Rutek
Użytkownicy-
Liczba zawartości
46 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Rutek
-
Z prędkością tytułowego spychacza zasuwającego pod górę na wulkan Suribachi projekt brnie do przodu. Nadejście potomkini i przeprowadzka nie są w stanie nas zatrzymać Pojawiła się tzw. tamijunia natobrałn i natoblak: Cziping / cziting medium teraz i drapanie (po spychaczu albo uchu). Pozdrawiam!
-
Czy można prosić o zdjęcie wnętrza kiperki, aby kontemplować móc całość wspaniałości owego ZwISA? Chyba, że tam jest srebrna PACTRA i w związku z tym jest to element top secret
-
Ural 375D w wersji cysterna czyli ATZ-5-375 na emeryturze..
Rutek odpowiedział Piotr_P → na temat → [M]Galerie
Piotrze, świetna robota z cysterną, szacunek za odrobienie pracy domowej (research przed budową) i obronę kwestii kół. Świetna robota również z podstawką - ten płot i droga z płyt jednoznacznie umiejscawiają scenę gdzieś w sojuzie. Jeśli jednak mogę sobie pozwolić na jedno, mam nadzieję merytoryczne ale - czego brakuje mi tutaj, żeby to była praca typu "o żesz w mordę, aż kredki z tornistra poleciały". Moim zdaniem, jeśli Ural stoi na tej drodze n-lat, to droga siłą rzeczy jest nieużywana, czyli powinna zarosnąć - np. mech / porosty wchodzące na krawędzie płyt. Oprócz tego, po deszczu, pod pojazdem (wokół pojazdu) powinien zbierać się brud - to można np. zobaczyć jak latem ruszy się samochód z parkingu po tygodniu stania - cały pył (np. z drzew) deszcz spłukuje po aucie, a na asfalcie zostaje coś jak odcisk kształtu auta. Także brakuje mi "kleju", który połączyłby świetny pojazd i świetną podstawkę. Pozdrowienia! -
Dzięki panowie za odzew, w kolejnych modelach będę starał się wygładzić dysonans pomiędzy lepieniem, a barwieniem, oczywiście ciągnąc w górę operowanie farbkami, a nie paćkając klejem model Pozdrawiam!
-
Jestem w szoku, ale model został ukończony: Galeria - http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=68&t=59385 PS. dzięki za przypomnienie o wątku, zmotywowałem się do wrzucenia zdjęć
-
Jest finał. Model ukończony już jakiś czas temu, chciałem poprawić jeszcze rudą na zapasowej gąsienicy, jest zdecydowanie zbyt żywo, co dodatkowo podkreślają zdjęcia. Jednak model jest już spakowany do przeprowadzki i nie wiem, kiedy będzie okazja go dopieścić, więc jedziemy z tym, co jest. Relacja: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=87&t=49064 Jest to mój pierwszy model w 1:35, pierwszy model od początku do końca pomalowany aerografem, jestem świadomy pracy do wykonania w zakresie zwyczajnie nabrania doświadczenia w materii. Ale moim zdaniem nie jest źle na start Nie polecam nikomu modelu firmy LEE, 150 zł za Tamijkę to nie jest dużo, ja rzeźbiłem z tego co miałem, zresztą finał w postaci zakończenia modelu nie był specjalnie planowany na starcie. Z drugiej strony zabawa w rzeźbę - dla mnie super i coś zupełnie innego niż budowa "z pudła". No ale co kto lubi. Wybierać w modelach jest w czym, każdy znajdzie coś dla siebie. Technicznie o modelu: Baza: Lee, to jest podobno jakiś klon esci. Koszt 35 zł (10 lat temu :-)) (Nawiasem mówiąc - bardzo podobne wypraski jako Type-59 widziałem z grą WOT, w cenie ponad 100 zł ja bym tego nie kupił) Lufa armaty D-10T - RB model. Lufa DSzK plus mała blaszka - RB model. Gąsienice - Friulmodel. Liny - Eureka XXL. Plus to, co było pod ręką - do zobaczenia w relacji. Malowanie - Vallejo do aerografów - Russian Green plus rozjaśnienia mieszane z białym Hataka. Malowało mi się tym źle, tyle samo czasu zabierało czyszczenie aero, co malowanie. Ale jak na wstępie, ja się jeszcze nie znam. Lakiery gloss / matt Vallejo. Brudzenie - wash z farb olejnych, pigemnty i fixer. Obicia / przetarcia - stary humbrol plus pędzelek. Zacieki sobie odpuściłem, zwyczajnie obawiając się spieprzenia. Wieża i tak malowana dwa razy. Jednak wkład pracy w złożenie tego do kupy powstrzymywał chęci do eksperymentowania z malowaniem. Mądrzejszy o to doświadczenie do rozwijania umiejętności malarskich kupiłem samoskładalny buldożer z Tamijki, do zobaczenia na forum - http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=87&t=58775 To tyle. Rys historyczny (obowiązkowy! ): T-55, jednostka nieznana, ZSRR, rok - ? :-) I to co lud lubi najbardziej, obrazki: Pozdrawiam!
