramion niż dwa pozostałe zestawy (ciężko stwierdzić z jakiego powodu, bo powinien być taki sam), w skutek czego domyślnie nie pasują do przeznaczonych na nie otworów w kadłubie. Nie jest to nic trudnego do naprawienia, wystarczy lekko wgiąć je do wewnątrz.

Untitled122_20260904162819.thumb.jpg.6fb570dd410e06930a959bccf081e47c.jpg

Porównanie trzech typów stopni. Po lewej wczesny M13/40 (PE-3/PE-4), po środku późniejszy M13/40 (PE-5/PE-9), a po prawej M14/41 (PE-1/PE-2).

 

• Pozostając na etpaie 8 natkniemy się na kolejne niedopracowania, również znane z poprzednich modeli tego producenta. 
Pierwszym z nich jest montaż KM-u przeciwlotniczego. IBG proponuje nam zamontowanie go na przedniej części włazu w pozycji zamkniętej. Szkopuł w tym, że w rzeczywistości klapki we włazie nie służyły do montażu karabinu (będąc kompletnie szczerym, sam nie wiem do czego właściwie służyły, ale na pewno nie do tego). Faktyczny montaż wyglądał w sposób ukazany na poniższym zdjęciu:

QEFKfA6.thumb.jpeg.ec7ea69503ba2562c92f5af39770aa76.jpeg

Ze względu na swoje położenie, karabin ten mógł być używany wyłącznie przy otwartym włazie, natomiast gdy właz trzeba było zamknąć, chowano go do środka przedziału bojowego. 

 

• W tym miejscu zauważyć można kolejną chroniczną przypadłość firmy, tj. niepotrzebne tworzenie oddzielnych, specjalistycznych elementów, które zamiast poprawić zgodność modelu z oryginałem tylko ją pogarszają. W przypadku naszego Carro Comando mówię tu chociażby o ww. przedniej części włazu, która w rzeczywistości była identyczna jak ta tylna, ale w modelu IBG została specjalnie przystosowana pod montaż KM-u. Na podobny problem cierpiał model Carro Comando M40, który zamiast montażu KM-u w ogóle nie miał klapki w przedniej ćwiartce. Inną sprawą jest ogólna kiepska jakość włazów: brakuje im jakichkolwiek detali na spodzie, więc w zasadzie można umieścić je tylko w pozycji zamkniętej. Z drugiej strony zewnętrzny uchwyt został odlany w złym położeniu; jego rączka powinna być skierowana na wprost,a nie w lewo.

iefGeFM(1).jpg.648145c7f7bb28ce7b9b9fe45fa46f18.jpg

3NyoqnH.jpeg.2eec98569593c95a257bcf68f0889b89.jpeg

c62335b4c3ae19f947df4903105cbf2205bc62c0.jpeg.a35a8becab01d7c12678a681ce10de0d.jpeg

Właz prawdziwego Carro Comando od strony wewnętrznej i zewnętrznej.

 

• Innym, bardziej ogólnym przykładem tego problemu jest fototrawiona płytka oznaczona numerem PE-6, umieszczana na kadłubach wszystkich wydanych do tej pory włoskich pojazdów pancernych. Element ten ma reprezentować metalową plakietkę, na której znajdował się zestaw symboli państwowych i wojskowych: rózga liktorska, gwiazda oraz napis RoEto. Ja można jednak zauważyć, nijak jej nie przypomina; zamiast tego składa się z pustego krzyża. Jest to o tyle ciekawe, że element który wiernie odwzorowuje taką plakietkę już od dawna można znaleźć w zestawie blaszek przeznaczonych dla ciężarówek Lancia 3Ro.

Untitled114_20260815171001.thumb.jpg.b333269b4d5909566dbff058a3444fea.jpg

Porównanie dwóch elementów z oryginałem. Po lewej PE-6 z pojazdów pancernych, a po prawej blaszka z Lancii.

