Żeby Pawlik miał co gadać i się naśmiewać - lecimy z tematem !
Mając 2 dni w pracy, i w miarę luźne popołudnie zabrałem Atomosem mój warsztacik do warsztatu.
Wcześniejsza nocka zeszła na malowaniu podkładu (fotki z telefonu):
Po zrobieniu w domu wieczorem researchu na temat MASa 558, znalazłem 2 fotki i jeden schemat... Tak więc kolejny dzień spędziłem na malowaniu kadłuba oraz pokładu:
Jak widać obiboki już tam stoją sobie zamaskowani
Wróciwszy dziś do domu miałem zrobione już maskowanie kadłuba, czyli nieregularne wielokąty. Zostało pomalowanie części podwodnej, inaczej zwanej DNEM. I było dno, bo 3h kombinowania z taśmą zrobienia w miarę prostej linii...I NIC!
Krótka rozmowa z Balrogiem, aż po głowie mi zaczęła skakać piłeczka... Wyruszyłem do przedpokoju do kosza zabawek siostrzeńca, gdzie odkryłem LEGO - nie ruszane przeze mnie od 16 lat.
Wybebeszyłem co się dało i skonstruowałem boską maszynę
Jako że w kuchni stół jest najpłastrzy, zacząłem dosłownie "jechać" z tematem
Linia dość prosta, trochę korekty gumką, nowa wysokość (czyli zdjęcie paru kloców) i uśmiech na mej twarzy zagościł. Teraz jadę z czarną farbą, po wcześniejszym zamaskowaniu góry.
Jutro kolejny odcinek telenoweli włoskiej!
CIAO !