Jump to content

Andrzej Ziober

Members
  • Content Count

    66
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Andrzej Ziober last won the day on February 27 2020

Andrzej Ziober had the most liked content!

Community Reputation

46 Excellent

3 Followers

Personal Information

  • Location
    Poznań
  • Occupation
    Każdy, kto czyta Skrzydlatą i AeroPlana wie, jaki jest mój zawód

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A może założycie osobny wątek: Jak hartowała się guma do żucia?
  2. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na autora zdjęć z Czechosłowacji – Frantiszek Pawelczik. Otóż on także miał ciekawy epizod z polskim modelarstwem, a właściwie polskie modelarstwo z Jego udziałem. Franek, niezwykle sympatyczny facet i wielki miłośnik historii naszego kraju (bardzo przyzwoicie mówił po polsku), był prezesem klubu modelarzy redukcyjnych w Ostrawie. Już w latach 70-tych ubiegłego wieku staraliśmy się budować bezpośrednie kontakty międzynarodowe, na tyle na ile się wtedy dało, czyli tylko w obrębie - jak je wtedy propaganda nazywała – „bratnich krajów socjalistycznych”. Najłatwiej
  3. Sądzę, że znowu warto spojrzeć na autora artykułu. Tym razem Waldemar Salach. Info dla młodszych czytelników – Waldemar Salach (1934-2018) to postać bardzo istotna dla historii polskiego modelarstwa redukcyjnego. Od 1956 roku pracował Pałacu Młodzieży w W-wie. Istotne jest to, że chociaż był on „modelarzem latającym” klasy F2C (modele wyścigowe) i w tej kategorii miał wiele spektakularnych sukcesów, w tym tytuły mistrzowskie, to już w 1971 roku dostrzegł pozytywne wartości w modelarstwie redukcyjnym i założył klub modelarstwa redukcyjnego „Śmigiełko”. W latach 1970-tych w Polsce b
  4. O! Nawet nie wiedziałem, że u Krzysia Wagnera znalazły się te moje stareńkie kalkomanie do P.11. Pamiętam, że się strasznie namordowałem z malowaniem „matek” do tego wszystkiego. Bo to była całkowicie ręczna robota (kalka techniczna, tusz i grafiony). Skutecznie wyleczyłem się z robieniem takich rzeczy.
  5. Mikołaju! Poruszyłeś sporo zagadnień. W kwestii wyliczanki z pikselami mogę powiedzieć tak: 0,1 mm to tylko „kropka” i dla mnie zrobić kropkę, czy nawet ...dziesiąt kropek to nie problem; problem robi mi się żeby te „kropki” złożone do kupy nie dały jedynie efektu… kupy kropek, lecz ZŁUDZENIE OBIEKTU, który chciałem z tych kropek zbudować. Tak więc nie jest to kwestia wyłącznie skali pomniejszania poszczególnych elementów modelu, ale kwestia wywoływania złudzenia. Z moich doświadczeń wynika, że w tej skali to złudzenie - niezbędne do zainteresowania (i podziwu) u widza - znacznie trudniej wyw
  6. Pokazany tu artykuł Pawła Elsteina ( „pokoleniu seniorów” dobrze znany autor m.in. kultowej książki „Młody modelarz rakiet” z 1963 roku, i „Modelarstwo lotnicze w Polsce: od zarania do 1944 roku”, znakomity człowiek i wspaniały popularyzator modelarstwa, zmarł w kwietniu ubiegłego roku w wieku 98 lat), jest bardzo ważnym etapem historii modelarstwa redukcyjnego, bo jest pierwszym szczegółowo omawiającym te modele w Skrzydlatej Polsce, jedynej wówczas gazecie lotniczej. Warto zwrócić uwagę, jakich wtedy określeń używano w opisie naszego modelarstwa: „budowa, a ściślej składanie modeli”, zaś ic
  7. Cyt: Andrzeju - mówiąc o czasie mam na myśli czas faktycznie przeznaczony rozumiejąc to tak: jeśli wezmę 21bis w skali 144 i 48 i założę identyczny zakres otwarć (kabina, panele itp.) to jednak mam przeczucie, że 144 zbuduje się szybciej. Nie to, żebym na siłę się sprzeczał, bo wszystko w dużym stopniu zapewne zależy także od indywidualnej sprawności manualnej człowieka. Ja już sobie przećwiczyłem to, co mnie sprawia w 1/144 trudności powodujące zaskakująco duże zwiększenie czasu na wykonywanie detali w tej skali. Wiem, że to brzmi paradoksalnie, ale czas w tej skali bardzo przedłużał m
  8. Od dłuższego czasu interesują mnie różne aspekty związane z modelami lotniczych w skali 1/144. Mam nadzieję, że jeszcze pozwolisz na małe zaśmiecenie Ci w wątku. - Cyt: …jeśli modelarz jest - nazwijmy to - przyzwyczajony do precyzji (czy może dokładniej nastawiony na jej osiągnięcie) to zakres problemów chyba jednak w każdej skali będzie podobny... Pełna zgoda, że nawet gdy mówimy o samodzielnej waloryzacji, a nie o podpieraniu się zestawami z blaszek i żywicy, to taka osoba oczywiście poradzi sobie z dużym poziomem miniaturyzacji. Ale warto dodać, że również spotka się z zupełnie
