Skocz do zawartości

Marwaw

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 499
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Marwaw

  1. Dołączam do grona kibiców. Domyślam się o które miejsce chodzi, jest nawet takich kilka. A co do nocowania na Helu w sierpniu pod gołym niebem, to niektórzy znają to z autopsji Do boju Wojetk
  2. Również gratuluję, wspaniały model, kawał porządnej roboty. Mam tylko jedna uwagę, łatwą do wykonania: kotwice moim zdaniem za bardzo wystają z kluz. Masz dwa wyjścia albo je odkleisz i trochę skrócisz trzony, tak aby po wklejeniu łapy z pazurami zakrywały kluzę, albo przykleisz je tak aby robiły wrażenie, że wiszą z kluz na łańcuchach, tak jak na zdjęciu poniżej: (źródło facta nautica) albo tak: (źródło: www.naval-history.net) Tak szczególnie Włosi lubili pływać, dziób wydaje się bardziej majestatyczny. Jak poprawisz kotwice, to będziesz miał model wręcz idealny
  3. Start drużynowy pod sztandarem KPMu:)
  4. Wiem, że był wznawiany z tym, że autorem jest S. Jakuć z Białegostoku. Żeby było ciekawiej, model ten wydała również firma Haliński, lecz to co zobaczyłem na jednym z forów dla modelarzy kartonowych mnie przeraziło - różnice w szerokości poszczególnych części pokładu wykosiły około 1mm! Dlatego bazą będzie stare wydanie MM - kiedyś w czasach szkolnych kolega go popełnił i wiem, że jest ok. Moja wycinanka jest w trakcie przeskalowywania, a ja zbieram materiały, niebawem ruszam ze szkieletem.
  5. Witam, Postanowiłem przyłączyć się do zabawy. Miałem ten temacik zaplanowany na zimę, więc konkurs jest bardzo dobrym pretekstem do zrobienia relacji z budowy. Na początek trochę faktów: Minowiec ORP Rybitwa. Zdjęcie z 1936r. (zdjęcie:www.weu1918-1939.pl) Historia i genza: Minowiec (trałowiec redowy) ORP Rybitwa był drugą jednostką o tej nazwie służącą w Polskiej Marynarce wojennej. Należał do jednego typu 6 bliźniaczych jednostek zwanych potocznie „Ptaszkami”. Były to pierwsze i jedyne okręty wojenne w okresie II Rzeczypospolitej całkowicie zaprojektowane i zbudowane w kraju. Budowane były w dwóch seriach różniących się od siebie w niewielkim stopniu wyposażeniem i uzbrojeniem. Historia powstania całego typu tych jednostek zaczęła się w 1932r. kiedy to Kierownictwo Marynarki Wojennej ogłosiło przetarg na budowę czterech trałowców, które miały zastąpić pozostające w służbie od 1921r. poniemieckie jednostki typu FM. Ostatecznie spośród złożonych ofert wybrano projekt inż. D. Małeckiego i A. Potyrały przedstawiony przez Państwowe Zakłady Inżynieryjne (PZInż). Według tej oferty okręty miały zostać zbudowane w Stoczni Rzecznej w Modlinie, ostatecznie w tej stoczni, z uwagi na jej moce przerobowe powstały tylko dwa okręty (OORP Czajka, Rybitwa), natomiast pozostałe (OORP Jaskółka, Czapla i Żuraw) zbudowały Warsztaty Portowe Marynarki Wojennej w Gdyni, zaś jeden (ORP Mewa) Stocznia Gdyńska. Koszt budowy każdego z minowców oszacowano 1.320.000,00 złotych. Uzyskano w ten sposób bardzo udane pod względem konstrukcyjnym okręty o dużej dzielności morskiej. Do podstawowych zadań minowców należało stawianie niewielkich zagród minowych, oczyszczanie z min wód przybrzeżnych a także zadania patrolowe. Niewielka prędkość oraz słabe uzbrojenie przeciwlotnicze sprawiały, że zadania eskortowe oraz przeciw podwodne mogły być wykonywane jedynie w niewielkim zakresie. Nie