DarkWing
Użytkownicy-
Liczba zawartości
841 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez DarkWing
-
Duze jest piekne ? Pz.Kpfw.II Ausf. C Skala 1:6 !!!!
DarkWing odpowiedział BigIsPiekne → na temat → [M]Warsztat
Super, że ktoś się odważył kupić i zrobić ten model. Sam się ostatnio mocno zastanawiałem nad skalą 1:6.... Będę uważnie śledził Twoje postępy i nie ukrywam, że Twój warsztat będzie decydował o zakupie modelu ;) Co do napisu... Czy tam na końcu nie ma "I" ? Czyli CONTINENTALI... nie jestem pewny czy nie tak kiedyś brzmiała nazwa tej marki. -
Kolejne 3 etapy to drobiazgi.... Etap 14 na górze wklejone blaszki Etap 15 Szekle są ruchome Etap 16 Etap 17 W końcu coś ciekawszego. W tym miejscu jest okazja po raz ostatni zobaczyć całe wnętrze tego małego czołgu. Od teraz będzie on już tylko obudowywany i coraz bardziej opancerzony Przez kilka pozostałych otworów juz nie zobaczy się tego co kryje w sobie :(... a tak wygląda kadłub po wklejeniu obydwóch boków Etap 18 Gdzieś mi się zapodziało zdjęcie z instrukcji.... To tylko przedni pancerz W etapie 17 widać kilka różnych drobiazgów mocowanych po bokach. Sytuacja powtarza się w dalszych etapach. Zastanawiam się czy ich nie pominąć na obecnym etapie, zamknąć całkowicie kadłub i pomalować, a dopiero mocować te tlementy. Ułatwiłoby mi to znacznie malowanie, które przewiduję w-g masek J's Work. Poza tym jeśli zacznę prace przy zespole jezdnym to ciężko będzie potem malować kadłub za gąsienicami... Tak czy owak będzie trzeba troszkę odbiec od instrukcji...
-
Te elementy fabrycznie były robione z jasnej niemalowanej skóry więc raczej do zmiany (oczywiście z czasem ciemniała, ale raczej nie zieleniała ;) Dzięki bardzo za uwagę i fotkę. Rzeczony element troszkę potraktowałem pigmentami i myślę, że ujdzie.... Tymczasem po nieplanowanej dłuższej przerwie wracam do pracy Etap 12 Prawa burta Etap 13 Lewa burta Nie bardzo jest o czym pisać... ciągle to samo malowanie i brudzenie.... Zdjęcie lewej strony kadłuba wyszło troszkę niedoświetlone - w cieniu - dlatego wszystko wydaje się bardziej żółte niż jest w rzeczywistości.... Teraz kilka bardzo krótkich etapów z kilkoma "duperelami" i będzie można łączyć podłogę z burtami oraz powoli zamykać to ładne i bogate wnętrze. Aaa... miałem dać fotki ukazujące zwichrowanie bocznych paneli. Niestety prostując te elementy zupełnie zapomniałem o zrobieniu zdjęć przed próbą ich naprawy. Musicie więc uwierzyć mi na słowo lub... kupić model i samemu się przekonać .
-
Dziękuję i obiecuję, że będę się starał - dla Was. Niestety, jak pisałem na początku, za +/- 2 tyg. nastąpi przerwa na czas.... hmm , do czasu kiedy wrócę.... Jeśli wrócę.... Etap 10 Przedział kierowcy. Nie będę się dużo rozpisywał ponieważ użyte techniki były opisywane wcześniej. Podobna jest również kolorystyka, a co za tym idzie użyte farby. Do malowania siedziska oraz oparcia użyłem mieszanki kolorów (olive drab + russian green) w celu uzyskania koloru tkaniny która była używana w wojsku - dermy ?. Etap 11 Osłona przekładni łańcuchowej zespołu napędowego. Całość wykonana z jednego kawałka blaszki. Po odpowiednim zagięciu całość jest spasowana idealnie. Ponieważ część środkowa (wewnętrzna) jest niewidoczna to można było miejsca łączenia blaszki dobrze wypełnić klejem cyjanoakrylowym co dało trwałe i pewne połączenie. Przy okazji wykonania tego elementu chciałbym przekazać jedną uwagę dot. malowania. Po wymalowaniu kolorem bazowym Vallejo white Ivory całość psiknąłem bezbarwnym matem. Matowy lakier zastosowałem głównie po to, aby lepiej trzymały pigmenty. Na "gołej" farbie ciężko się "ciapie" - pigmenty słabo się wcierają. Dodatkowo robiąc odpryski metalizerem (ModelMaster GunMetal) zabezpieczam biel przed wchodzeniem w reakcję, co daje mi dodatkową kontrolę na precyzyjnym wykonaniem tych czynności. Metalizer jest dość agresywną farbą i czasami potrafi rozpuścić i rozmazać bazę.
