Powiem tak, wszystko co mogło pójść źle, poszło źle. Malowanie nie do końca takie jak chciałem, ginące na podłodze drobne elementy istotne dla modelu, jakieś dziwne problemy, które nigdy się nie zdarzają. Wyszło jak wyszło, ja nie jestem zadowolony z końcowego efektu, ale nie miałem już siły na poprawki.
Planowałem robić polskiego Miga o numerze bocznym 56 w starej wersji kamuflażu, jednak po rozpoczęciu finalnego malowania zmieniłem zdanie i pomalowałem na nowy schemat. Myślę, że samo malowanie, rozkład plam wyszedł nienajgorzej. Skorzystałem z kalkomanii, jaką oferuje Model Maker i tutaj dwie rzeczy:
- jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak dobrze zareagowała z płynami Gunze - całkiem przyzwoicie złapała linie podziałowe i nity, zwłaszcza, że elementy kalkomanii były też sporych rozmiarów. Co do rozmiarów, popiersia w moim przypadku Pisarka musiały ulec modyfikacjom - były za duże,
- napisy eksploatacyjne wydrukowane na arkuszu 13x10cm, no ludzie. W pewnym momencie darowałem sobie w ogóle ich nakładanie, bo i tak wyglądało to fatalnie. Najdrobniejsze napisy, które się powtarzały, były dodatkowo wykonane tak, że trzeba było je dodatkowo rozcinać, bo były ze sobą połączone
Dołożyłem do tego koła i dysze od Eduarda. Model pomalowany farbami Gunze C i H oraz Tamiya. Co do samego modelu, w kilku miejscach spasowanie bardzo średnie, wymagające szpachlowania. Dodatkowo, np. mocowanie podwozia głównego strasznie dziwne. Najpierw trzeba wkleić jakby podstawę a potem resztę goleni - lepiej byłoby to odlać jako jeden element. Detal na pewno przyzwoity, myślę, że wskazane byłoby nawet lekkie przerycie linii podziałowych i pogłębienie nitów - byłoby lepiej podczas brudzenia. Jeśli zdecydowałbym się jeszcze raz na robienie Miga 29, to chyba dołożyłbym kasę i zainwestował w zestaw GWH w skali 1/48.
Aha, są na pewno błędy merytoryczne w samym modelu. Korzystałem też z zestawu waloryzującego Attack Squadron, ale nie wykorzystałem wszystkich elementów. Za zdjęcia przepraszam, ale nie mam lepszego sprzętu i lepszych warunków.