-
Liczba zawartości
1 848 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Ostatnia wygrana socjo1 w dniu 25 Września 2025
Użytkownicy przyznają socjo1 punkty reputacji!
Reputacja
2 044 ExcellentInformacje
-
Skąd
sRaszyna i Urynowa
-
Zainteresowania
góry, woda, las i śnieg.
-
Zawód
Żywa skamielina
Ostatnie wizyty
4 737 wyświetleń profilu
-
A o co idzie spór? Złotą a skromną kabinę? Dla wujka-jubilera pytam...
-
Kolorystycznie to bym go trochę inaczej widział, ale ogólnie jest śliczny. Zazraszczam migacza w jednym z najbardziej efektownych mundurków. PS. Nie wiedziałem, że Brengan wypuscił figurkę Wszystkowiedzącej Wiedźmy Ple-ple.
-
Ale jak to ziemia - wokół słońca? Toż to przeczy boskim porządkom. Świat się kończy, pora umierać! Pisał to ja, skromny Przyśrubas Waszej Szyderczości.
-
Kto wie?... W przyszłym roku we wrześniu w Muzeum otwieramy nową wystawę czasową (tym razem bedzie wielka!) o turystyce w II RP. Junkers F.13 i Super Electra byłyby fajnymi klamrami dla linii lotniczych II RP. Jest jakaś podstawowa literatura dokumentacja do Electry, gdybym chciał robić konwersję?
-
To brzmi bardziej optymistycznie. @barszczo zaznaczył jednak również dół kadłuba i stateczniki. Popatrzę sobie na te silniki z osłonami...
-
Bardzo Wam dziękuję za liczne przybycie, pozytywny odbiór i miłe słowa. Wszystkim, z którymi dałem radę zamienić słowo i tym, z którymi niestety nie zdążyłem. Za co przepraszam. Jest mi tym bardziej miło, że jak się dowiedziałem, naszą ( w końcu niewielką) wystawę odwiedzili koledzy z Krakowa i z Lublina. Trochę miałem obaw o odbiór w środowisku, bo od początku miała to być wystawa specyficzna. Nie typowo modelarska, nie typowo historyczna. Nie wyłącznie planszowa, nie tylko eksponatowa. Wszystko po trochu. Taki zwierzoczłekoupiór. Nawet wernisażowa rozmowa skakała czesto od 1918 roku do 2026 ... Więc nie byłem pewien, czy taka formuła spodoba się modelarskiej braci. Choć tak sobie ją wymarzyłem. Mnie, jako organizatora taki charakter wystawy kusił z kilku powodów.Od początku widziałem w niej potencjał promocji naszej pięknej pasji wśród zwiedzających, którzy jej nie znają, albo kojarzą z nieco mniej zaawansowaną odsłoną. Stąd też zdjęciom modeli na planszach towarzyszą teksty (dwa widzicie na zdjęciach @Woit, pozostałe są w książeczce) o charakterze mikro-eseików, odbiegających od czysto subiektywnego podawania faktów. Chcieliśmy wydobyć z każdego samolotu jakąś ciekawą historię, pokazać go w nieoczekiwanym nawet dla znawców świetle - a też wciągającym dla osób nie związanych z hobby. Stąd "Dwa asy i śmierć", stąd "alegoria historii" i tak dalej. Łukasza język, emocja, temperament, ale i otwartość na różne pomysły dały szansę na ciekawy i oryginalny efekt. Zresztą, od kiedy przedstawiłem pomysł na wystawę swoim przełożonym, od początku wiedzieliśmy, że w centrum ma być subiektywna pasja, osobista opowieść, anegdota (w sensie mikrohistorii). Nie czyste modelarstwo, ale i nie stricte badania historyczne. Myślałem też, że zderzenie olbrzymich zdjęć modeli na planszach, które dzięki doskonałemu wykonaniu mogą stworzyć złudzenie rzeczywistego samolotu, może dać ciekawy efekt, kiedy zwedzający podejdą do modeli i zauważą, jak one naprawdę są niewielkie i że te wszystkie detale tak duże na zdjęciach (śruby rzymskie, napisy na kołach itd.) ledwo tak naprawdę widać. Wielkie podziękowania dla Tomka @stratocaster który skromnie krył się w grupce widzów, a opracował wszystkie plansze i broszurkę graficznie. Jego dziełem były także grafiki samolotów i kolorówki. Ogromnie dziękuję za spokój, którym Tomek emanował i za otwartość na współpracę. Bardzo lubimy w Muzeum projekty graficzne które sa proste, minimalistyczne, ale szlachetne, nie konkurujące z głównym przekazem ale go uzupełniające i eksponujące. Wszyscy, z którymi rozmawiałem, właśnie taką wartość w grafikach dostrzegli i podkreślali ich wysokie walory. Ten minimalizm w ogóle jest pewną cechą która jest mi bliska - i chyba w ogóle muzeum. Na naszych wystawach nie znajdziecie szpalt tekstu i setek zdjęć. Nie dlatego, że nam się nie chce, albo nie lubimy. Wręcz przeciwnie. Łatwiej jest nawalić ścianę tekstu, wrzucić sto eksponatów i pierdyliard zdjęć. Efekt? Zwiedzający (poza totalnymi insiderami i zajawkowiczami) odbijają się od takich ekspozycji a każda plansza niestety jest taka sama. Więc paradoksalnie, doprowadzenie tekstów do krótkich form, ale takich żeby wciąż tam była emocja, anegdota i koloryt, to czasem długi i bolesny proces. Mniej znaczy więcej. Dzięki