Skocz do zawartości

barszczo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    7 362
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    95

Zawartość dodana przez barszczo

  1. Z remontem zbliżam się do połowy. Tamten tydzień to była masakra, kucie w ścianach i posadzce pod przeróbkę wody i odpływów, jeszcze się z kurzu odkopujemy. Mam nadzieję że Atlisa sobie na wieki nie zraziłem . Skyraider już prawie. Wczoraj wkleiłem pylony, dziś muszę go chlasnąć matowym, ostatnie pierdółki i w niedzielę lub w poniedziałek galeria.
  2. Fajnie to wygląda. U mnie nitowadło leży głęboko, jakoś nie mogę się zmusić do dodatkowej roboty.
  3. Sleepwalker: Pochodzenie nazw Beauforta i Beaufightera jest mi znane. Jeden z moich kolegów modelarzy nazwał kiedyś Beaufightera Mk.II "Spapranym Pięknisiem" i tak mi zostało
  4. I pierwsze blaszki w kokpicie: Skyraider na finiszu, więc Beaufighter robiony jest na razie z doskoku. Miał być na szybko, a za każdym razem jak do niego siądę jakieś dziwne pomysły mi do głowy przychodzą .
  5. Drobiazgów przybywa. Dziś wymalowałem piasty kół, pobawiłem się delikatnie olejami no i wreszcie coś pod nim wisi. Zbiornik muszę jeszcze ufajdać kapiącym z silnika olejem:
  6. Zabawę z Pięknisiem czas zacząć. Pierwsze wycinanki już za mną: Wnętrze będzie mało widoczne więc w środek tylko to co Tamka i Edek dały. Aż trudno uwierzyć że ten model jest na ryku już dziewiętnaście lat .
  7. Kują mi ściany w chałupie od rana to i podjarany jestem . Nie bijemy się Solo, wymieniamy poglądy. Dla wszystkich .
  8. Atlis: Krótko i na temat. Można znaleźć miliony zdjęć gdzie A-1 jest ufajdany jak to powiedziałeś po sam ogon. Na zdjęciach które mam, Miss Eileen wygląda jak wygląda i dla mnie to jest wzorzec, punkt odniesienia, wzór, archetyp, przykład jak konkretny samolot który buduję wyglądał. Nie interesuje mnie czy był myty, odmalowany, odpicowany, czy później się okopcił, czy nie. Na zdjęciu wygląda tak jak wygląda w danej chwili i to jest dla mnie święte. Podobnie było z Messerem, będzie z Pięknisiem i kolejnymi modelami które kiedyś tam zbuduję. Tak rozumiem modelarstwo i nic ani nikt tego nie zmieni. Możesz się z tym nie zgadzać, moje plastikowe wypociny mogą Ci się nie podobać, żyjemy w wolnym Kraju, ale uszanuj to że inni mają swoje spojrzenie na pewne sprawy i swoją wizję modelarstwa. P.S. I ponownie oświadczam że temat okopceń na Miss Eileen uważam za zamknięty. Amen.
  9. Atlis: Ad.1 Tam gdzie kopeć jest matowo. Ad.2 Popatrz na zdjęcia oryginału. Temat okopceń uważam za zamknięty.
  10. Stoimy na kołach, koniec coraz bliżej. Okopcenia wersja 2.0, nic już z tym nie będę robił żeby bardziej nie sknocić. Nigdy mi to dobrze nie wychodziło.
  11. Albo bird strike'a zaliczyli. Fajny klasyk, drugi samolot w galerii gotowców. Trzeba gonić bo nas pancerniacy czołgami zasypią.
