artoor_k
Użytkownicy-
Liczba zawartości
1 778 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez artoor_k
-
[ZDOB]Amerykański King Tiger-Academy 1:48
artoor_k odpowiedział artoor_k → na temat → Maszyny Zdobyczne
Czołem! Długo to trwało ale wczoraj temat fartuchów został wznowiony. Stwierdziłem żę nie będę się męczył tylko zakupię gotowe: http://www.mojehobby.pl/Eduard-King-Tiger-fenders-TAM-p-18-1750507.html Jak tylko przyjdą reaktywuję wątek. -
Dziękuję Co do włazów to otwarłem je dlatego żeby było widać że się otwierają Figurek nie przewidywałem ale pomyślę nad nimi. Może za jakiś czas się pojawią...
-
Zapraszam do GALERII
-
17 lutego 2044, 02:16 w nocy Afganistan, gdzieś pomiędzy Spin Boldak a Alimardan Khan E-Bagat Major Steven Wilson od dłuższej chwili obserwował horyzont przez mocną lornetkę Zeissa. Mimo iż wszyscy obecnie posiadali urządzenia elektroniczne do obserwacji , on jakoś nie mógł się przestawić. Widoczność była znakomita więc doskonale widział łunę z ognisk nad polową bazą mudżahedinów. Nawet się nie dziwił ,że dają się obserwować. „Dark Stary” potwierdziły ,że są wystarczająco dobrze uzbrojeni ,żeby się nie obawiać ataków. Wokół bazy zakopali zapewne kilkadziesiąt skaczących min przeciwczołgowych i przeciwpiechotnych więc infiltracja też nie była możliwa. Z powietrza też wiele zdziałać się nie dało. Jeden myśliwiec stealth już stracili. Pozostało konsekwentne odcinanie zaopatrzenia (co właśnie robili) i ciągłe zacieśnianie kręgu wokół bazy. Francuzi i Brytyjczycy od przeszło godziny byli już na miejscu, nawet Rosjanie pojawili się z artylerią dalekiego zasięgu i zdążyli się ustawić. Słowem, byli gotowi do rozpoczęcia operacji…gdyby nie jeden mały szkopuł-nie mogli w obecnej chwili nawet rozpocząć przygotowań do zacieśniania kręgu. Nie było Polaków…Wilson, wściekły jak diabli kopnął wszechobecny afgański piasek. „Zawsze trzeba na nich czekać!”-pomyślał-„Ja już nie mam do tego nerwów, daliby Szwajcarów, Ci przynajmniej są punktualni”. Wyżywał się jeszcze słownie przez kilka minut po czym zszedł z niewysokiej wydmy. Minął rząd gotowych , uruchomionych czołgów AGrams (lewitująca wersja Abramsa). Każda z tych maszyn wisiała nad ziemią na wysokości jakieś pół metra. Były uzbrojone w dwa działa kal 120 mm i dwa szybkostrzelne karabiny maszynowe. Były szczytem techniki wojskowej. Już miał skierować się w kierunku namiotu łączności żeby złożyć meldunek ,że nie mogą rozpocząć z powodu nieobecności Polaków kiedy usłyszał kilka następujących po sobie wybuchów. Wykonał błyskawiczny „w tył zwrot” i wbiegł z powrotem na wydmę , tak samo jak ¾ obozowiska. Za wałem wydm ,które zasłaniały bazę mudżahedinów widniały cztery, gasnące już, słupy ognia… -Co za banda debili!!! Tępe syberyjskie półgłówki!!! Co oni do ciężkiej cholery robią … właśnie dali tym obleśnym turbanom znać o naszej obecności!!! Czas im się przestawił czy już zaczęli pędzić wódę z piasku!!!??? -major wrzeszczał jak opętany. -Przepraszam majorze-powiedział kapral Michael Smith-ale to nie Rosjanie… -Jak nie oni to kto do cholery!? Tylko oni mają artylerię. -A pan major słyszał odgłos strzałów? Bo ja nie, tylko wybuchy. Wilson umilkł. Tak , to było sensowne. Z tym że nadal jakiś idiota dał znać że ktoś szykuje zasadzkę i major przysiągł sobie ,że ktokolwiek by to był to jak tylko się pojawi to osobiście urwie mu nabiał. Prosił w myślach by byli to Polacy bo nie mógł ich zdzierżyć. Przez