Skocz do zawartości

Mates

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    850
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Mates

  1. Podoba mi się!
  2. Można powiedzieć, że główna bryła płatowca jest posklejana. W nosowej części po doklejeniu potrzeba było szpachli, ponieważ nie do końca spasowanie było w porządku, ale to były śladowe ilości. Przy pomocy szpachli powyrównywałem również wszelkie niedostatki powstałe po łączeniu poszczególnych elementów - połówek kadłuba czy części gdzie będzie dysza. Generalnie jestem zadowolony, do doklejeniu tylnej części nie jest to spasowanie tak tragiczne jak wydawało się na sucho. Trzeba delikatnie jeszcze to poprawić i powinno być elegancko. Zestaw nie oferuje żadnych opcji podwieszenia, wobec czego będą tylko podwieszone zbiorniki paliwa. Teraz w sumie żałuje, że na dolnej części skrzydeł wywierciłem otwory na pylony, a w pozostałych miejscach na spodzie nie. Trochę dziwnie będzie to wyglądało teraz. Stwierdziłem sobie, że lepiej będzie, jak pomaluje zawczasu statecznik na czerwono i potem odpowiednio zamaskuje. Mam nadzieję, że nie będzie problemów. Ale rzecz jasna statecznik będzie już przyklejony do kadłuba zanim zacznę malować główny kamuflaż. Pomalowałem też koła. Na środek poszedł czysty srebrny, ale mogłem w sumie zabrać jakiś nieco ciemniejszy. Na kole przedniego podwozia jeszcze są maski. W sumie już niedługa droga do rozpoczęcia kładzenia kolorów kamuflażu. Pewnie wyjdzie jak zwykle, że główna bryła będzie pomalowana, a drobnica jeszcze będzie w powijakach.
  3. Coś tam cały czas się dzieje, choć jakaś dziwna niemoc mnie dopadła. Nie mam za bardzo chęci do pracy. Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się jakoś wyprasek, detal stoi na bardzo przyzwoitym poziomie i nie mam do czego się przyczepić i spasowanie też nie jest złe. A propo spasowania, tak jak pisał swego czasu Solo w swoim warsztacie Drakena, przy dołączeniu skrzydeł do kadłuba robi się jakiś taki dziwny, lekko wyczuwalny pod palcem schodek. Nie wiem na ile może być różnica w wypraskach, ale w moim przypadku ten schodek jest naprawdę minimalny, więc chyba zostawię to tak, jak jest, zwłaszcza, że w tym miejscu są nity, więc jakby to szlifować, to można je stracić. Dodam tylko, że od spodu pasuje idealnie. Bardziej mnie martwi tylna część kadłuba, którą trzeba będzie dopiero dokleić. Ma jakiś taki dziwny kształt, nie współgra z resztą kadłuba. Po suchym dopasowaniu stwierdzam, że może tam być troszkę roboty no i szpachli. Mam obawy związane z tym elementem. PS. Muszę ogarnąć jakieś większe tło do robienia fotek, bo na 1/48 przy całym modelu może być kłopot. A już leci F-35A Menga...
  4. Czas ostatnio nie był moim sprzymierzeńcem w robocie. Dopiero dzisiaj znalazłem chwilę na zrobienie kilku rzeczy. Raz, że na dworze się zrobiło bardzo przyjemnie to jest czas na rower, a dwa, czekałem na kilka rzeczy ze sklepu modelarskiego. Obrobiłem wstępnie wannę kokpitu pod późniejsze zainstalowanie wszelkich blach. Generalnie detal w oryginale był całkiem przyjemny do pomalowania z pędzla i choć niezbyt lubię wszelkie elementy fototrawione, to jednak żalem byłoby nie skorzystać z tego, co dorzucił Eduard. Podobnie sytuacja miała się również z elementami wnętrza kabiny, bo było tam kilka blaszek do przyklejenia. Wyszło całkiem sensownie, choć nie wiem, czy tego koloru kokpitu lekko nie rozjaśnię, ponieważ jest ciut ciemniejszy niż ten zielony na blaszkach. Właściwie zastanawiam się też, czy dorabiać z polistyrenu lewą konsolę w kokpicie (bo prawa jest w zestawie). W sumie nie pomyślałem o tym przed przyklejaniem blaszek. Jakoś tak się również potoczyło, że obrobiłem i pomalowałem też wstępnie elementy Eduardowego fotela. Najważniejsze, że w wannie mieści się idealnie, bo z Airesowym to chyba nie było tak kolorowo. Właściwie mogłem też za jednym zamachem obrobić koła. Chociaż z drugiej strony lepiej robić wszystko wolniej, bo jak się doda do tego brak czasu, to mogą pojawić się błędy. Co do ciemniejszego koloru kamuflażu na górze kadłuba zdecydowałem się na kolor z palety Gunze, konkretnie Midnight blue. Powinien wyglądać dość dobrze, ewentualnie lekko się go złamie jakimś jaśniejszym.