-
Etap 9 Na początek przygotowanie podłogi. Już na tym etapie wkleiłem przednią część, aby móc całość pomalować i wybrudzić. Cały proces przebiegał identycznie jak w przypadku ścianki ogniowej. Szkoda tylko, że praktycznie wszystko zniknie pod silnikiem, a w efekcie finalnym pod pancerzem. Następnie przyszedł czas na montaż przedziału silnikowego... i widok na całość podłogi Przy okazji przymierzyłem sobie boczną ściankę i.... SZOK. Obydwie ścianki są niesamowicie odkształcone !!! Gdyby to były niewielkie skrzywienia pewnie można by to skorygować klejem - nagiąć i przyłapać cjanoakrylem. Tu jednak naprężenia byłyby zbyt duże i na pewno by puściło. Myślałem nawet o próbie reklamacji u producenta ale szkoda mi czasu. Podjąłem więc próbę prostowania, najpierw pod wodą bieżącą - ciepłą. Niestety, marnie szło.... Druga próba to zanurzenie we wrzątku..... Ryzykownie ale... udało się. W dalszym etapie wrzucę zdjęcia przed i po prostowaniu. Tyle na dziś...
-
Widzę, że się podoba i to mnie cieszy. Etap 8 Ścianka działowa - ogniowa. Zaczęły się schody ... Oryginalny plastik jak wiadomo jest w kolorze rudego brązu. Zamalowanie go to koszmar, szczególnie na biało..... Najpierw próbowałem szarym i białym podkładem... wychodził piękny róż... wrr... W końcu wpadłem na pomysł: w pierwszej kolejności czarny półmat - spray. Na to Szary podkład - spray i biały podkład - spray. Finalnie Vallejo 70.918 Ivory - aero. Zabezpieczenie matowy bezbarwny Vallejo - spray. Brudzenie to ModelMaster Gun Metal (odpryski i obtarcia), Tamiya Weathering Master A+C+D oraz pigmentyVallejo Set No.1 + No.2 . Na koniec oczywiście bezbarwny mat . Proszę oceńcie jak wyszło..... I na koniec etapu połączenie ścianki ogniowej z przekładnią Na sam koniec prac przy silniku (po połączeniu ze skrzynią oraz po wmontowaniu na podłodze) dodam jeszcze kilka mokrych plam oleju tu i tam...
-
jeśli się podoba to działam dalej... Etap 6 Nastąpiło połączenie wcześniej przygotowanych podzespołów: silnika z chłodnicą. Jedynym elementem który doszedł to przewód łączący chłodnicę z blokiem silnika. Etap 7 Wspomniane już wcześniej przekładnie wraz z hamulcami. i na gotowo....