  12. Klasa 1 - Samoloty i śmigłowce Specjalna 1 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego Specjalna 2 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych Specjalna 3 - Najlepszy model w barwach Polski Specjalna 5 - najlepsza praca w klasach 1,2,3,4,5 zbudowana w oparciu o model Tamiya 24 Września 1942 roku o godzinie 23.00, porucznik pilot Gerard Ranoszek i kapitan radioobserwator Stanisław Sawczyński zwany „Starym”, wystartowali z lotniska Clyst Honiton pod Exeterem na standardowy patrol. Obaj służyli w jedynym polskim 307 Dywizjonie Myśliwskim Nocnym „Lwowskich Puchaczy”, a samolot na którym lecieli to Bristol Beaufighter Mk.VIF X8005 o kodzie EW-R. Noc była jasna, księżycowa, widno jak w dzień. Niedługo po dolocie do strefy pilot dostaje ostrzeżenie od kontrolera o zbliżającym się od południa samolocie, a po chwili „Stary” śledzący ekran radiolokatora krzyczy do interkomu „Kontakt”! Gwałtowna zmiana kursu i Ranoszek dostrzega na tle chmury sylwetkę nieprzyjacielskiego samolotu. Zbliżając się rozpoznaje Dorniera Do-217 który kładzie się w lewy zakręt, a strzelec z beznadziejnej wprost odległości otwiera do nich ogień. Seria przechodzi górą. Żółtodzioby - pomyślał Ranoszek ciągnąc maszynę nieco w górę słusznie przewidując że strzelec odłoży poprawkę w dół. I rzeczywiście, następna seria przechodzi pod nimi. Dusi więc teraz maszynę uciekając w dół i kolejna seria Niemca znów przechodzi górą. Zabawa ze strzelcem góra – dół trwa dłuższą chwilę. Później „Stary” przyznał się że już jako bezsilny widz całej walki na zmianę albo podciągał nogi, albo chował głowę w miarę jak serie wroga przelatywały wyżej lub niżej od nich. Cały czas też dodawał ducha Ranoszkowi krzycząc do interkomu mało parlamentarne wyrażenia. Walka trwa, wysokość spadła do 9000 stóp, najwyższy czas kończyć zabawę. Niemiec jakby pomyślał to samo bo nagle wyrywa z lewego kręgu prosto na południe, a po chwili podskakuje gwałtownie pozbywszy się bomb. Już mi nie uciekniesz - szepcze Ranoszek, pełny boost i odległość zaczyna maleć, 300, 200, 150 metrów, bliżej, bliżej, już, poprawka, seria i … ciemność. Co jest do cholery? Ranoszek rozgląda się po kabinie: silniki pracują, przyrządy działają, chwila zastanowienia. Ach już wiem, to olej, olej Niemca zarzygał mi owiewkę, byłem za blisko… Nic nie widzę – mówi do Sawczyńskiego – Ciemno jak u Murzyna! Pierwsza myśl "Starego" - Rany Boskie! Dostał po oczach! – błyskawicznie przedostaje się ze swojego stanowiska do kokpitu i stwierdziwszy że Ranoszek bynajmniej nie stracił wzroku, szybko orientuje się co jest przyczyną ciemności. Powrót nad lotnisko na przyrządy i narada co dalej: wysiadamy czy lądujemy na ślepo. Próby zmycia oleju alkoholem z urządzenia przeciwoblodzeniowego nic nie dają, przetarcie rękawicą przez boczne okienko także bez efektu. Z jednej strony brak widoczności i nawalający silnik który musiał oberwać jakimś odłamkiem Dorniera, z drugiej strony żal ulubionej „Erki” na której Ranoszek wraz z sierżantem Trzaskowskim zestrzelił miesiąc wcześniej dwa Junkersy w piętnaście minut. Zapada decyzja, próbują lądować. Podejście na przyrządy, jak na treningu i na małe otwarte boczne okienko, samolot schodzi coraz niżej i niżej, w okienku mignęły światła podejścia. Czy jesteśmy nad pasem? Nagle łupnięcię kołami o beton, maszyna wywala tęgiego kangura, drugie przyziemienie, pisk hamulców i „Erka” staje w miejscu. Szansa jedna na sto żeby wyjść cało z tej opresji… Wybaczcie mi ten przydługi wstęp ale nie mogłem sobie odmówić opisania przygody porucznika Gerarda Ranoszka opartej zresztą na jego wspomnieniach. Jak już zapewne wiecie, w swoich pracach przykładam dość dużą wagę do historii samolotu z modelem którego mam się zmierzyć, zdjęcia są zaś dla mnie wyrocznią choć często kłócą się z najnowszymi trendami w modelarstwie. Beaufighter Mk.VIF X8005 EW-R wraz ze swoim "właścicielem" jest dla mnie idealnym przykładem maszyny z historią i będzie to mój kolejny projekt w letnim konkursie. Do budowy miniatury posłuży mi dobrze znany zestaw Tamiyi wzbogacony o dużą blaszkę i maski Eduarda a do wykonania oznaczeń wykorzystam kalkomanie wydane dawno temu przez SP Decal. Prawdopodobnie dojdą jeszcze żywiczne rury wydechowe Quickboosta które wyglądają lepiej niż zestawowe. A teraz wymagany inbox: Model będzie przedstawiał Beaufightera EW-R z okresu opisanej wyżej przygody, będzie więc cały czarny co wbrew pozorom wcale nie ułatwia kwestii malowania. Mam tylko dwa zdjęcia tej maszyny z tego okresu: Później samolot dostał klasyczne łaciate malowanie, ale stracił szachownicę. Na zdjęciu stoją obaj bohaterowie nocnej przygody, Z lewej Ranoszek z prawej Sawczyński: Beaufighter X8005 EW-R służył w Dywizjonie 307 od Maja 1942 do Stycznia 1943 roku kiedy to został przekazany do 125 Dywizjonu RAF. Z pracami ruszam za dzień, dwa. Tempo będzie zdecydowanie żwawsze niż ze Skyraiderem, jak na moje standardy trwa to zbyt długo.