zmienia to jednak faktu, iż były to jedne z najbardziej udanych konstrukcji w swojej klasie. Wiele rozwiązań konstrukcyjnych, jak na przykład wskaźnik wychylenia steru zastosowano po raz pierwszy na tych właśnie okrętach. Właśnie dzięki wielu nowatorskim rozwiązaniom konstrukcyjnym i pięknym, nowoczesnym sylwetkom były one dumą PMW, o tym jak były postrzegane przez społeczeństwo świadczy opis spotkania statku żeglugi przybrzeżnej płynącego z Helu do Gdyni na wodach Zatoki Gdańskiej z Dyonem minowców: „I wtedy spotkałem po raz pierwszy „ptaszki” – jak je pieszczotliwie nazywają polscy marynarze. Szare, smukłe okręty wrzecionowatej budowy szybko płynęły przeciwnym kursem, zgrabnie prując fale. Nieługo pierwszy z nich zrównał się z nami i po chwili wszystkie przedefilowały, płynąc równolegle. Były w komplecie: „Mewa”, „Jaskółka”, „Czajka” i „Rybitwa” ciągnęły gęsiego, czyli - używając terminologii wojenno – morskiej – szły szykiem liniowym lub torowym. Poruszenie na statku zrobiło się nie lada. Nawet ci, co w bufecie przezwyciężali „kryzys” w kieliszku szukając antidotum na wszystkie dolegliwości, wyszli na pokład. Nawet ci nieszczęśliwi, którym nie posłużył zjedzony krótko przed odpłynięciem z Helu obiad, na chwile przestali chorować. A było na co popatrzeć. Przed naszymi oczyma przepłynęły cztery okręty wojenne, wprawdzie małe i przeznaczone do celów pomocniczych – wojny minowej – ale pierwsze okrety wojenne naszej floty, wybudowane całkowicie w krajowych stoczniach w Gdyni i w Modlinie. Cztery poławiacze min, wybudowane według polskich planów, z polskich materiałów i pracą polskich rąk.” (źródło: Jerzy Pertek, „Okręty minowe i kanonierki”, seria Miniatury Morskie, Polskie okręty wojenne w latach 1920 – 1945, Wydawnictwo Morskie, Gdynia 1959r.) Minowce ORP Czajka i ORP Rybitwa wychodzące w morze Wyjściem Południowym z gdyńskiego portu. Podobnie mogło wyglądać spotkanie opisywane przez J.Pertka. (źródło:www.weu1918-1939.pl) KMW kładło szczególny naciska na to, aby przy budowie trałowców wz 1933 kooperowało jak krajowych dostawców wyposażenia. Miały miejsce takie sytuacje, że decydowano o zakupie sprzętu pochodzącego od krajowych wytwórców mimo, że przy podobnych parametrach był on droższy niż pochodzący z importu. Zakładano, że różnica w cenach może wynosić do 10%. ORP Rybitwa – Historia 1933r. – 31.08.1939r.: Położenie stępki miało miejsce w maju 1933r. w Stoczni Rzecznej w Modlinie, zaś wodowanie nastąpiło w 26 kwietnia 1935r. Zbudowany i częściowo wyposażony kadłub w czerwcu tego roku przeholowany został Wisłą do Gdyni a następnie w Warsztatach Portowych Marynarki Wojennej prowadzono dalsze prace wyposażeniowe. Podniesienie bandery nastąpiło w dniu 21 grudnia 1935r., wtedy to okręt został wcielony do służby w PMW, zaś jego dowódcą został kpt. mar. Jerzy Kossakowski. ORP Rybitwa wraz z bliźniaczymi jednostkami oraz kanonierkami OORP Komendant Piłsudski i Generał Haller tworzyły Dywizjon Minowców. Do lata 1939r. okręt wykonywał głównie zadania szkoleniowe. W sierpniu 1939r. dowódcą okrętu był kpt. mar. Kazimierz Miładowski. Wtedy okręt otrzymał dodatkowe uzbrojenie w postaci zdwojonego wkmu plot. Hotchkiss kal.13,2mm, tego typu jak na niszczycielach klasy Wicher i stawiaczu min ORP Gryf. Wkm został zainstalowany w celu sprawdzenia przydatności tego uzbrojenia na minowcach. Przeprowadzone