-
Wszystkie ramki są w kolorze brązu, mini antykorozyjnej..... Silnik skończony Krótko o tym jak i czym był malowany. W pierwszej kolejności całość malowałem czarnym podkładem w spray'u. Następnie górna część psikana z aero ModelMasterem Gun Metal, część dolna (misa olejowa) ModelMasterem Aluminium NonBuff. Po aluminium dół napylony X-31 Titanium Gold i na koniec X-32 Titanium Silver. Przewody oraz popychacze zaworów to Tamiya X-34 Metal Brown. Opaski przewodów gumowych oraz zbiornika to oczywiście Aluminium MM. Przewody zapłonowe oraz rura gumowa to Pactra Flat Black. Głębię wydobyłem Tamiya X-19 Smoke. Ślady po oleju, zacieki to rozcieńczona czarna Pactra Semi Gloss. Po wyschnięciu całość psiknięta ze spray'a Vallejo Varnish Matt. Na to troszkę pigmentów od Mig'a oraz z zestawu Tamiya Wathering (kurz, przybrudzenia oraz odrapania). Na koniec ponownie Vallejo Varnish Matt. Efekt różnicy "gołych" części a pomalowanych dobrze widać na poniższym zdjęciu Etap 5 Malowanie podobnie jak w przypadku silnika. Kolor obudowy chłodnicy musiałem jednak dorobić sam gdyż instrukcja przewiduje Medium Blue, który mi nie do końca odpowiadał. Postanowiłem więc uzyskać barwę z mieszanki X-14 Sky Blue + XF-54 Dark Sea Grey. Niestety nie podam proporcji - robiona na oko, do uzyskania pożądanego odcienia. Całość wyszła następująco i dla porównania... Są też już gotowe przekładnie z hamulcami ale nie pokazuję ponieważ nie chcę zakłócać kolejności budowy, kolejnym etapem ma być połączenie silnika z chłodnicą. Mam nadzieję, że jakoś to wychodzi....
-
Rozpoczynam nową przygodę, tym razem Renault FT od Takom'a w skali 1:16. Model stosunkowo świeżutki i jest to pierwszy model w tej skali z tej firmy. Części dość sporo, jest pełne wnętrze, wszystko odlane dość precyzyjnie. Jest też jeden skromny arkusz z blaszka fototrawioną. Jedyny minus to dość grube łączenia części z formą (podobnie jak u Trumpeter'a). Niestety jest troszkę szlifowania w miejscach łączenia form jest niewielki szew. Nadlewek póki co nie zauważyłem. Model jest bogaty w szczegóły ale mimo swej skali wszystko jest drobne - w końcu oryginał nie grzeszył wielkością . Całość prac jest przewidziana 38 etapów - niektóre krótsze, niektóre dłuższe.... Etap 1 Etap 2 Etap 3 Etap 4 Całość po złożeniu części z etapów 1-4 Pozwoliłem sobie na małą waloryzację dorabiając przewody zasilające. Listwa zbiorcza to rurka gumowa, przewody wykonałem z drucika cynowego o śr. 0,56 mm. Teraz muszę całość odpowiednio pomalować i silnik będzie skończony.
-
Model w końcu ukończony, zapraszam do galerii viewtopic.php?f=68&t=42166
-
Przedstawiam galerię świeżo ukończonego kota..... PzKpfw VI Tiger - model w skali 1:16 pochodzi z kolekcji Hachette. Jest zbudowany z plastiku oraz metalu. Posiada pełne wnętrze (widoczne na zdjęciach w wątku warsztatowym), ruchomą wieżę, lufę oraz w pełni działający układ jezdny. Model z racji wydawnictwa oraz pewnych uproszczeń wynikających z konstrukcji nie jest doskonały. Osobiście niczego nie poprawiałem i nie zmieniałem. Starałem się zrobić go jak najdokładniej z tego co było. Malowanie.... hm... po wielu wątpliwościach i dyskusji zdecydowałem się na: Kamo w miarę podobne ale numer wozu inny.... Pewnie jest to błędne z oryginałem ale nie dbałem o to zbytnio. Model podoba mi się i jestem zadowolony z jego wykonania... Pomijając wyżej wspomnianą merytorykę sami proszę zobaczcie jak mi to wyszło i oceńcie modelarską robotę Dwa ostatnie zdjęcia przedstawiają moja skromną rodzinkę pojazdów w 1:16... skromna ale powoli rosnącą. W dalszej kolejności do istniejących modeli dołączy Renault Ft-17 oraz Tygrys Królewski oraz amerykańska półgąsienicówka.