-
Panowie, dzięki za komentarze i sugestie. Skobelek i kotwica poszły do poprawki. Przygruby drut to pokłosie stosowania tego, co akurat było pod ręką. Grilla nie będę rzeźbił od nowa, chciałbym skończyć ten model przed 2025 :-) Bardziej na malowaniu się skupię ponieważ tutaj moje doświadczenie jest niewielkie. Żeby nie było nudno i na dowód, że coś tam się zadziało, ulubiona rzecz, czyli obrazki. Skobelek: Kotwica: Pozdrawiam!
-
Jeśli dobrze pamiętam, te elementy służyły do mocowania osprzętu saperskiego - trału przeciwminowego / lemiesza. Pozdrawiam!
-
Na dzień dobry: Szkoda, że nie 1:35 :-( Zaczynając tym smutnym akcentem, zapraszam do oglądania relacji. Rys historyczny: Ponieważ budowa fortyfikacji / dróg / lotnisk za pomocą łopaty i grabek przebiegała dość powoli, Jego Cesarska Mość wydał zalecenie stworzenia buldożera godnego prawdziwego Samuraja. Do realizacji zadania wybrano firmę Komatsu (lub też Komatu - bez "s" - taki emblemat jest też na buldożerku i z tego co czytałem w internetach, nie chodzi tu o copyright, ale nie wiem dokładnie w czym rzecz). Firma ta klepała już ciągnik gąsienicowy, więc dorzucono lemiesz i było po sprawie. Projekt nabrał tempa i rzeczonych buldożerów naklepano ponad 100, co jest ilością wręcz zatrważającą w skali japońskiego wysiłku wojennego. Ale trzeba przyznać panom z firmy Tamiya, że mają lekkie pióro, ponieważ w instrukcji napisali, że może i fakt, nie za dużo tego nabudowaliśmy, ale u nas przynajmniej lemiesz na siłownik, a nie jak u amerykańca na sznurek od gaci. Podstawowe dane: Załoga: 1 Uzbrojenie: brak Japończycy mają jeden zachowany egzemplarz, którego historia jest na tyle ciekawa, że warto ją wspomnieć. Spychacz załapał się na wojnę na Pacyfiku (Filipiny, 1943), zdobyty przez Amerykanów został wyrzucony do morza. Po pewnym czasie został odłowiony i do 1978 (!) pracował spokojnie na farmie w Australii. Tam został wypatrzony przez jakiegoś turystę i później ściągnięto go z powrotem do Japonii. O modelu Składalność LEGO. Do złożenia w 2 wieczory. Jedyne problemy to ślad łączenia formy na gąsienicach i połączenie połówek kadłuba w okolicach korka paliwa. Plus za blaszkę z godłem marynarki do umieszczenia na grilu. W swoim modelu przesunąłem korbę do odpalania w pozycję do góry - analogicznie jak na pudełku. Dodałem też haczyk, do którego podepnę linkę podtrzymującą rzeczoną korbę. Zaczep wymieniłem z zestawowego w kształcie gwoździa na słowiański skobelek. Idąc dalej tropem artboxa obwinąłem drutem przewody pneumatyczne. Ludzika nie będzie, lamp też nie. Obrazki Optimus Prime zmienia się w robota: Gotów do lakierowania: Najpierw będzie Tamiya Nato Brown i Black, później cziping medium, później zgodnie z instrukcją szary rozjaśniany i drapanie. PS. nie wiem, gdzie to ma wydech. Jeśli ktoś wie, to proszę się podzielić informacją. Logiczny wydawałby się komin nad silnikiem, ale komina brak.
