Skocz do zawartości

Solo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    12 746
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez Solo

  1. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Kolejny duży krok w kierunku ukończenia modelu. Tym razem: podwozie. Tak po prawdzie to dużo pracy nad nim nie było. Wszystko praktycznie czarne albo białe. Golenie i koła zestawowe, natomiast wszystkie siłowniki, klapy i nie tylko - Airesa, do tego wszystkiego odrobina blaszek Eduarda. Okablowanie zrobiłem z drutu ołowianego, nie było skomplikowane. Dodałem też tłoki i metalowe obejmy na goleniach z folii metalowej.
  2. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    To nie jest tak do końca. Wszystko zależy od tego jaką kto filozofię sklejania wyznaje. Owszem, jestem zwolennikiem tezy, że efektownie wyglądający model to model ładny i takie staram się robić. Ignoruję przy tym zgodność merytoryczną do oryginału, bo mnie to po prostu niespecjalnie interesuje. Przyznaję jednak, że z czasem to podejście się trochę zmienia u mnie. Po pierwsze, zaczynam troszkę zwracać uwagę na zgodność tego co jest w modelu z tym co jest w oryginalnej maszynie. Mam bardzo ograniczone możliwości wprowadzania poważnych zmian w strukturze modelu, tak więc nie skoryguję samodzielnie niepoprawnych wlotów powietrza w F-106 który niedawno kupiłem, ale za to chętnie kupiłbym żywiczne wloty Airesa, gdyby takie się na rynku pojawiły. Sam ograniczam się do robienia drobiazgów, jak czujniki, anteny, czy światełka, których brakuje w modelu. Po drugie: przestrzegałbym przed kupowaniem dodatków "na hura", bo niekoniecznie daje to dobry efekt. Przykładem, moim zdaniem, jest obecna tutaj Sufa. Rzuciłem się na dodatki do niej (bo sam model bardzo marny i ubogi, mocno uproszczony miejscami), bez dużego doświadczenia w ich montażu. Efekt może nie jest taki najgorszy, patrząc po tym co tu ludzie piszą, ale ilość pracy i przede wszystkim stres jaki temu towarzyszył (bardzo się denerwuję gdy nie potrafię sobie poradzić z jakimś problemem modelarskim) skutecznie mnie zniechęciły do używania takich skomplikowanych w obróbce dodatków jak kabina czy wnęki podwozia w skali 1/72. Po prostu szkoda było moich nerwów. Natomiast jeśli uważasz, że potrafisz dobrze obrobić takie dodatki i efekt będzie wart wydanych pieniędzy i włożonej pracy - to próbuj, na pewno warto przekonać się samemu jak to wychodzi.
  3. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Z tym bywa różnie i mam z tym często problemy. Generalnie wyznaję zasadę, żeby nie kleić niczego co jest już pomalowane. Naturalnie zasady tej nie przestrzegam. Jeśli już muszę skleić dwie pomalowane części, to używam najchętniej rzadkiego, tzw. penetrującego kleju Roket Hot, który stosunkowo słabo rozpuszcza farbę na malowanych elementach, a szybko wnika we wszystkie szpary i dobrze wiąże klejone części. Jeśli kleję dwa plastikowe elementy to używam także rzadkiego kleju Tamiya Extra Thin Cement, ale unikam takich sytuacji, bo ten klej błyskawicznie rozpuszcza farbę. Rozwiązanie: minimalna ilość tego kleju, tak aby powierzchnia na której się rozpłynął była jak najmniejsza, a jego ilość na tej powierzchni także jak najmniejsza. Początkowo wydaje się, że miejsce łączenia wygląda fatalnie, bo farba jest ciemniejsza, rozpuszczona, jednak po zaschnięciu wszystko praktycznie wraca do normy i nie widać uszkodzenia farby. W sytuacji gdy jednak klej uszkodzi malowaną powierzchnię, to oczywiście trzeba to pomalować, najlepiej pędzelkiem 0000. Nigdy natomiast nie miałem problemu, aby dwa pomalowane elementy nie chciały się skleić.