-
Fakt - sorry...pomieszałem. A z zewnętrznych zrezygnowano ponieważ zbyt często się blokowały z powodu dostawania się "zanieczyszczeń", szczególnie między przednie koło napędowe i pierwsze zew. Dzięki za czujność
-
Chcę robić dokładnie tą wersję jaka jest na rysunku. Malowanie i nr jest OK. Zdjęcie jest troszkę mylące ponieważ: widać tu dodatkowy komplet kół (po 4 zewnętrzne na każda stronę) które były stosowane tylko na początku produkcji (z bandażami) i tylko w czasie transportu. Kiedy Tygrys wjeżdżał na platformę kolejową zakładano szersze gąsienice (coś ok. 700 mm - nie pamiętam teraz dokładnie) niż te do boju i stosowano dodatkowe koła zewnętrzne. Na miejscu podwozie było ponownie "przezbrajane". Mnie jednak zastanawia czy wóz z tym numerem mógł jeździć z bandażami - tym samym kiedy był wyprodukowany ? Bo może wyjechał z fabryki jeszcze kiedy je stosowano i dotrwał do 1944...., kiedy nowe wozy już miały tylko metalowe koła.
-
Nie spodziewałem się dyskusji na temat kosztów i opłacalności zakupu.... w każdym razie nie taki był cel zamieszczenia tego warsztatu. Planowanego końca prac nie ma - po prostu model będzie skończony.... jak go skończę. Prace malarskie trwają codziennie. Obecnie jest po preshadingu. Mam nadzieję, że w poniedziałek położę bazę - Vallejo Air ciemnożółty. Jeśli chodzi o schemat malowania - najprawdopodobniej będzie to: Zastanawia mnie jednak co innego. Na powyższym zdjęciu widać gumowe bandaże na kołach, natomiast z historii Tygrysa wyczytałem, że takie koła stosowano tylko w początkach produkcji. Guma dość szybko się zużywała i trzeba było ją wymieniać, Niemcy natomiast pod koniec wojny mieli już problemy z jej pozyskaniem. Jak widać wóz który planuje zrobić pochodzi z lata 1944 (Kurlandia front wschodni), a więc już można powiedzieć końcówka produkcji/wojny... Pytanie - błąd w wizualizacji, czy było jeszcz możliwe aby można było spotkać koła z gumami ?
-
Witam szanownych kolegów i koleżanki - forumowiczów oraz modelarzy. Dawno nie uczestniczyłem aktywnie na forum ale regularnie (codziennie) przeglądam różne warsztaty.Oczywiście ciągle coś tam sobie dłubię, jedne modele dłużej, inne krócej. Tym razem przedstawię nietypowy warsztat - nietypowy, bo zawarty w jednym poście (mam nadzieję, że nie będzie zbyt długi i nudny) Tytułowy model Tygrysa jest był wydawany przez Hachette w 140 numerach, które ukazywały się coś ok. 2 lat. Całość kolekcji kosztowała niemało bo ponad 3500 zł. . Mi udało się kupić całą kolekcję naraz (już po jej zakończeniu - z drugiej ręki) za ułamek ceny 1500 zł., a więc w cenie porównywalnej do modeli Trumpetera w skali 1:16. Ponieważ od pewnego czasu rozbudowuję swoją kolekcję w tej skali postanowiłem, że ten model ją wzbogaci. Tak naprawdę zdecydowało to, że posiada on pełne wnętrze i nie znalazłem innego Tygrysa w tej skali właśnie w wnętrzem (nie wiem czy w ogóle jakieś istnieją). Niestety konstrukcja modelu to metal + plastik. Fajnie bo model ma ciekawą wagę (ok. 8 kg, a więc w przeliczeniu skali odpowiada to ciężarowi oryginału), niefajnie bo u życie elementów metalowych wymagało kilku dodatkowych uproszczeń i tak już niedoskonałej konstrukcji. Założeniem było zbudowanie ładnego modelu do kolekcji - tzw. "pułkownika", a więc na starcie wiedziałem, że nie będę dokonywał żadnych przeróbek w celu poprawy błędów i zbliżenia do oryginału. Przedstawiony, jednowątkowy warsztat miał w ogóle nie powstać, chciałem dać tylko galerię. Ponieważ jednak posiadam kilka zdjęć tych elementów które normalnie nie będą widoczne (schowane we wnętrzu) i dostęp do nich na co dzień jest utrudniony, stwierdziłem, że szkoda nie pokazać ich innym, tym bardziej, że mało mamy warsztatów modeli w skali 1:16. No i nie