Jump to content

DarkWing

Members
  • Posts

    823
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

DarkWing last won the day on March 28

DarkWing had the most liked content!

Reputation

289 Excellent

Personal Information

  • Location
    Gorzów Wlkp.
  • Interests
    M O D E L A R S T W O
  • Occupation
    informatyk

Recent Profile Visitors

1,660 profile views
  1. Model wystawiony na sprzedaż: C-48 SkyTrain - Trumpeter - 1:48 - Kup teraz za: 600,00 zł - Gorzów Wlkp. - Allegro Lokalnie Cena 600,00 zł.
  2. no nie ma jak to lustrzanka... Ja sprzedałem swojego starego EOSa 1100 bo kupiłem sobie super-duper Nikona P1000. I to był błąd niestety ... Nikon super na wakacje, z bajerami MEGA zoomem ale do modeli dupa zbita ... Właśnie zamówiłem nowego Canona 2000d - amatorski, wiem ale do modeli będzie aż nadto spoko :)....
  3. Zapraszam do galerii... N.Y.K. Hikawa Maru - Hasegawa - 1:350 - [O]Galerie - Modelarstwo plastikowe - Modelwork
  4. Zapraszam do obiecanej galerii.... Na początek krótkie przypomnienie historii statku N.Y.K. Hikawa Maru (tekst za Wikipedia) Japoński liniowiec oceaniczny zbudowany dla Nippon Yūsen Kabushiki Kaisha ("NYK Line"). Został zwodowany 30 września 1929 i odbył swój dziewiczy rejs z Kobe (Japonia) do Seattle (USA) 13 maja 1930. Hikawa Maru był jednym z trzech statków motorowych typu Hikawa Maru, wszystkie nazwane zostały na cześć głównych świątyń Sinto. Świątynia Hikawa znajduje się w Saitama w centrum Honsiu. Jej dwie siostrzane okręty, oba utracone w czasie II wojny światowej, były Heian Maru i Hie Maru. Hikawa Maru i jej siostry prowadziły regularną trasę liniową między Jokohamą, Vancouver i Seattle. Statek miał wysoką reputację, która łączyła wspaniałe jedzenie i piękne wnętrza w stylu art deco i był nazywany "Królową Pacyfiku". Charlie Chaplin podróżował nim na części trasy koncertowej po świecie, którą odbył w 1932 roku. W latach 1940–1941, przed przystąpieniem Japonii do II wojny światowej, setki żydowskich uchodźców z nazistowskich prześladowań uciekło do Kanady i USA przez Japonię, a wielu z nich popłynęło na Hikawa Maru. W sierpniu 1940 roku partia 82 niemieckich i litewskich Żydów, którzy podróżowali przez ZSRR i Władywostok, dotarła do Seattle na Hikawa Maru. W październiku 1941 roku Hikawa Maru stała się ostatnim statkiem NYK, który odwiedził amerykański port, zanim Japonia i USA poszły na wojnę. Przywiozła amerykańskich uchodźców do Seattle, a podczas podróży powrotnej repatriowała 400 obywateli Japonii. Kiedy 15 sierpnia Japonia poddała się Hikawa Maru, był jednym z dwóch japońskich dużych statków pasażerskich, które przetrwały wojnę. Drugim był inny statek szpitalny, Osaka Shosen Kaisha's Takasago Maru. USA zajęły Japonię, a we wrześniu 1945 r. Urząd Kontroli Żeglugi Japońskiej Marynarki Handlowej (SCAJAP) zarekwirował Hikawa Maru jako okręt o numerze H-022. Do sierpnia 1946 r. repatriował tysiące japońskich żołnierzy i cywilów z Wysp Pacyfiku, Korei,Holenderskich Indii Wschodnich i Chin, kiedy to zadokował w Jokohamie w celu naprawy. W 1947 roku SCAJAP zwrócił Hikawa Maru do "NYK", który pomimo zdolności przewozowej prowadził ją głównie jako statek towarowy do 1953 roku. Jej praca obejmowała ładunki ogólne między Japonią a wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych, usługi liniowe między Japonią a Birmą w 1949 roku oraz rudę żelaza z Tajlandii. W 1953 roku "NYK" Hikawa Maru została przebudowana jako liniowiec oceaniczny i wróciła na przedwojenną trasę Jokohama – Seattle. Pozostała na trasie do czasu wycofania jej z eksploatacji 21 grudnia 1960. W latach 1930–1941 i 1953–1960 odbyła 238 podróży i przewiozła 25 000 pasażerów. W 1961 roku Hikawa Maru została na stałe zacumowana w Yamashita Park, Naka-ku, Jokohama jako pływające muzeum, hotel i restauracja. To tyle historii bądź co bądź pięknego statku, czas na zdjęcia. Plan sytuacyjny pokładów z numerami kabin dla pasażerów Rzut oka na wejście do pierwszej klasy Salonik w pierwszej klasie Maszynownia Wejście do portu okazuje się było nie małym wydarzeniem... Hikawa Maru podczas rejsu Transatlantyk w porcie Yokohama jako statek-hotel Zdjęcie oryginalnej pocztówki - jest to załącznik do modelu i kilka zdjęć detali w kolorze... Teraz już czas na galerię modelu w moim wykonaniu Gdzieś pośród spokojnego Oceanu Spokojnego....
