-
Liczba zawartości
1 047 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Mariucha
-
Nadeszła niespodziewana pomoc ze strony samoprzylepnych krążków filcowych Może przeżyją.
-
No! Tak dumam, że projekt, który zakłada wklejenie takich elementów, jak przednia goleń czy karabiny, przed złożeniem kadłuba, jest... fajny Zastanawiam się, czy dokonać kontrolowanej amputacji, czy liczyć na to, że nic się nie stanie i ich potem szukać... Na powyższym zdjęciu - nie za gruby ten panel pod kabiną?... Nie żebym się jakoś zaczął wcześniej zniechęcać, ale widok całości dodaje poweru
-
Wprawdzie nie śledziłem przez dwa lata, ale czytałem od początku z zapartym tchem Przyznam, że nie spodziewałem się, że skończy się to aż tak dobrze. Świetna robota, wygrałeś
-
Ech, miałem coś tu napisać, ale zrobię to już w galerii...
-
Jak ja chciałbym już zamknąć kadłub Taka kabinka. Pomyliłem jedną klamrę, ale już nie chciało mi się tego zmieniać. Robienie tego w tej skali chyba już jednak przekracza moje granice... Zdjęcia rzeczywiście wyciągają każdy syf Na żywo wygląda to trochę lepiej...
-
Przednie koło wg hasy składa się z dwóch części, gdzie zewnętrzny "kołpak" jest nawet w dwóch wersjach - dziurkowany i pełny. No właśnie, kołpak... Sęk w tym, że na wszystkich posiadanym przeze mnie zdjęciach, samolot miał koło "puste" od strony goleni: Nie ma wielkiego problemu, w modelu można koło założyć odwrotnie i jest prawie dobrze, gdyby nie to, że wtedy nie ma go właściwie jak przykleić. Dorobiłem tuleję, która utrzyma oś i jednocześnie odległość koła od goleni. Po wklejeniu będzie można pokusić się o zgodne z otworami w feldze nacięcia w tulei, która będzie w ten sposób przypominać wewnętrzną, nieco wypukłą jej stronę.
-
W głównych goleniach udało się na amortyzatorach w miarę przyzwoicie położyć metalizowaną folię. W przednim to nie wychodziło, postanowiłem więc za karę je pociąć. Mitchellowi trzeba nieco dociążyć przód, przednie zawieszenie musi to jakoś znieść, więc tylko wklejenie kawałka igły nie wchodziło w grę. Tak więc, cięcie i nawiercanie. Następnie dwie igły, wszystko razem i wyszło tak. W jednym miejscu trochę skopałem, ale już przynajmniej wiem, na co następnym razem zwracać uwagę
-
Nauka sklejania plastikowych modeli i nieznanych mi pomocnych w tym technik. Nie odważę się i szkoda mi czasu, energii i samego modelu, na wzięcie się za jakiś poważny model konkretnego sprzętu, bez minimalnego opanowania warsztatu i narzędzi. Dlatego nauka. To mój pierwszy model od jakiś 35 lat, więc trudno mówić o powrocie - w kontekście zmian we wszystkim, to raczej początek. Prawdopodobnie to jest też powód takiego grzebania. Być może w wielu przypadkach nie musiałbym, a jednak to robię. Wycinam, szlifuję, szpachluję - niekoniecznie zawsze superzgodnie z papierami, czasem chodzi bardziej o przekonanie się, czy dam radę.
-
Greatgonzo, to był żart. Żarcik, joke Ja nie robię modelu konkretnego egzemplarza. Część startowych postanowień skorygowała rzeczywistość, ale nadal to jest głównie warsztat, nauka, nic poza tym. Przy czym chęć otrzymania w efekcie ciekawego modelu oczywiście jest, dlatego też staram się pewne drobiazgi poprawić, jeśli mogę. To wszystko.
