No to jedziemy, a właściwie lecimy. Zestawowy kokpit jest całkiem znośny. Parę blaszek, dobre malowanie i powinno być ok. zwłaszcza że i tak niewiele będzie widać:
Na tylnej ściance ulubieńcy modelarzy czyli ślady po wypychaczach, poprawione tylko górne, dolnych nie będzie widać, zagłówek usunięty:
I wspomniane wyżej blaszki na miejscu:
Dłuższą chwilę zastanawiałem się nad pedałami do których są blaszkowe zamienniki. Trzeba by było je usunąć ze ścianki lub ułatwiając sobie życie uciąć całą ściankę razem z pedałami. Biorąc pod uwagę to że oryginały nie wyglądają najgorzej i praktycznie nie będzie ich widać, decyzja była jedna - zostają.
Następny krok: wyciąłem połówki kadłuba i zająłem się ich częścią kokpitową. Na początek szybki ruch dotyczący szyn po których przesuwała się owiewka. To te dwie wygięte plastikowe linie przy brzegu kokpitu:
Powinny wyglądać tak:
To te chromowane rurki po obu stronach, są umieszczone wyżej i wystają ponad obrys kokpitu. Zestawowe pójdą pod nóż. Przy okazji, tak wygląda fotel zestawu ratunkowego Yankee, coś takiego muszę wydłubać. Niezła jest też lampka po lewej stronie fotela . Teraz kminię nad kolorem kokpitu, co czarne to czarne, a reszta szara tylko jaka?