pamiętam, żeby ktoś robił Hachette... a przynajmniej dotrwał do końca . Schemat budowy troszkę odbiegał od tego jaki stosuję się normalnie w modelach pojazdów pancernych (chociaż jest to bardzo indywidualna sprawa). Kolekcja ukazywała się periodycznie, więc trzeba było jakoś zainteresować czytelników poszczególnymi numerami oraz składaniem całości. Dlatego model składało się tak a nie inaczej. Oczywiście mając tak jak ja całość można było sobie samemu ustalić schemat składania. W moim przypadku nie odbiegał on znacznie od instrukcji. Sama instrukcja jest ilustrowana zdjęciami z poszczególnych etapów z dość czytelnymi podpisami. Dodatkowo każdy ze 140 numerów zawiera całe mnóstwo informacji z historii powstawania oraz działania wozów bojowych pzkpfw VI Tiger wraz z oryginalnymi zdjęciami (łącznie z fragmentami oryginalnej instrukcji obsługi tego czołgu jaką dostawała załoga). Oprócz tego znajdziemy tam dodatkowe informacje na temat innych czołgów niemieckich oraz innych nacji. No dobrze... zobaczcie proszę jak to wszystko wyszło.... Budowę zaczynamy od wieży. Białe panele wewnętrzne (plastikowe) składają się z czterech elementów. Łączenia boczne zostały zaszpachlowane - tylne niestety było zbyt nierówne... ale nie ma to większego znaczenia bo i tak nie będzie to widoczne... Ściany zewnętrzne wieży (metalowe) również mają widoczne miejsca łączeń. Są one jednak tak sprytnie zaprojektowane, że w efekcie końcowym będą zasłonięte przez zapasowe ogniwa montowane w tym miejscu wieży. Ja jednak w dalszym etapie budowy również i te miejsca zaszpachlowałem. Cała wieża będzie miała trzy otwierane włazy ( dwa na górze oraz jeden bodajże do podawania/ładowania amunicji). Oczywiście lufa posiada mechanizm umożliwiający jej opuszczanie i podnoszenie. Silnik po zamontowaniu w kadłubie praktycznie cały "zniknie"... Będzie widoczna tylko jego górna część wraz z filtrami przez klapę rewizyjną. Podobnie z całą resztą wyposażenia. Chcąc coś zobaczyć trzeba będzie mocno zaglądać przez włazy lub otwór w którym jest osadzona wieża. Oczywiście można zdjąć całą górną płytę pancerną (wraz z bokami i błotnikami) ale w związku z wagą modelu jest to dość kłopotliwe (trzeba odkręcić 8 śrub od spodu podwozia). Tak wygląda kompletnie złożona i wyposażona dona część kadłuba. Kilka zbliżeń.... Niestety... te piękne 88-ósemki będą prawie niewidoczne po zamknięciu wanny :( Obecnie tak wygląda Tygrysek. Całość skręcona i gotowa do ostatecznego malowania. Teraz preshading, kolor bazowy, kamo, kalki, filtry, wathering oraz montaż kilku drobiazgów na zewnątrz kadłuba i wieży. To te niektóre z drobiazgów zewnętrznych Budowa modelu praktycznie skończona. Zostało tylko malowanie oraz zapięcie gąsienic (186 metalowych ogniw w każdej) Generalnie model budowało się bardzo przyjemnie. Większego problemu ze spasowaniem części nie było. Hachette zaliczyło jedną wpadkę - pomylono jeden z numerów, wydano dwa razy prawe zasobniku amunicji - brakowało lewych. Jednak nawet 2 lata po zakończeniu kolekcji po telefonie do wydawnictwa Pani bez najmniejszych problemów przyjęła reklamację i w ciągu +/- tygodnia nieodpłatnie przysłała brakujące elementy. Czy warto było kupować ten model. Uważam, że zdecydowanie tak. Cena to oczywiście sprawa bardzo dyskusyjna. Dla jednych bez znaczenia dla innych za wysoka. Oczywiście dla większości 3500 zł jest nie do zaakceptowania - tym bardziej, że inne modele tej klasy to wydatek rzędu 800-1400 zł. Jednak model z Allegro w postaci kompletnej kolekcji za 1500-2000 zł jest myślę wart zakupu. Tym bardziej, że praktycznie Tygrys I z wnętrzem jest nie do zdobycia. Jeśli jesteście zainteresowani jak wygląda gotowy model zapraszam do galerii którą wystawię jak tylko będzie gotowy.
