Qdłaty
Użytkownicy-
Liczba zawartości
732 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Qdłaty
-
Z przodu raczej nie. Chyba, że ją wybijesz, albo wystawisz. Kuba i Puma będą lepiej wiedzieć, choć nie podejrzewam tu jakichś rewelacji.
-
Ewentualnie istnieje możliwość demontażu całego przedniego okna. Patrz zdjęcia mojego hummera z ZSU.
-
Ja osobiście korzystam z aerografu. Używam jakiegoś koloru piaskowego, najczęściej troszkę jaśniejszego niż kolor pojazdu. No i pryskam. Im niżej tym więcej. najlepszy efekt tego widać tu: KLIK Ewentualny myk, który przyszedł mi do głowy, to przetrzeć później bieżnik opon, tak aby uzyskać efekt jazdy po asfalcie. Czyli zagłębienia zapiaszczone, a to co z asfaltem się styka czarne.
-
No to taka malutka aktualizacja. Sam Humvee jest już złożony i dostał podkład w postaci Medium Gray MM. Jutro rano czarny i biały/jasnoszary preshadeing. Na to pójdzie dopiero właściwa warstw bieli i sądzę, że wash, ale tym razem koloru szarego.
-
Kolejny karaluch. pewnie będzie kolejny precyzyjny model. Biorę popcorn i siadam w pierwszym rzędzie.
-
A mnie się podoba. Tylko ta łamana antena jakoś mi nie leży.
-
Potwierdzam. A myślałem, ze to Jankesi maja dziwne pomysły.
-
Nie wiem czy wystrzelenie w kosmos będzie go satysfakcjonować. Gdzieś tam mam psa z zestawu tamiyi, ale chyba bez przesady.
-
Czyżbyś był w stanie pomóc? Słucham propozycji. Nie głupie. Może znajdę. Dzisiaj odwiedziłem 8 sklepów z zabawkami i, o zgrozo, wszelkie pojazdy budowlane/wojskowe są na kołach. Dzisiaj przejrzę allegro. Może któryś z Was ma jakieś zabawkowe gąski? Adam i Kuba, z zegarkami raczej nie wypali. Również 3 zegarmistrzów odwiedziłem i pomijając fakt, że nie znalazłem sensownych pasków, to ceny też nie zachęcały.
-
A masz może jakiś link? Chociaż bardziej bym się skłaniał ku gumie, ale zawsze można zerknąć.
-
Już kto inny mnie przypilnuje. Jeszcze jedna sprawa. Jeśli nie znajdę kogoś kto mi wykona figurkę-skafander, w modelu będzie tylko właz. Tego sam nie jestem w stanie zrobić.
-
A obiecywałem sobie, że nie rozpocznę kolejnego warsztatu, nim nie skończę 2uch z 3ech modeli. Ech ta moja silna wola. No ale do rzeczy. Na początek dlaczego taki. Otóż, model składam ze specjalną dedykacją dla swojej dziewczyny, która chętnie słucha o moim hobby. No i pewnego dnia nieopatrznie spytałem, czy może by nie chciała, abym coś jej złożył. (Nie)Stety odpowiedź była twierdząca. Na szczęście od razu zastrzegła, że ma nie być różowy (kamień z serca), ale pomarańczowy... i co ja biedny mam zrobić? Wyobrażacie sobie M-1025 w Iraku w takim kolorze? To jak tabliczka: "Tu jestem, zabij mnie". No i zacząłem myśleć jak tu połączyć ulubione HUMVEE's z pomarańczą? Na szczęście z pomocą przyszedł link który znalazłem jakiś czas wcześniej: KLIK Jest tam duuuużo zdjęć z projektu NASA, w którym to pojazd M997 Maxi-Ambulance, jest przerabiany na łazik marsjański. Szczęście polega na tym, że występuje w dwóch kolorach: żółtym i pomarańczowym. Oto jedno z nich: Jak również w wersji z innym układem jezdnym: Nie zamieszczam więcej zdjęć, ponieważ są one dostępne w sieci. wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasło: HUMVEE MARS-1. Jeśli chodzi o pojazd, który widać na zdjęciach, został on nazwany MARS-1. Po przejrzeniu dokumentacji stwierdzam, że w projekcie testowano głownie następujące właściwości pojazdu: - Wytrzymałość konstrukcji - układ jezdny kołowy i gąsienicowy - odporność na mróz (trasa wzdłuż północnych wybrzeży Kanady) i gorąco (gdzieś w Afryce). - system wchodzenia i wychodzenia kosmonauty, widoczny na zdjęciu: Stwierdzić trzeba śmiało, że projekt jest dość śmiały, ale nie niemożliwy. Jednak MARS-1 nie może polecieć na Marsa w takim