najbliższe 15 minut nic się nie działo , tylko obóz mudżahedinów trochę przygasł. A potem coś usłyszeli. Dziwne, zbliżające się pulsowanie. Odgłos przerodził się nie w dźwięk silników tylko w muzykę. Amerykanie słuchali ciemności grającej „Thunderstruck” AC/DC. A potem ciemność rozjaśniła się światłem reflektorów i żołnierze ujrzeli grupę pojazdów wiszących nad ziemią na wysokości metra. Każdy z nich miał przód jak głowę rekina młota, dwa działka Vulcan oraz działo główne niepodobne absolutnie do niczego. Amerykanie staliby tak jeszcze dobrą chwilę, kiedy w boku przedniej maszyny otworzyła się klapa i wyszedł stamtąd mężczyzna z insygniami sierżanta a tuż zanim drugi który tylko zasalutował i bez słowa skierował się do jednego z pozostałych pojazdów. Sierżant podszedł raźno do Wilsona ,zasalutował i wyciągając rękę do powitania, płynną angielszczyzną powiedział: -Witam majorze Wilson, sierżant Łapicki z Polskich Wojsk Lądowych. Melduję że w wyniku naszej, przyznaję, samowolnej akcji, wrogi obóz został zlikwidowany… -Ale jak , kiedy…Wilson zapomniał że kiedykolwiek był zły. -Warunki sprzyjały majorze. Nieprzyjaciel świętował zestrzelenie waszego myśliwca. Korzystając z tego że nasze „Tyrany” są praktycznie bezgłośne i mogą unosić się nawet trzy metry nad ziemią przelecieliśmy nad zaporą minową uciszając obronę przeciwnika. Musieliśmy zniszczyć cztery wrogie czołgi i stanowiska działek ale oprócz tego obóz jest nienaruszony. Wszyscy mudżahedini są pilnowani, żaden nie uciekł. Postanowiliśmy nie niszczyć sprzętu , może się przydać do zorganizowania zasadzki by schwytać innych. W tym momencie Wilson patrzył na przeszło dwadzieścia sześć szeroko uśmiechniętych twarzy i czuł się kompletnie ogłupiony. Ale to był dopiero początek…W pewnym momencie usłyszał płynny angielski który może brzmiał nieco mechanicznie ale wydobywał się z wnętrza najbliższego polskiego czołgu: -Dowódco, proszę o pozwolenie powiadomienia generała Ostrowskiego o sukcesie naszego rajdu i zlikwidowaniu zagrożenia w tym rejonie. Proponuję zorganizowanie konwoju transportowego który zbierze pozostałości sprzętu wroga a jeśli nie to zalecam jego zniszczenie. Uniemożliwi to jego ponowne użycie , gdy stąd odjedziemy. -Dziękuję „Neron”. Powiadom bazę by przygotowali konwój. Generała powiadomię sam. -Tak jest. -C-c-co to było?-Wilson był blady. -Nie „to” ,majorze-Łapicki nieco spochmurniał-ten głos należał do mojego czołgu typu MAGT-92 „Tyran” ,nazwa własna „Neron”. Właściwie to nie myślę o nim już inaczej jak o kolejnym towarzyszu broni. Jest maszyną, to prawda , ale różnica pomiędzy nami a nimi jest taka ,że my jesteśmy strukturami opartymi na węglu a one na krzemie. Te maszyny są członkami mojego oddziału i uprzejmie proszę o traktowanie ich z szacunkiem. Łapicki zasalutował , odwrócił się i wszedł do swojego pojazdu pozostawiając osłupiałego Wilsona i jego ludzi… Tak wyglądało pierwsze "ujawnienie się" polskiego czołgu MAGT-92 "Tyran". Model powstał na bazie jednego z pojazdów do gry bitewnej WARHAMMER 40.000. Po szczegóły zapraszam do WARSZTATU A teraz możecie się wyżywać
-
Uprzejmie dziękuję Np TUTAJ Są dość drogie (ten kosztuje 122 zł) ale wykonanie nie pozostawia nic do życzenia
-