-
Jeep WILLIS MB 1/4-tone 4x4 TRUCK, TAMIYA 1:35
DarkWing odpowiedział Maks Benson → na temat → [M]Warsztat
Mokre błoto nie musi być mokre . Te ciemniejsze plamy które jak mówisz Ci wyszły to w-g mnie właśnie miejsca gdzie to błoto jest świeższe i bardziej mokre/mniej suche. Zadrapania i obicia możesz jeszcze zrobić - nie jest za późno.Robiąc je przed brudzeniem mógłbyś je zakryć... Najprościej będzie teraz zrobić delikatne przetarcia niektórych krawędzi. Ja zazwyczaj robię to wykałaczką. Końcówka wykałaczki zwilżona i "upaćkana" w srebrnym pigmencie lub srebrnej farbce. W przypadku farby należy delikatnie odsączyć jej nadmiar. Następnie lekko przecieramy taką wykałaczką krawędzie modelu - te które mogły uleć w rzeczywistości takim obtarciom. Proste. Ważne aby robić to delikatnie i z umiarem. Zbyt intensywne i mocne "malowanie" zniszczy efekt. Aaa... jeszcze jedno. Przed robieniem tego typu efektów (obić, przetarć itp.) warto cały model polakierować. Najlepiej delikatną warstwą lakieru matowego. Na takiej powierzchni łatwo będzie aplikować różne efekty. Na koniec ostateczne lakierowanie np. półmat. -
Jeep WILLIS MB 1/4-tone 4x4 TRUCK, TAMIYA 1:35
DarkWing odpowiedział Maks Benson → na temat → [M]Warsztat
Jeżeli w rzeczywistości jest tak jak na zdjęciu to już jest nieźle. W zasadzie mógłbyś tak zostawić jeśli nie chcesz robić obić i zadrapań.... -
Jeep WILLIS MB 1/4-tone 4x4 TRUCK, TAMIYA 1:35
DarkWing odpowiedział Maks Benson → na temat → [M]Warsztat
Maskami się nie przejmuj, zostaw ich zdjęcie na sam koniec. Ilość "błota" zdecydowanie lepiej, minimalnie jeszcze zmniejsz ją w przednich nadkolach... Kolorem też się nie przejmuj, jak będziesz miał odpowiednią ilość to zawsze możesz to przemalować na odpowiedni, ziemisty, piaskowy kolor. Ja bym zrobił po całości odcień suchego piachu, a w miejscach gdzie jest najgrubiej nieco bardziej mokrego efektu (świeżego), ale bardziej po kałuży niż po oberwaniu chmury czy warunków monsunowych ;).... Działaj. -
Jeep WILLIS MB 1/4-tone 4x4 TRUCK, TAMIYA 1:35
DarkWing odpowiedział Maks Benson → na temat → [M]Warsztat
Witaj Masz racje, że brud może wleźć wszędzie ale zdjęcie które prezentujesz powyżej to już hardcore off-road'u... Normandia to najwcześniej czerwiec więc raczej pora letnia. Osobiście poszedłbym bardziej w mocny kurz i lekkie suche błoto. To co Ty zrobiłeś dotychczas sugeruje mi raczej wczesną wiosnę lub późna jesień. Kolor tego błota to raczej Północna Ameryka.... Ale nic straconego, jak wyschnie troszkę przetrzyj, pozbądź się nadmiaru i nałóż kilka odcieni pigmentów lub farby (brown earth, sand, etc) - będzie OK. -
Witam Przeglądam sobie forum a tu takir buty..... Szkoda, że nie natrafiłem an ten warsztat wcześniej chętnie bym Ci coś podpowiedział ale skoro model uległ uszkodzeniu, a Ty masz ochotę go reanimować to może jeszcze nie jest za późno... Robiłem taką samą Scanie więc jeśli masz ochotę popatrz jak mi to szło : viewtopic.php?f=88&t=35339 Jak będą pytania pytaj - chętnie pomogę. Tylko proszę - jeśli ktoś Ci coś doradza... staraj się słuchać i zrozumieć, tutaj każdy chce pomóc a nie "zgnoić". Jeśli początkujesz, to nie tłumacz sam siebie, że czegoś tam nie umiesz. Jeśli nie teraz to kiedy chcesz zacząć ???? Ja osobiście zachęcam Cię żebyś nie bał się próbować naśladować tych którzy dobrze Ci radzą. Życzę powodzenia w dalszej budowie.