  4. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Tak szczerze mówiąc, to na zbliżeniach niestety jest gorzej, bo wash, który musiałem położyć żeby ukryć nierówności malowania (nie jestem w stanie równo pomalować kilku kabli obok siebie, każdy o średnicy 0,1 mm albo i mniej) nie daje się z tych wszystkich masakrycznie małych zakamarków wymyć. Przez to wnęki są dość brudne, no ale sam tego chciałem decydując się na żywice w takim maleństwie.
  5. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Z rozpędu skończyłem malowanie i brudzenie komór podwozia. Chyba nieprędko zdecyduję się na żywiczne komory w tej skali. Malowanie tego to nie na moje nerwy.
  6. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    No i co teraz zrobić... Nie ma dziury.
  7. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Czy chodzi o to, że nie ma otworu?
  8. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Malowanie w zasadzie ukończone. Pomalowałem prawie wszystko co tam było jeszcze nie pomalowane. M.in. odgromniki. Zrobiłem i zamontowałem światełka na stateczniku i ogonie. Dokończyłem montaż hamulców aerodynamicznych a także pomalowałem je. W zasadzie chyba teraz to już tylko muszę skończyć te nieszczęsne komory podwozia i będzie coś blisko finału.
  9. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    "Malutka SUFeczka", podoba mi się to określenie.
  10. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Ok, prace powoli ale postępują. Skończyłem w zasadzie etap malowania maszyny. Skończyłem osłonę radaru, rurkę Pitota, czujniki AoA, czujnik z boku kadłuba (nie wiem do czego służy), nakleiłem tez uszczelkę zbiornika. W zasadzie zostało do namalowania kilka kółeczek na kadłubie oraz pomalowania odgromników na czarno.
  11. A F-102? Model Menga jest fenomenalny.
  12. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Dorobiłem uszczelkę zbiornika paliwa - wykonałem ją ze zwykłego drutu ołowianego 0,2 mm, choć zdecydowanie lepszy byłby 0,1 mm, niestety takiego nigdzie nie udało mi się znaleźć. Ale wygląda to nie najgorzej.
  13. Dziś w moje ręce wpadł nowiutki model Trumpetera, jednego z mniej znanych i popularnych maszyn myśliwskich USA z okresu zimnej wojny - F-106A Delta Dart. F-106 to chyba jeden z najbrzydszych amerykańskich myśliwców, jednak nie mogę zaprzeczyć że zarówno on, jak i jego "matka" F-102 Delta Dagger zawsze bardzo mi się podobały. Do zakupu tego modelu zachęcił mnie także fakt, że jest on standardowo uzbrojony przez producenta w rakiety AIR-2 Genie, czyli jedną z dwóch wyprodukowanych w USA rakiet AA z głowicami nuklearnymi odpalanymi z pokładów myśliwców. Pudło. Jak zwykle bardzo solidne, jak zwykle z brzydkim rysunkiem myśliwca. Tu na tle Tu-95, do którego niestety nie strzela. Opakowanie zawiera 11 wyprasek (w tym dwie z przezroczystego plastiku), małą blaszkę z elementami fototrawionymi, jeden arkusz kalkomanii, instrukcję montażu i kartę malowania. Na pierwszy ogień idzie wypraska z częściami kadłuba. F-106 to wielkie bydlę, a jego model ma blisko 45 cm długości kadłuba. Jak wielki to będzie model, można zobaczyć porównując połówki kadłuba z moim największym jak do tej pory modelem, czyli F-100. jeśli chodzi o jakość szczegółów kadłuba, to nie ma szału. Trumpeter zrobił to solidnie, ale detali nie ma za wiele. Linie podziału są dość delikatne, podobnie jak nity, ale jakoś mało tego. Wydaje mi się, że prawdziwy samolot pod tym względem wyglądał trochę inaczej. Kolejna wypraska to elementy skrzydeł. Te części modelu zaprojektowano w identyczny sposób jak w przypadku F-102 firmy Meng, co uważam za dobre rozwiązanie. Spodnia część płatów jest w postaci jednej części, górne zaś należy przykleić osobno. Ułatwia to kwestie ewentualnego szpachlowania i szlifowania miejsc połączeń. Warto wspomnieć, że producent zapewnił możliwość