Dzięki! Dziękuję Mig-23 z Italeri trochę się wkurzał ale oczka oddał Trochę go przeskalowałem z racji tego że nie jest to już pojazd z Warhammera Jednakowóż chyba zwrócę się do administracji bo przesadziłem i skala 1:48 jest nieco za duża. Czy któryś z moderatorów mógłby zmienić skalę w tytule wątku na 1:66 ? Będę wdzięczny Dlaczego nie 1:56?Bo jeśli pojazd miałby w oryginale jakieś 10 metrów a w miniaturze ma 150 mm to skala wychodzi w przybliżeniu 1:66. Link do programu umożliwiającego przeliczenie poniżej: http://www.aircraftresourcecenter.com/tnt1/101-200/tnt109_converter_DeLang/Scale_Converter.exe
-
26 sierpnia 2043 – ciąg dalszy ciągu dalszego Przyszłe załogi „Tyranów” raźno zbliżyły się do znieruchomiałego pojazdu. Dopiero teraz w pełni mogli ocenić rozmiary jednostki. Ponad dziesięciometrowej długości monstrum wysokie na jakieś trzy, cztery metry stało tuż przed nimi na trzech solidnych wspornikach. Przód pojazdu przypominał nieco nos śmigłowca bojowego ze względu na pakiet aparatury umieszczony w obrotowym zasobniku. Lufa głównego działa nie przypominała niczego, co kiedykolwiek było montowane w pojazdach bojowych. W ogóle cały „Tyran” bardziej przypominał coś rodem z filmów S-F niż realnego, efektywnego MBT. Wszyscy uczestnicy pokazu zebrali się wokół Zanhoff, który rozpoczął przerwany opis pojazdu. Tomasz, podobnie jak kilkunastu innych, dał sobie spokój ze słuchaniem, gdy główny projektant przeszedł do opisu komend informatycznych wymaganych by działka Vulcan namierzały cele. Sierżantowi wystarczało, że działka namierzały cele, niszczyły je oraz że robiły to szybko. Jedyne, co chciał wiedzieć, a czego pewnie dowie się na szczegółowym szkoleniu, to, co zrobić, jeśli działka nie funkcjonują dobrze. Postanowił, że sam pozna „Tyrana” na tyle na ile może, a pytania, jeśli takie będą, zada projektantowi na spokojnie po demonstracji. Swój „walkaround” rozpoczął od wspomnianych już działek, które były sporo większe niż montowane w myśliwcach „Marlin”. Wiedział już, że jednym westchnieniem potrafią wypluć z siebie 3 000 pocisków. Była to mordercza broń. Vulcany były umieszczone w obrotowych wieżyczkach. Przód „Tyrana” wyglądał jak głowa rekina-młota a działka umieszczone były tam, gdzie rekin miałby oczy. Funkcjonalności tego rozwiązania Tomasz jak na razie ocenić nie mógł, ale musiał przyznać, że wyglądało to całkiem dobrze. Nad wieżyczkami umieszczone były dwie kratki wentylacyjne a nad nimi coś, co wyglądało jak owiewka kokpitu samolotu z niewielkim oknem. Tomasz nie wiedział czy jest tam miejsce na obiektyw kamery czy można wyjrzeć przez nie na zewnątrz. Zapewne dowie się tego, gdy obejrzy wnętrze czołgu. Podążył w stronę rufy „Tyrana”. Były tu duże drzwi desantowe, jedne na stronę. Tuż za nimi na piwotach znajdowały się dwa masywne silniki. Były teraz obrócone pod kątem 60 stopni w kierunku ziemi, na tyle, że można było zajrzeć do środka. Dysze wewnątrz nie różniły się wiele od wylotów gazów w samolotach odrzutowych. Tomasz sięgnął ręką by dotknąć krawędzi wylotu z silnika, ale momentalnie zaklął i cofnął dłoń- dysza była zimna, tak zimna, że aż parzyło. Zostawił silniki do momentu, kiedy ich temperatura będzie akceptowalna i przez właz na rufie wszedł do środka przedziału desantowego. Po obu jego stronach znajdowały się dwa siedziska a w suficie widniało przejście do wieży. Obejrzał wszystko, ale śpieszyło mu się by poznać kokpit maszyny. Drzwi bezgłośnie otworzyły się przed nim. Nie spodziewał się znaleźć za nimi tego, co zobaczył. Zamontowano tu dwa fotele typu lotniczego, podobne nieco do tych stosowanych kiedyś w myśliwcach F-4E. Przed nimi znajdował się