-
32 FORD STREET ROD - Revell 1:8 + Warszawa M20 - DA 1:8
DarkWing odpowiedział tornado → na temat → [C]Warsztat
Wracam z wakacji i co widzę ?... Powitać Andrzeja ! Pewnie wielu już się cieszy na Twoje warsztaty. Nie miałbyś ochoty zrobić warsztatu z Warszawy. Ja czekam na zakończenie kolekcji i wtedy kupię na Allegro cały komplet (i w dodatku taniej). Tak ostatnio kupiłem Tygrysa I -
Jedni chwalą, jedni krytykują... każdy oczywiście według swojego uznania . Za wszystkie komentarze gorąco dziękuję . Oczywiście model nie jest zrobiony perfekcyjnie - moim założeniem nie było zrobienie repliki (poprawienie wszelkich błędów i maksymalna waloryzacja), a jedynie ładnego, podobającego mi się modelu. W moim odczuciu osiągnąłem cel . Popatrz w warsztat z budowy. Generalnie model "składał się sam" - prawie jak Tamiya lub czasami nawet lepiej (w końcu to świeżutka produkcja). Osobiście uważam, ża cena jest bardzo atrakcyjna i wart jest polecenia. A koszty końcowe?... cóż to zależy oczywiście od tego kto i jak go wykona....
-
Dziękuję wszystkim za śledzenie warsztatu i zapraszam do galerii: viewtopic.php?f=68&t=39202
-
Model ukończony, przedstawiam skromną galerię....
-
Wykonanie tego tłumika to żadna tajemnica. Po sklejeniu całość pomalowana na kolor bazowy, a więc ciemny szary. Następnie całość wytarta Orange Rust z zestawu C Tamiya oraz miejscowo Burnt Red. Potem na tak przygotowane podłoże poszły pigmenty. Pędzelkiem z bardzo krótkim i twardym włosem nakładałem porcję pigmentu (nasypywałem) i następnie zalewałem benzyną lakową w celu utrwalenia. Pędzelek z bardzo miękkim włosiem maczam w benzynie i dotykam miejsca z nałożonym pigmentem. Benzyna spływa i pięknie rozlewa się po całości. Po wykończeniu całości i wyschnięciu delikatnie prysnąłem lakierem bezbarwnym matowym - spray Vallejo. Na koniec czarny połysk (emalia) bardzo mocno rozcieńczony w benzynie do porobienia plam i zacieków. I gotowe. Jeśli chodzi o samo brudzenie, to moje wrażenie jest takie, że wszelka dyskusja na temat brudzenia, starzenia itp nie ma większego sensu. Jak przeglądam różne warsztaty to zawsze jest tyle samo zwolenników co przeciwników danego wykonania. A przecież tu nie ma żadnego schematu !!! Moja Pz-tka - mogła się bardziej ubrudzić a mogła mniej, mogła być bardziej zadrapana a mogła mnie. Ja robię swoje modele tak, żeby wyglądały chociaż trochę naturalnie a nie plastikowo. To jak bardzo się różnią od oryginału to nie ma znaczenia... zawsze można przyjąć, że dane wykonanie modelu mogło chociaż na 5 min. zaistnieć w rzeczywistości Na koniec warsztatu kilka zdjęć dokończonych szczegółów: Zdjęcie obrazujące skalę wielkości I ostatnie porównanie - tym razem do T-34/85 w tej samej skali Dziękuję za wszelkie komentarze oraz słowa uznania, cieszę się, że ogólnie model się podoba, tym bardziej, że było to raczej szybki projekt Na tym kończę warsztat, po weekendzie postaram się o galerię, żeby zdążyć przed urlopem.
