Mnie zupełnie nie chodzi o ocenę PRLu - każdy kto pamięta oceni inaczej, nie chodzi też o pojedyncze zdarzenia. Chodzi o indywidualne przeżycia, wspomnienia, historie itp czyli sentyment ale nie do PRL tylko do części życia. Bo to, że było (generalnie) siermiężnie, zacofanie, biednie nie znaczy, że nie mogło być fajnie, miło i przyjemnie. I są pewnie tacy, którzy łączą miłe wspomnienia z minionym ustrojem, ba, nawet twierdzą, że dzięki temu ustrojowi tak fajnie było, ale są też tacy, dla których realia polityczno-gospodarcze mają drugorzędne znaczenie lub żadnego.
Nikt się mądrym nie rodzi, masz też prawo nie tęsknić, a inni mają prawo tęsknić.