Kwestię omijania szerokim łukiem tekścików (bo artykułem nazwać tego nie mozna) z takich śmiesznych stronek pominę, bo jest to oczywiste. Nie warto tego czytać i tym bardziej nie wart się nad tym rozwodzić w dyskusji.
Kwestię konieczności posiadania samolotów typu C-130 również pomijam, bo przy takiej ilości lotów międzynarodowych są one niezbedne (zakwestionowałbym raczej sens tych misji zagranicznych w których uczestniczymy, ale nie o tym temat)
Piter poruszył jednak inne problemy już nie tak oczywiste.
"Stwierdzenie mieć a nie mieć to różnica" - owszem to różnica, ale mieć tylko po to by stały i topić w to ogromną kasę na remonty wydaje mi się lekko nierozsądne, nie uważasz? Przekonali się o tym Rumuni kupując kilka lat temu starsze wersje amerykańskich C-130 (nie mówię, że tak będzie z naszymi, podważam tylko tego typu stwierdzenia).
Nie szafowałbym też tak ostro stwierdzeniami "dostaliśmy je za darmo", czy "utrzymanie kilku maszyn tego typu to wydatek groszowy". Jeszcze nie widziałem żeby amerykanie dali nam coś naprawdę za darmo. Nie teraz to później odbiorą kasę jaką w to wkładaja i to zapewne ze sporą nawiązką, a takie darowizny nie zawsze okazują się sensownymi i najlepszymi rozwiązaniami (podkreślam, że mówię ogólnie o wszelakich darowiznach starego sprzętu wojskowego).