Skocz do zawartości

grzesiek83

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    224
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzesiek83

  1. Witam wszystkich. Przyszedł czas na kolejny warsztat. Tym razem głównym bohaterem będzie "Latająca Forteca" od Revella, czyli B-17G. Model wygląda naprawdę dobrze, sądzę że przy składaniu nie będzie większych problemów. Producent przewidział dwa atrakcyjne malowania, ale dla tego modelu wybrałem inne. Mam zamiar wykonać replikę samolotu o nazwie własnej "I'll be seeing you", należącego do 568 BS z 390 BG. Maszyna ta została zestrzelona 18 września 1944 r. nad leżącym pod Warszawą, Dziekanowem Leśnym, podczas operacji "Frantic" 7. Niedługo powinienem zacząć pracę nad tym modelem, oczywiście zapraszam Wszystkich do oglądania warsztatu i proszę o wsparcie.
  2. Witam Wszystkich. To i ja się wypowiem na temat przedłużenia projektu. Jakby to byłby konkurs, to sam bym był za nie przedłużaniem terminu, ale skoro to jest projekt grupowy to najważniejsza jest dobra zabawa. Dlatego jestem za przedłużeniem terminu, aby w galerii pojawiło się jeszcze kilka świetnych prac. Fajnie byłoby też, aby projekt żył dalej i pojawiały się w nim nowe warsztaty. Pomysł aby budować modele zgodnie ze zdjęciami uważam za świetny i dający wielu Kolegom pole do popisu. Co do ankiety, to myślę że robienie jej dla trzech projektów trochę mija się z celem, ale jakby pojawiło się więcej prac, to czemu nie.
  3. Dzięki Wszystkim za opinie. Cieszę się że podoba się Wam mój model P-47. Patrząc na inne projekt, mój nie należał do skomplikowanych, ale wybrałem właśnie takie zdjęcie, które dawało mi szanse skończyć projekt w terminie. Pół roczna Córcia skutecznie odciąga mnie od modelarstwa . Śniegu na podstawce rzeczywiście dałem trochę za dużo, ale sądzę że jak na pierwszy raz nie wyszło źle. Jak znajdę trochę czasu, to postaram się trochę pobawić zdjęciami. Sam jestem ciekaw co wyjdzie z ich połączenia.
  4. Nie ma to jak skończyć projekt ostatniego dnia A teraz zapraszam na galerię: viewtopic.php?f=181&t=37811
  5. Pace nad dioramą uważam za skończone. Na początek wybrane przeze mnie zdjęcie: Przedstawia ono kołującego Thunderbolta P-47, dowódcy 353 FS z 354 FG, Maj.Glenna Eaglestona, na lotnisku A-98 w Rosieres-en-Haye. 354 Grupa Myśliwska, zwana Pionierami Mustangów, została powołana w połowie listopada 1942 r., w Hamilton Field w Kalifornii. W jej skład weszły trzy dywizjony: 353, 355 i 356. Jako pierwsza grupa w siłach powietrznych USA została wyposażona w P-51B i to właśnie Mustangi przez większość wojny stanowiły jej wyposażenie. Pierwsza misja grupy miała miejsce 1 grudnia 1943 r., a pierwsze zwycięstwo dla grupy uzyskał 13 grudnia Lt. Eagleston, który do końca wojny stał się czołowym asem w całej 9 AF. Pod koniec 1944 r. dowództwo 9 AF uznało, że na tym etapie wojny lepsze będą jednak P-47, lepiej sprawujące się w roli myśliwca bombardującego i 17 listopada zaczęto przezbrajać 354 FG w te właśnie samoloty. Thuderbolty były używane w grupie do 16 lutego 1945 r., kiedy do piloci 354 FG ponownie przesiedli się na Mustangi. Wojna zastała 354 FG na lotnisku R-45 w Ansbach, niedaleko Norymbergii. Piloci grupy zestrzelili w trakcie swojej służby 701 samolotów, w tym 39 niepotwierdzonych i 26 prawdopodobnych. A teraz czas na fotki: Ogólnie praca nad tym modelem nie sprawiła mi wielu kłopotów, od siebie dodałem jedynie lufy km z igieł, rurkę pitota i trochę kabli w komorach podwozia. Podstawka to płyty PSP z zestawu Eduarda i własna twórczość. Figurki zrobione z tego co znalazłem w moim bałaganie. I na koniec tak dla ciekawości pokaże inny model samolotu, którym latał Maj. Eagleston. Złożony dawno, dawno temu Mustang i po powrocie do modelarstwa, jakieś 5 lat temu, na nowo pomalowany:
  6. No i nadszedł czas na ostatni post w tym warsztacie. Przez ostanie dwa tygodnie udało mi się doprowadzić do końca ten projekt. Od ostatniego wpisu położyłem resztę kalek, zrobiłem delikatny wash i na koniec wszystko polakierowałem matem Pactry. Także wreszcie udało mi się poprawić czarny pas na sterze kierunku. Następnie na podstawce pojawił się śnieg zrobiony z wikolu, wody i sody, a ze złomu modelarskiego złożyłem figurkę mechanika, której malowanie wyszło mi tak sobie. Dużo jeszcze nauki przede mną w tej dziedzinie. A teraz kilka fotek podstawki zrobionych tak na szybko: Jutro postaram się zrobić lepsze fotki i wrzucę je do galerii.
  7. Macie rację, że ten żwirek do najdrobniejszych to nie należy, ale w zoologicznym nic mniejszego nie było. Po przyklejeniu żwirku do podstawki posmarowałem go z wierzchu wikolem, co w miarę skutecznie ukryło jego wielkość. W podstawce dodatkowo będzie przykryty śniegiem, przez co prawie nie będzie go widać. Ale dziękuję Wam za wszystkie rady, co raz bardziej podoba mi się robienie dioram, więc na pewno w przyszłości się przydadzą wszystkie podpowiedzi. Co do wielkości podstawki, to była ona uzależniona od kilku rzeczy. Po pierwsze głównym moim założeniem było, aby obrys modelu był wewnątrz ramki. Po drugie wszystko zależało od wielkości zestawu Eduarda z płytami PSP, i po takim jej ułożeniu wielkość podstawki nie mogłaby być ani trochę większa. Po trzecie myślę że jeśli na zdjęciu byłoby coś ciekawego do pokazania, tak jak w Waszych przypadkach, to wtedy podstawka rzeczywiście musi być większa. Na moim zdjęciu oprócz drogi, widać jedynie ziemię i śnieg. Z tych trzech powodów podstawka ma tą właśnie wielkość, czy słusznie, to czas pokaże jak wszystko skończę. Co do postępów prac, to na modelu pojawiły się wszystkie większe kalki. Wziąłem je z zestawu Hasegawy, a kładły się całkiem dobrze. Teraz trzeba tylko położyć ok 70 kalek z napisami eksploatacyjnymi i model będzie już prawie gotowy. A tak na razie prezentuje się P-47:
  8. Do końca jeszcze trochę brakuje, ale mam nadzieję że uda mi się temat zamknąć do świąt. Tym razem postanowiłem popracować nad podstawką. Od samego początku się głowiłem z czego wykonać ramkę, jakoś nic mi nie pasowało. Dlatego wpadłem na pomysł, aby użyć do tego poliestyrenu. Po zrobieniu ramki, po przekątnej wkleiłem przycięty zestaw Eduarda z płytami PSP, a boki posmarowałem wikolem i obsypałem drobnym żwirkiem. Całość wyszła tak: A dziś wziąłem się za malunki: Podstawka w sumie jest dość prosta, zostało mi tylko dodać trochę śniegu i będzie gotowa. Oczywiście jak tylko starczy mi czasu to postaram się jakoś ładnie wykończyć brzegi dioramy, ale priorytet ma model. A co do P-47, to złożyłem go w całość i nałożyłem warstwę sidoluksu: Na razie śmigło i ster kierunku są założone tylko na sucho. Śmigło dla wygody przykleję na koniec, a na sterze kierunku muszę jeszcze poprawić czarny pas. Jutro zaczynam zabawę z kalkami, jakoś ostatnio tego właśnie elementu modelarstwa najbardziej się obawiam i nie lubię. A na koniec, zdjęcie modelu ustawionego na podstawce:
  9. Po wielu przygodach zakończyłem większe prace malarskie nad P-47. Najpierw zostawiłem odcisk palca w świeżej farbie na zielonym pasie, tuż za kabiną pilota. Następnie podczas malowania pasów inwazyjnych, na białej farbie, pojawiły się pęknięcia - bardzo podobne do tych jakie wystąpiły na modelu P-38 kolegi Danio. Podejrzewam, że w moim przypadku winna była zbyt gruba warstwa farby, pęknięcia wystąpiły idealnie w tych miejscach, gdzie przez przypadek naniosłem odrobinę za dużo farby. Przy okazji, podczas malowania dwa razy urwałem rurkę pitota. Na szczęście jakoś udało mi się doprowadzić malowanie do końca. Na pierwszy rzut oka widać, że poprawki wymaga ster kierunku. Pomimo kilku przymiarek nie udało mi się zgrać czarnego pasa. Dodatkowo jest jeszcze kilka miejsc do delikatnych poprawek, najważniejsze, że już widać powoli koniec prac. Dodatkowo rezygnuję z samodzielnego wykonania płyt PSP do drogi kołowania. Udało mi się dostać zestaw Eduarda, na którym te płytki wyglądają dużo lepiej. Ponieważ moja podstawka nie jest zbytnio skomplikowana, jej wykonanie nie powinno przysporzyć mi większych kłopotów.
  10. No i przyszedł czas, aby rozpocząć malowanie. Zacząłem od nałożenia Mr Surfacera, którego pierwszy raz kładłem za pomocą aerografu. Trochę się obawiałem jak mi pójdzie, ale okazało się, że lepiej wyszło jakbym malował z puszki. Oczywiście podkład ukazał mi kilka miejsc do poprawki, ale było tego i tak mniej niż się spodziewałem. Po lekkim polerowaniu, pomalowałem P-47 czarną Pactrą, a następnie Alcladem ALC-101. Jest parę drobnych miejsc do poprawki, ale ogólnie jestem zadowolony. Teraz model postoi parę dni i następnie biorę się za resztę malowania.
  11. Dzięki za odpowiedź. Niestety mój "modelarski" budżet na ten miesiąc jest dość nadwyrężony, dlatego muszę użyć tylko jednego Aclada. Zdecydowałem się na ALC-101, najbliższe dwa tygodnie pokażą co z tego wyjdzie. Co do skończenia projektu, to również myślę, że wyrobie się w czasie, chociaż jeszcze wszystko jest możliwe. Ale fajnie byłoby również zobaczyć skończone prace innych, bo zapowiadają się naprawdę ciekawie. Co do postępów nad moją scenką, to ostatnio wpadłem na pomysł, aby płyty PSP spróbować wykonać samemu, a przynajmniej coś co je mniej więcej będzie przypominać. Po kilku próbach uzyskałem z kawałka blaszki aluminiowej z puszki po piwie coś takiego: Nie jest to może idealne, ale to tylko partia próbna, następne będą lepsze. Najważniejsze, że znalazłem odpowiedni materiał i sposób by te płytki wykonać. Zrobienie tych pięciu zajęło mi tylko pół godzinki, ale trochę przerażające jest to że muszę wykonać jeszcze 95 takich.
  12. Witam po małej przerwie. Ostatnio jakoś nie miałem czasu na modelowanie, ale już wracam do dalszych prac nad P-47. Fiedotow, masz naprawdę dobre pomysły, zrobić startujący samolot to byłoby coś, ale jednak pozostanę przy tej koncepcji. Chociaż przy następnym projekcie wszystko możliwe. Prace nad modelem idą póki co dobrze, ale myślę że duża w tym zasługa modelu, który jest naprawdę bardzo dobry. Co do śmigła, to po prostu je wkleję i mam nadzieję że będzie się ładnie i gładko obracać. W planach mam w tym tygodniu rozpocząć prace malarskie i zacząć budować podstawkę którą po części mam w planie wykonać z tego zestawu Eduarda: http://www.martola.com.pl/pl142/produkty7550/PSP_US_Plates Co do malowania, to mam do Was pytanie. Model mam zamiar pomalować metalizerem Alcalda. W domu mam ALC-117 Dull Aluminium, ale ten jakoś mi nie pasuje. Myślałem o kupnie ALC-101 Aluminium, ALC-102 Duraluminium lub ALC-106 White Aluminum, ale jakoś nie potrafię wybrać który będzie najlepszy. Moglibyście coś podpowiedzieć?