próby wypadły pomyślnie i takie właśnie wkm-y otrzymały jako standard budowane w tym czasie minowce II serii OORP Żuraw i Czapla. Do zadań okrętu na wypadek wojny należało wraz z pozostałymi okrętami minowymi postawienie zagrody minowej na Zatoce Gdańskiej na podejściach do portów w Gdyni i w Helu. W dniu 1 września 1939r. na Gdynię, Puck i Hel spadły pierwsze niemieckie bomby, ale to już inna historia… Dwie jednostki wz 1933 w oksywskim porcie. Zdjęcie wykonano w 1936 lu 1937 roku. (źródło:www.weu1918-1939.pl) Dane taktyczno – techniczne i uzbrojenie: Wyporność standardowa – 183 t, Wyporność pełna – 203 t. Długość 45 m, Szerokość 5,5 m, Zanurzenie 1,7 m, Napęd 2 silniki wysokoprężne 8 cylindrowe o mocy łącznej 1050 KM, Prędkość 16 – 18 węzłów, Załoga 30 oficerów i marynarzy, Uzbrojenie: 1 działo uniwersalne kaliber 75 mm, 2 karabiny maszynowe przeciwlotnicze 7,92 mm Maxim wz. 08, 1 zdwojony wkm plot. Hotchkiss kal.13,2 mm 20 min kotwicznych wz.08, 20 bomb głębinowych. Model: Podstawę budowy modelu stanowią przeskalowane do skali 1/72 plany autorstwa S. Jakucia opublikowane w numerze 1/1980 Małego Modelarza. Wykorzystane zostaną techniki typowe dla modelarstwa kartonowego, jak i plastikowego, zaś materiały użyte do budowy to praktycznie wszystko co można znaleźć modelarskiej graciarni, a więc karton, papier, plastik, żywica, blacha, drut itp. Model planuję wykonać według stanu z dnia 31.08.1939r., czyli bez oznaczeń na dziobie i ze zdwojonym wkm plot. Hotchkiss kal.13,2mm. Docelowo przekazany zostanie Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu, gdzie trafi na ekspozycję poświęconą bitwie powietrzno – morskiej koło Helu z dnia 1.09.1939r. wtedy też otrzyma figurki członków załogi. Podczas budowy będę się starał podawać jakieś ciekawostki historyczne dotyczące budowy, wyposażenia i przebiegu służby okrętu w Polskiej Marynarce Wojennej w okresie od 21 grudnia 1935r. do 31 sierpnia 1939r. Tutaj podstawą będzie znakomity artykuł Jerzego Jaźwińskiego „Budowa trałowców wz.1933” (Magazyn miłośników spraw wojennomorskich OKRĘTY WOJENNE nr 4/2010 (102), na który często się będę powoływać, oraz książka Marka Borowiaka „ORP Gryf, największy okręt bojowy II Rzeczypospolitej” (wyd. Almapress), gdzie budowie i służbie minowców wz 1933 poświęcono sporo miejsca i uwagi.
  6. Fakt, masz rację - tam trzeba było podmalować i to przy okazji zrobię. W chwili kiedy przeczytałem Twego posta galeria była praktycznie gotowa, więc trzeba będzie zrobić mały update. Galeria: viewtopic.php?p=367854#367854 Pozdrawiam.
  7. Witam, W środę skończyłem pracę nad tym modelem. Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim co mi kibicowali a w szczególności Kolegom Jari, Szu, Kornikowi 69 oraz Jaxenowi za jakże cenne materiały i informacje. Zapraszam do obejrzenia galerii efektu końcowego: Więcej zdjęć w dużej rozdzielczości oraz szczegóły znajdują się tu: http://modelarstwo.koszalin.pl/index.php?option=com_rsgallery2&Itemid=12&catid=94 Wątek warsztatowy: viewtopic.php?t=23016 Zapraszam zatem do oglądania, można obijać pałą
  8. Jak dla mnie bomba. Opis budowy bunkra również - trzeba zachować bo nigdy nie wiadomo kiedy się przyda, może kiedyś postawie 1/1 w ogródku:) Jedna uwaga, podawaj źródła i zdjęć i te na podstawie czego robisz opisy, tak żeby się nikt nie czepił. Kibicuje i pozdrawiam.