 

• To samo tyczy się podstaw pod anteny, lecz w tym przypadku z korzyścią dla omawianego modelu. O ile Carri Comando dostają dokładniejsze, dwuelementowe podstawy, które w razie czego można złożyć, o tyle czołgi (np. M13/40) dostają bardziej toporną podstawę jednoelementową, mimo że w rzeczywistości części te były identyczne. 

 

• Skoro już jesteśmy przy radiach, to muszę też wspomnieć, że tak jak w każdym poprzednimi modelu, tu również brakuje podpór pod anteny do pozycji złożonej (zaznaczone na czerwono) oraz uchwytu po prawej stronie kadłuba (zaznaczony na niebiesko).

Untitled123_20260904170314.jpg.578d6f6f44d215cd549f1e1855f16015.jpg

 


To tyle jeśli chodzi o uwagi dotyczące budowy, teraz czas na moją ulubioną sekcję dotycząca proponowanych schematów malowania. Z góry zaznaczę, że i w tym przypadku nie doszło do jakiejkolwiek poprawy, a wręcz przeciwnie. Pomimo dostarczenia czterech różnych numerów rejestracyjnych, w instrukcji zaprezentowano jedynie dwa pełne wzory:

• Pierwszy z nich przedstawia wóz o numerze rejestracyjnym RoEto 5840, mający należeć do niesprecyzowanego pododdziału słynnej 132. Dywizji Pancernej „Ariete”.

Screenshot_20260815-143102.thumb.jpg.f1c87ca4c7bd5d1ba82daa6557abe82a.jpg
Zacznijmy od tego, że przestawiony na pojedzie czarno-żółty trójkąt skierowany wierzchołkiem do dołu był charakterystycznym oznaczeniem 1. baterii DLI Dywizjonu Dział Samobieżnych 75/18, faktycznie będącego częścią Ariete (więcej szczegółów na temat wspomnianych oznaczeń można znaleźć w recenzjach modeli Carro Comando M40 i Semovente M40 da 75/18). Szkopuł w tym, że żaden z dwóch dywizjonów dywizji Ariete nie miał w swoich szeregach pojazdów w wersji M41, lecz wyłącznie M40. Ze względu na częstą obecność na zdjęciach z epoki oraz błędy w przestarzałej literaturze ww. trójkąt stał się oznaczniem najczęściej utożsamianym z włoskimi oddziałami dział samobieżnych, mimo że w rzeczywistości posługiwała się nim tylko pojedyncza bateria. W internecie można znaleźć liczne grafiki przestawiające różne pojazdy samobieżne z tym oznaczniem, jednak tak na prawdę nosiły je wyłącznie 4 Semoventi M40 i dowodzący nimi Carro Comando M40. 
Do przedstawionego modelu nie pasuje także przypisany mu numer rejestracyjny. RoEto 5840 co prawda był wozem dowodzenia M41, jednak w wersji przeznaczonej dla dział M41M da 90/53, uzbrojonym w dwie Bredy Mod.38 (w zestawie wciąż znajdują się elemeny pozwalające na zamontowanie takiego uzbrojenia, choć nie był to cel projektanta). Żaden wóz w tej wersji nie znalazł się w Afryce, a tym bardziej w szeregach Ariete. Ponadto tylna rejestracja została umieszczona po złej stronie.

 

• Maszyna z drugiego schematu o numerze RoEto 4655 została podpisana jako należąca do DLVII dywizjonu, mającego znajdować się na Sycylii w 1943 roku. Wóz nosi nazwę własną "Archibugio".