-
Super sprawa, plus za niszowy temat!
-
Hej, kolory butli ściągnąłem z jakiegoś modelu niemieckiego czołgu ewakuacyjnego - więc jest szansa, że są od czapy. Będę teraz rzeźbił podstawkę, żeby w końcu zamknąć projekt (piszę w końcu, ale pośpiechu nie ma ) Pozdrawiam!
-
Niestety, mosznę (czyli mówiąc fachowo osłonę przeciwkurzową jarzma armaty) zostawię już tak jak jest - majstrowanie przy tej części na tym etapie jest niewykonalne bez rozbebeszenia całości lub uszkodzenia reszty. Przy okazji - czy ktoś mógłby wspomóc mnie zdjęciem zamontowanej z tyłu belki oraz podać jej orientacyjną średnicę (lub zakres)? Klocek, który zaserwowała firma LEE nie do końca mnie przekonuje. Pozdrawiam!
-
Hej, najpierw trochę inspiracji: W dzisiejszym odcinku: - pimp my DSzk Czyli zestaw od RB za 12 zł - warto, nie warto, fajnie się to składało. Jakiś kontakt z blaszkami zaliczony. - wakacyjny bagażnik na DSzk (wymaga jeszcze kilku detali) Teownik zrobiony własnoręcznie z polistyrenu HIPS. Przezroczysta obejma - fragment osłonki na pędzel od MagPol. - zapasowe ogniwa - w razie zerwania gąsienicy podczas driftu lub najechania na gwóźdź (brakuje jeszcze dwóch blach i śrub zabezpieczających - dojadą po pomalowaniu. Można też zauważyć, że zamknąłem wieżę - żeby chłopakom nie kapało na głowy w czasie deszczu. Kwestia belki jest opracowywana. Liny z Eureki dotnę ostatecznie po dopasowaniu belki. Kolejna aktualizacja po podkładzie, czyli nieprędko - postanowiłem dokończyć najpierw kilka podstawek pod ukończone modele w 1/72. Pozdrawiam!
-
Hej, Koledzy dobrze mówią, warto pomyśleć nad kukiełkami, może np takie: http://www.martola.com.pl/pl469/produkty15105/German_driver+personal_Famo__3_fig._ http://www.martola.com.pl/pl469/produkty48297/german_soldiers_for_famo_3_fig_ Te pierwsze możesz zobaczyć na moim FAMO (http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=87&t=44142). Pozdrawiam!
-
ZSU 23-4 1:35 Dragon czyli zimnowojenny relikt w WP
Rutek odpowiedział Tomek Mroczkowski → na temat → [M]Warsztat
Ale się nastrzelałem do Szyłek w Operation Flashpoint. Ale tutaj zamiast strzelać, zdecydowanie należy się zatrzymać i przyjrzeć dokładnie Wygląda świetnie, czekam na kadłub. Pozdrawiam! -
Bardzo podobają mi się Twoje modele i konsekwentnie realizowany plan budowy kolekcji (może jakieś foto zbiorcze?). Malowanie pędzlami daje bardzo dobre rezultaty. Pozdrawiam!
-
Bardzo fajna sprawa, ciekawe podejście do tematu relacji!
-
Hej, tutaj dla równowagi do T-55 wszystko będzie mniej więcej z pudła Pozdrawiam!