stanie jak obecnie. Po głębszych przemyśleniach, stwierdzam, że jeśli projekt w ogóle wypali będzie potrzebował dalszych przeróbek. Tak więc już nie w laboratoriach Nasa, a w moim domu zrodził się pomysł projektu MARS-2, natchniony wspomnianą wyżej. A teraz troszkę o tym, co tak naprawdę musi być zmienione: -Z pewnością pojazd musi zostać odchudzony, ze względu na wysokie koszty wysyłania w kosmos. Jednak dla budowy modelu nie ma to większego znaczenia. -Kolejna rzecz, to silnik. Nie podejrzewam, aby spalinowiec zadziałał na Marsie. Stawiałbym tu na silnik elektryczny. Na Ziemi pojazd daleko by nie ujechał, ale nie zapominajmy że ciążenie na Marsie jest jakoś o połowę mniejsze niż na Ziemi, co za tym idzie wydajność silnika znacznie się poprawia. W kontekście modelu, trzeba będzie zamaskować jakoś wlot powietrza, oraz zdemontować bak paliwa oraz wydech. -Dalej, pojazd na pewno musi zostać uszczelniony, co za tym idzie opuszczane szyby jak na niektórych zdjęciach z projektu nie wchodzą w grę. Dla modelu nie ma to większego znaczenia. -Podczas prób na Ziemi, przedział ładunkowy zajmowały głównie śpiwory. Były "zainstalowane" przynajmniej 3 posłania. Biorąc pod uwagę funkcję pojazdu na Marsie, taki układ nie wchodzi w grę. Jako łazik przy bazie marsjańskiej, zakładam, ze w przedziale znajdą się następujące elementy: poza pokazanym już wejściem do skafandra, 2 posłania, jedno nad drugim; system butli z tlenem oraz filtrowania zużytego powietrza; inkubator do badania próbek; obok skafandra drugi, mniejszy właz na podajnik pojemników z próbkami; coś do przechowania żywności. -Odpada również problem skomplikowanego systemu komputerowego. Biorąc pod uwagę obecną miniaturyzację, 2 laptopy do obsługi pojazdu i badań będą wystarczające, plus komputer pokładowy sterujący zasilaniem wszystkich systemów. Te elementy planuje jakoś wykonać. Biorąc pod uwagę, że Mars to nie Księżyc, co za tym idzie ten pierwszy ma atmosferę i zjawiska pogodowe, racjonalnym wydaje mi się instalacja wiatraka prądotwórczego gdzieś na dachu. Doładowanie baterii podczas ekspedycji umożliwiłoby dłuższe trwanie takowej. Wiatrak też będzie, o antenach chyba nie muszę mówić. -No i pozostaje jeszcze kwestia układu jezdnego. Niewątpliwie model wyglądałby bardzo ciekawie z gąsienicowym układem jezdnym. Jednak może on mi nastręczyć wielu trudności. Jest dość skomplikowany, a przy okazji nie mam żadnych gąsienic. Kolega kubisz zasugerował poszukania w zabawkowych koparkach itp. Może i tak zrobię. Jednak jeśli nie dam rady wykonać tego układu, koła z oponami niskociśnieniowymi na będą na Marsie również odpowiednimi "butami". Od strony modelarskiej, bazą do działań będzie model Academy M997 Maxi-Ambulance, który większość z was zna. Nie przewiduję raczej blaszek do tego modelu, poza tym co mi jeszcze zostało, a da się dopasować. Np. pasy bezpieczeństwa. Za to jak już pisałem, czeka mnie dużo pracy własnej. Ponadto wszelkie oznaczenia, będę projektował i drukował na czystym arkuszu kalkomanii, jak tylko takowy zdobędę. Kolor podstawowy to pomarańczowy, a wnętrze prawdopodobnie białe lub Sky, czyli taki jak w wojskowym ambulansie. No to się rozpisałem. Tytułem wstępu, do tego nietypowego projektu, to chyba wszystko. Wszelkie pomysły mile widziane, będą rozpatrzone. Wszelkie pytania również mile widziane, postaram się na nie odpowiedzieć.
-
Mam nadzieję, ze to zdjęcie trafi na pierwszą stronę jako fotka admina: Model wygląda świetnie, bardzo realistycznie. Oglądając zdjęcia można pomyśleć że to 1:35. Oby tak dalej! EDIT: Tak przy okazji, jakie masz ustawienie tła, że uzyskujesz efekt przejścia czerni w biel?
-
Ja wysiadam. piękna robota. Ten model się nada jako eksponat do muzeum!