Screenshot_20260815-143107.thumb.jpg.753f2e8dec2b6087fdf80ca65c0cd8c2.jpg
Wbrew temu co napisano w instrukcji, charakterystyczny system oznaczeń w postaci nazw pisanych białymi literami na czerwonym tle był unikalny nie dla DLVII, lecz DLIX dywizjonu. To właśnie DLIX dwyizjon stacjonował na Sycylii na początku 1943, podczas gdy DLVII walczył w Tunezji już od listopada 1942. DLIX miał trafić na ten front w lutym 1943, jednak statek transportujący jego sprzęt został stracony na morzu wraz z całym ładunkiem. Następnie oddział odbudowano w pomniejszonym składzie i ponownie wysłano do Tunezji.
Obydwie iteracje oddziału posługiwały się takim samym systemem oznaczeń, choć o nieco innych szczegółach. Pierwsza malowała swoje nazwy na bokach nadbudów, a ich czerwone tła były bardziej zaokrąglone, tak jak widać na poniższych zdjęciach:

RDT_20260904_1858546170658482639802325.jpg.b1d01639128609f6d1588d132e49ae59.jpg

RDT_20260904_1858571519148919015570318.thumb.jpg.9ba3314ef0030a6b9aa754e94b67d890.jpg

Druga iteracja otrzymała jednak pojazdy w nieco późniejszej odmianie, które na swoich bokach przewoziły zasłaniające płyty pancerza kanistry. Z tego powodu oznaczenia przeniesiono wówczas na klapę kierowcy oraz tył kadłuba, a ich tła stały się prostokątne:

RDT_20260904_1859043643405406468505873.jpg.264246c3182ad0f9958cce986783f513.jpg

RDT_20260904_1859144836757110698752765.jpg.c6a3f493e8bc78525ed4be02e395e1a2.jpg

Model IBG przedstawia Carro Comando w wersji wcześniej, toteż oznaczenia powinne być umieszczone na jego bokach. Ich tła jednak nie są zaokrąglone, a prostokątne. Jednocześnie są za duże aby dało się je umieścić na klapie kierowcy. 
Dodatkowo proponowany numer rejestracyjny, oprócz tego że znów umieszczony po złej stronie, jest o wiele za niski jak na pojazd tego typu. Semoventi M41 da 75/18 i przeznaczone im Carri Comando były rejestrowane w przedziale 5603–5798. Najwcześniejszy znany Carro Comando M41 nosił numer 5684, natomiast najpóźniejszy 5783 (nie licząc przedziału 5829–5843, w którym znalazły się wozy dla dział 90/53). 4566 był zwykłym czołgiem M14/41.

 

• Oprócz tych dwóch schematów do wyboru otrzymujemy dwa inne numery rejestracyjne: RoEto 4891 i 5768. Tak jak w przypadku 4655, 4891 w rzeczywistości był zwykłym M14/41, a nie wozem dowodzenia.

5768 jest o tyle interesujący, że numer ten faktycznie należał do Carro Comando M41 o nazwie własnej "Archibugio" z drugiej iteracji DLIX dwyizjonu.

RDT_20260904_1859104733081177336684573.thumb.jpg.1e8b80ac25b944ccc63bde1eaaa4b6c8.jpg

Dlaczego więc IBG nie przypisało go do drugiego schematu malowania? Kto ich tam wie.  Tak czy siak, numer ten również nie pasuje do tej konkretnej wersji pojazdu, ponieważ (tak jak już wspomniałem) model IBG przedstawia jego wcześniejszą odmianę, podczas gdy 5768 był odmianą późniejszą. Oprócz wspomnianych uchwytów na kanistry, wóz powinien posiadać dodatkowe wzmocnienia błotników z przodu i z tyłu oraz blaszki do wydrapywania błota z kół napędowych.

 

• Jako notę podsumowującą sekcję kamuflażową zostawiłem wisienkę na torcie: obydwa schematy malowania proponowane przez IBG są jednymi z pierwszych grafik jakie wyskakują po wpisaniu w wyszukiwarkę "Carro Comando M41" xD 
O ile przy poprzednich modelach frima chociaż trochę się starała i przynajmniej zaglądała do jakiejś literatury przedmiotu, o tyle teraz nie zrobili już nawet tego i poszli na łatwiznę, korzystając z losowych rysunków znalezionych w necie, czego rezultat widać we wcześniejszych akapitach. To może również wyjaśniać dlaczego na pierwszej stronie instrukcji zabrakło notki historycznej, która zazwyczaj się tam pojawiała.