  9. Raport w prac końcowych: detale ogona, Detale dziobu. Po tym wszystkim wkleiłem na swoje miejsce płaty, wygoniłem Bazyliszka i w ten sposób zakończyłem prace nad szkaradą. Galeria niebawem.
  10. Nie wiedziałem, że nasza "jednostka" dostała przydział do Modelwork.pl A swoja drogą wspólna wystawka to niezły pomysł, jak nazbieramy jeszcze trochę fantów. Ale do rzeczy: model pomalowany. Doszło trochę detali poprawiłem również drzwi. Znalazłem zdjęcie szybowca, który zawiózł do Normandii kilku chłopaków z 82AB. Oto ono: http://www.6juin1944.com/album/airborne/index.php?deb=56 W mojej interpretacji wygląda to tak: Zdjęcia na razie tylko trzy, bo padły mi baterie w aparacie. Wszystkie oznaczenia polowe, czyli pasy inwazyjne i bazgroły na dziobie malowałem pędzlem, żeby było bardziej "koszernie". Oznaczenia na prawej burcie i numery na stateczniku niestety domniemane.
  11. Super
  12. Trochę pokleiłem ostatnio: Osłona kabiny. Bardzo obawiałem się tego etapu prac, a w sumie wyszło nieźle i jestem nawet zadowolony. Imitację brezentowego fartucha nad zawiasem zrobiłem z taśmy Tamiyi. Płozy. Goleń koła ogonowego. Jeszcze tylko podwozie główne i będzie można się brać za malowanie.
  13. Skończyłem płaty: Łatwo nie było, dopiero za trzecim podejściem udało mi się uzyskać w miarę zadowalający efekt. Celowo zrobiłem foty już gotowych płatów, zdjęcia z poszczególnych etapów, bo były to widoki dla ludzi o wyjątkowo mocnych nerwach, jak telenowela z Wenezueli. A tak wygląda wstępna przymiarka płatów z kadłubem.
  14. Bydle jakieś bezczelne Tak naprawdę to szpara pomiędzy drzwiami a kadłubem, do dopracowania.
  15. Prace trwają, tym razem raport z budowy drzwi oraz usterzenia: Można obijać pałą
  16. Samo skołowanie kasy na blachy może potrwać, nie mówiąc o sprowadzeniu.
  17. Nie wiem kiedy, naprawdę nie wiem
  18. Jakość wyprasek jest niezła, jak pisałem czasem się zdarzają ślady po wypychaczach i zwichrowania, zwłaszcza długich elementów. Jamek skurczowych nie zaobserwowałem. Do japońców czy Academy albo Trumpka trochę jednak brakuje. Długość modelu to 603mm. Blachy owszem są (zresztą wspominałem o nich w in boxie), robi je firma White Ensign Models. Mamy dwa zestawy jeden do samego okrętu PE 35132, wygląda on tak: zdjęcia White Ensign Models Cena trochę mnie popaliła - 46,77 funta, Drugi zestaw, PE 35237 jest przeznaczony do samolotów, śmigłowców itp: zdjęcie White Ensign Models Cena już trochę lepsza - 5,97 funta. Prośba do Modów, jeśli okaże się że zdjęcia zostały umieszczone w jakiś niewłaściwy sposób proszę je po prostu usunąć. Więcej na temat okrętowej oferty WEM: http://www.whiteensignmodels.com/acatalog/Online_Catalogue_1_350_Scale_Photo_Etch_40.html Co do warsztatu, to nie prędko, na pewno nie w tym roku. Myślę, że w grudniu ruszę z tematem okrętowym, ale od podstaw w skali 1/72.