olbrzymi ekran o ponad metrowej przekątnej a za ekranem biały pojemnik. Napisy na nim informowały o niebezpieczeństwie, zakazie otwierania i tym podobnych. Tomasz domyślił się, że był to wspomniany reaktor fuzyjny. Fotele otoczone były mnóstwem ekranów i paneli dotykowych. Oba siedzenia posiadały urządzenia kierownicze, ale fotel z lewej posiadał joystick a po prawej typowy wolant lotniczy. Po lewej było też nieco więcej sprzętu, więc Tomasz domyślił się, że z lewej zasiądzie dowódca. Przymierzył się do tego po prawej. Czuć było, że ergonomia wzięła górę, bo fotel był bardzo wygodny i miał regulowane oparcie. Nie mógł się powstrzymać i położył ręce na wolancie. Coś syknęło, zabzyczało-nawet nie zdążył się przestraszyć-i ekran rozjaśnił się. Zapewne system tyrana reagował na dotyk. Pojazd uruchamiał się, gdy ktoś położył ręce na urządzeniach sterujących. Tomasz miał tylko nadzieję, że w jakiś sposób „Tyran” rozpoznaje, kto usiłuje go uruchomić. Na ekranie zobaczył panoramę rozciągającą się przed nosem „Tyrana”. „To wyjaśnia sprawę okienka”- pomyślał. Na ekranie oprócz widoku w przód pokazały się obrazy z kamer: lewej, prawej i tylnej. Nawet nie wiedział, że „Tyran” takie posiada. Poza tym wszystkie panele i ekrany otaczające fotele rozjarzyły się wyświetlając odpowiednie funkcje. Pokazały się mapy otaczającego terenu oraz wyświetlacze stanu maszyny-wszystkie płonęły na zielono, co oznaczało pełną sprawność. Jedynie wskaźnik amunicji do działek wpadał w kolor żółty, co zapewne wskazywało na to, że zapas amunicji jest nieco uszczuplony. Obejrzał wszystko dokładnie zanim wstał z fotela. Ekran główny pociemniał i zgasł, tak samo jak wszystkie inne panele. Tomasz wyszedł z czołgu i powiódł po maszynie wzrokiem. Postanowił, że porządnie przyłoży się do szkolenia. Wożenie tyłka taką bryką było motywacją samą w sobie. 26.08.2043 15:26:29 cz.L. 51° 28' 19.99"N, +15° 27' 17.96"E Po wysunięciu wsporników przeprowadziłem standardową procedurę lądowania i przejścia do trybu postoju. Włączyłem tryb oszczędzania energii mimo praktycznie nieograniczonych zasobów reaktora. Przeprowadziłem wewnętrzną autodiagnostykę i podstawowy skan pancerza. Jestem sprawny w 99, 964%, gotowość bojowa 99,432%. Zapas amunicji wystarczający-nieoptymalny , 70, 457% amunicji w działkach Vulcan. Wysłałem powiadomienie by był gotowy automat amunicyjny jak wrócę z pokazu. Mój stosunek do pokazów-zdecydowanie negatywny. Rozkaz wydany przez projektanta nie naruszał jednak żadnej z moich wewnętrznych dyrektyw, więc musiałem go wykonać. Poświęcam 6, 435 sekundy na analizę czy centrum osobowości może zostać wyłączone na czas trwania pokazu jednak wynik jest niezadowalający. Jeśli centrum osobowości zostałoby wyłączone, system przestałby reagować na polecenia głównego projektanta, co byłoby sprzeczne z założeniami demonstracji. Żeby nie tracić czasu skupiam możliwości obliczeniowe na optymalizację oprogramowania. Moją uwagę zwrócił człowiek, który wszedł do przedziału desantowego. Na 80, 56% stwierdzam, że jest to sierżant Tomasz Łapicki, lecz są rozbieżności pomiędzy zdjęciem, które znajduje się w aktach jednostki a wyglądem rzeczywistym, więc nie stawiam pochopnych wniosków. Sierżant wszedł do kokpitu i po krótkich obserwacjach zajął miejsce w fotelu kierowcy kładąc ręce na wolancie. Skan linii papilarnych trwa 0, 346 sekundy i potwierdza tożsamość. Jestem w stanie również wykonać analizę siatkówki. Mogą