1.Akurat ja maluję tylko vallejo air ew. metalizerami jakieś części metanowe.
2.Raczej nie ma po co ,bo farba jest już przygotowana a oszczędzanie nie jest raczej warte świeczki,bo już wodnista farba może stać się jeszcze bardziej wodnista.Tak na marginesie mój dedykowany thinner starczył na 2 lata ,bo naprawdę rzadko go używałem, po prostu nie był potrzebny.
3.Akurat tu jest mały problem ,bo farba potrafi odpadać np. jak się lekko zarysuję powierzchnię(wkładając wieżyczkę na czołg), być może to brak podkładu.
4.Ja wszystko robię vallejo ;)
Plus tej farby który przemawia do mnie to to ,że farbę wlewam bezpośrednio do aerografu i nie muszę niczego z niczym mieszać.Ponadto czyszczenie przebiega następująco . Idę to zmywaka, włączam ciepłą wodę , wyciągam iglicę , do zbiornika nalewam wodę i patrzę jak leje się woda przez aero.Akurat ja mam to szczęście ,że kran ma identyczną średnicę co zbiornik tak więc wkładam jedno w drugie , a wysokie ciśnienie wyrzuca wszystko na zewnątrz. Robię tak od jakiś 10modeli i aerograf spisuje się świetnie , czasami tylko jakiś mocniejsze czyszczenie ale tylko po emaliach.