  5. Dziękuję za informacje. Właściwie jakiegoś zamiennika dla Tamkowej kalkomanii szukam dlatego, ze coś mam uraz do ich kalkomanii. W ostatnim modelu Tamki, jaki sklejaniem, czyli Mosquito, kalka różnie reagowała na płyny. Z F-16 w skali 1/72 też mam jakieś dziwne wrażenia. W jednych miejscach współpracowała dobrze, w innych tragicznie.
  6. Tam nie sprawdzałem, chętnie przejrzę wobec tego.. Pytanie zasadnicze, te kalkomanie Crossdelta, o których pisałem, są podane, że jest to wersja dla F-16C. Zatem w takim przypadku, jakie są zasadnicze różnice pomiędzy F-16C a F-16CJ?
  7. Nie wiem czy właściwy wątek, nie znalazłem też jakiegoś dedykowanego tematu. Ktoś kojarzy jakieś sensowne kalkomanie do Tamkowego F-16 CJ (Block 50)? Mówimy o skali 1:48. Znalazłem w sieci kalkomanie firmy Crossdelta (za druk odpowiada Cartograf) dla baz lotniczych w Aviano i Osan, ale z informacji jakie wyszukałem, to w tych bazach stacjonują inne wersje F-16 niż ta, co w zestawie Tamki. Zdaję sobie też sprawę, że w ogóle może być ciężko o zamienniki, ale może ktoś będzie kojarzył coś fajnego.
  8. A widzisz, absolutnie nie pomyślałem, że może to być tam dostępne. Wszystko inne przejrzałem. Z tego co kojarzę, to ich krycie jest wyśmienite i nie trzeba ich już dodatkowo rozcieńczać?
  9. Dziękuję za wskazówki. Chętnie spróbowałbym tych farb MRP. Może ktoś będzie składał tam jakieś zamówienie w najbliższym czasie?
  10. Jak to na początek prac, zastanawiam się też nad różnymi rzeczami a propo budowy. Nie wiem jakiego koloru użyć do malowania niebieskiego odcieniu kamuflażu na górze. Eduard w swojej instrukcji podaje H35/C80. Hasegawa z kolei w swojej C71. To C71 jakoś wydaje mi się bardziej optymalne. Wydaje się co prawda nieco za ciemny, ale jakby go dobrze złamać jakimś odcieniem szarego to powinno być spoko. Jest jeszcze w palecie Gunze kolor H54, który też wydaje się w porzadku.
  11. Wiem, wiem. Już zamówione. Pisałem w pierwszym poście o tym.
  12. Robiłem już w tym kierunku rekonesans.
  13. W ogóle Eduard dobrze zrobił, że modele niektórych jetów powydawał w swojej limitowanej wersji. Można co prawda kupować je osobno, bo wypraski w różnych kompilacjach się przecież powtarzają w poszczególnych zestawach, ale ostatecznie jak się doliczy ewentualne dodatki i inne potrzebne rzeczy, to lepiej od razu kupować Eduarda. Już mam ochotę na zrobienie Edkowego Crusadera.
  14. Witam, zakładam nowy wątek warsztatowy. Padło na model Drakena. Będzie to też pierwszy robiony przeze mnie model w skali 1/48 jako odskocznia od 1/72, w której jeszcze kilka zestawów czeka na zrobienie. Model tego samolotu chodził już mi jakiś czas po głowie. Zastanawiałem się nad kupnem zestawu samej Hasegawy, ale zdecydowałem się ostatecznie na Eduarda, ponieważ poza standardowymi wypraskami dorzucił też kilka dodatków z żywicy, które się na pewno przydadzą. Do tego dochodzą wszelkie standardowe dodaki Eduarda, takie jak maski czy elementy fototrawione. Ponadto kalkomania dla czterech wersji malowania od Cartografa - zdecyduję się najprawdopodobniej nad malowanie szwedzkich sił powietrznych (to z pudełka z czerwonym statecznikiem), ale po głowie chodzi mi też malowanie austriackie. Fajne jest też jednolite duńskie. Właściwie o wypraskach nie ma co się za dużo rozpisywać, ponieważ są znane w takiej czy innej formie od dawna. Wiem też czego oczekiwać po tym zestawie, gdzie mogą być problemy i jakie jest spasowanie. Póki co tylko przymierzyłem na sucho główne elementy kadłuba, które wyglądają bardzo korzystnie po przymiarce. Trzeba jeszcze tylko dokupić pitot od Mastera. Jedna rzecz poza pitotami jaką rozważam, to dysze. Sposób jej montażu powoduje, że mogę sobie nad tym spokojnie się zastanowić, bo można ją bez problemu montować, jak już kadłub jest posklejany. Będzie co robić przez najbliższy czas.
