Bo ja mam edycję limitowaną
Nie ma problemu z ustaleniem nadbudówki na pokładzie. Pasuje idealnie, nie wchodzi na 'wcisk', ani nie ma luzów. Po prostu idealnie. Ściany nadbudówki były pasowane do siebie i 'sufitu', a nie do pokładu i to może teraz wychodzi, choć na chłopski rozum na tego typu niedokładność nie powinno to mieć wpływu. Pamiętasz zdjęcie z pasowania nadbudówek, które jest na drugiej stronie? Jeśli docisnąłem przód nadbudówki, tak że tył się unosił, szczelina pomiędzy oboma nadbudówkami znikała. Ale już po wszystkim, pod przód dałem dwie grubości polistyrenu z tyłu też zatkałem dziurę. To nie są trudne rzeczy do ominięcia, ale irytujące, bo mając ograniczony czas, chciałbym coś skleić, a nie naprawiać błędy producenta.
Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie te przezroczyste części były trochę koślawe. Jedną nawet złamałem przy próbie prostowania (właśnie jeden z boków tej nieszczęsnej nadbudówki). Mam też problem z ich malowaniem, a właściwie późniejszym szlifowaniem. Różny kolor pokładu i nadbudówek, powoduje konieczność malowania każdej osobno. Później przy ich łączeniu trzeba szpachlować, szlifować i znowu malować (czasem kilkukrotnie). Powoduje to, że w niektórych miejscach mam już z 8-10 warstw. I teraz do sedna. Każde ruszenie papierem ściernym po elementach wykonanych z przezroczystego plastiku powoduje, że farba zrywa się do 'żywego' robiąc 'schodek' w grubości farby. I nie da się tego 'pocienić, bo znowu opryskuje następny kawałek. Oczywiście można by zeszlifować cały element, ale na tym etapie stwarza to problemy w maskowaniu.