mnie uruchomić tylko osoby upoważnione, których jest obecnie 53. Osobnika nieupoważnionego mogę potraktować wstrząsem elektrycznym, od łagodnego przez pozbawiający przytomności, lub gazem łzawiącym. Obecnie nie ma takiej potrzeby. Zgodnie z programem uruchamiam podstawowe funkcje. Kokpit aktywny w 100%, uzbrojenie aktywne, lecz nieuruchomione, silniki gotowe. Sierżant z satysfakcją, którą zauważam, gdyż istnieje kamera w kokpicie, obejrzał wyposażenie, po czym wstał. Doceniam, że bez wiedzy w zakresie funkcjonowania mojego systemu nie pozwolił sobie na samowolne testowanie mojego systemu. Sierżant wyszedł a ja poświęcam 3, 487 sekundy na analizę sytuacji, po czym umieszczam w pamięci notkę podtrzymującą logiczność tego, że sierżant Tomasz Łapicki nr służbowy 10090517098 będzie szkolony by posługiwać się czołgiem mojego typu. Przechodzę znów w stan niskiego pogotowia. Do zakończenia demonstracji pozostaje 10 minut 45 sekund. Przeznaczam je na dalsze optymalizacje. 26.08.2043 15:46:21 cz.L. 51° 28' 19.99"N, +15° 27' 17.96"E Koniec zapisu Model jest skończony, brakuje kurzenia i łosza na rufie. Nałożyłem już kalki. Myślę ,że w ciągu nadchodzącego tygodnia będzie galeria i ostatnia część historii. Oto zdjęcia:
-
A witam, witam Zagrychę przyniosłeś? Jestem jak dżinn , jak ktoś otworzy butelkę to się pojawiam Jako zagrychę wnoszę paczkę ostrych czipsów o smaku papryki Piri Piri oraz słoik domowych kiszonych A na dzień następny zsiadłe mleko , naturalne domowe
-
[IN-BOX]Berijew Be-6-Plasticart-1:72
artoor_k odpowiedział artoor_k → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Tuba z klejem jest miękka więc chyba jest w stanie płynnym lub w najgorszym razie galaretowatym -
Zapowiada się świetny warsztat. Jak wódka to i ja się przysiądę
-
[IN-BOX]Berijew Be-6-Plasticart-1:72
artoor_k odpowiedział artoor_k → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Dobrze wiedzieć Mam nadzieję że mi uda się zacumować gotowego Be-6 na zalewie by cyknąć kilka zdjęć -
[IN-BOX]Berijew Be-6-Plasticart-1:72
artoor_k odpowiedział artoor_k → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Miałem szczęście i trafił się na allegro za niewygórowaną cenę -
Weteranów nie zdziwi a młodszych może zainteresuje Kawał pięknej łodzi latającej firmy Plasticart. Szczegóły żadne , wnętrza brak i wypukłe linie ale tak wyglądało modelarstwo kilkanaście lat temu a wtedy to był wypas!
-
Czy w którymkolwiek momencie marudziłem? Tak na marginesie , model jest wysuchopędzlowany. Myślę nad washem , linie są głębokie więc jak to zwas:bip:ę to może źle wyglądać. Jakiś syf w podziałach blach by się przydał...
-
26 sierpnia 2043- ciąg dalszy Uczestnicy zebrania wyszli na zewnątrz niemal zabijając się o gorące powietrze. Gdy Zanhoff zaprosił wszystkich na poligon by pokazać możliwości nowego pojazdu temperatura wzrosła o dodatkowe 20 stopni. Wielu zebranych niemal dostawało drgawek i gdy naukowiec i sztab zaczęli się podnosić z miejsc reszta wojskowych (w tym Tomasz) niemal roznieśli drzwi wejściowe. Ostrowski zamruczał zapewne pod nosem coś w stylu, „K... ogolić jaja i do przedszkola”, ale nikt nawet tego nie słyszał. Zresztą widać było, że sztabowcy też prawie sikają po nogach. Czasu nikt nie mierzył, ale Tomasz był pewien, że drogę na poligon przemierzyli z prędkością absurdalną bijąc wszelkie rekordy. Zajęli miejsca przy barierce chwilowo odgradzającej teren jednostki od poligonu i z niecierpliwością