  13. Walki ciąg dalszy. Najpierw do poprawki poszedł pilot, po kilku warstwach matu wygląda tak: Niestety nadal się błyszczy, na szczęście po założeniu owiewki nie razi to aż tak po oczach, ale będę musiał w najbliższym czasie potrenować malowanie figurek. Następnie podoklejałem resztę drobnych części, łącznie z owiewką, oraz wyciąłem z ramek te, które będę malował osobno. Dodatkowo dorobiłem na goleniach z cienkiego drucika przewody hamulcowe. I przyszedł czas na maskowanie. Wszystko szło dobrze póki nie urwałem zestawowej rurki pitota, która oczywiście gdzieś przepadła. Ale nie ma tego złego, nową rurkę dorobiłem z dwóch igieł i jak dla mnie efekt jest dużo lepszy. Na tym skończyłem składanie P-47, tak wyglądają wszystkie elementy przygotowane do malowania: W najbliższych dniach rozpocznę także prace nad podstawką.
  14. Każda krytyka jest mile widziana . Co do pilota, to rzeczywiście trochę się błyszczy, postaram się jutro go poprawić. Gratuluje rzucenia palenia, sam nigdy nie paliłem, ale widziałem po paru osobach, że rzucenie tego na dobre wcale nie jest łatwe. Pomysł z pasami ciekawy, w P-47 nie będę ich raczej przerabiał, ale w następnym modelu wypróbuje bibułki.
  15. Zabawy ciąg dalszy. Dzięki za podpowiedź. Miałem trochę gimnastyki z odcięciem steru kierunku, ale w sumie efekt chyba jest całkiem dobry: Następnie wpadłem na pomysł, aby samemu wykonać światła pod skrzydłem. Niby Revell dołączył odpowiednią kalkę, ale chciałem spróbować swoich sił w tym temacie. Najpierw wywierciłem otwory pod światła i przygotowałem pręciki z przezroczystej ramki, pomalowane na odpowiednie kolory. Tak przygotowane pręciki wkleiłem w skrzydło, a następnie wyszlifowałem. Efekt końcowy wygląda tak: W sumie ciężko powiedzieć czy to wygląda lepiej jak kalka, ale duma z wykonania tego elementu jest. Następnie P-47 dostał skrzydła: I przyszła kolej na figurkę pilota. Do jej wykonania posłużyły mi stare figurki, które znalazłem w swoim składziku. W sumie ta figurka składa się z 4 innych, wyszedł mi istny Frankenstein, którego pomalowałem i usadziłem wygodnie w fotelu. Na to poszedł mat Pactry i dodałem pasy z taśmy Tamiya. Całość wygląda tak: Pilotowi musiałem trochę skrócić stopy by zmieścić go do kabiny. Po przyłożeniu owiewki spotkała mnie miła niespodzianka. Na samym początku narzekałem, że jest kiepska, ale okazało się, że wcale nie jest tak źle jak myślałem. Jedynie z przodu jest parę rysek, ale reszta jest całkiem nieźle przejrzysta. Teraz zostało mi podoklejać resztę drobnicy i mogę powoli przygotowywać model do malowania. Podwozie, osłonę silnika i ster kierunku mam zamiar malować osobno i dołożyć na samym końcu. A tak wygląda P-47 złożony na sucho:
  16. W sumie to masz racje, chciałem się tylko upewnić, aby nie strzelić głupiego byka. Zaraz zabieram się za wycinanie.
  17. Witam wszystkich w Nowym Roku. Nadszedł czas, by pokazać postępy prac. Nowy Rok rozpocząłem od przerycia linii na osłonie silnika. Na pierwszy rzut oka chyba nie wyszło to źle, ale dopiero po podkładzie będzie wszystko widoczne. Ponieważ nie pasowały mi lufy karabinów, które zaproponował Revell, postanowiłem je wymienić na zrobione z igieł lekarskich. Jak dla mnie wygląda to o niebo lepiej. Następnie dodałem parę drucików w komorze podwozia i pomalowałem ją. Tak to wszystko wygląda: Złożyłem także w całość silnik i przykleiłem go do kadłuba. Zająłem się także światłami na krańcach skrzydeł, które postanowiłem zrobić po swojemu. Najpierw wyciąłem miejsce pod światła i oczyściłem je. Następnie w to miejsce wkleiłem, pomalowany od wewnątrz kawałek przezroczystej ramki. Następnie było trochę szlifowania żeby światło pasowało do skrzydła i miało jakąś przejrzystość. Najpierw w ruch poszedł pilnik, następnie papier ścierny i na końcu pasta polerska. Tak wyglądają światła po wszystkich zabiegach: Na pierwszym zdjęciu widać, że samolot ma wychylony ster kierunku, więc czeka mnie trochę cięcia, piłowania i szlifowania. Tyle że czym więcej zdjęć P-47 obejrzałem, tym bardziej zastanawiam się jak on przebiega. Najpierw chciałem go ciąć tak jak zaznaczyłem na czerwono na zdjęciu poniżej i nadal się ku temu skłaniam. Ale też coś mi się ubzdurało, by go odciąć tak jak pokazuje linia zielona i nie daje mi to spokoju. Dlatego wolę się Was zapytać i się upewnić. Chciałbym jutro się za to zabrać, więc proszę kogoś o szybką odpowiedź.
  18. Prac nad P-47 ciąg dalszy. W tej chwili model ma już sklejony kadłub wraz z wnętrzem. Najpierw wnętrze modelu przed pracami malarskimi: Wnętrze będzie prosto z pudełka. Nie dodawałem nic więcej, ponieważ i tak jest ono praktycznie niewidoczne. Fotel wraz z pilotem wkleję później, jak znajdę jakąś dobrą figurkę pilota. A tak wygląda wnętrze po pomalowaniu: I jeszcze kilka fotek sklejonego kadłuba: I na tym kończą się moje prace nad modelami w roku 2012. W 2013 życzę Wszystkim dużo szczęścia i wielu wspaniałych modeli.
  19. Dopadło mnie świąteczne lenistwo, przez co prace nad P-47 nie ruszyły przez ten czas z miejsca. Ale widząc postępy w innych warsztatach uznałem, że najwyższy czas ruszyć ten temat do przodu. Na pierwszy rzut poszła oczywiście kabina pilota, a dokładniej tablica przyrządów. Zmieniłem w niej tylko celownik. Jakoś nie pasował mi plastik pomalowany na kolor aluminium, więc spróbowałem go wykonać samemu. Efekt nie jest może powalający, ale jestem z niego zadowolony. Teraz biorę się resztę wnętrza.
  20. Dodatki są dość kuszące, ale tym razem chyba sobie jednak daruje. Co najwyżej dorobię coś we własnym zakresie. Zostawienie szybki takiej jaka jest raczej odpada. Na zdjęciu całkiem wyraźnie widać pilota, jakbym ją zostawił w tym stanie wyszedł by strasznie rozmazany. Sposobów na poprawę oszklenia jest co najmniej kilka. Pierwszym jest próba przeszlifowania owiewki. Będzie z tym trochę roboty, ale może się to udać. Drugim wyjściem jest kupno zestawu Hasegawy, który prawdopodobnie i tak będę musiał zamówić by zyskać odpowiednie kalki. Mam cichą nadzieję, że tam szybka będzie w lepszym stanie. Następne sposoby to te, o których wspominałeś, czyli albo wytłoczenie nowej samemu, albo zakup vacu. Jak widać kilka rozwiązań jest, mam nadzieję, że któreś rozwiąże problem oszklenia. To tyle pisania. Jutro lub pojutrze powinienem ruszyć z budową Thunderbolta i pokazać pierwsze postępy z prac.