montażu klap w dowolnej pozycji. Zdetalowanie skrzydeł wygląda nieźle, ale szczerze mówiąc ten sam poziom jest właśnie we wspomnianym modelu Menga, który jest przecież w skali 1:72. Wszystko to wygląda ładnie i solidnie, ale na kolana nie rzuca. Kolejna wypraska to statecznik pionowy, wnęka podwozia, hamulce aero i parę drobiazgów. Tutaj jest już znacznie ciekawiej. Tak wygląda wnęka podwozia głównego. Bardzo interesujący poziom detali, szczególnie jak na Trumpetera. Nie gorzej wygląda wnętrze hamulców aerodynamicznych. Bardzo fajne detale. W następnej wyprasce można znaleźć m. in. elementy silnika, dziób maszyny i elementy podwozia. Co do silnika, to tym razem Trumpeter nie przekombinował i po prostu nie zrobił tych wszystkich ozdobników na zewnątrz urządzenia, których i tak nie widać po zamknięciu kadłuba. Jest za to dość szczegółowa dysza, choć jak na mój gust nieco toporna. Zdaje się jednak, że F-106 taką niestety miał. Kolejny przykład ładnego zdetalowania: elementy przedniej komory podwozia. I elementy samego podwozia. Trumpeter tym razem bardzo solidnie podszedł do sprawy i odtworzył chyba wszystkie istotne elementy podwozia, włącznie ze wszystkimi siłownikami i wspornikami. Dwie małe wypraski to klasyczna drobnica. Dość interesująco wygląda fotel, składający się z kilku elementów, w tym oddzielnego zagłówka i elementów siedzenia, co ułatwi pracę z malowanie. Do fotela producent dołączył blaszki PE. Detal jednak nie jest specjalnie zachwycający, ale z braku żywicy to i tak nie jest najgorzej. Następna wypraska to komora uzbrojenia oraz elementy kabiny pilota. Tutaj jest bardzo ciekawie. Tak wygląda komora uzbrojenia, która może przenosić jednocześnie jedną rakietę AIR-2 Genie oraz 4 rakiety AIM-4 Falcon. Bardzo interesujący poziom zdetalowania. Wanna kabiny pilota to jeden z najlepiej zdetalowanych takich elementów jakie widziałem w gotowych zestawach. Nie jest to naturalnie Aires, ale jakość szczegółów zachęca do ręcznego malowania wszystkich przycisków i przełączników. Warto dodać, że producent dołączył naturalnie kalkomanie z panelami przycisków, ale mam spore wątpliwości jak to będzie wyglądać na tak wystających elementach. Podobna sytuacja jest z główną tablicą kontrolną. Bardzo, bardzo ładne detale. Ostatnie dwie wypraski (z szarego plastiku) to elementy podwieszeń: uzbrojenie, zbiorniki paliwa i pylony. Producent dostarczył dwie rakiety AIR-2 Genie i 6 rakiet AIM-4 Falcon, o ile się nie mylę to w wersjach D i G. Tak wygląda na zbliżeniu nuklearna rakieta Genie. Niestety, widać drobne nieścisłości z oryginałem, szczególnie jeśli chodzi o kształty lotek. Ale to powinno dać się łatwo skorygować. Dwie ostatnie wypraski z przezroczystego plastiku to owiewka i wiatrochron oraz wszelkiej maści światełka i osłony głowic Falconów. Wspomniana blaszka z elementami PE. No jest bo jest, Trumpeter z ilością tych elementów nie zaszalał. Zawiera praktycznie tylko pasy do fotela i kilka elementów do kabiny. Kalkomanie. Jak to u Trumpetera: dobra jakość, niezłe szczegóły, ale po prostu mało tych kalkomanii, aż się prosi o więcej dokładnych napisów eksploatacyjnych, choćby na uzbrojeniu. Zestaw umożliwia wykonanie jednego z dwóch malowań, oba naturalnie w szarym kolorze, nic specjalnie interesującego. Z tego co widziałem w sklepach, zestawy które można kupić do tego modelu raczej niczego ciekawszego też tu nie wnoszą. Karta malowania modelu. Wszystko ładnie i czytelnie zaprezentowane. Instrukcja jak to u Chińczyków: wszystko elegancko rozrysowane, ale jeśli chodzi o np. kolory malowania różnych drobnych elementów, to już trzeba szukać na własną rękę. Reasumując: F-106A Trumpetera sprawia wrażenie udanego, solidnego modelu, z którego powinien wyjść bardzo ładny, efektowny dzięki swym rozmiarom model interesującego, ale trochę już zapomnianego myśliwca z lat '50.