czekali na pokaz. Zanhoff otworzył walizkę, którą miał ze sobą. W środku był laptop z niewielką anteną. Po uruchomieniu go kontynuował wykład: -Jak zapewne Państwo pamiętacie, mówiłem, że nasz "Tyran" posiada już jednostkę AI jednak pogadać z nim nie można. Miałem na myśli słowo mówione. Rozmawiać z nim można w obecnym momencie tylko przez klawiaturę komputera. Rozumie słowo pisane i w zasadzie jesteśmy w stanie zamienić z nim kilka słów nawet o pogodzie. W tym momencie przygotowany do pokazu "Tyran" znajduje się jakiś kilometr stąd. Wydam mu polecenie żeby się pojawił-wstukał kilka słów na klawiaturze. Tomasz zastanawiał się przez chwilę czy były to po prostu koordynaty miejsca, w które ma przyjechać czołg czy raczej coś w stylu "Cześć stary! Jak możesz to wpadnij tu, bo kroi się impreza". Niecałe 5 minut później usłyszeli coś jakby szybkie cykanie świerszcza, ale dużo szybsze i kilka razy cichsze. Na teren tuż przez zebranymi wpłynął piaskowo-brązowy pojazd. Zebrani wydali cichy jęk gdyż już model zrobił na nich wrażenie a teraz mieli przed sobą realny czołg. Pojazd mający około 10 metrów długości z lufą wisiał sobie w powietrzu tuż przed nimi. Praktycznie bezgłośny potwór okręcił się dookoła własnej osi i zamarł w bezruchu. Zanhoff poczekał aż wszyscy się napatrzą i ponownie zaczął: -Jak widzicie Państwo pojazd przyjechał tu sam, bez niczyjej pomocy. W obecnym momencie wisi w powietrzu, ale normalnie podczas postoju opiera się na trzech wspornikach. Można zauważyć, że "Tyran”, co jakiś czas lekko się chwieje. Nie jest to usterka. Pojazd ma wprowadzony do pamięci punkt nawigacyjny położony w miejscu, w którym się obecnie znajduje. Ponieważ akurat zerwał się wiatr, który pojazd "wyczuwa" poprzez odpowiednie instrumenty a który wieje mu w "rufę" i usiłuje go przesunąć, "Tyran" automatycznie stara się utrzymać swoją pozycję zgodnie z zaprogramowanymi koordynatami. Teraz zademonstruję państwu, co potrafi nasza maszynka-wklepał ponownie kilka słów na klawiaturze. "Tyran" uniósł się lekko i zaczął przemierzać teren przez zebranymi... -Jak widzicie czołg jest w stanie zawracać w miejscu, latać do tyłu, na boki...Generalnie jest bardzo zwrotny i szybki. Teraz wydam mu kolejne polecenie, pokażę państwu jak szybki... "Tyran" oddalił się...Po jakiś trzech minutach usłyszeli niezbyt głośny świst... Czołg przeleciał przez polanę w tumanie kurzu hamując przez pagórkiem odległym od nich o jakiś kilometr. -Jak widzicie Państwo ta maszyna bije na głowę obecne samochody sportowe. "Tyran" zademonstrował wam prędkość maksymalną przelotową, która wynosi 300 km/h. Maksymalna zmierzona prędkość wynosi ponad 500. Używa się jej głównie w sytuacjach awaryjnych, bo gdy "Tyran" leci z taką prędkością to wy nie macie nic do roboty. On wtedy rządzi, bo nie spotkałem jeszcze człowieka dysponującego refleksem na tyle szybkim żeby sterować czołgiem przy 500 km/h. Wątpię czy taki istnieje. Co poza tym? Czołg dysponuje radarem średniego zasięgu, pełnym wyposażeniem telekomunikacyjnym oraz dostępem do zwiadu satelitarnego. Teraz przejdziemy do tego, co kochacie najbardziej, czyli do uzbrojenia. Dwa działka typu Vulcan i jedno działo szynowe może wydawać się niedostateczne, ale jeśli tak myślicie to patrzcie… Wklepał znów coś na klawiaturze i na poligon wjechały cztery "Twarde". -Czołgi te są bezzałogowe. Zaraz wydam im polecenie ataku na "Tyrana". "Tyran" będzie musiał się