  21. Dzięki z dobre słowo, postaram się z tego projektu wyciągnąć jak najwięcej, zobaczymy z jakim efektem. Póki co kończę dwa inne zaległe warsztaty więc wrzucam tylko inboxa modelu Revella: Model wygląda bardzo dobrze, dość spora ilość szczegółów no i cena niska, tylko 17 zł. Ale żeby nie było za łatwo to model ma też parę minusów. Pierwszy to małe wgłębienia na statecznikach poziomych. Odrobina szpachli i powinno być po problemie. Drugi problem to ledwo widoczne linie podziału na osłonie silnika, będzie trzeba je poprawić. Trzecim problemem jest oszklenie. Jest mało przejrzyste i są widoczne na nim drobne ryski. Za to daje dużego plusa za kalki. Na arkuszu znalazło się całe mnóstwo napisów eksploatacyjnych. Ciekaw jestem tylko jak się będą kładły. Mam teraz trochę wolnego czasu więc z budową P-47 powinienem ruszyć jeszcze w tym tygodniu.
  22. Witam Wszystkich Ostatnio miałem małą przerwę od modelarstwa, ale skoro pojawił się tak ciekawy projekt to i ja się do niego przyłącze. Po przejrzeniu wielu zdjęć wybór padł na to: Przedstawia ono P-47 majora Eaglestona, dowódcy 353 FS, w trakcie kołowania z pomocą mechanika leżącego na skrzydle Thunderbolta. Zdjęcie wykonano w grudniu 1944 roku na lotnisku A98 w Rosieres-en-Haye. Model wykonam w skali 1:72 z tego zestawu Revella: Model wykonam raczej bez większych waloryzacji, ale wszystko może się jeszcze zmienić. Podstawka powstanie z tego co mi wpadnie pod rękę. Może nie jest to skomplikowany projekt, ale i z wolnym czasem może być różnie, więc wybrałem zdjęcie, które da mi możliwość zakończenia projektu o czasie. Największy problem będzie z kalkami. W zestawie Revella nie ma odpowiednich, pasujące znalazłem jedynie w zestawie Hasegawy A08. Może ktoś z Kolegów ma luzem klaki do P-47 FT L. Jak tak to z chęcią je przygarnę, jeśli nie, to będę musiał kupić model Hasegawy.
  23. grzesiek83

    C-47 ITALERI 1:72

    Witam wszystkich po przerwie. Prace nad Dakotą dawno już skończone, ale nie oznacza to końca projektu. Przez te dwa miesiące zmierzyłem się z wykonaniem podstawki z takim oto efektem. Cała podstawka wykonana jest na kawałku plexi. Płyty betonowe zrobiłem z papieru ściernego, podklejonego blokiem technicznym. Ziemie wykonałem poprzez wysmarowanie plexi wikolem i obsypanie jej drobnym żwirkiem do akwarium, a nasyp jest to zrolowana chusteczka z odrobiną żwirku. Następnie wszystko naniosłem jako podkład czarną farbę w sprayu po czym wziąłem się za malowanie. Płyty betonowe dostały dwa odcienie szarości, a ziemia brązu. Niestety podstawkę robiłem już jakiś czas temu i nie pamiętam już dokładnie numerów farb. Następnie całość przetarłem pastelami, a łączenie płyt lekko podkreśliłem ołówkiem. Tak oto powstała pierwsza w moim życiu diorama. Muszę tylko jeszcze posadzić trawę na niej. W tym celu kupiłem trawę firmy Polak i już niedługo postaram się zmierzyć z tym wyzwaniem. Dodatkowo na nasyp, za którym będzie stać Bofors, poukładam worki z piaskiem. Model działa Boforsa też jest już gotowy, oto jego dwa zdjęcia: Teraz rozpocząłem walkę z figurkami. Na razie dostały podkład i powoli zaczynam je malować. Na dioramie znajdzie się na pewno 11 figurek. Cztery będą stanowić obsługę działa: Następne cztery umieszczę gdzieś przy wejściu na pokład Dakoty: A tych trzech Panów będzie przeglądać mapę przyszłych walk umieszczoną na masce Willysa: Mapę znalazłem w necie i trochę pomniejszyłem, na razie została tylko położona na masce do zdjęcia. Jak nie oślepnę przy malowaniu figurek to niedługo powinienem skończyć ten projekt.