  14. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Jeśli chce się model zrobić porządnie, to niestety potrzeba na to czasu.
  15. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Myślę, że około 80-100 już będzie.
  16. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Narzekam na niego, bo trudno się go robi, a nie że mi nie wychodzi. Mam nadzieję przynajmniej, że mi wychodzi. Co do wychylenia, to wzoruję się na tym zdjęciu.
  17. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    I jeszcze stateczniki poziome - wciśnięte na próbę, podobnie jak dysza silnika. Stateczniki mniej więcej w takiej pozycji będą zamontowane w gotowym modelu.
  18. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Dzięki, ale wiem jak ten samolot wygląda. Dziś popracowałem nad drobnicą, czyli czujnikami, antenami, oraz drobnymi poprawkami malarskimi. Najpierw wziąłem się za czujniki. Z nieznanych mi przyczyn Hasegawa nie odtworzyła na grzbiecie dwóch pierwszych patrząc od kabiny: okrągłego czujnika czegoś tam (na szybko nie udało mi się odkryć do czego to służy) i anteny, choć na pudełku mają to narysowane. Antenkę po prostu wykorzystałem z zestawu (sporo ich tam Hasegawa dała), natomiast czujnik przerobiłem z innego, dość podobnego oraz okrągłego profilu polistyrenowego. Wyszło to nawet podobne do oryginału. Tak wygląda całą "bateria" gotowa do malowania. To co było już zamontowane na grzbiecie maszyny, trzeba było jeszcze pomalować szarym kolorem tu i tam. Podobnie jak czujnik na ogonie maszyny. Zamaskowałem to wszystko taśmą. Przy okazji na zdjęciu widać ile rzeczy trzeba poprawić w kamuflażu. Zamontowałem wszystkie czujniki i anteny, poprawiłem kamuflaż (choć trzeba będzie jeszcze kilka drobiazgów skorygować), poprawiłem ewentualne zacieki itp. Zostało jeszcze do zrobienia: - pomalować odgromniki na czarno - pomalować niektóre "kratki" na kadłubie odpowiednim kolorem - zamontować światełka na stateczniki i wyrzutniach rakiet - drobne prace malarskie - pomalować dziób maszyny. I można brać się za kalkomanie. Ale jeszcze muszę dokończyć wnęki podwozia, co mnie jakoś w ogóle nie pociąga.
  19. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Patafix.
  20. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Dla mnie model malutki, a kamuflaż trudny.
  21. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Da się zrobić, jak widać na obrazkach, nawet chyba udało się dość wiernie te kształty odtworzyć. Tak przy okazji, instrukcja malowania Hasegawy ma niestety niewiele wspólnego z autentycznym wzorem tego kamuflażu. Model malowałem na podstawie instrukcji zestawu kalkomanii IsraDecal.
  22. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Odtwórz go na tym maleństwie, to zmienisz zdanie.
  23. Solo

    F-16I SUFA // Hasegawa // 1:72

    Trzeci kolor kamuflażu gotowy. Brąz to C310 nieco zróżnicowany mieszanką z off-white i stonowany potem kolorem bazowym. Tak więc najtrudniejsze malowanie już za mną i jestem z niego stosunkowo zadowolony. Po zdjęciu masek pojawiła się potrzeba małych poprawek w kolorach żółtym i zielonym, ale to później. Trzeba przyznać, że z autorów kamuflażu to kawał sadystów.
  24. Hej, wygląda teraz w pytę! Naprawdę świetnie wygląda ta kabinka.
  25. Prawy jest bliższy temu co w oryginale.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.