K.Y.Czart
Użytkownicy-
Liczba zawartości
45 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez K.Y.Czart
-
To nic innego, jak cyrkiel zerownik z obsadzonym zamiast rysika nożykiem do cięcia.
-
Jeśli nie ma możliwości użycia gotowych masek, to można wydrukować przeskalowany do modelu rysunek kamuflażu (pełno w necie, nie trzeba skanować). Wydrukować na zwykłym laserze, na papierze samoprzylepnym. Taki papier wprawdzie zwykle niespecjalnie się nadaje do klejenia na modelu, ale można go za to nakleić na szeroką taśmę tamijską lub na folię do masek. Potem wyciąć małymi nożyczkami i/lub nożykiem. I maski gotowe do naklejenia na model. Bez plotera i takie jak trzeba. Te na Hurrym są trochę jak komiksowe obłoczki.
-
To ja w dużej mierze także
-
Marku, większą atrakcją realacji jest Twój Musio, uwagi to tylko OT. Ale być może się komuś przyda tę parę wyjaśnień i sięgnie po Alclady. Nawiasem mówiąc jeszcze raz gorąco zachęcam do samodzielnych prób, bo to najlepszy poligon do zdobywania doświadczeń. Acha... Zapomniałem jeszcze dodać, że w przypadku modeli żywicznych Surafacer jest raczej niezbędny - nawet do tych trwałych Alcladów. A wspomniany wcześniej White Aluminium wygląda tak, położony na goły plastik. Ładnie widać celowe przeszlifowania na skrzydle. Sorki Marku za ten OT. Już znikam i czekam na finisz Mustanga.
-
To już może ktoś, kto testował te bezbarwne lakiery. Ja nie mam z nimi żadnych doświadczeń. Tak jak pisałem wcześniej, ja nie werniksuję Alcladów. Nie bardzo też widzę potrzebę lakierowania kalek. Natomiast malowanie oznaczeń może być trudne i problematyczne na niektórych (tych słabo trzymających się podłoża) Alcladach ze względu na wielokrotne maskowanie. Chyba lepiej i bezpieczniej kłaść kalki. Ale to zastrzeżenie oczywiście nie dotyczy wszystkich odcieni.
-
Że niby kop w prawy pedał orczyka w Spitfirze wychylał ster w lewo? Hmmm.. to tak jakby kręcąc kierownicą w prawo skręcało się w lewo? No nie, aż tacy pokręceni to Angole nie byli, nawet jeśli to mańkuci. Mimo trochę "kozackiego" układu napędowego steru kierunku w Spitfirze wszystko odbywało się "po bożemu". Prawy pedał do przodu, popychacz do tyłu, ster w prawo, Spit w prawo. Lewy pedał do przodu, popychacz do przodu, ster w lewo, Spit w lewo. Jak ktoś chce, niech sobie przeanalizuje schemat: A jeszcze bardziej "kozacki" jest napęd steru wysokości, ale tu też sterowanie "po bożemu"
-
To ile czasu musi odleżeć czarny podkład, aby można było położyć na niego metalizer? Jak na moje możliwości czasowe, to i tak poleżałby dobę, ale czy to wystarczające? Żeby malować po czarnym doba to aż nadto. Żeby polerować czarny doba to za mało. I ile czasu powinien leżakować metalizer, aby można go było dotykać? Dotykać można niemal natychmiast po malowaniu. Dla pewności - po paru minutach. Czy kładąc metalizer na wypolerowane tworzywo i szpachlę (w co wlicza się również Surfecera), nie będą się te szpachlowane miejsca odznaczały? No to już zależy od polerujęcego. Czy w takim przypadku, niejako z urzędu należy położyć czarny podkład, by ujednolicić powierzchnię? Na pewno nie zawadzi. A czy z płynem pod kalki też trzeba być ostrożnym? Nigdy nie miałem problemów z setem, ale z solem różnie bywało. Czyli metalizery pozostawione „surowe”??? A wash i inne brudzenie nie ścierają metalizera??? Takie dobre są, czy ja czegoś nie kumam? Dwie sprawy. Pierwsza - Alclady są w różnym stopniu odporne na ścieranie. Jedne są trwalsze, drugie bardzie wrażliwe. Trzeba wypróbować ulubione techniki "maltretowania" na konkretnych lakierach gdzieś na boczku. Pewnie zunifikowanej recepty nie ma. Druga - Ja akurat nie łoszuję, a brudzenie też można zrobić tak, by nie zetrzeć