przestrzeni, pustce i ciszy każde słowo, obraz i detal nabierają wagi. To jest rzecz której i mi brakuje na wielkich festiwalach i konkursach. Kocham ich atmosferę, to ze się spotykamy w szerokim gronie, ale w pewnym momencie czuję, że jestem przebodźcowany i po prostu nie mam siły przyswajać kolejnych wrażeń nawet ze świetnych prac. Wystawa jest przede wszystkim sztuką wizualną i ma zainteresować, zainspirować, dać przemyślenia - a nie starać się powiedzieć wszystko. Nie da rady, choćby na głowie stanęła. Rozmawiając z Łukaszem po tym, jak kurz bitewny ciut opadł, rozważamy powtórzenie wydarzenia w podobnej (nie identycznej) formule na 11 listopada. Tak więc jeśli ktoś nie miał możliwości przyjść na otwarcie, być może jeszcze będzie mógł posłuchać ciekawych lotniczych historii. Zresztą część z nich zawarliśmy w broszurze. Tu przeprosiny wobec Was i Łukasza, w części którą pisałem, popełniłem głupi błąd. Oczywiście Stec z Lwowa do Warszawy w listopadzie 1918 r. nie mógł przylecieć na Fokkerze, skoro przejęliśmy je znacznie później. Dla laika rzecz zapewne bez znaczenia, ale w naszym środowisku to wtopa. Last but not least: jak powiedziałem, wystawa nie jest szczególnie wielka. Natomiast to co widzicie, jako zwiedzający, przypomina górę lodową - około 3/4 lodu jest niewidoczne i tkwi pod wodą. W Muzeum zobaczycie 6 modeli, coś koło 20 plansz i dostaniecie cienką książeczkę. Żeby to wszystko jednak ładnie zagrało, było takie jak powinno być - "cacane", to jest całkiem sporo roboty pokaźnego teamu. Lista, jak mawia mój przyjaciel, działoczynów, jest długa. Od pracy z dokumentami (umowy z autorami, z drukarnią, z tłumaczem, ubezpieczenie modeli), wymyślenie podziału, układu i layotu wystawy, po pracę z tekstami (redakcja, korekta, konsultacje merytoryczne, tłumaczenie), quercody na angielski, ustawienie ekspozytorów, oświetlenia, zgranie różnych wydarzeń, łamanie broszury, pilnowanie praw autorskich, promocja, edukacja i tak dalej i tak dalej. Więc ogromne dzięki dla Koleżanek i Kolegów Muzeum za świetną współpracę i dobrą atmosferę. A do zwiedzenia Muzeum zapraszamy niezależnie od wystawy czasowej. I znów: nie spodziewajcie się wielkiej ilosci militariów, choć one są i moga Was zainteresować. Nastawcie się na opowieść o człowieku, jego czasach... i nas samych. A jeśli chcecie posłuchać o bitwie warszawskiej, a zarazem zerknąć na naszą wystawę, pozwolę sobie zaprosić do obejrzenia debaty o tej batalii, której mieliśmy być przyjemność gospodarzem. Nagrywana była na naszej wystawie stałej, galeria IV: Naczelnik, scena 20: Wojna światów Pozdrawiam, Michał
-
To już się narobiłem
-
No własnie. Ciekawe, co trzeba by przerobić?
-
No na razie jest padaka i długo była padaka. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że sytuacja się zmienia i że to co teraz się dzieje wygląda poważnie. Niszczyciele min- bardzo potrzebne, super nowoczesne. Fregaty - wygląda na to że wszystko idzie zgodnie z planem, sprzęt z górnej półki . W końcu zapadły rozstrzygnięcia względem Orki. Jest tam sporo znaków zapytania, nie jest to szczyt marzeń podwodniaków, ale będzie . Ratownik też proceduje. Więc pozostaje trzymać kciuki i kibicować, żeby wszystko szło tak, jak jest zaplanowane.
-
A gdzie on taki latał? Wiadomo, czemu w takie wielkie krzyże go ubrali? Krzyżak jakiś, spod Malborka? Jeden taki był, czy większe stadko? Bardzo ładny, przy okazji, jak każdy Twój.
-
A co ma piernik do wiatraka?
-
Będzie nam bardzo miło! Koleżanki koledzy przygotowali dziś dla Was też inne atrakcje: wystawa o historycznym locie Kubiaka i Orlińskiego, rodzinna gra terenowa, z nim związana, czy wykłady o mitach bitwy warszawskiej 1920 r. Czeka na Was blisko 1000 egzemplarzy katalogu - broszury o naszym lotnictwie 1918-1920 r. 32 strony przystępnej lektury dla każdego. Mamy nadzieję, że zainteresuje nawet Waszą Mamę, dzieci, sympatię, czy Szanowną Teściową. Gdyby książeczka nie była łatwo widoczna (mam wrażenie, że szybko się rozjedzie) - pytajcie w kasach, zostawimy jakąś partię dla specjalnych gości.
-
Tymczasem - dopinamy wszystko na ostatni guzik. QUERcody, aby goście anglojęzyczni mogli sobie poczytać po angielsku w telefonach, ustawienie krzeseł, sali i nagłosnienia w sali i przed muzeum na czas oprowadzania i dyskusji... warsztaty dla dzieciaków z klejenia wycinanek lotniczych ... i mnóstwo rzeczy, których jako Odwiedzający nie zauważycie, dopóki nie okaże się, że nie działają jak powinny
-
No właśnie. Przyniosła ulgę oglądającym i Autorowi - i to jest najważniejsze!