-
Zapewniam Cię, że gdy trafiam na jakąś podejrzaną część staram się znaleźć choć jedno zdjęcie ukazujące tę część w takiej formie Ja już wtedy nie wnikam, w jakiej to było wersji, różne rzeczy w zawierusze wojennej mogły się zdarzać. Oryginalną część z tej wersji jakiś sierżant przehandlował za skrzynkę bimbru - takie wyjaśnienie absolutnie do mnie trafia Działa to tak - przykład. Dwa cosie, na grzbiecie kadłuba, zaraz za wieżyczką górnego strzelca. Na zdjęciu które akurat miałem pod ręką, te elementy były nieco inne od tych z modelu, zacząłem więc szukać i na żadnym zdjęciu nie znalazłem niczego podobnego. Po raz kolejny zwróciłem się z tematem do nieocenionego Artura D., którego pozdrawiam i którego pomoc jest bardzo... pomocna Otrzymałem kilka zdjęć i info, że były dwie wersje tej części. To by się zgadzało, na zdjęciach występują dwie wersje. No, to hasegawa wymyśliła trzecią... Ale może rzeczywiście ja przesadzam i czepiam się nic nie znaczących pierdół. Nie wykluczam...
-
Gregorio, przepraszam, może nieprecyzyjnie to ująłem - ja oczywiście nie neguję faktu istnienia tej części. Moje uwagi dotyczą jedynie jej kształtu, a przede wszystkim właśnie tego "bąbka" A przy okazji wspomnianych przez Ciebie zamków, mniej więcej w takiej "skali" oddane zostało "poszycie" na sterach kierunku i wysokości...
-
I słusznie! Ja z pewnością jeszcze do niego wrócę, może w 1/48?... Ale Zatras, proszę Cię, chyba nie podejrzewasz mnie o to, że żeby usprawiedliwić jakieś swoje wydumane teorie retuszuję zdjęcia Niewyraźność wynika wyłącznie z tego, że to są powiększone małe fragmenty większych zdjęć, żeby pokazać dokładnie fragment, o który chodzi. Jeśli kogoś ten, czy inny temat zafrapuje, bez problemu znajdzie w necie inne zdjęcia. Choć w przypadku modelu należy wziąć pod uwagę to, że ktoś inny też mógł to poprawić. Ale fakt występowania zdjęć bez tej korekty, załatwia temat, tak sądzę
-
Otóż... Celem tego wątku nie jest w żaden sposób dyskredytowanie modelu hasegawy. Próbuję jedynie wrócić do modelarstwa i posklejać ten model, licząc na jakieś wskazówki i uwagi doświadczonych modelarzy. Jeżeli trafiam na różnice, wspominam o nich, tylko w kontekście jakiejś swojej tam pracy. Oczywiście, jak zwał tak zwał, wieści - jak wspomniałeś, idą w świat, w postaci jakiejś plotki... Tak szczerze mówiąc, niewiele mnie to obchodzi wątek, jak pisałem, jest o czym innym. Na początku wspomniałem, że miał to być model z pudła. Nie zebrałem żadnej imponującej dokumentacji na temat tego samolotu, raptem może z kilkanaście zdjęć. Materiałów przybywało, gdy z czasem trafiałem na różnice i chciałem to jakoś z czymś skonfrontować. W efekcie mam jedynie trochę zdjęć, pdf-ów i walkaround-ów, starając się zbierać głównie te dotyczące modelu B-25J. To napotkane w modelu różnice spowodowały, że zacząłem cokolwiek w nim grzebać. A potem już poszło... To wszystko. I naprawdę, nie biegam z suwmiarką, nie detaluje na podstawie dokumentacji fabrycznej, patrzę jedynie na zdjęcia i szczegółów naprawdę się nie czepiam... Żeby dokumentować te