  13. Dziś wreszcie było trochę spokoju i oto efekty: zabawy z podwoziem: ostatnie kalki: i początki walki z kopciem: Ślady pod spodem robione według zdjęcia: Teraz zbiornik muszę tak ufajdać.
  14. Zdjęcia obrabiam w darmowej wersji starego dobrego ACDSee, ale problemem nie jest program tylko aparat niestety. Z robotą krucho, ekipa remontowa po domu szaleje, łomot że aerograf z ręki wypada . Drobiazgi na razie na tapecie, wieczorem jakieś zdjęcie wrzucę.
  15. Dzisiaj trochę drobiazgów: zmalowane śmigło, skończone pylony i osłony podwozia, początek zabawy z kołami: W śmigle jeszcze piasta na biało i kalki na łopatach. Jutro trochę zabawy z goleniami podwozia i kołem ogonowym.
  16. Kiedyś miałem przyjemność zwiedzać to cudo, a potem na zamówienie robić model (dokładnie w tych samych barwach który nas odwiedził). Sprawę miałem dość uproszczoną, bo model szedł na podstawkę i do wnętrza oraz podwozia się nie przykładałem. Kłopot miałem ze spasowaniem dołu kadłuba, tam poszło trochę szpachli, poza tym model przyjemny i faktycznie można zrobić całą przestrzeń ładunkową. Zdjęcia dramatycznej jakości, dawno to było...:
  17. Przybrudzony, linie zapuszczone. To oczywiście jeszcze nie koniec, teraz najważniejsze w tym samolocie czyli okopcenia. Wygląd na chwilę obecną: Ciągnie mi się ten Skyraider jak guma do żucia. Czekam jeszcze na specyfiki do brudzenia i Quickboostową obudowę mechanizmu odpalania systemu Yankee. Miałem to robić sam, ale czas niebezpiecznie się skraca, a następne projekty czekają...
  18. Takie tam delikatne początki brudzenia, jak zwykle na tym etapie lenia dostałem:
  19. Oj tak i jeszcze parę innych kwiatków. Dzisiaj będę to poprawiał, a potem brudzing.
  20. Kalki położone. Płynów hektolitry poszły, a i tak się srebrzą tu i ówdzie. Finisz widać na horyzoncie...
  21. Kalki to niestety totalna porażka. O ile po starym Revellu spodziewałem się kłopotów, to litery i cyfry na ogonie z rosyjskiego Print Scale pobiły na głowę wszystko co kiedykolwiek kładłem na model. Beznadziejny gruby i matowy podkład, każdą literę i cyfrę trzeba wycinać osobno, nie działają na nie płyny zmiękczające i wszechobecne srebrzenie pomimo potrójnej warstwy Sidoluxu. No ale żeby nie było że tylko narzekam: Jeszcze do obklejenia skrzydła i nazwa własna na osłonie silnika. Na dokładkę lada dzień wchodzą fachmani masakrować mi łazienkę, więc modelowanie zwolni jeszcze bardziej .
  22. Malowanki uważam za zakończone. Po poprawkach wygląda to tak: Teraz połysk i mój "ulubiony" etap czyli kalkomanie.
  23. Ostatni kolor położony. Gunze H309 jako ciemno zielony FS34079: Teraz muszę go na spokojnie obejrzeć w świetle dziennym bo ten dzisiejszy kolor wydaje się miejscami za ciemny. Jutro ewentualne poprawki.
  24. Drugi kolor od góry na miejscu. Zielony FS34102 czyli Gunze H303: Brąz to oczywiście też Gunze H310. A właściwie nie Gunze tylko Mr.Hobby.
  25. Atlis, tak jest. Litery mają obwódkę koloru brązowego takiego jak w kamuflażu. Jak będzie po lewej widać na zdjęciu, po prawej całość na zielonym tle. Idę na łatwiznę i same czarne literki będą z kalki, po naklejeniu dookoła zostanie brązowa obwódka. Co do kopcia przymierzam się do emalii żeby łatwo można było poprawić w razie niepowodzenia, na pewno wcześniej poćwiczę na jakimś strupie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.