  9. Odnośnie prasy DDR-owskiej. Wprawdzie nie do końca lotnicze, ale modelarskie czasopismo Modelbau Heute było w krajach soc. pierwszą gazetą dedykowaną wyłącznie dla modelarzy plastikowych. Co ciekawe, zaczęło wychodzić w czasach, gdy u nas w Polsce budowanie plastikowych modeli jeszcze nie było oficjalnie uznawane za "prawdziwe" modelarstwo.
  10. Cyt: Dzięki skali 144 można się przekonać, jak łatwo jest w 72... Otóż to! Bardzo słuszna uwaga. Wielu modelarzy nie docenia ani wartości, ani trudności tej skali. Wartość oczywiście może być różna. Sklejenie zestawu tylko z pudełka może takie wrażenie potwierdzać (parę godzin i gotowe). Ale gdy człowiek zaczyna bawić się waloryzacją (zwłaszcza tą samodzielną) to wówczas można się przekonać, że to faktycznie zupełnie inny wymiar trudności bo… okazuje się, że budowa takich modeli zmusza do precyzji o wiele większej, niż w innych skalach. Ciekawe, czy za jakiś czas modelami lotniczymi
  11. Wspomnienie Kopernika o latającym modeliku P-40 przypomniało mi doświadczenie z moim pierwszym modelem latającym. To była gumówka o nazwie Smyk. Jakoś udało mi się, wprawdzie bardzo pokracznie, ale jednak skleić ten modelik. Oczywiście pobiegłem na pobliskie szkolne boisko, żeby „polatać”. Nakręciłem gumę modelarską, puściłem model, a on… fiknął kozła do tyłu i walnął oczywiście w ziemię. Po kilku podobnych zachowaniach modelu jego statecznik się połamał i było po zabawie. Problem polegał na tym, że jeszcze wtedy nie wiedziałem, iż istotny był kierunek nakręcania gumy. A ja modelowi ze śmigłe
  12. Cyt: A kto ze starej młodzieży kojarzy to wydarzenie Cóż, ja kojarzę. Nawet jestem na zdjęciu w tym artykule. Miałem wówczas 27 lat ?. Cyt: Wrocław przez kilka lat był niekoronowaną stolicą wystaw modelarskich. Przede wszystkim był głównym – i przez jakiś czas jedynym – ośrodkiem konkursów modeli redukcyjnych i miejscem, gdzie w 1976 zaczął się rozwijać polski ruch modelarstwa redukcyjnego, który, jak napisano w artykule, zaowocował m.in. tym, że budowa plastikowych modeli oficjalnie zyskała status modelarstwa (wcześniej pisało się o nas "kolekcjonerzy plastikowych samolocik
  13. To jeszcze taka trochę inna ciekawostka wspomnieniowa. W drugiej połowie lat 1980-tych istniała możliwość zostania członkiem IPMS UK. Członkostwo było atrakcyjne, bo... zyskiwało się możliwość otrzymywania biuletynu IPMS UK, który w czasach przedinternetowych był bardzo cennym źródłem informacji o zachodnich nowościach rynku zestawów i zawierał także artykuły z materiałami do dokumentacji modelarskich. Ale istota ciekawostki polega na tym, że zamiast opłacenia rocznej składki członkowskiej w funtach, można było wysłać paczkę 10 modeli polskich lub czechosłowackich na adres ówczesnego prezesa
  14. To raczej nie ma nic wspólnego z polityką. To po prostu kwestia ogólnie uznawanych zasad obyczajowych. Zakaz publicznego prezentowania scen przemocy ze względu na dzieci, to ogólnoświatowy trend obowiązujący co najmniej od lat 1970-tych i oczywiście dotyczył nie tylko boxartów na pudełkach modeli. Co ciekawe, do dziś w większości regulaminów konkursowych na świecie obowiązuje punkt, który zabrania na modelach i dioramach prezentowania scen mogących być uznane jako „epatowanie przemocą”, bo w wystawach uczestniczą także dzieci. I np. dioramy nie mogą prezentować scen rozstrzelania oraz ludzkic
  15. Taka odrobina historii dla młodszych Kolegów. W połowie lat 70-tych i w latach 80-tych istniały NIEZALEŻNIE od siebie dwie koncepcje zainteresowań modelami plastikowymi: typowe kolekcjonerskie budowanie modeli zestawowych i rodzący się ruch konkursowy. Konkursowe modelarstwo plastikowe (nazwa „redukcyjne” jeszcze nie funkcjonowała w oficjalnym obiegu) zaczęło się od imprez organizowanych przez Ryszarda Szerera i jego Kolegów we Wrocławiu. Wówczas bardzo staraliśmy się udowadniać, że zestaw jest jedynie zgrubnym surowcem do zbudowania własnoręcznie „prawdziwego modelu”. I powodem do tego nie by
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.