-
Hej, Dziękuję za wszystkie komentarze! @Paweł Czarnocki Nie ma co uciekać się do ręko- (lub w tym przypadku nogo-) czynów ) Z 10 lat od zakupu, aktywne modelarsko były może 2 lub 3, dodatkowo z niewielką intensywnością prac Tak jak pisałem wcześniej, wieża dostała nakrętki dla zrównoważenia lufy. Jeśli posadzić wieżę na kadłubie, to było ok (przed dodaniem nakrętek), ale podczas osobnych prac nad samą wieżą to już przeszkadzało. Myślę, że podwozie wytrzyma, raz, że generalnie model nie grzeszy delikatnością i elementy te są dość solidne (toporne to też dobre określenie), dwa, że w założeniach miało unieść jeszcze silnik i baterie, trzy, że elementy "nośne" zawsze zalewam klejem na amen, żeby mieć pewność, że nic się nie rozleci podczas prac, poza tym w razie transportu modelu to też ma znaczenie. @Jarekk Dobrze, że zwróciłeś uwagę na poprawność merytoryczną. Po rozpoczęciu prac zapoznałem się z publikacją: I mam świadomość, że mój model to luźna interpretacja tematu, skupiona bardziej w moim przypadku na tym, jak można bawić się w skali 1/35 (mój pierwszy model w tej skali). Tak naprawdę, aby zbudować poprawnie merytorycznie model, trzeba by przed rozpoczęciem prac odrobić pracę domową - wybrać cel, a następnie środki (model konkretnego producenta plus dodatki) lub odwrotnie (dopasować do modelu cel, czyli co da się poprawnie zrobić). Ja po prostu wyjąłem ten wynalazek z szafy i zacząłem rzeźbić, po drodze poprawiając wybrane elementy na podstawie zdjęć (z różnych źródeł). Jeśli chodzi o model Lee, to chyba najbliżej poprawnie merytorycznie można zbudować T-54. W kwestii klap za wieżą - od początku miałem z nimi rozkminę, ponieważ w żadnym położeniu wieży nie dadzą się otworzyć W kwestii za wysokiego kadłuba dodam od siebie, że porównując do zdjęć (i klejąc do niej te wszystkie uchwyty), moim zdaniem tył wieży jest zdecydowanie za niski. Podsumowując, model (a może bardziej wynalazek) firmy Lee nie bardzo nadaje się do budowy poprawnego merytorycznie modelu. Może przy następnej produkcji w 1/35 pójdę inną drogą i przyłożę się również do poprawności historycznej. A tak już zupełnie na koniec, w zasadzie jest jakaś szansa, że czołg, który buduję istniał naprawdę - widziałem w internecie zdjęcia T-55 podpisane jako polska wieża na rosyjskim kadłubie, zakres prac modernizacyjnych też bywał różny (czołgi T-54/55 były w ZSRR w służbie dobre 40 lat). A teraz aktualizacja: Na niektórych zdjęciach można zobaczyć numery odlewów na podstawie włazów czy samych włazach. Postanowiłem zobaczyć, co da się zrobić. Z drucika 0,18 zrobiłem cyferki (1,7,5,2, bardziej ambitni mogą spróbować 3,4,8,6,9 ). Następnie za pomocą rozcieńczonego (żeby nie zostawić śladów na plastiku) lakieru błyszczącego przykleiłem numery do podstawy włazów. W kolejnym etapie, tym samym lakierem, ale nierozcieńczonym, przymocowałem ostatecznie i wtopiłem drut w strukturę. A wyszło tak: Malowanie w sumie zweryfikuje bardziej, jak to wyszło. Pozdrawiam!
-
Hej, drut spłaszczyłem kombinerkami (jedyną ich cechą wyróżniającą jest to, że domykają się do końca jak imadło, co nie jest chyba oczywiste dla wszystkich kombinerek - mam drugie niemal identyczne i w nich spłaszczenie drutu byłoby nie możliwe - po prostu by wypadł). Dodatkowo, po sklejeniu drucików (tego typu elementy kleję w dwóch etapach - najpierw superglut w żelu (żeby można było trochę pomanewrować, jeśli jest taka potrzeba, a później zalewam łączenie zwykłym superglutem) wyszlifowałem łączenie papierem 500, przygotowanym w sposób pokazany na początku relacji. Te białe elementy to: - śrubki i patyczki: profile plastruct; - płytki to polistyren hips. Druciki - wcześniej szabrowałem każdy dostępny transformator i silniczek elektryczny, obecnie zaopatrzyłem się w druciki od 0,2 do 1,0 mm od RB - mniej zabawy z prostowaniem, oczyszczaniem, no i przede wszystkim do wyboru, do koloru (a w zasadzie rozmiaru) Pozdrawiam!