  19. Witam, Latem, w dziale o nowościach i zapowiedziach pisałem, że przymierzam się do tego modelu. Od niespełna tygodnia jestem jego szczęśliwym posiadaczem, a to dzięki Kolegom z KPMu od których dostałem go na urodziny. Jeszcze raz dziękuję , a oto in box: Model z racji rozmiarów zapakowany jest w spore lakierowane pudło w bardzo efektownej szacie graficznej, charakterystycznej dla nowych produktów Airfixa. Ozdobione jest dwoma wysokiej jakości zdjęciami oryginału, na tyle szczegółowymi, że mogą być pomocne przy detalowaniu modelu. Pierwsze wrażenie bardzo dobre. W środku znajdujemy dwie torby foliowe, do zdjęć zostały usunięte. W jednej znajdują się części do montażu, w drugiej cała „papirologia” czyli instrukcja, kalkomanie itp. Zasadnicze elementy modelu to w sumie 276 elementów z jasnoszarego polistyrenu (pod tym względem nic się nie zmieniło – tworzywo takie samo jak zawsze) zgrupowane w pięciu ramkach. Kadłub można wykonać do linii wodnej i w wersji pełnej. W środku co prawda nie ma wręg które usztywnią całą konstrukcję, ale za to mamy pokład hangarowy, który ma spełniać podobną funkcję. Na nim znajduje się hangar wraz z windami, które można wykonać w różnych położeniach. Wewnętrzne ściany hangaru mają całkiem nieźle wykonaną fakturę powierzchni. Podobnie jest w z wszystkimi wnękami znajdującymi się na burtach na wysokości pokładu hangarowego, nie ma pustych przestrzeni w widocznych miejscach. Na burtach zaznaczono również wszystko co jest potrzebne z wzmocnieniami poszycia wokół kluz kotwicznych włącznie. Osprzęt cumowniczy jest również nieźle wykonany, zresztą nie jest on zbyt widoczny, bo znajduje się na miedzy pokładach, bardzo ładnie wykonano łańcuchy kotwiczne wraz z kluzami. Zaznaczono również żebrowanie nadburcia w części dziobowej. Nadbudówka również została opracowana szczegółowo, zawiera spora ilość detali. Od razu rzuca się w oczy faktura ścian z odwzorowanymi przewodami elektrycznymi, drzwiami czy bulajami. Drzwi mają prawidłowy kształt, lecz są zbyt wypukłe i trzeba będzie je nieco przeszlifować. Podobnie się ma rzecz z innymi detalami znajdującymi się na ścianach nadbudówki. Niektórych drobnych detali nie uwzględniono wcale, najprawdopodobniej z przyczyn technologicznych. Potrzebna jest dokumentacja fotograficzna a tej na szczęście nie brakuje. Wyposażenie pokładowe, ratunkowe i uzbrojenie zgrupowane zostało na jednej ramce, wbrew pozorom jest tego sporo i całkiem nieźle wykonane. Na szczególną uwagę zasługują zestawy przeciwrakietowe Goalkeeper oraz cały osprzęt ratowniczy – szalupy, pontony i tratwy. Poprawek będą natomiast wymagały takie detale jak ciągniki lotnicze, dźwigi itp. „Flota Powietrzna” lotniskowca jest zgrupowana na jednej ramce i składa się z samolotów Sea Harrier FRS.1 i FA.2 oraz śmigłowców Sea King i Merlin, po dwie sztuki każdego typu. Śmigłowce można wykonać z rozłożonymi i złożonymi wirnikami. Maszyny są również odlane z szarego polistyrenu i aż się prosiło aby wykonać tę ramką jako przeźroczystą, tak jak robią inne firmy, samoloty i śmigłowce zyskałby na atrakcyjności. Ponadto rażą wklęsłe linie podziału blach z Matchboxa rodem, przy tej skali znacznie lepiej aby ich nie było wcale. Z informacji podanych na stronie producenta wynika, że ramkę tę można nabyć jako oddzielny zestaw. Minusem elementów z polistyrenu są ślady po wypychaczach znajdujące się często w widocznych i trudnych do usunięcia miejscach - jak na przykład na pokładzie kotwicznym, zaś długie elementy mogą być