bronić. "Twarde" użyją ostrej amunicji. Przez publiczność przebiegły nerwowe szepty. Naukowiec znów się odezwał. -Proszę się nie niepokoić, Na "Twardych" jest taka sama jednostka AI, jaką ma "Tyran". Żaden z nich nie wystrzeli w naszym kierunku. Zresztą jak tylko zacznie się starcie, "Tyran" momentalnie odleci od nas by odciągnąć uwagę nieprzyjaciół. Tomasz przecisnął się tak by widzieć polecenia wydawane "Tyranowi". Naukowiec wklepał tym razem zdanie, wcale nie techniczno-informatyczne, brzmiało ono po prostu "Rozwal ich". Po sekundzie czołg odpowiedział "Z przyjemnością!". Zanhoff wyczuł obecność Tomasza i odwrócił się ze słowami: -Proszę się nie niepokoić agresją czołgu. Wszystkie "Tyrany" mają to zaprogramowane, muszą mieć. Nie mogliśmy zrobić pacyfisty z wojownika. Niech was uspokoi fakt, że czołg zniszczy cel dopiero jak mu na to pozwolicie. "Tyran" z kopyta ruszył w kierunku lasu. Na dystansie 10 m od pierwszych dwóch "Twardych" Vulcany otworzyły ogień. Po trzysekundowych seriach oba czołgi wybuchły. Trzeci wystrzelił, ale pocisk drastycznie zwolnił trafiając na barierę pola unoszącego. W efekcie lekko tylko stuknął o pancerz "Tyrana". Ten w odpowiedzi uniósł lufę działa szynowego i wystrzelił po jednym pocisku energetycznym w pozostałe "Twarde". Obrót wieży następował błyskawicznie. "Tyran" wystrzelił drugi pocisk trzy sekundy po pierwszym. Oba wrogie czołgi wybuchły. -Teraz-powiedział konstruktor pojazdu-zaskoczymy "Tyrana". Wklepał kolejne polecenie do komputera. Chwilę później na polanę wjechał kolejny "Twardy". -"Tyran" nie "wiedział”, że ten czołg ma się pojawić zobaczcie, co zrobi. Pojazd zatoczył łuk i wystrzelił pocisk energetyczny jednak nie zniszczył on wrogiego czołgu. "Twardy" zatrzymał się i znieruchomiał ,a „Tyran” zatoczył półokrąg wokół nieprzyjaciela i wrócił na miejsce przed publicznością. -Jak widzicie-kontynuował Zanhoff-"Tyran" nie zniszczył bezmyślnie wroga. Unieruchomił go, a zniszczy go tylko na wasz bezpośredni rozkaz. Zastanawiacie się zapewne, po co dwuosobowa załoga w czymś, co właściwie jeździ i działa samo. Otóż, póki sytuacja taktyczna jest w miarę prosta "Tyran" radzi sobie dobrze. Jednak, gdy, jak to na wojnie, wszystko przestaje iść zgodnie z planem, maszyna głupieje. Mieliśmy okazję zaobserwować to zjawisko, gdy jeden z prototypów "Tyrana" dosłownie zgubił się podczas symulowanego starcia w terenie pagórkowatym-niezbędny był reset systemu. Dlatego jesteście potrzebni. Kierowca-nawigator zajmuje się mapami, GPS-em oraz doborem najlepszej trasy a dowódca doborem celów, wydawaniem rozkazów ,tak czołgowi jak i podległemu mu plutonowi, systemem IVIS oraz strategią/taktyką. Oczywiście w razie awarii, lub jeśli chcecie poszaleć wszystkim można sterować ręcznie. Na wypadek usterki istnieje awaryjny komputer wspomagający ,który jest niezależny od jednostki centralnej, więc gdy ona zaszwankuje można go uruchomić i mimo znacznie mniejszej mocy obliczeniowej działać dalej. Teraz zapraszam Państwa bliżej-powiedział zamykając laptopa-Zapoznacie się z waszym nowym miejscem pracy... Może po prostu będzie tak...kto nie chce niech nie czyta i spokój. Jeszcze ze dwie części i koniec. Tymczasem coś o modelu. Jest w zasadzie skończony , brakuje mu śladów eksploatacji (nie będę z nimi szalał) ,lekkiego suchego pędzla (zwłaszcza na dyszach), może jakiegoś washa oraz podstawki. Tak się prezentuje:
-
Nie ma sprawy , więcej "grafomanii" nie będzie...