  5. Czas na ostatni już wpis do warsztatu. Poprawiłem olinowanie dźwigów. Teraz jest prawidłowo- pojedyncza lina podnosząca i opuszczająca bom. Całość i tak jest dość uproszczona Pojawiło się olinowanie i anteny Jeszcze kończę ostatnie dwa żurawie rufowe, wkleję reling na podeście Potem już tylko bandera i flagi....
  6. no to faktycznie... poszalałem.... a coś mi tam, gdzieś świtało, że to bez sensu... Spróbuję w tych podwójnych jedna odciąć, debonderem raczej nie chcę operować bo mi się całość rozpadnie.... Jedyny plus tego jest taki, że przy ostatnich dźwigach będzie łatwiej Tak czy owak - dzięki za czujność i zwrócenie uwagi...
  7. Oczywiście, druciki, nici, linki... wszystko jest dostępne... Nie miałem jednak nic cieńszego pod ręką, a zamawiać jedną rzecz, eeeh... Chociaż.... mam coś co wygląda na coś pomiędzy drucikiem a żyłką... ale z kolei jest za cienkie bardziej nadaje się pod 1/700. Nic to, ciągnę jednak dalej z tym co mam... nie jest tak źle... Warsztat troszkę zwolnił.... Cała ta drobnica daje mi nieźle popalić i po prostu fizycznie nie wyrabiam... Na raz jestem w stanie zrobić dwa kompletne żurawie, a wcześniej musiałem zwyczajnie odpocząć od modelu. Na chwilę obecną zostały mi tylko pięć żurawi na rufie oraz relingi na ich nadbudówce i parę końcowych dupereli... Dźwigi w części dziobowej skończone. Olinowanie poprawione. Pierwsze trzy niestety mają pojedyncze liny ponieważ na początku źle je wkleiłem i teraz bez uszkodzeń tego nie zmienię... Trudno, tak już zostanie. Wkleiłem też relingi na pokładzie dziobowym Wykończenie nadbudówki - Relingi oraz stelaż.
  8. Dyskusja, dyskusją (nawet jeśli ciekawa i off-top), ale stocznia pracuje... Powolutku dziobię dalej tą jubilerkę... Kolejne żurawiki, tym razem z poprawionym olinowaniem, te poprawki będą jeszcze wprowadzone w już wykonanych dźwigach dziobowych. Na gotowo - wklejone w pokład. Widać też tu, że dziobowe mają jeszcze pojedyncze liny... Niestety dalej muszę używać tej nici, którą na koniec zaciągam klejem CA. Drucik który sugerowaliście byłby dobrym rozwiązaniem ale najcieńszy jaki posiadam to 0,3 mm i... jest grubszy od tej nici.
  9. Osłanianie elementu pomalowanego szklanka czy czymkolwiek innym nie jest dobrym pomysłem. Stwarzasz zamknięta przestrzeń w której nie ma wymiany powietrza i odparowujący lakier/farba nie ma gdzie się ulotnić w związku z czym taki element będzie bardzo długo schnąć. Mogą też pojawić się niepożądane zmiany w strukturze farby na powierzchni elementu. Szczerze mówiąc nigdy nie miałem problemu z osadzającym się kurzem na pomalowanym elemencie. Gdyby taki zostawić na 2 tyg. to może coś tam sie osadzi ale wtedy powierzchnia malowana jest już na tyle sucha, że łatwo da się ją oczyścić suchą, miękką szmatką. Może po prostu wato zadbać o odpowiedni porządek w domu ;).... Jeśli natomiast miejsce w którym malujesz jest mało przyjazne to warto wcześniej pomieszczenie spryskać jakimś atomizerem z wodą....
  10. Kurde... masz rację. Tak jak jest nie ma prawa działać, a najlepsze jest to, że instrukcja od blaszek w ogóle nie przewiduje lin... są elementy PE, pokazano co, gdzie wkleić i tyle... dopiero głupio by to wyglądało gdyby zostawić tak goło wiszące bloki... Martwi mnie troszkę grubość tej nici, boję się żeby po zamontowaniu drugiej nitki całość nie wyglądała zbyt ciężko ale będę próbował. Nie ma pośpiechu więc czy model ukończę za tydzień czy miesiąc... nie ma znaczenia.... A właściwie ma, później skończę, później kupię następny więc potencjalnie więcej kasy w kieszeni @socjo1 dzięki bardzo, koło sterowe jest w zestawie blaszek. Na początku przeraziła mnie wielkość tych elementów, a w zasadzie ich mikroskopijność. Teraz coraz bardziej przyzwyczajam się do pracy "pod mikroskopem". Spróbuję oderwać plastikowe i wkleić te z PE. Niestety już wiem, ze kilak elementów fototrawionych nie będę w stanie użyć, ich wielkość i delikatność mnie pokonały. Na szczęście nie ma ich dużo i nie są one tak ważne i ich brak w modelu nie wpłynie na końcowy odbiór.