bazy. I jeszcze jedno pytanie ad. polerowania. Czym? W Avengerze miejscowo polerowałem lakier pod kalki bardzo drobną samochodową pastą polerską do lakierów. Wlazła mi ona w linie podziałowe i otworki nitów, a potem miałem ekscytującą zabawę aby się tej pasty z tych miejsc pozbyć. Musiałem wydłubywać igłą, bo szczoteczka miała za grube żyłki i nie dawała rady nawet na mokro. Wydmuchać też nie bardzo, bo to jak tylko trochę przyschło, to taka skorupka się robiła. Jest jakiś patent czym polerować, aby nie właziło w linie i nity? Ja do polerowania używam ściereczek Micromesh Alclada (w zestawie są gradacje od 3600 do 12000), ale dobre są też różne wynalazki polerskie dla manikiurzystek (i dużo tańsze). Past polerskich Tamiyi używam raczej do polerowania oszklenia, do innych części sporadycznie. Pastę dobrze się myje wodą z mydłem w płyniem, myjką z gąbki pokrytej welurem. Kiedyś można było takie kupić do czyszczenia analogowych płyt gramofonowych. Zaschniętą pastę z linii dobrze też wydłubać zastruganą wykałaczką. Pod kalki kładę miejscowo kilka warstwek Microscale gloss i nigdy tego nie poleruję.
-
1. Czy czarny podkład Alclada pod lakier Alclada wymaga podkładu na plastik, np. Surfacer? Nie wymaga. "Czarny" podkład to rodzaj błyszczącej emalii. Producent zaleca go raczej w celu uzyskania "głębi koloru metalizera". Ale bezwzględnie wymagany też nie jest. Wojtek robił bardzo udane próby w ogóle bez żadnego podkładu. Tylko na maksa wypolerowany plastik i chrom był śliczny jak kryształowe weneckie lustro. 2. Jeżeli wymaga, to rozumiem, że Surfacer musi być wypolerowany. Jeżeli położysz mgiełkę Surfa 1200 (ja rozcieńczam 1:5), to nie trzeba go polerować. Podkład położony na taką powierzchnię będzie wystarczająco gładki. 3. Jeżeli czarny podkład Alclada pod lakiery Alclada nie wymaga podkładu np. typu Surfacer, to czy dobrze trzyma się wypolerowanego plastiku? Dobrze się trzyma, ale nieco "śmiesznie" schnie. Niby wierzchnie szkliwo jest suche, ale jak zacząć je polerować to może się "ciągnąć. 4. Jeżeli Surfacer musi być wypolerowany, to chyba nie koniecznie plastik także, bo wtedy Surfacer lepiej trzyma się tworzywa. Plastik musi być wypolerowany. Jeśli położysz na to Surfacer 1200, a potem Alclad bez błyszczącego podkładu, to wyjdzie satyna. Nie wiem, co wyjdzie jak wypolerujesz Surfacer na niepolerowanym plastiku. Nie robiłem takiego wariantu. 5. Czy czarny błyszczący podkład Alclada pod lakier Alclada też musi być polerowany? Rozumiem, że zależy to od tego, jaką powierzchnię się po nim uzyska. Czy może ten czarny podkład Alclada jest już tak zrobiony, że kładziony na wypolerowaną powierzchnię daje taka samą powierzchnię tyle że czarną błyszczącą? Czarny jest gładki i błyszczący. Próbowałem go polerować, ale nie było dużo lepszego rezultatu, niż bez polerowania. W moim przypadku trochę się ciągnął. Być może wymaga bardzo długiego wgłębnego twardnienia. 6. Z tego co się dowiedziałem w sklepie, to na metalizery Alclada kładzie się tylko i wyłącznie lakiery bezbarwne Alclada. Ile w tym prawdy? Właściwie nie miałem potrzeby werniksowania Alcladów. Faktem jest, że Alclad ma w ofercie lakiery bezbarwne, ale czy w celach zabespieczania - nie wiem. 7. Czy na metalizer Alclada można bezpośrednio kłaść kalki? Czy najpierw trzeba go zabezpieczyć lakierem bezbarwnym? Można. Gorzej jak je będzie trzeba usunąć. Byłbym również bardzo ostrożny z płynami zmiękczającymi. Ale na gładkich powierzchniach srebrzenie raczej nie grozi. Zwłaszcza, że na kładąc kalki na metalizowanych powierzchniach i tak dobrze jest odciąć brzegowy film. 8. Czy na lakier bezbarwny Alclada, powiedzmy po położeniu kalek, można położyć inny lakier