Jump to content

DarkWing

Members
  • Content Count

    627
  • Joined

  • Days Won

    2

DarkWing last won the day on July 26 2019

DarkWing had the most liked content!

Community Reputation

46 Excellent

Personal Information

  • Location
    Gorzów Wlkp.
  • Interests
    M O D E L A R S T W O
  • Occupation
    informatyk

Recent Profile Visitors

807 profile views
  1. Miało być tak pięknie.... praca zdalna, w domu wiec sobie posklejam :)…. okazuje się, że z czasem gorzej niż bym chodził normalnie... Powoli ale jednak coś tam powstaje. Podwozie w zasadzie gotowe i stoi na kołach, jest nawet silnik Z kołami miałem troszkę kłopotu. Pierwsze malowanie spray czarny na środek, jednak za mocno mi zalało :(. Po zmyciu postanowiłem najpierw wymalować obrzeże na biało (biały wiadomo, słabo kryje - szczególnie na czarnym więc pierwsza warstwa to aluminium i dopiero na to dwie białego -oczywiście Tamiya spray). Środki felg malowane pędzelkiem, czarnym połyskiem ModelMastera. Silnik w tej skali i w tym wozie wygląda jak okrętowy :D... Niestety jakość szczegółów mizerna, wszystko wygląda jakby było stopione - szkoda ale i tak będzie to praktycznie zasłonięte. Teraz przyjdzie powalczyć z budą. Póki co siedzę i myślę jak do tego podejść. Sklejenie w całość i malowanie odpada, malowanie poszczególnych elementów przed montażem wymaga dobrego rozplanowania prac. Będzie dobrze.
  2. poproszę... może coś się przyda
  3. Tak, to ten jedyny wątek, który tu widziałem... dzięki.
  4. Witam Wóz pożarniczy GFLF Simba 8x8 - pojazd którego rejonem działania jest lotnisko. Zupełnie nie wiem po co mi ten model :)… Nadarzyła się jednak okazja nabycia go za 100,00 zł grzechem więc byłoby go nie kupić, a pewnie po zbudowaniu pójdzie "pod młotek". Zresztą w tych ciężkich czasach kiedy trzeba i warto siedzieć w domu (a od poniedziałku zaczynam 2 tyg. pracy zdalnej) postanowiłem coś w tym czasie ulepić. Tytułowy model jest dość rzadki i na forum znalazłem tylko jedną relacje z 2013 roku i to chyba nawet nie dokończoną... no chyba, że nie potrafię szukać. Postanowiłem więc zrobić mini warsztat aby przybliżyć ten bądź co bądź ciekawy model. A jest to dobry kawał pojazdu, skala 1:24 i prawie 1/2 meta długości - na koniec pokażę go w porównaniu z ciągnikiem Scanii. Producentem jest Revell i mimo, że na pudełku (pudle) stoi PREMIUM EDITION to tyczy się to chyba tylko ilości elementów, bo jakość jest typowa dla tej marki. Każdego kto się za niego zabierze czeka go przede wszystkim skrobanie, szlifowanie i po jako takim wyprowadzeniu części dopiero sklejanie. Wokół stanowiska pracy robi się syf w postaci plastikowych wiórów i ścinek w zastraszającym tempie :evil:, praktycznie po każdej skończonej sesji trzeba włączyć odkurzacz... No dobrze, z czym w końcu przyjdzie się zmierzyć: Model zacząłem zaraz po zakupie czyli wczoraj - w sobotę. Przez dwa dni udało mi się zrobić podwozie. Na pierwszy rzut oka wygląda jak podwozie wagonu kolejowego ! ! ! Całość malowana farbami Tamiya spray. Czarny na ramie to TS-6 black matt. Poduszki zawieszenia to Tamiya XF-69 Nato Black. Połączenie gwintowe pomiędzy drążkiem, a przegubem zaznaczyłem ModelMaster Stell-Non Buff - to tak dla dodania "kolorytu". Przednie zawieszenie podwójnie skrętne - działająca. System drążków jest ruchomy więc będzie można skręcać koła przednich osi. Model z założenia ma odzwierciedlać prototyp wozu pożarniczego więc powinien być jak nówka, zastanawiam się jednak nad drobnymi śladami eksploatacyjnym. Polegać miałoby to na przykurzeniu ramy, zrobieniu rdzawego nalotu przy połączeniach nitowych itp... Tylko czy warto, lotnisko cywilne to jednak nie teren - piach, błoto itp...