  11. Cieszę się, że się podoba.... Ostatni tydzień to prace jubilerskie.... O ile samo wycięcie i złożenie/sklejenie blaszek jeszcze spokojnie da się ogarnąć, to już przyklejenie poszczególnych elementów do modelu wymaga naprawdę dużo cierpliwości i przede wszystkim pewnej ręki. Praktycznie każdy element trzymam pęsetą i minimalne, wręcz niezauważalne drgnięcie stołu czy ręki uniemożliwia jego przyklejenie... Powoli jednaj elementów przybywa. W szalupach są już wiosła - oczywiście przyklejone na punktową kropelkę CE. Czynność niby prosta ale końcówka wykałaczki jest 4x grubsza od wiosła i sztuką jest zapuścić klej nie ruszając samego wiosła lub co gorsza nie ściągając go z łodzi... Wkleiłem też już dziobowy maszt z dźwigami - reszta widocznych dźwigów nie jest jeszcze wklejona. Zwisające liny, drabinki, relingi - wszystko pochodzi z zestawy PE Super Liny mogłyby być odrobinę cieńsze, niestety to najcieńsza nić jaka dysponuję. Tym razem po uzyskaniu odpowiedniego naciągu nić nasączyłem rzadkim klejem CE. Całość dodatkowo się usztywniła i mam nadzieję, że z czasem nie będzie zwisać. Brakuje jeszcze zawiesi na żurawiach z tyły przedniego masztu oraz lin w masztach przed nadbudówką - od dolnych kołowrotów do wyciągarek. Prace idą teraz powoli, po prostu fizycznie nie wyrabiam. Po 5-6 godz. w jednej pozycji (garbatej) plecy nie wyrabiają, dodatkowo praktycznie cały czas trzeba na bezdechu, tak aby jak najmniej rączki się trzęsły :D...
  12. Miałem zająć się dźwigami ale pogoda nie sprzyja malowaniu wiec zabrałem się za relingi... Zrobiłem rufę i środkowy pokład. Po skończeniu modelu zrobię jeszcze korektę w miejscach, gdzie zeszła farba. Przyznam, że tego etapu i tych elementów modelu bałem się najbardziej. Elementy PE są bardzo małe i ekstremalnie delikatne. Blaszki są zdecydowanie cieńsze niż ma Tamiya czy Trumpeter, miejsca zagięć są tak cienkie, że myślę, że 2 czy 3 krotne zgięcie spowoduje pęknięcie w tym miejscu. Dlatego unikam takiej sytuacji, 3 krotnie studiuje instrukcję, przymierzam w głowie i potem raz modeluję blaszkę i przyklejam na gotowo. Na szczęście wszystko pasuje perfekcyjnie, jeśli gdzieś coś nie jest równo to tylko z mojej winy... Generalnie model wyglądał na mało skomplikowany (w sensie mało bogaty w szczegóły), a już teraz wygląda super... Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie rewelacyjny.
  13. Tak, model ma dość dużo i ładnych szczegółów, a do tego dwa zestawy PE zrobią kapitalna robotę... liczę na super efekt końcowy. Wszystkie nadbudówki są plastikowe. Oszalałeś... ja ledwo wyrabiam z tymi blaszkami które są a jaszcze miałbym nawijać stalowe włosy ?!? Od ostatniej aktualizacji troszkę przybyło na pokładach. Na wszystkich pokładach są praktycznie wklejone wszystkie elementy. Są już wklejone żurawiki szalup oraz same szalupy. Nie są to elementy kompletne, brakuje wioseł w szalupach oraz lin z hakami, wszystko to będzie z zestawu PE. Brakuje już tylko dźwigów i relingów, a jest tego jeszcze nie mało i jest to sama drobnica - i to dosłownie... Maszt dziobowy - surowy
  14. Początki metalurgii.... Na pokładach dziobowym i rufowym pojawiły się schodnie Wkleiłem już pokład spacerowy oraz główna nadbudówkę wraz z mostkiem Jak widać rufa też jest już zabudowana Relingi zostawię sobie na sam koniec, aby nie uszkodzić ich w dalszej budowie. Blaszki wpierw pomalowałem na biało i dopiero potem wycinam poszczególne elementy i je zaginam. Niestety nie posiadam zaginarki wiec robię to pęsetą... a właściwie dwiema z siedmiu różnych. Na koniec po wklejeniu gotowego elementu PE robię korektę białą farbą tam gdzie ew. powstały zadrapania lub odpryski.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.