bezbarwny, np. Gunze albo Microscale? Pewnie można, bo to nie jest zabronione, ale czy nie będzie jakieś przykrej reakcji jednego z drugim? Na bezbarwny lakier nie wiem. Nie używałem go, więc nie wiem jakiego rodzaju to lakiery. Bo na przykład te ich podkłady, to wcale nie Alclady. To raczej coś w rodzaju olejnych (?) emalii. Na Alclad Microscale był OK. O innych nie wiem, bo nie próbowałem używać innych lakierów acrylowych niż Microscale. Na pewno Alclady zmywa aceton i alifatnafta. Malowałem olejnymi humbrolami bezpośrednio na Alclady i nieprzyjemnych reakcji nie było. Pytam, bo nie miałem jeszcze fizycznej styczności z tymi lakierami, a korci mnie żeby spróbować, tyle, że nie chcę tego robić w ciemno. Czy może jest jakiś wstępny przepis, taki od którego warto zacząć aby się nie pogrzebać i zniechęcić próbami? Powiedzmy jakiś punkt wyjścia do dalszych eksperymentów. Ja miałem duże obawy póki nie spróbowałem. Teraz nie zamieniłbym Alcladów na nic innego. Przygotowanie może i jest nieco pracochłonne, ale wygoda użycia jest bezcenna. Naprawdę zachęcam do prób. Do "smrodu" też można przywyknąć.
-
Panowie, żeby nie było nieporozumień. Niezależnie od efektu uzyskanego przez Marka w tym konkretnym przypadku, trzeba powiedzieć, że Airframe Aluminium położony na prawidłowo przygotowaną powierzchnię powinien być niemal tak lustrzany, jak Chrom. Prawidłowo, czyli powierzchnia wypolerowana na szkło, z lub bez czarnego podkładu Alclada. Jeżeli powierzchnia nie będzie super gładka, to ALC 119 zachowa się - mniej lub bardziej - ale jak zwykła srebrzanka. Szkoda na to tego lakieru. Znacznie lepiej położyć po całości White Aluminium - nawet na sam Surfacer 1200. Zwłaszcza, że jest on chyba najodporniejszym na ścieranie Alcladem. ALC 119 jest zaś jednym z najbardziej na to wrażliwych. Nadaje się on za to bardzo dobrze do malowania fragmentów imitujących blachy platerowane. Cały pic z tym Alcladami polega na perfekcyjnym przygotowaniu powierzchni i uzyskiwaniu powtarzalnych, kontrolowalnych efektów kolorystycznych i stopnia ich połysku przy pomocy konkretnych lakierów. Po to zrobili taką szeroką paletę, by można było dobrać właściwy lakier do konkretnego zastosowania. I mieć pewność, że zawsze usyskamy gwarantowany efekt. Piszę to dlatego, że niekoniecznie to, co zrobił Marek może się powtórzyć u was, nawet jeśli zrobicie tak samo. Moim zdaniem w przypadku Mustanga lepsze efekty daje bazowe malowanie poszczególnych paneli odpowiednimi Alcaldami i ewentualne późniejsze "cieniowanie" ich innymi Alcladami. A to dlatego, że Alclad kładzie się niezmiernie cienkimi warstwami i wszystko to, co "pod spodem" będzie w jakiś sposób widoczne jako nierówność powierzchni. Więc to, co "brudzi" powinno być na Alcladzie, a nie po nim. Powierzchnia pozostanie gładka, a zmienność połysku i koloru uzyskamy i tak. I to w sposób znacznie bardziej przewidywalny. Należy też pamiętać, że Alclady można również polerować ściereczkami. Zachęcam do prób.
-
Problemem tych zdjęć jest ich monochromatyczność. Na podobnej zasadzie niektórzy snują domysły o barwach dziewiątek z PFT. Dlatego nie piszę, że egipskie Spity są w DF. Tylko, że podobno były w DF. REAF dostał te dziewiątki w 45. i jest dość małe prawdopodobieństwo, by pośród używanych np. we Włoszech maszyn, zostały jakieś nieprzemalowane na DF. Że już o tych z Anglii nie wspominając. Problem w skąpych informacjach na temat pochodzenia i seriali tej dostawy. Ba... niewiele, zdaje się, wiadomo nawet o przejętych od RAF w Egipcie MK.V. Choć tu już jest bardziej prawdopodobny schemat Desert. Mnie jednak chodzi o to, że ten model nie przypomina barwą żadnego schematu możliwego dla egipskiego pierwowzoru.
