Trzeba by poszperać po pamiętnikach. Spotkałem się ładnych kilkanaście lat temu na opis takiego zdarzenia. Podsumowując - masakra wewnątrz, zero śladów na zewnątrz. Niestety za cholerę nie pamiętam, gdzie to czytałem, w jakiej książce, może czasopiśmie i nie mogę wykluczyć, że nie zapamiętałem dokładnie. Chyba był to jakiś wypadek na poligonie w jednym z krajów arabskich z T-55 jako ofiarą (i załoga). To był przypadek esplozji w czołgu z pozamykanymi włazami.
Eksplozje w czołgach z otwartymi zdarzały się od czasu do czasu, na przykład podczas wojny Iom Kipur - Arabowie mieli T-55 bez klimatyzacji 9i jeździli za często z otwartymi górnymi włazami, przez które wpadały do środka różne niespodzianki. Niestety w tej chwili nie pamiętam, gdzie widziałem fotkę z takiego wydarzenia.