-
Hej, na początku dzięki za komentarze! Kolejny etap: WIEŻA Prace nad wieżą zacząłem od wzmocnienia mocowania spodu, jeszcze na etapie wstępnego składania kadłuba: Podczas doposażania przodu kadłuba nie wszystko było dla mnie jasne, więc wybrałem się do MWP zobaczyć T-55 na żywo. Zwróciłem uwagę na fakturę wieży oraz ścięty brzeg wieży przy podstawie: Niedawno w MWP pojawił się nowy eksponat, Centurion. Warto przy okazji T-55 wspomnieć o Centurionie, ponieważ te pojazdy starły się ze sobą np. podczas wojny Jom Kippur w 1973 r. Wieża z zestawu na początku wyglądała tak: Postanowiłem spróbować sił z fakturą odlewu oraz wykonać spawy analogicznie jak na kadłubie. Ponadto, zrezygnowałem z zestawowej lufy i doposażyłem się w produkt firmy RB. Po zamontowaniu lufy okazało się, że wieża „leci” na przód, dociążyłem więc tył kilkoma nakrętkami dla równowagi. Przy okazji dodałem jeszcze jedną nakrętkę: Do której można dokręcić śrubę i zamocować wieżę na stojaku, np. do malowania: A wracając do faktury: do wykonania wykorzystałem następujące środki: Czyli za wiele tego nie było:D Dodatkowo maskolem zabezpieczyłem miejsca, gdzie faktury nie powinno być. I uzyskałem taki efekt: Po usunięciu maskola: W kolejnym etapie zabrałem się za spawy. Najpierw w miarę równy wałeczek szpachlówki akrylowej vallejo: Gdy lekko podeschnie - trzeba wyczuć moment - dziabanie skalpelem i równanie spawu (odcinamy nadmiar szpachli): Kolejny etap - uchwyty na wieży, na pierwszy ogień małe: Rozkład i ilość tych uchwytów różni się w zależności od konkretnego egzemplarza, więc można pozwolić sobie na pewną dowolność i jest spora szansa, że trafi się w jakiś egzemplarz. Ja wzorowałem się na rozmieszczeniu uchwytów na polskim T-55 sfotografowanym w Sudanie (to się nazwiedzał). Później zamontowałem większe uchwyty: które jednak były za grube i zostały później zmienione na cieńsze. Kolejny etap - reflektor Łuna. Najpierw wykonałem wichajster pozwalający Łunie patrzeć tam, gdzie armata: Później dołożyłem przewód: gruby po stropie wieży i dwa małe bezpośrednio pod podstawą reflektora (tutaj też już widać cieńsze uchwyty na wieży): Zdjęcie poglądowe: I model: Na stropie wieży widać miejsce mocowania osłony wentylatora podczas szpachlowania - ten element jest charakterystyczny dla T-54, w T-55 nie występował. I rzut oka na całość na tym etapie: W dalszej części doposażanie wieży - haki, włazy. Pozdrawiam!
-
Na zmianę ze starszym bratem T-55 (http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=87&t=49064&p=742856#p742856), powstaje T-72 firmy Modelcollect. Model jest jakościowo na bardzo wysokim poziomie. Ciekawostką jest metalowa wanna kadłuba. Spasowanie ok. Kołki ustalające mają tendencje do niepasowania w otwory (kołki są za duże), ale trochę pracy pilnikiem i jest ok. Polecam porozcinać przygotowane przez producenta segmenty pancerza ERA na pojedyncze kostki - lepiej się je układa i wygląda to bardziej naturalnie. Ostatnie 3 kostki pancerza wieży dokleję po pomalowaniu szmacianej osłony jarzma. Wkm też zostanie wklejony po malowaniu, wymienię jeszcze rączkę - tutaj producent zdecydowanie się nie popisał. Pozdrawiam!
-
Hej, Szczerze mówiąc nie planowałem nic w związku z tą budową. To mój pierwszy model w 1:35, wziąłem model z szafy na warsztat, poprawiłem kilka rzeczy, wypróbowałem wiele nowych technik (i rozgryzłem praktycznie kilka problemów konstrukcyjnych wykorzystując doświadczenie z 1:72) - bez spinki, że skopię model za 150 zł (tyle kosztuje T-55 Tamiya) i bez spinki, że nie wszystko będzie zgodne z oryginałem (bo patrząc na zestaw podstawowy nie ma prawa być). Kolejny model w tej skali pewnie będzie lepiej zaplanowany od etapu wyboru zestawu podstawowego, aż do końca Pozdrawiam!
-
Hej, pomimo braku wpisów budowa nie stała w miejscu. Czas na hobby mam praktycznie tylko przed pracą, większość prac przy czołgu ma miejsce między 5 a 7 rano, także jeśli mam czas na hobby, to priorytet ma budowa, zdjęcia są w drugiej kolejności. Ale na szczęście udało się sporządzić trochę dokumentacji fotograficznej Model jest dość prosty w budowie, nie ma zbyt wielu części. Spasowanie jest średnie - zużyłem sporo papieru ściernego, szpachlowania nie było aż tak dużo. Problemem jest toporność detali - stąd tyle szlifowania - jako przykład błotniki (na zdjęciu przednie, tylne wymagały tego samego zabiegu): Połówki kadłuba pasowały bardzo ładnie: Czego nie można powiedzieć o skrzynkach na błotnikach, miały kształt trapezu w rzucie z góry i najprościej było je porozcinać i skleić od nowa: Informacja praktyczna, jeśli ktoś ma ten model w szafie i chciałby go zbudować: skrzynki są za wysokie i trzeba je zeszlifować, inaczej wieża zahacza o nie podczas obrotu. To samo dotyczy osłony wydechu - również do zeszlifowania, inaczej blokuje wieżę. Ponadto, wydech został zaprojektowany jako zamocowany do błotnika na jakichś 4 łapkach, prawidłowo powinien być wspawany w błotnik: Osłona wydechu, odpowiednio zeszlifowana, zostanie wklejona później, razem z podporami (najpierw chcę podmalować wydech na zielono): Bardzo chciałem wykorzystać siatkę z zestawu, niestety nie byłem w stanie wkleić jej równo - poszczególne nitki były zwichrowane względem siebie (nie były ułożone prostopadle i równolegle). Kupiłem więc siatkę od abera i wkleiłem. Całą pokrywę przykleję po podmalowaniu na zielono płyty silnikowej. Od siebie dodałem zewnętrzną instalację paliwową: Schemat: i na modelu: Zrobiłem złączki z taśmy Tamiya, zrezygnowałem ze zrobienia zacisków. Przy okazji możecie też zobaczyć mocowania dla lin holowniczych. Przód wymagał dużej ilości pracy. Zrobiłem instalację elektryczną, wymieniłem osłonę lamp i falochron (szybciej było go zrobić od nowa, niż rzeźbić w oryginale), zrobiłem instalację pod lemiesz/trał minowy (rury plus śruby na mocowaniach oraz dwa mocowania na spodniej płycie wykonane od zera - nie było ich w zestawie), spawy, jakieś dekle obok włazu kierowcy, których przeznaczenia nie znam. Do zrobienia pozostały mocowania na dwa ogniwa zapasowe - zrobię je, gdy zobaczę, czy nie zabraknie mi ogniw (raczej nie powinno). Linki z Eureki częściowo gotowe - jedna z nich biegnie po zapasowych ogniwach, więc jeszcze nie mogę ustalić długości. Po zmontowaniu tego wszystkiego zorientowałem się, że lampy i falochron są za nisko - lampy zamontowałem tam, gdzie było to przygotowane przez producenta. Trudno. Z tyłu nie było zbyt wiele pracy, dodałem spawy wokół haków: Zestawowe gąsienice są dużo za krótkie. Z jednej strony można powiedzieć, że w tak słaby zestaw podstawowy nie warto inwestować i kupować gąsienic friul, ale nie miałem innego wyboru, poza tym byłem ciekaw, jak się je składa. Po fakcie muszę powiedzieć, że bardzo przyjemnie się je składało, a efekt jest bardzo dobry. Na warsztacie jest teraz wieża. Pozdrawiam!
-
Tektura 1mm, taśma dwustronna, papier: tutaj akurat mamy 500 (czarny) i 1000 (szary). Zaletą jest to, że można wyciąć dowolny kształt i dowolną wielkość, co ułatwia pracę z małymi elementami (np. w 1/72). Wcześniej kleiłem za pomocą budasia, ale śmierdzi strasznie i przy mniejszych pilnikach klej puszczał podczas pracy. Taśma jest dużo lepsza. Pozdrawiam!