 

Na zakończenie:
Model ten jest uosobieniem ibegowego podejścia do tematyki włoskiej – odwalić żeby zapełnić lukę na rynku i mieć fajrant. Jakość modelu w zasadzie się nie zmieniła od poprzednich wydań, wady pozostały te same. Schematy malowania to kopiuj-wklej z googla. Nawet w instrukcji można znaleźć dziwaczne błędy, np. nagle pojawiające się na błotnikach w kroku 6 podnośniki, które następnie znikają na finalnym obrazku, po czym znów pojawiają się w schematach malowania. Ponownie mamy tu do czynienia z modelem, który może najwyżej służyć za reprezentację pojazdu na półce, ale raczej nic bardziej ambitnego (przynajmniej nie prosto z pudła).
Swoją drogą: nie wiem czy zwróciliścię uwagę na notkę, która znajduje się na pierwszej stronie instrukcji każdego włoskiego pojazdu od IBG. Chodzi mi konkretnie o podziękowanie dla pana nazwiskiem Leonardo Landi, który miał pomagać przy tworzeniu tych modeli. IBG nie raczyło napisać kim jest ta osoba, więc udało mi się znaleźć trochę informacji na własną rękę. Wynika z nich, że pan Landi nie jest historykiem, nie jest też producentem modeli, ani specjalistą od włoskiej wojskowości. Jest modelarzem specjalizującym się w dioramach, który swego czasu napisał ze dwa teksty w czasopismach modelarskich. 
Jemu samemu oczywiście nic nie zarzucam, natomiast kwestię podjęcia takiej, a nie innej współpracy przez IBG i idących za nią rezultatów zostawiam czytającym do samodzielnego przemyślenia... 

 

Edytowane przez Kustosz
  • Like 2
  • Thanks 2
Napisano

To zobacz co zrobili w Rosomaku pomijając koła bo to strata materiału. Tam to olali temat po całości cały zespół waczaczy dolnych i górnych oraz amortyzatora ustawia się na czuja. Więc każde koło po zamontowaniu może być mniej ludzi bardziej nie na miejscu . Myślę że tradycyjnie IBG odrosło w piórka i ma gdzie czy to dobry model bo na zachodzie idzi sprzedasz bardzo dobrzy to po co się starać. A z pojazdami Włoskimi to dali ciała po całości. Wygląda to tak jakby Al im to opracowywać pozdrawiam OLO.

Napisano (edytowane)
4 godziny temu, Kustosz napisał:

 (będąc kompletnie szczerym, sam nie wiem do czego właściwie służyły, ale na pewno nie do tego)

 

Ludzie się zarzekają, że na dachu było miejsce na goniometr i dalmierz. Ten goniometr to może, tak pi razy oko to byłby mniej więcej gdzie ta klapka w przednim włazie. Ale nie wiem, one mają jakieś uchwyty od wewnątrz, jak sobie wyobrazam do przekręcenia.

 

goniometr.jpg

Edytowane przez AchtungCancer
Napisano
23 minuty temu, AchtungCancer napisał:

 

Ludzie się zarzekają, że na dachu było miejsce na goniometr i dalmierz. Ten goniometr to może, tak pi razy oko to byłby mniej więcej gdzie ta klapka w przednim włazie. Ale nie wiem, one mają jakieś uchwyty od wewnątrz, jak sobie wyobrazam do przekręcenia.

 

goniometr.jpg

Tylko w sumie po co skoro to miała być artyleria szturmowa na wzór niemieckich StuG III... Nie jest to czasem jakiś celownik optyczny tak jak w niemieckim sprzęcie?

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.