wszystkie różnice, musiałbym robić to od początku, robić zdjęcia elementów modelu, porównywać z dostępnymi materiałami - praca iście zahaczająca o dziennikarstwo śledcze A nie jest moim celem napisanie kompromitującego artykułu w prasie branżowej A może wyjaśnienie jest takie, że może jestem nienormalny To jest model w skali 1/72, co już na wstępie zakłada wiele "zaokrągleń", zgrubień i symbolicznych przedstawień pewnych elementów, to oczywiste. Próbuję np. zrobić wewnętrzną część klapy podwozia, która w modelu jest jedynie wygiętym płatkiem plastiku. Ale takie rzeczy trudno traktować jako błąd. Trafiam jednak też na różnice, dla których skala nie jest usprawiedliwieniem, jak chociażby wspomniany wcześniej dziwny garb w tylnej części gondoli silnika. Zdjęcia tego modelu można bez problemu odnaleźć w internecie i zauważyć na RÓŻNYCH zdjęciach, że ten garb tam jest. Natomiast nie zobaczyłem go na ŻADNYM ze zdjęć prawdziwego B-25, których też jest w necie ogrom. Wspomniałem jeszcze o zabudowaniu karabinów po bokach kadłuba, wstawię zdjęcie elementu, z prośbą o wstawienie w odpowiedzi zdjęcia samolotu z tak wyglądającym tym elementem. Wspomniałem też o usterzeniu i oddanie przez hasę w nim "poszycia", jednak zdjęcia już nie wykonam, bo oryginał już nie istnieje Zatras, może zrobimy tak, że na każdą moją wzmiankę o nieścisłościach w modelu, niech ktoś inny go broni. Ja nie widzę problemu. Niech ktoś proszę znajdzie tak wyglądający ten element na prawdziwym samolocie. Będę wdzięczny, bo chęć poprawienia tego coraz bardziej mnie gniecie, a wolałbym tego nie robić... Muszę zaznaczyć, że to już jest w jakimś stopniu zmodyfikowany element modelu, ale nie ruszałem tej wewnętrznej wystającej "łezki", której długość i proporcje nie pasują do niczego mi znanego. Ale mam nadzieję, że się mylę...
-
Dzięki. MIło słyszeć, bo sam nie wiem, czy dobrą drogą zmierzam Wiesz, zwróć uwagę, że w takim psioczeniu na ten model jestem trochę osamotniony... Bo sam model jest naprawdę fajny, dobrze spasowany, jeszcze nie udało mi się niczego połamać swoimi zgrabiałymi paluchami. Pewnie niezgodności są, ale poprawka żadnej z nich na razie nie przekracza normalnej i przyjemnej modelarskiej roboty
-
-
Zapamiętam tę radę, jednak tym razem jeszcze jej nie wykorzystam - ponakupowywałem już innych surfacerów i muszę coś z nimi zrobić Ze srebrzanek mam H8, a to w kontekście wykorzystania jako podkład chyba zupełnie coś innego
-
A co z gradacją, nie ma ta farbka dużego ziarna, które będzie później widoczne?
-
Mikele, dzięki wielkie za cenne uwagi. Niby są mi te zasady znane, teoretycznie ale emocje chyba nie pozwalały na ich spokojne zastosowanie To moje PIERWSZE próby aerografem. Nie robiłem jakoś specjalnie nawet wielu prób na jakiejś kartce... Tak więc, to testy i operacje na żywym organizmie. Teraz już będę spokojniej i będę pamiętać
-
Aaaależ pietyzmu tu jest tyle, że już nie wiem gdzie go wcisnąć Czy czarny podkład stosuje się wyłącznie pod metaliki? Na czarnym lepiej widać wszelkie rysy i brudy i tak myślę, czy takiego nie użyć...
-
Nie nie, nie poddałem się, nie ma mowy Prawdę mówiąc, jestem tym nawet trochę zaskoczony i oczywiście bardzo się z tego cieszę Może nie uwierzycie, ale niemal codziennie coś robię. Raz dłużej, raz krócej, ale zawsze coś. Nie wszystko idzie płynnie, niekiedy muszę coś dokupić, jakiegoś hipsa, albo narzędzie, ale generalnie do przodu. Parę rzeczy udało mi się oczywiście już popsuć, np wycięte lotki. Nie wycięciem je popsułem, a sklejeniem, nie pamiętałem o ich właściwej grubości i po prostu je skleiłem… Na tyle porządnie, że lepiej było zrobić nowe. I wbrew zapowiedziom i zapewnieniom, jednak część elementów „nie przechodzi” kontroli O gondolach silnika już było, teraz nowe klapy podwozia, boki w kabinie, których w modelu w ogóle nie ma, jakieś kosmiczne bruzdy na usterzeniu, które na zdjęciach są ledwo widocznym nitowaniem i lekko zmęczonym „poszyciem”. Zlitowałem się nad zabudowaniami karabinów po bokach kadłuba, których kształt jest w modelu zupełnie z jakiejś innej bajki. Zrobiłem ile mogłem, ale od nowa rzeźbić tego nie będę, tu odpuściłem. Największa przygoda spotkała mnie przy podkładzie. W innym wątku pytałem niedawno o nieupierdliwą dla otoczenia chemię i nikt mnie nie uprzedził, że w niektórych przypadkach nie ma po prostu takiej możliwości... Już wiem, że podkład MUSI jakoś związać się z podłożem, czyli musi śmierdzieć i koniec. Ja jednak, jeszcze tego nienauczony, prysnąłem mitchelka primerem od lifecolor. Ładnie nie śmierdzi, super, wodny i pięknie schodzący pod palcem, mimo uprzedniego dokładnego wykąpania i odtłuszczenia rzecz jasna. Nic to, surfacer już wymieszany i niebawem zostanie pięknie położony. Jak tylko uporam się z zmyciem dokładnie tego primera A w międzyczasie jakieś pierdółki. Tu ogon jeszcze z primerem A tu już umęczone ścieraniem primera skrzydło, gotowe do kąpieli, w czymś... Myślę że po prostu w ciepłej wodzie, to wodna farbka jest i schodzi praktycznie sama. Oczywiście te wszystkie rzeczy czeka jeszcze praca
-
Dobrze jest, podoba sie
-
Vickers Valiant BK.Mk.1, 1/72, Airfix
Mariucha odpowiedział abtb → na temat → Klasa 1 - Samoloty i śmigłowce
Lampeczki miażdżą -
Gdyby nie lekkomyślna pierwsza decyzja o wycięciu klap, być może sklejałbym go szybko i gładko A tak okazało się, że ta decyzja wymusiła szereg innych koniecznych ingerencji. Ale ja się cieszę, bo to zawsze nowe doświadczenia. Gdyby nie to, być może nie użyłbym nigdy szpachli... W jednym z chwalonych ten model opisów, trafiłem jedynie na uwagę zdaje się właśnie dotyczącą elementów gondol, że są średnie i rzeczywiście, są średnie. Ale bardzo zaskoczył mnie widok tylnej jej części. Zacząłem się jej przyglądać z innego powodu - na wielu zdjęciach mam wystające dwie jakieś rurki w obu gondolach i tak chciałem to zrobić. W modelu jest jedna z jednej strony. Starając się dociec dokładnego umieszczenia tych rurek, zauważyłem bardzo dużą, moim zdaniem, różnicę w kształcie tej części gondoli. W oryginale jest ładne, gładkie przejście, w modelu zaś pojawiają się jakieś garby, profil jest bardzo dziwny. Dobrze że jest go "za dużo", wystarczy szlif. Za to teraz, gdy patrzę na swoją gondolę, widzę Mitchella, a jakiegoś dziwoląga...
-
To prawda, jest bardzo ładnie spasowany, w większości. Jednak kształt niektórych elementów pozostawia wiele do życzenia, stąd szlify. Chcę też dać opuszczone klapy, a to oznacza odsłonięcie dziur w skrzydłach i kadłubie. Ta największa ilość szpachli na zdjęciu jest właśnie w tych miejscach.
-
Gdzie Ty znajdujesz takie wielkie zapałki?