-
Czołem! Wczoraj czołg dostał kolor bazowy czyli piaskowy. Jak przeschnie nałożę drugi kolor tzn jasny brąz i zacznie się zabawa
-
Czołem! Coś drgnęło. X-wing dostał pierwszą warstwę farby tzn niebieską na spód. Zdjęcia będą jak nałożę pozostałe kolory bo szkoda mi z nim ganiać z piwnicy do pokoju tam i z powrotem
-
MiG - 29 AS "czerwony 56" Academy + Aires + Quickb
artoor_k odpowiedział Kuba Galicki → na temat → [L]Galerie
Piękny jest Jedyne co mi nie pasuje to kolor uszczelki wokół ruchomej części kabiny (chyba powinna być żółta) oraz zbyt widoczne obicia wokół śrub którymi przykręcane są poszczególne panele. Ale to w sumie czepianie się na siłę Poza tym świetna robota! -
[G]Spotkanie powstańców-okolice Warszawy 1943-1:72
artoor_k odpowiedział artoor_k → na temat → [SF]Galerie
1. bo nas wzięli ilością 2. już poprawiam -
Nie będę się produkował więc skopiuję to co już napisałem kiedyś tam i dopiszę nowe fakty W 1936 roku w Polsce rozpoczęto projekt "Szybkobiegacz". Był to program badań nad zwiększeniem możliwości typowego piechura. Planowano to osiągnąć poprzez budowę specjalnego skafandra który mechanicznie zwiększałby udźwig i prędkość poruszania się typowego człowieka.W 1937 pierwszy prototyp był gotowy. Napęd skafandra był elektryczny.Niestety pobór mocy był duży więc pierwsze próby przeprowadzono "na kablu". Ochotnik, szeregowy Janusz Wilk po założeniu aparatu mógł biegać z prędkością około 60 km/h i unieść 150 kg. Próba była na tyle obiecująca że priorytetem stało się pozbycie kabli doprowadzających energię. Zrealizowano to przez system urządzeń które można określić jako wysokowydajne dynama. Umieszczone one były w kolanach i biodrach skafandra. Poprzez ruch żołnierza produkowały one energię która z kolei napędzała silniczki elektryczne wspomagające piechura.Pobór mocy nadal był duży ale rozwiązanie to umożliwiło działanie skafandra przez około 8h. Już w połowie 1938 roku istniał oddział "Biegaczy" złożony z ludzi wyposażonych w takie skafandry. Podczas września 1939 próbowano dopancerzyć skafandry ale mała moc silników przy zwiększonej masie ograniczała mobilność i czas działania oddziału. "Szybkobiegaczy" oficjalnie odstawiono na boczny tor...a nieoficjalnie bez ustanku pracowano nad nimi by utworzyć oddział "Pancernej Piechoty". Grupa ta miała składać się z ludzi którzy już umieli obchodzić się ze skafandrami. Ponadto przygotowywano dla nich specjalną wzmocnioną broń oraz pojazdy gdyż na próbach jeden z żołnierzy niechcący połamał karabin maszynowy z którego miał strzelać a drugi wyrwał kierownicę z i tak już zmodyfikowanego fiata. Te ulepszenia doprowadziły do tego że gdy oddział wkroczył do Warszawy w 1943 (a co , jak były dwie maszyny kroczące to mogło zacząć się wcześniej) dając znak do rozpoczęcia Powstania Warszawskiego, każdy z byłych "Szybkobiegaczy" dysponował bronią ręczną o charakterze rusznicy przeciwpancernej a motocykle które posiadali niektórzy z nich były nieco większe od Panzera 1... Mini winieta pokazuje rozmowę dwóch przyszłych powstańców warszawskich w obozie w okolicach Warszawy dwa dni przez rozpoczęciem akcji zbrojnej. Jeden z nich trzyma w rękach wielkokalibrowy karabin szturmowy kalibru 19 mm wraz z bagnetem. Drugi oparty jest o motor typu Sokół COP(Ciężko Opancerzony)-175. Na pewno niektórzy zwrócą uwagę na specyficzne dodatki do zbroi motocyklisty. Tylko im pozwalano na takie upiększenia. Żołnierze posiadający Sokoły COP zazwyczaj jeździli w grupach budząc popłoch w szeregach nieprzyjaciela samym tylko pojawieniem się. Ze względu na zbroje broń ręczna była przeciwko nim całkowicie nieskuteczna. Wokół zmotoryzowanych powstańców obrosła legenda że nie da się ich zabić, ponoć jeden Tygrys próbował...kończąc w płomieniach... Projekt jest czysto relaksacyjny i powstały z nudów i nieustającej chandry Zapraszam do wyżywania się
-
Wygląda bardzo dobrze i jakoś tak...fallout-owato Gdyby nie cena to chętnie zrobiłbym z tego jakiegoś postnuklearnego customa A tak to tylko popodglądam z wywieszonym językiem
-
My completed builds for 2010 Over 70+ 1/144 airfighters
artoor_k odpowiedział kazama → na temat → [L]Galerie
On the photo showing Model party on 2010 Jan there is a model of FFR-31MR/D Super Sylph "Yukikaze" on the right side of Harrier. Could you show more photos of it? PS: Impressive collection -
Czołęm! Coś mnie natchnęło i zakupiłem takiego maluszka Do budowy i jako wzór do mojego "Dnia Sądu"
-
Ten dział wydał mi się odpowiedni. Jak nie pasuje to proszę o przeniesienie:
