Skocz do zawartości

jacmin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    248
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Ostatnia wygrana jacmin w dniu 27 Lipca

Użytkownicy przyznają jacmin punkty reputacji!

Reputacja

910 Excellent

1 obserwujący

Informacje

  • Skąd
    Warszawa
  • Zainteresowania
    Wojna w Wietnamie, elektronika, strzelectwo pneumatyczne, toczenie w drewnie..

Ostatnie wizyty

1 553 wyświetleń profilu
  1. Skoro słowo się rzekło to do dzieła! Przede wszystkim trzeba zachować sporą ostrożność, bo model ma już finalną warstwę brudzingu, lakieru itd. Obrabiane pole należy odseparować taśmą od reszty paneli, żeby nie narobić większego kłopotu. Najpierw zalałem otwór po AoA z lewej strony swoim ulubionym czarnym cyjanoakrylem. Trzeba to było zrobić na kilka razy bo przy schnięciu się kurczył. Ostatnią warstwę wykonałem Mr Surfacerem 1000. Następnie po wyschnięciu przetarłem to wszystko papierem 1000 a potem 1500. Po ponownym odseparowaniu pola roboczego taśmą, natrysnąłem właściwy kolor. Po wyschnięciu przetrę go delikatnym washem, żeby ujednolicić odcień z panelami sąsiednimi. W ramach przerywnika powróciłem do podwozia. Musiałem uzupełnić je o instalacje hydrauliczne i elektryczne. Wyszedłem od następujących zdjęć : Do w wykonania przewodów hydraulicznych użyłem cyny 0,2mm bo pięknie się układa, a instalacje elektryczne powstały z powlekanego drutu 0,15mm. A oto końcowy efekt: Trzeba będzie jeszcze dorobić zapinki przewodów ale to już za tydzień. Teraz skupiłem się na owiewkach, bowiem po wymontowaniu ich z modelu, gdzie pełniły chwilowo rolę prowizorycznych masek, okazało się po bliższym przyjrzeniu że jedna z nich ma wadę fabryczną - nadlany po obu stronach oszklenia obły kształt: W sumie nic poważnego (głęboka rysa byłaby znacznie gorsza), ale zajęło mi to trochę czasu. Zacząłem to szlifować papierem 1000, oczywiście na mokro. Po 1000 poszedł 1200, 1500, 2000, 4000, 6000 i 8000. Teraz mogłem przejść na pasty polerskie Tamiya. Zacząłem od czerwonej. Po wstępnej polerce wygląda to tak: Kolejna faza - pasta niebieska: I ostatecznie biała czyli finish Skoro miałem już te owiewki na warsztacie to poszedłem dalej. Dorobiłem mocowania w kadłubie. Ponieważ będą zamocowane w pozycji otwartej, mechanizm ich otwierania będzie dość dobrze widoczny. Wobec tego trzeba będzie dorobić zarówno mechanizmy ryglowania jak i tylne wzmocnienie z punktem mocowania siłownika. Z tym pierwszym nie ma problemu, bo Eduard w swoich blaszkach do F-105D zamieścił odpowiednie elementy (miałem kupione podwójne blaszki więc liczba elementów się zgadzała). Oczywiście nie pasowały do moich owiewek i trzeba było nieco skorygować ich kształt, tak samo jak kształt łukowych ramek nad przyrządami w obu kokpitach, ale to nie problem: Znacznie więcej czasu zajęło mi wykonanie tylnych wzmocnień. Ich kształt uzyskałem przykładając sztywną tekturkę do tyłu owiewek i odrysowując ich kształt od środka. Powstałe w ten sposób szablony przeniosłem na arkusz polistyrenu, odrysowałem, wyciąłem i po kilku korektach z natury mogłem wkleić.
  2. Niemniej za czujność należy się pochwała z wpisem do akt !
  3. Wszystko się zgadza. F-105D miał czujnik po lewej stronie. Mam zdjęcia z muzeów Hill Aerospace Base, z Dallas i z Waszyngtonu. Wszystkie wersje D mają go po lewej a wersje F i G po prawej. Trumpeter najpierw w 2007r przygotował model wersji D a następnie rok później wersji G. Prawdopodobnie użyli do wersji G nosa z wersji D, podobnie jak ze statecznikiem pionowym. Błąd pozostaje błędem i trzeba będzie go skorygować.
  4. Tak przy okazji przeglądając zdjęcia odkryłem kolejny błąd zestawu Trumpetera. Chodzi o czujnik AoA czyli kąta natarcia skrzydła. To mała łopatka zachowująca się jak chorągiewka w opływającym ją powietrzu, która ustawia się zgodnie z jego kierunkiem dając systemom samolotu informację pod jakim kątem w stosunku do nacierającego powietrza znajduje się skrzydło samolotu. To podstawowy przyrząd zapobiegający przeciągnięciu maszyny. Gdy skrzydło znajduje się pod zbyt dużym kątem, strugi powietrza zaczynają się odrywać od jego górnej powierzchni, spada siła nośna i samolot wchodzi w przeciągnięcie. W F-105 znajduje się on na nosie, z prawej strony. Niestety Trumpeter umieścił go z lewej, gdzie nie powinien się znajdować, choćby ze względu na możliwość uszkodzenia podczas tankowania w locie z sondy giętkiej. Na poniższych zdjęciach widać czysty lewy bok i czujnik AoA na prawym A jak to widzi Trumpeter? Trzeba to będzie zaślepić, zamalować i przenieść na drugą stronę, bardziej pod wiatrochron. Lepiej późno niż wcale.
  5. Jeśli chodzi o Firebirda, to dodałem ślady odprysków farby na krawędziach niektórych paneli. Wykonałem je artystyczną srebrną, metaliczną kredką z miękkim grafitem Teraz mogłem pokryć go matowym lakierem. Zacząłem od Mr. Hobby clear UV cut matt, ale efekt mnie nie zachwycił. Był zdecydowanie za mało matowy. Dopiero Mig Lucky Varnish matt spełnił moje oczekiwania. Wreszcie model przestał się tak przeraźliwie błyszczeć. Jak to sobie radośnie dosychało, zabrałem się za goleń podwozia przedniego. Trochę drażniły mnie zbyt grube siłowniki skrętu koła. Wyciąłem je i wykonałem wg zdjęć: Moja przeróbka wygląda tak:
  6. Idąc za ciosem w ten zapiątek pociągnąłem dalej podstawkę. Przede wszystkim polakierowałem ją lakierem błyszczącym jako podkład pod oleje. Następnie potraktowałem washem z palonej umbry: Kolejną rzeczą było wykonanie śladów eksploatacji na płycie postojowej czyli plam oleju i innych płynów ustrojowych. Teraz przyszedł czas na weathering osłony przeciwodłamkowej. Przede wszystkim wash z umbry palonej. Naniosłem go po całości a następnie wycierałem najpierw ręcznikiem papierowym a potem watą nawiniętą na patyczek we wszystkich wgłębieniach: Ponieważ ziemia w osłony była miejscami wsypywana z pewnym naddatkiem, podczas pory deszczowej pył laterytowy był spłukiwany przez deszcz i spływał w dół po blasze. Ten efekt wykonałem bardzo rozcieńczoną artystyczną olejną sjeną paloną, delikatnie przecierając osłonę starym, płaskim i postrzępionym pędzlem: Po dokładnym wyschnięciu zrobię jeszcze otarcia i obicia przy pomocy artystycznych kredek z miękkim grafitem. A tymczasem wykonałem jeszcze oznakowanie miejsca postojowego. Moim punktem odniesienia było następujące zdjęcie: Od Pułkownika Lowry dowiedziałem się, że duży numer oznaczał nr. stanowiska, mały numer to nr z ogona maszyny zajmującej stanowisko, strzałka zaś wskazywała z której strony osłony znajduje się opisane miejsce. Tablica była powtórzona od wewnętrznej strony stanowiska ale z oczywistych powodów już bez strzałki. Zgodnie ze słowami Pułkownika stanowisko nosiło nr 44 co odzwierciedliłem w swojej miniaturze. Ta mała, czerwono-biała tabliczka pod czarną tablicą to instrukcja użycia gaśnicy (gaśnica też będzie, ale później).
  7. Pomalowane F.O.D. covers wyszły mi następująco: Rozpórki zamontuję po wklejeniu osłon w model. kolejnym elementem którym się zająłem w ten zapiątek były pokrywy podwozia głównego: Ale to były drobiazgi. Znacznie więcej czasu zajęło mi malowanie podstawki. Przede wszystkich zagruntowałem całość czarnym gruntem Mr. Hobby. Następnie zrobiłem coś w rodzaju marmurkowania białą farbą Kolejny etap to malowanie dwoma odcieniami szarości Pactra A41 i A42. Potem linia, studzienki odwodnieniowe pasa i przyciemnienia przy pomocy olejnej artystycznej Warm Grey Jak to sobie schło, przerzuciłem się na osłonę przeciwodłamkową. Na koronie tej osłony musiałem wykonać imitację ziemi, która była tam wsypywana jako wypełnienie konstrukcji i materiał pochłaniający. Swego czasu, gdy zwiedzałem Wietnam, przywiozłem stamtąd trochę tej charakterystycznej czerwono-pomarańczowej glinki laterytowej. Swoją drogą celnik sprawdzający mój bagaż musiał obśmiać się jak fretka gdy to zobaczył. Do utarcia na drobno użyłem małego moździeża: Do przyklejenia użyłem rozcieńczonego wikolu. Dodatkowo, żeby posklejać wzajemnie drobne ziarenka użyłem fixera do pigmentów Niestety fixer nie spełnił swojego zadania i musiałem poprawić bardzo rzadkim wikolem Ponieważ roztarta glinka miała bardzo drobne ziarno, to w połączeniu z rzadkim klejem, podczas schnięcia wystąpiło naturalne zjawisko skurczu (im drobniejszy materiał tym większy skurcz) i pojawiło się kilka pęknięć, które udało się bez problemu zasmarować I jeszcze drobna przymiarka wszystkiego:
  8. jacmin

    F-105 G / Hobby Boss / 1:48

    Bardzo ładny model. Sam właśnie kończę w 72 coś podobnego, tyle że wersję F. Zrobiłeś to czyściutko, bez przesady z obiciami, ładnie wycieniowany, tak jak powinno być. Jedyny mankament to te podwieszenia. AGM-78 Standard nigdy nie były podwieszane na zewnętrznych pylonach. Po prostu są za ciężkie i powodują duże opory aerodynamiczne co w połączeniu z odległością od kadłuba zagrażałoby konstrukcji skrzydeł. Zewnętrzne pylony były przeznaczone dla rakiet AGM -45 Shrike lub zasobników AN/ALQ-87 lub AN/ALQ-105. Jeśli chcesz wyeksponować tego Standarda, to niemal najczęstsza konfiguracja węzłów podwieszenia na misjach w Wietnamie wyglądała tak: lewy wew - zbiornik paliwa, lewy zew. AGM- 45. Z drugiej strony prawy wew. AGM-78, prawy zew AGM-45. Na węźle podkadłubowym prawie zawsze zbiornik. Pamiętajmy, że te maszyny operowały z Tajlandii. Mój model ma nieco niestandardową konfigurację z 2 zbiornikami na wew. pylonach z powodu niestandardowej operacji Ivory Coast. Tak właśnie wyglądała najczęściej używana konfiguracja w Wietnamie. Czasem w misjach mieszanych pojawiały się na wew. pylonach bomby Mk-117 lub Mk-82, czasem nawet na pylonie centralnym, ale nie widziałem nigdy zdjęcia z dwoma AGM-78. Czytałem, że to się sporadycznie zdarzało, ale nie jestem w stanie Ci potwierdzić to jakimś zdjęciem. Gdybyś zdecydował się doprowadzić swój, swoją drogą świetny model do zgodności historycznej, wystarczy dodać AGM-45 na pylonach zew, na jednym z wew. zbiornik a na drugim AGM- 78. Możesz na jednym z pylonów zew. dodać zamiast Shrike zasobnik AN/ALQ-87. Wiem, że trochę Ci namieszałem w koncepcji, ale rzecz warta jest rozważenia. Tak czy inaczej - świetna robota!
  9. Udało mi się jeszcze popracować nad osłonami wlotów powietrza F.O.D. covers mojej produkcji. Zgodnie z dokumentacją powinny wyglądać tak: Na zdjęciach widać, że część położona bliżej kadłuba ma charakterystyczne, wypukłe przetłoczenia. Wykonałem je naklejając drut 0,2mm na moje żywice:
  10. Wracając do modelu Firebird 5. Przyszedł czas na różne smugi i zacieki. Tradycyjnie wykonałem je przy pomocy artystycznych farb olejnych. Użyłem umbry palonej, ochry, sjeny palonej i ciepłej szarości. Nanosiłem je w postaci pionowych kresek (na kadłubie, a na skrzydłach zgodnie z kierunkiem opływu powietrza) Następnie rozcierałem je pionowymi ruchami szerokim pędzelkiem symbolicznie zwilżonym White Spiritem aż do uzyskania właściwego efektu. Ponownie, chodzi o to, żeby to było subtelne a nie rzucające się w oczy: Ostatnim etapem było dodanie smug na spodzie modelu oraz przy wszelkich wylotach: Gdy to przez tydzień podeschnie, w przyszły zapiątek położę matowy lakier.
  11. A jeśli o nitach mowa, to spójrzmy jak to powinno wyglądać: Na załączonym zdjęciu widać, że powinienem wykonać po 4 nity z każdej strony "fali" blachy trapezowej. Dodatkowo są one przesunięte względem siebie. Nawiercenie takiej ilości otworów w powtarzalnej konfiguracji w moim przypadku graniczy z cudem. Musiałem posłużyć się drobną pomocą naukową. Z 2 kawałków polistyrenu i fragmentu karty magnetycznej zbudowałem coś w rodzaju sanek zakładanych na grzbiet "fali". W wystającym fragmencie karty nawierciłem pionowo 4 otwory wiertłem 0,3mm. W ten sposób zgrywając krawędź karty z krawędzią kształtownika osłony przeciwodłamkowej uzyskiwałem jednakową odległość zespołu otworów od jej krawędzi. Dalej to już bajka! Wystarczy przekładać szablon z fali na falę i wiercić: Na koniec osłonę pomalowałem na srebrno i odstawiłem do wyschnięcia
  12. Niestety, w ostatni zapiątek nie udało mi się wiele popracować przy modelu. Jedyne co zrobiłem to położenie lakieru, przecierka różnych śmietków, które przykleiły się podczas całego procesu i położenie kolejnej warstwy lakieru. Słowem - przygotowanie pod zacieki. Nic co warto by pokazywać. Natomiast winien jestem pewne sprostowanie dotyczące osłon przeciwodłamkowych. Otóż słupki wcale nie były rurami kwadratowymi jak sugeruje dokumentacja autorstwa hawajskiego IPMS. W rzeczywistości były to profile u-kształtne z przetłoczeniami na otwartych końcach litery u: To odkrycie zmusiło mnie do drobnej korekty wyglądu mojej repliki. Usunąłem wszystkie "kwadraty" na górze moich słupków i zabrałem się za wykonanie prawidłowych końcówek u-kształtnych profili. Podobnie jak poprzednio wykonałem je z jubilerskiego drutu 0,3mm. Żeby uprościć sobie pracę, a jej wynik ustandaryzować, zbudowałem prostą pomoc naukową. Do podstawki z kawałka płyty HPL przykleiłem 2 kształtowniki odpowiadające przekrojem słupkom w moich osłonach. Odstęp między nimi wynosi 2,5mm, czyli dokładnie tyle co bok słupka. Ponieważ użyłem drutu 0,3mm ( po zmierzeniu 0,27mm), "popychacz" musiał być chudszy o ok. 0,6mm. Teraz wystarczyło w poprzek tego przyrządu położyć drut i wgnieść go popychaczem do środka. Następnie wystające końcówki drutu lekko wygiąłem na zewnątrz, a po wyjęciu drutu ze środka urządzenia obciąłem. W ten sposób otrzymałem kilkanaście elementów o identycznym kształcie, które nakleiłem na górę moich słupków: Żeby już wszystko było kompletne, na krawędzi kształtowników na froncie osłony przykleiłem wzdłuż krawędzi drut imitujący przetłoczenie: Nie lubię poprawek, ale trzeba było to zrobić. Pozostało jeszcze wykonanie imitacji nitów i będzie można malować.
  13. Minął kolejny zapiątek a na modelu pojawiła się kolejna warstwa brudzingu. Oczywiście poprzedzona warstwą półmatowego lakieru, żeby przypadkiem nie zmyć tego, co zrobiłem poprzednio. Tym razem użyłem następujących farb: Rembrandt Olive Green do punktowej zmiany odcienia ciemnej zieleni, Van Gogh RAW Umber do piaskowego i Van Gogh Chromium Oxide Green do jaśniejszego zielonego. W niektórych miejscach użyłem też Rembrandt Oxide Black. Farby oczywiście rozcieńczone do konsystencji takiego troszkę mocniejszego filterka i nanoszone punktowo. Na poniższych zdjęciach widać miejsca i zakres tych zabiegów. To te matowe punkty na półmatowej powierzchni. W tej chwili się mocno odróżniają ale po wyschnięciu i pomalowaniu kolejną warstwą lakieru to wrażenie zniknie a podmalówki wtopią się w kolor. Wszystko musi być bardzo subtelne, żeby nie biło po oczach. Przed zaciekami planuję jeszcze jedną warstwę ze sjeny palonej. Ale to już za tydzień
  14. No, ten pilot ewidentnie zgubił swój karnet na myjnię! A tak poważnie, to według słów Pułkownika Lowry, ich maszyny były myte kilka razy w roku, wg ustalonego harmonogramu. Okresowo były także malowane, rzadziej całkowicie czyszczone do podkładu i malowane od nowa. Bardzo zwracali uwagę na usuwanie jakichkolwiek śladów korozji, więc rdza na modelu tej maszyny byłaby grubym błędem.
  15. Jak potrzebujesz jakiś materiałów zdjęć itd to daj maila, podeślę. Dużo tego jest.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.