  5. Tak, użyłem Tamiyowski zestaw kalek carbonowych Tam 12656 oraz blaszki Tam12654 - nie są drogie i zdecydowanie warto
  6. Witam Oto moje najnowsze dokonanie. Model jest nagrodą za wyróżnienie Ferrari F1 SF-70H ( 🤪 Formuła1za Formułę 1 🤪 ) na Paprykarzu 2019. Jest to produkt Revella, nie najnowszy więc jakość wyprasek.... co najmniej nie powala. Model wykonany tylko i wyłącznie z tego co dał producent.
  7. Ale czemu co ? :).... Czemu szybki i weekendowy? - po prostu... chciałem sobie przyjemnie posklejać bez większego wysiłku, dbałości o wierność... chciało mi się mieć "lotnisko" w kolekcji. A padło na ten model to to najmniejszy lotniskowiec ze współczesnych (dostępny jako model) który pasował mi na długość do gablotki. Czemu droga przez mękę ? - jakość wyprasek oraz całości modelu dużo poniżej oczekiwanej (nawet jak na tą firmę). Niemile zaskoczyło mnie brak spasowania części. Tragedią był kadłub, pokłady - zamiast prostego składania i sklejania było mnóstwo szlifowania, skrobania, prostowania, naginania i na koniec szpachlowania.... A miało być jak wyżej :D. Szczegóły wyprasek również pozostawiają wiele do życzenia i prawie każda część posiadała sporo nadlewek. Tak, to prawda, wygląda to dość topornie. Jednak zdjęcia przedstawiają dość duży zoom i w ogóle wszystko jest jakieś takie... brzydkie :). Jednak w rzeczywistości, oglądając model w "naturalnej pozycji" wszystko wygląda o wiele lepiej. Oczywiście to nie jest wytłumaczenie ale nie zalewając tych linii podziału lub robiąc to delikatniej na zdjęciach na pewno było by ładniej, a w rzeczywistości wypadło by blado (i pewnie zaraz byłyby wpisy że brak wascha). Powiedzmy, że to sztuka kompromisu
  8. Witam Moje najnowsze dokonanie, tytułowy rosyjski lotniskowiec, a właściwie krążownik lotniczy Admirał Kuźniecow. Model firmy Trumpeter, a więc można powiedzieć klasa średnia-wyższa (jak dla mnie), jednak ten konkretny produkt jest jak... nie przymierzając klasa niższa. Jakość wykonania poszczególnych elementów dość niska, spasowanie tragiczne. Najwięcej pracy wymagało spasowanie części nadwodnej z podwodną, pokłady również nie chciały leżeć równo. Tragiczne są również w tym modelu kalki - grube, twarde i bardzo oporne na wszelkie płyny... Całość jest chyba tak pechowa jak oryginał (swoją drogą ciekawe czy Rosjanie ukończą remont swojego jedynego lotniskowca, ostatnio mówi się, że jego koszty zaczynają robić się nieopłacalne). Do modelu dokupiłem komplet blaszek od White Ensign Models. Budowa miała być szybka, wręcz weekendowa, a już na pewno łatwa i przyjemna - była drogą przez mękę i to przez blisko 3 miesiące... Wyszło tak... Na koniec udało mi się go zamknąć w gablocie - pozostałość po kolekcji Fiata 126p od De Agostini. Wraz z "gablotką" niestety już troszkę miejsca zajmuje więc... chyba pójdzie pod młotek :).
  9. To już koniec.... Zmęczyłem swój drugi w życiu żaglowiec. Ostatnie zdjęcie w warsztacie - gotowy model, jeszcze bez gabloty Zapraszam do galerii:
  10. To już koniec.... Zmęczyłem swój drugi w życiu żaglowiec i pierwszy z tak zaawansowanym takielunkiem. Ogólnie mówiąc model w składaniu bardzo przyjemny, dopasowanie wszystkich części bardzo dobre, jakość odlania szczegółów rewelacyjna - szczególnie wszelkie deskowanie. Niestety w moim wykonaniu nie obeszło się bez uproszczeń, szczególnie w olinowaniu i sposobie wiązań lin. Instrukcja co prawda podaje jak poprawnie wykonać węzły oraz jak i gdzie mają być wiązane liny do kadłuba ale nie wdając się w szczegóły... przerosło mnie to, musiałem więc ratować się uproszczeniem. Oczywiście ilość lin i ogólny ich "przebieg" zgadza się z instrukcją. Po wykonaniu tego modelu mam wrażenie, że jestem w stanie wykonać już każdy model.... 😉 Czy kiedyś jeszcze szarpnę się na jakiś żaglowiec... zdecydowanie TAK, ponieważ efekt końcowy jest niesamowity i wynagradza wszelkie trudy. Teraz jednak muszę odpocząć od tych wszystkich sznurków i wezmę się za coś bardziej stalowego... Póki co zapraszam do mojej galerii Czarnego Łabędzia... Jak widać model nie ma jeszcze gablotki ale będzie miał swoja dedykowaną. Planuje drewnianą podstawę i nakrycie z plexi. Dziękuję wszystkim którzy śledzili warsztat oraz wspomagali mnie radami oraz podpowiadali fachowe słownictwo i nazewnictwo.
  11. Panowie, dziękuję za uwagi dotyczące kotwic, postaram się jeszcze je poprawić, dodać troszkę "rdzy". Jeśli chodzi o inne rozwiązania konstrukcyjne - jak mocowanie furt działowych - to tak jest zaprojektowany model i czy dobrze, czy źle, tak zostaje. Moim zdaniem plastikowe wanty nie rażą aż tak bardzo.... Oczywiście do ideału czy nawet wierności odwzorowania brakuje całe lata świetlne ale... tak, zaczyna wyglądać ładnie. Jednak do końca jeszcze dużo pracy i albo będzie ładnie albo całą praca może pójść na marne za sprawą słabego efektu tych wszystkich lin i wiązań... Póki co są już pierwsze żagle... Reje i żagle to jeden element, po wymalowaniu płótna musiałem osobn pomalować reje. Sam żagiel malowałem aerografem mieszanka Tamiya biały XF-2 + szary XF-19. Na to delikatnie suche pigmenty które spowodowały zżółknięcie płótna żagla oraz lekko przetarcie krawędzi. Na koniec całość pomalowałem bezbarwnym matem. Na zdjęciach poniżej żagle są bardziej białe niż w rzeczywistości, w galerii postaram się bardziej popracować na odpowiednim odzwierciedleniem prawidłowych barw całości. Jak widać plątanina robi się już niezła, a to dopiero 3/4 pierwszego masztu... Cierpliwości trzeba tu mieć całe wagony... Wszystko jest bardzo delikatne i dotknięcie czegokolwiek grozi zerwaniem czy połamaniem tego co już jest gotowe. Poza tym coraz trudniej operować łapkami z pensetą, cążkami czy skalpelem wśród tych wszystkich linek. Przy każdym cięci muszę kilka razy sprawdzić czy do dobrej linki się dobieram, bo inaczej... tragedia... A o pomyłkę naprawdę bardzo łatwo…. Kilka razy pomyliłem się w prawidłowym wklejeniu bloczka i trzeba było 1,5 - 2 godz. pracy wyrzucić do śmieci, ciąć i wiązać od nowa. Czas przy montażu żagli i całego ich olinowania płynie niemiłosiernie... Często te delikatne i precyzyjne prace wykonuję na wdechu żeby zminimalizować drganie rąk i ostatnio śmiałem się, że muszę sobie ustawić w komórce alarm przypominający i WDECHU !!! :)… Dodatkowo bardzo zniechęcający jest fakt że jak już coś "przywiążę" i jest naciągnięte, to po "przywiązaniu" następnego elementu, to wcześniejsze wiotczeje i trzeba nieźle się napocić żeby wszystko było w miarę napięte. Niestety nie można zastosować za dużej siły w napięciu lin bo... model tego zwyczajnie nie wytrzyma :(. Czasami jednak w toku dalszych prac to co wydaję się, że "się popsuło" naprawia się przez naciągnięcie innego elementu. Istna łamigłówka. Jest to mój pierwszy model żaglowca na takim etapie zaawansowania, pewnie stąd te różne kłopotu... brak doświadczenia. Już teraz wiem co należałoby poprawić w następnym i jak sobie ułatwić życie przy pracy nad modelem. Następny problem to robienie zdjęć... Nie dość, że całość ciężko już złapać w kadr na tle to jeszcze szarobiałe żagle mocno świecą na tle reszty... Zaczynają mi wariować kolory i kontrasty. Aż się boję galerii... Póki co walczę dalej z resztą żagli...
  12. Po troszkę dłuższej przerwie wracam ze swoim łabędziem... Przerwa spowodowana tylko i wyłącznie brakiem czasu, problemów przy modelu większych nie było. Oczywiście wykonanie olinowania swoje opóźniło ale nie sprawiło większych problemów... poza już znanymi, które raczej wynikają z nieudacznictwa modelarza... czyli mojej osoby... Na chwile obecna mam więc postawione maszty i skończone olinowanie. Do ukończenia modelu brakuje już tylko żagli i bandery. W tej chwili Black Swan prezentuje się tak: Wszystkie tu widoczne liny są zestawowe. Wszystkie bloczki plastikowe. Plastikowe są również wanty Poprawiłem też rażącą biel liny kotwicznej. Nasączyłem ją szarym filtrem Tamiya. Pozostało kilka miejsc do korekty lakierniczej (mniej więcej od połowy masztów do topów). Obecnie dopracowuje plastikowe żagle, mam już je po obróbce szlifowania w podkładzie, jak dostaną kolor to przed montażem wrzucę fotkę.
  13. Nie ma takiej opcji - wanta jest dobrze wklejona. Jej konstrukcja wyklucza pomyłkę. Gdybym dał ją na sterburtę nie zeszłaby się z ławą. Powolutku, powolutku ale do przodu. Jest to jednak droga przez mękę - przynajmniej dla mnie. Fakt z każdym krokiem efekt jaki powstaje cieszy oko i całość robi coraz większe wrażenie... Po zamontowaniu wszystkich wantów mogłem zawiesić kowice Na rufie pojawiły się też lampiony. Po ich sklejeniu i pomalowaniu wyglądały bardzo czysto, jakby dopiero co odebrane z Castoramy…. Postanowiłem je troszkę postarzeć. W tym celu szkła zamalowałem Tamiya Panel Line Accent Color - GRAY. Po wyschnięciu środek każdej szybki przetarłem patyczkiem kosmetycznym delikatnie zwilżonym benzyna ekstrakcyjną. Przeźroczystość została ale nie jest już taka świeża. Potem przyszedł czas na olinowanie i wiązania. Niestety, tutaj poległem na całej linii.... Instrukcja i rysunki pokazują jak wykonać poszczególne wiązania, nie wiem tylko jak to się ma do prawdziwych węzłów marynarskich. Niestety wykonanie ich nie jest już takie proste - przynajmniej dla mnie. Same wiązanie, przeplatanie nici jeszcze da się wykonać ale żeby po zaciągnięciu się to trzymało... niestety nici mają silna tendencję do samorozwiązywania się. Dwoma rękoma pomimo dziesięciu palców ciężko... Po pierwszych 2-3 węzłach stwierdziłem, że wychodzi koszmarnie więc zacząłem robić prosty "supełek" i zabezpieczałem to CA. Efekt końcowy (wizualny) o niebo lepszy... No niestety, JA lepiej nie potrafię. Dla mnie najważniejsze, że bloczki są ruchome Oczywiście, jak wcześniej wspominałem, na koniec będzie gdzieniegdzie retusz i poprawki malarskie. Tak na chwile obecna wygląda Łabędź w całości.
  14. Michal_G - Kabestan jest OK, "popychacze" nie powinni o nic zawadzać nogami. Wabina - specjalnie dla Ciebie na końcu dzisiejszego odcinka - plastikowe wanty bodnarek - nie, koło sterowe jest jak najbardziej OK. Gdyby było odwrotnie to Jack i tak nie miałby szans na jego objęcie, po prostu było za duże. Sternik lub sternicy gdy trzeba było większej siły użyć stali raczej bardziej po bokach. Tak słyszałem czy raczej czytałem gdzieś więc nie będę się więcej wymądrzał.... Ostatnio prace dotyczą tylko "sznurków"... Udało mi się zmęczyć mocowanie furt. Szybko przekonałem się, że samo wiązanie nie wystarczy, linka ma silne tendencje do samorozwiązywania się... Pewnie gdyby zastosować odpowiednią technikę wiązania, czyt. odpowiednie węzły, to było by OK... ale jak to powiązać, jak to takie małe... W każdym razie to już nie dla mnie, mimo, że wiem, że można... Dla mnie musi wystarczyć zwykłe zawiązanie i kropelka kropelki. Po zamocowaniu wszystkich furt mogę powiedzieć, że kadłub jest już gotowy. Teraz w górę... trzy maszty. W pierwszych dwóch brakuje jeszcze topów do pełnej długości. I znowu te "sznurki" Prawdę mówiąc myślałem, że będzie dużo trudniej ale jak już się nabierze jako takiej wprawy to idzie. Oczywiście wiązania ciągle na CA. No i na koniec dzisiejszego odcinka pierwsze wanty... Pamiętajcie, że wszystko jest zestawowe, a wiec wanty są plastikowe. Myślę jednak, że na tle całego stateczku, szczególnie w moim laickim wykonaniu, te plastiki nie są tak rażące... Po zamontowaniu wszystkich wantów zrobię jeszcze mały retusz. Troszkę skrobania i malowania części składowych przy tym jest więc... cierpliwości.
  15. Powoli bo powoli ale jednak do przodu. Ostatnio prace nad modelem troszkę przyśpieszyły, normalnie siadałem do niego wieczorem, nocą na 3-4 godzinki ale tak mnie wciągnął, że korzystając z ostatniego "długiego weekendu" wziąłem sobie 4 dni urlopu i tym sposobem mam całe 9 dni na pracę przy modelu I tak przymocowałem liny zabezpieczające do armat Są już schodnie na pokład rufowy "takie coś" … kabestan ? Szalupa trafiła również na pokład -pytanie do znawców tematu marynistyki - to jest szalupa czy barkas? Czy po prostu łódź.... Wszystkie ławy wantowe mają już "podpórki" No i NAJWAŻNIEJSZE - Black Swan - galion tej pirackiej łajby.... Może nie jest zbyt imponujący ale i tak jest tu już dość złoceń i zdobień jak na pirata... Powoli kończę "wiązania" lin do zamknięć furt działowych. Mam też już gotowe lampiony na rufę... a potem maszty i cały takielunek.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.