  24. Jakbym zapomniał o łapce Szarika to popełniłbym ciężki grzech. Na poprzedniej fotce jest słabo widoczna, ale to zdjęcie ukazuje ją w całej okazałości
  25. Witam Mam na imię Grzesiek, mam 29 lat. Pokazałem już kilka swoich modeli na forum, więc postaram się Wam opisać moją modelarską historię. Modelami zaraził mnie ojciec gdy miałem kilka lat, kilkanaście lat, dokładnie nie pamiętam. Moje modelowanie można podzielić na dwa etapy. W pierwszym nie zwracałem zbytniej uwagi na wykonanie modelu, byle jako tako skleić i pomalować i brać się za następny. Z końca tego okresu pochodzą te modele: 1. T-34-85 "RUDY", skala 1:35 2. Kubelwagen, skala 1:35 3. M-3 Stuart, skala 1:35 4. Ford Tfc, skala 1:35 Sklejałem też samoloty, lecz jedynie te cztery pojazdy przetrwały w dobrym stanie. Potem nastąpiła dłuższa przerwa, aż skleiłem dla mojej żony, wtedy jeszcze dziewczyny, taki oto model: 5. F-16, skala 1:72 Zaraz potem już dla siebie złożyłem jeszcze parę modeli: 6. Fokker Dr I, skala 1:72 7. PZL P-11, skala 1:72 8. PZL P-23 Karaś, skala 1:72 Wpadłem też na pomysł, aby poprawić kilka starszych modeli. Powstały takie to moje wytwory: 9. MiG-29, skala 1:72 10. Spitfire Mk IX, skala 1:72 11. Spitfire Mk IX, skala 1:72 12. P-51 Mustang, skala 1:72 Po tych modelach zacząłem przeglądać forum i od tej pory z każdym modelem zacząłem się uczyć czegoś nowego. 13. B-17 "Memphis Belle", skala 1:72 Mała odskocznia od lotnictwa: 14. VW Garbus, skala chyba 1:24, model wymaga dokończenia, przerwałem prace nad nim po tym jak spadł z półki i odpadło parę części 15. TBF Avenger, skala 1:48, pierwszy model w tej skali 16. Spitfire Mk Vb, skala 1:48, model skończony, na malowanie czekają figurki, które mają stanąć na podstawce 17. Fw-190, skala 1:72, pierwszy w życiu wash 18. Dewoitine D-520, skala 1:72, pierwsze użycie podkładu przed malowaniem, farby na modelu dobrane przypadkowo 19. M-3 Halftrack, skala 1:72, po zakupie aerografu chciałem go jak najszybciej wypróbować, wygrzebałem więc stary model i go natychmiast pomalowałem 20. Do-17Z, skala 1:48, najgorszy jakościowo model w moim życiu 21. Ki-27, skala 1:72 22. P-51 & Willys, skala 1:72, Mustang malowany po raz pierwszy metalizerem 23. Mi-24, skala 1:72, najbardziej pechowy model, pod koniec budowy zgubiłem drzwi kabiny pilota oraz prawą pokrywę silnika Następne dwa modele złożyłem w ramach konkursu, który odbył się na forum i to właśnie od nich zaczęła się moja obecność na forum 24. Il-m3, skala 1:72 25. PZL W-3 Sokół, skala 1:72 I ostatnie dwa moje modele 26. C-47, skala 1:72 27. Morris CD/SW, skala 1:76 Tak wygląda historia mojego modelarstwa i ciągle pojawiają się nowe pomysły, więc chyba złapałem bakcyla na dobre. Jakbyście chcieli zobaczyć galerię któregoś z powyższych modeli to piszcie, chętnie spełnię Wasze prośby.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.