zwichrowane. Do zestawu dołączono spory arkusz kalkomanii. Dysponujemy zatem kompletem oznaczeń pokładu startowego, godeł, nazw i napisów eksploatacyjnych, a ponadto oznaczenia dla samolotów i śmigłowców. Rysunek jest czysty, jedynie na banderach zauważyłem niewielkie przesunięcia kolorów. Druk jest matowy a błona dość cienka. Instrukcja opracowana została w formie czarno – białej broszurki z wręcz łopatologicznymi schematami montażu. Wszystko jest jasne i z budową nie powinno być problemu. Ponadto otrzymujemy wydrukowany na papierze kredowym kolorowy schemat malowania i naklejania kalkomanii, wraz z numeracją farb z palety Humbrola. Z zadowoleniem odnotowałem fakt, że Airfix nie dołącza już do każdego modelu tony niepotrzebnej nikomu makulatury, jest co prawda kilka ulotek, ale w rozsądnej ilości. Pora na drobne podsumowanie. Nowy produkt Airfixa nie jest co prawda wykonany tak precyzyjnie i finezyjnie, jak nowe modele wiodących producentów modeli okrętów w skali 1/350, ale ustępuje im w niewielkim stopniu. Debiut Airfixa w tej skali należy uznać za udany. Wielkie brawa należą się również za dobór tematyki, modelarze maryniści otrzymali zestaw w mojej ocenie najpiękniejszego współczesnego okrętu wojennego. Sam zestaw ma trochę braków, jak zresztą praktycznie każdy model i w celu wykonania efektownej repliki konieczna będzie jego waloryzacja, samodzielna lub w oparciu o zestawy firmy White Ensign Models, których mamy już dwa – jeden do samego okrętu, drugi do wyposażenia pokładowego. Jest zatem pole do popisu. Sam osobiście bardzo się cieszę z tego modelu, radość tym większa, że to urodzinowy prezent od kumpli, zaś firmie Airfix życzę rozwinięcia tematu Royal Navy w skali 1/350, bo jeszcze wiele pięknych okrętów nie doczekało się replik.
  20. Prace trwają: Doklejone brakujące pasy, Poszycie części dziobowej, Poszycie burt kadłuba, Kolejne fazy oklejania kadłuba poszyciem, Całość po sklejeniu i obrobieniu miejsc łączenia. Narobiłem się przy tym jak głupi ale sam jestem sobie winien. Kupiłem wyjątkowo badziewny podkład w sprayu, który przy najmniejszym naprężeniu...odłaził płatami od tworzywa. Po prostu horror, wszystko musiałem sklejać po kilka razy szatańską mieszaniną kleju penetrującego z Tamiyi z super glue. Dlatego nie do końca jestem z tego zadowolony.
  21. Mamy, ale na razie ustaliliśmy z Dyrekcją, że nie będziemy nagłaśniać co i kiedy, bo może nie wypalić
  22. Oto najnowsze foty. moje skrzyżowanie euro-palety z drewutnią zyskało elementy klatki na homary: Przyznaję, że nie wysilałem się zbytnio, bo i tak będzie to widoczne z przodu po podniesieniu dziobu. tak jak na tym zdjęciu, Wszystko razem sklejone do kupy, dziób na razie na taśmę Tamiyi. Są to zdjęcia z czwartku, teraz pracuje nad poszyciem kadłuba. Foty niebawem.
  23. Fakt, masz rację, nie wiem jakiego zaćmienia doznałem, oczywiście poprawię.
  24. Prace trwają dalej. tym razem na warsztat wziąłem kabinę transportową: Pasy wykonane od podstaw z kawałka pomalowanej gazety Podłoga, jak w oryginale u mnie składa się z dwóch warstw. Strukturę plastra miodu, która była pomiędzy niemi już sobie odpuściłem Podłoga wklejona na swoje miejsce. Obecnie siedzę nad ogonową częścią kadłuba. Fotki niebawem.
  25. Czerwone bloczki i linki to mechanizm sterowania, zaś co do pasów w kabinie transportowej, to oczywiście będą (już są częściowo zrobione) a siedziska raczej sobie daruję, bo nie każdy egzemplarz takowe miał.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.