-
To jakie to są kolory w rzeczywistości? Bo teraz to wygląda z kolei jak ciemna pomarańcza/jasna oliwka/jasno szaroniebieski. Bo zielony na rondlach wygląda na zielony, a biały na biały. Że to nie Day Fighter, to widzę, ale jaki schemat RAF-u to ma odtwarzać? A... i bez wyrzutników łusek marne szanse na kopeć prochowy. Taki od krawędzi natarcia też chyba nie. U mnie emocji niezdrowych niestwierdzono. Ale trzeba było nie zachęcać:
-
Ja tam się nie znam, ale podobno Brytole sprzedali do REAF kilkanaście Mk.IXc. I podobno pochodziły one z środkowych serii produkcyjnych. I podobno były malowane w standarcie Day Fighter. I podobno nie były przemalowywane na jakiś inny schemat kamuflażu, tylko dodano im podczas konfliktu w 1948 oznaczenia szybkiej identyfikacji. Sądząc po zachowanych, archiwalnych zdjęciach z całą pewnością nie były wypolerowane jak Ferrari Wojewódzkiego. A plamy kamuflażu miały malowane w Anglii, wg angielskich standardów, czyli niemal "na ostro". I były w standarcie "środkowych" dziewiątek - "niski" statecznik, powiększone stery wysokości, skrzydło "c", podwozie bez nożyc, raczej felgi pięciosekcyjne, raczej "krótki" wlot do gaźnika, raczej bez blistra na prawej osłonie silnika. Piszę mimo wszystko raczej, bo znam przynajmniej jedno zdjęcie egipskiego Spita, gdzie felgi rzeczywiście są czterosekcyjne i wlot jest "długi". ;o) Co to są za kolory tym Spitfirze? To Temperate Land, czy Desert? A może SAEC? PS. O tym, czy siedemdziesięcioletni pobyt samolotu w piaskownicy skutkował wypolerowaniem go na lustro można się przekonać, oglądając zdjęcia odnalezionego niedawno P-40. Może jednak to Arabowie (pisane dużą literą) z nudów polerowali ściereczkami Gunze. Skoro wymienili też śmigło i opony...
-
Acha ...
-
A to w jakim celu? Przerywana linia na ramie osłony - zgoda. Przepisy. Ale drzwi od środka? Dla osób postronnych takie oznaczenie przy zamkniętych drzwiach jest nie widoczne, więc bezużyteczne. A przy drzwiach otwartych jest już niepotrzebne. W powojennych Mk. XVI z kroplową osłoną, malowano czasami obramowanie również wokół drzwi, ale na zewnątrz. Nieco podobnie oznaczano też drzwi np. w Tempestach.
-
Tak po prostu, pośliniony czubek igły - zwykłej, cienkiej igły krawieckiej. To, w moim przypadku, było najefektywniejsze.
-
Pewnie pstrykają, dlatego nie używam pęsety, tylko igły
-
Ja w swoim Spicie (1:32) użyłem kulek 0,25 mm. Wojtek w pejedenastce (1:48) zrobił podobny wymiar. Znaczy - trzeba samemu spróbować. O kulkach więcej: http://www.modelarstworedukcyjne.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=188:imitowanie-wypukego-nitowania&catid=37:techniki-modelarskie&Itemid=60
-
Nie są. Na Twoim zdjęciu koła mają założone "dekle", a nie są zamontowane odwrotnie. "Szprychy" były tylko na zewnętrznej stronie felgi. Wewnętrzna strona była pełna. Na wojtkowym są po prostu odwrotnie.
-
Wojtku, na pewno są odwrotnie. Były tam otwory na osie?
-
A ku ku... Cześć chłopaki E tam Arturo, końcówki, a właściwie całe śmigło wyglądają pierwszorzędnie. Wojtku nie zapomnij o zrobieniu dziurek w czerwonych zaklejkach, bo takie "nówki" z prochowym kopciem na nich jakoś nie grają. A... i z wyrzutników łusek działek też chyba powinno troszkę zasmolić ;-) ps. Właśnie znów męczę blachy... Jak będzie znowu klapa, będę dzownić, bo mniej już na kopioramę nie chcą wpuszczać