  15. Podoba się!
  16. Z tym brudzeniem, tak jak pisałem, pierwsze koty za płoty. Bałem się też przesadzić. Prawdę mówiąc, ta góra mi się też do końca nie podobała. Po zrobieniu fotek jeszcze pociapalem lekko tym streaking grime od Ammo Miga i porozcierałem, ale już nic więcej nie zmieniam. Zresztą, na fotkach prawie nic nie widać, w realu są takie delikatne tylko smużki. Z czasem będzie lepiej.
  17. Nos został poprawiony. Bardzo dziękuję wszystkim za udział w dyskusji podczas relacji warsztatowych. Zapraszam tym samym do galerii
  18. Po dobrym miesiącu pracy udało się ukończyć kolejny model. Z prac był prowadzony również warsztat. Bardzo dziękuję wszystkim za cenne uwagi podczas całości prac i wsparcie. W tym miejscu muszę powiedzieć wszystkim, którzy się wahają, aby zakładali warsztaty jak mogą. Taka tradycyjna forma prowadzenia warsztatu, w przeciwieństwie do np. wideorelacji daje zawsze ten margines na poprawę błędów i bieżące konsultacje w sprawie kłopotliwych spraw. Prezentuję galerię modelu Superhorneta wydanego przez Academy w skali 1/72. Wybrałem malowanie z niebieskimi statecznikami pionowymi, ponieważ uznałem, że będzie się o wiele lepiej prezentować. Generalnie jest to w miarę prosty model, większość części pasuje idealnie na tzw. klik i mimo niewątpliwych uproszczeń jest do bardzo dobry zestaw, który sprawie sporo przyjemności podczas sklejania. Spasowanie elementów jest bardzo dobre Jedyny mankament do którego potrzebna była odrobina szpachli to spasowanie części nosowej płatowca z pozostałą bryłą płatowca. Ale to naprawdę minimalne ilości. Sam zestaw bardzo przyjemny, dobry detal, kalkomania Cartografa, choć z niektórymi jej elementami miałem trochę kłopotu. Do zestawu dorzuciłem GBU-12 od Eduarda, poza tym wszystko pozostałe z pudła. Malowany farbami Tamiya oraz Gunze H. Pierwszy raz bawiłem się też bardziej w brudzenie. Jak na pierwszą taką zabawę myślę, że nie wyszło źle. Były też kłopoty z owiewką po zdjęciu maskowania, ale nie wygląda to bardzo źle.
  19. Przeglądałem fotki w trakcie prac, ale nie zwracałem uwagi na ten element. W takim razie, trzeba będzie poprawić. Ale widziałem też schematy innych producentów, to dla tego malowania przod tez jest w radome. Ale fotki rozwiewają wątpliwości.
  20. Wiem, bo sam coraz częściej łapię się na tym, że chciałbym robić taki czy inny zestaw, a w 72 w ogóle go nie ma, a jak jest, to jakiś szrot.
  21. Trzeba będzie większe półki kombinować.
  22. Już mnie coraz mocniej ciągnie ku 48. Taka chyba kolej rzeczy.
  23. Najważniejsze, że wszystko jest ok. Uporałem się też z tymi farfoclami. Była to nie tyle farba, co bardziej jakiś klej od taśmy maskującej. Jutro będzie galeria. Zastanawiam się, co kleić kolejne. Pozostanę przy jetach. Tamkowy F-16CJ (wersja z podwieszeniami) w 1/72 czeka już jakiś czas.
  24. Ja robię wersję z 2008 roku.
  25. Samolot stoi już na kołach, ale niestety po zdjęciu maskowania owiewki miałem ochotę zerknąć jak sprawuje się w locie z okna. W czym rzecz. Raz, że wygląda strasznie to dodatkowo przednia część rzeczonej owiewki dostała po kościach od środka od kleju i w ogóle stała się jakaś taka spękana na samym przodzie przy bolcu mocującym ją z kadłubem. Z bliska wygląda to bardzo niekorzystnie. Z kolei tylna część w jakiś sposób dostała nieco farby. Prawie wszystko udało mi się usunąć drewnianym patyczkiem, ale zostały dwa farfocle które nie chcą się ruszyć. Stąd pytanie o jakieś sugestie dotyczące usunięcia tego. Niestety na te farfocle patyczek nie robi roboty. Boję się używać chemii, no chyba, że któryś ze specyfików będzie delikatny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.