-
Na życzenie kubisza małe zdjęcie rodzinne:
-
No więc nareszcie galeria. Dla zainteresowanych link do WARSZTATU. Model budowany na podstawie jedynego dostępnego zdjęcia: Źródło: internet Nie mam również dostępu do opisu zdjęcia, wiec przeznaczenia pojazdu mogę się tylko domyślać. Jest to na pewno pojazd ONZ'u, prawdopodobnie sił z Luksemburga. Biorąc pod uwagę pomarańczowe narożniki oraz tablicę pod osłoną, domniemać można, że jest to pojazd prowadzący kolumnę pojazdów z materiałami łatwopalnymi, bądź przewożący samodzielnie takie ładunki. Stąd też tytuł projektu "Flammable Hummer". W odniesieniu do zdjęcia zostało zmienione: - brak drzwi - brak dachu - dodatkowe oznaczenie "UN" na masce - dodany kurz i brud - troszkę inny kogut i mocowanie anteny. Z modelu jestem zadowolony, chociaż jak zawsze mogło być lepiej. Do jego budowy użyłem: - Modelu M998 1:35, - Blaszek Eduarda dedykowanych do modelu TOW Tamiyi, - drutów, strun gitarowych, płytek plastikowych do robienia własnych elementów, - oraz najważniejsze: ogromną pomoc i wsparcie kolegów modelarzy. Model malowany Farbami (kolory podstawowe): - MM Dark Green 1710 (chyba, napis się zatarł) - MM Flat Black 1749 - H 132 Satin pomarańczowy - reszta to inne kolory używane w ilościach, kolorach i mieszankach zgodnie z potrzebą i własnym odczuciem. Ten model to również kilka nowości w moim warsztacie: - Po raz pierwszy użyłem blaszek w takiej ilości (de facto jest to pierwszy model waloryzowany blaszkami), - sporo elementów dorobiłem sam (cała konstrukcja dachu, przednia osłona i parę innych drobiazgów), - pierwszy raz zrobiłem "łosza". Na zdjęciach słabo widoczny ze względu na kolor modelu. Z założenia łosz to technika cieniowania, natomiast w moim przypadku wyszło zardzewienie modelu. Techniki użyte ale nie nowe to kurzenie. Do tego celu użyłem mieszanki sproszkowanych suchych pasteli. Ponadto niektóre krawędzie zostały przetarte srebrną kredką. Po tych wszystkich zabiegach model wygląda jakby przejechał przynajmniej pół pustyni i był bardzo stary. Mało realne jeśli chodzi o pojazdy ONZ, które w akcjach bojowych raczej nie biorą udziału. Tak to jest jak się chce zrobić "za dobrze". Oczywiście błędów i niedociągnięć się nie ustrzegłem, i sporo z nich widzę, ale nie będę o nich pisać. Sami znajdziecie, a jak nie to lepiej dla mnie. Model budowany z przerwami od 1 sierpnia 2009 do 10 października 2009. Chyba nie zapomniałem o niczym, więc koniec teorii pora na zdjęcia: A teraz można sie pastwić.
-
Zdjęcia to i ja mam. Z tym nie ma problemu, ale zdjęcia z opisami z budowy chętnie przejrzę. Jeśli mnie to jeszcze bardziej nie zniechęci to może kolejny warsztat będzie.
-
To ja jeszcze odnośnie silnika. Jak odcinasz ten kloc z podstawy? Byłbym wdzięczny bardzo za mały przewodnik po obsłudze tego silnika, bo mój mnie skutecznie zniechęca do kończenia innego hummera.
-
A ja mam pytanie, co Ty tam właściwie za blachy masz? Skąd wziąłeś koła MIGa? I co to za silnik?
-
Tak. Zestaw zawiera film, lub wydruk zegarów. Są one "instalowane" pod blaszką frontu zegarów. Dobry efekt otrzymuje się, malując najpierw całość bez przyklejonego frontu z zegarami, oraz samą blaszkę. Potem model, zegary i front montujemy do kupy. Dobry myk to pomalować zegary na koniec jakimś błyszczącym clearem, o czym sam chyba zapomniałem. Model po poprawkach i kurzeniu. Wkrótce galeria.
-
To wina fotek. W rzeczywistości zupełnie inaczej jest postrzegany kolor biały z innymi kolorami. Co do samego modelu to wygląda świetnie. Osobiście podoba mi się dużo bardziej niż IED. Jeśli chodzi o wersję 1045, to z tego co wiem, wystarczyło zaszpachlować "X" na drzwiach. EDIT: Przeglądając post kubisza z głównego wątku(KLIK), mogę jeszcze napisać, że dorobienie imitacji wyciągarki, a co za tym idzie utworzenie wersji 1046 z 1045 nie sprawiłoby Ci wiele kłopotu. Następnym razem pewnie o tym pomyślisz.
-
No i gitara. Mnie się podoba. Oby tak dalej.
-
No ładnie, ale co on taki czysty? -Przydałoby się troszkę kurzu chociaż. Zamaskuje to między innymi widoczne malowanie pędzlem, -antenę dorób, -Lusterka doklej, -przednia część ramy podwozia Ci odpada, -światła mają wytrzeszcz, -domaluj prawą wycieraczkę, -prawe przednie pomarańczowe światło też domaluj, -odblaski na bokach do poprawy. na pomarańczowo nie malujesz całej części tylko wewnątrz "szybkę", tak jak jest to w modelu Tysiuńka: Poza tym jest dobrze. Model skleiłeś dość szybko. Jednak warto troszkę zwolnić i jeszcze go dopracować. Sklejony ładnie.
-
Na ostatnim zdjęciu to który to jest model a który oryginał? ;-)
