Przemek - MaXus
Użytkownicy-
Liczba zawartości
422 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Przemek - MaXus
-
O, jo. Miło, że zajrzałeś, piękne rzeczy wyprawiacie z geconem przy T-80.
-
Dołączam również do pilnie obserwujących!
-
OK . Szpachli jest pełne pudło, ale mam nadzieję, że niewiele ubędzie . Tymczasem debiutanckie fotki - generalnie w moim (i chyba nie tylko) egzemplarzu spód wanny był pięknie wygięty w pałąk, podobnie boki, więc musiałem trochę to wyprostować i usztywnić - złe miłego początki ;o)
-
Męczę trochę tymi fotkami Kamova, ale to dla mnie bardzo wdzięczny temat, dodatkowo służy jako nauka w testowaniu różnych nastaw aparatu. Tym razem kilka zbliżeń + niepublikowane dotychczas, tajne ujęcia podbrzusza gadziny. Zapraszam do oglądania. Uwagi mile widziane.
-
Dzięki Bartek i usuń szybko wzmiankę o upadku .
-
Witam, po ukończeniu Aligatora, stwierdziłem, że czas już spróbować sił w innym, interesującym mnie temacie, czyli współczesna pancerka. Aby ograniczyć rozrzut tematyczny, główny nurt, przeze mnie wybrany, to pojazdy pancerne o kalibrze od 120mm wzwyż, co nie wyklucza, że w przyszłości trafią się i inne pojazdy, które wpadną mi w oko. Ponieważ to mój pierwszy czołg a i model w dorobku niewiele wyższy, na pewno będą się pojawiały z mojej strony pytania i wiele z nich nie będzie „poważnymi”, ale mam nadzieję, że przeglądający wątek będą wyrozumiali . Tyle tytułem wstępu, na pierwszy ogień wybrałem sobie T-64 Skifa. Raz, że nie szkoda, jak coś sknocę, dwa – Trumpeter właśnie ma wypuścić swoją propozycję tego czołgu, czyli podwójna nieszkoda. Do modelu mam dodatkowe gąski, również Skifa, planuję go wykonać w konwencji „PZP” + oczywiście druciki i inne łatwe w wykonaniu drobiazgi. Od razu mam prośbę, jeśli ktoś jest obeznany w temacie i wie, jakie są główne grzechy zestawu, to chętnie wysłucham, bo kto wie, jak złapię wiatr w żagle, to może znowu się na dłubaninie skończy, choć mam nadzieję, że się powstrzymam . Na początek główny bohater:
-
Hmmm, pseudo namiot zrobiony. Kupiłem biały brystol (poprzedni był kremowy), same zdjęcia może ciut lepsze, choć sam nie wiem. Pokadrowałem trochę, może taka wersja przypadnie do gustu. Aha, poprawiłem nieznacznie oszklenie górnej stacji optyki oraz "pociągnąłem" działko Sidoluksem, w dwóch fotkach przedłużyłem graficznie płytę betonową aby uzyskać efekt jej ciągłości. Niestety z plenerem na razie nic nie zdziałam, może jak trafię na słońce, ewentualnie wiosną. Proszę moderatora, jeśli uzna za stosowne, o podmianę fotek. Miłego oglądania.
-
Dzięki Wszystkim raz jeszcze! Korniku, faktycznie, jak już i w warsztacie wspominałem, część co delikatniejszych linii, przez malowanie oraz podkład, bardzo się spłyciła. Wash przez to, nie mógł w pełni się, w nich "ułożyć". Paradoksalnie jednak muszę powiedzieć, że moim zdaniem, modelowi nie do końca wyszło to na złe. Wash specjalnie rozcierałem po całej powierzchni śmigłowca, właśnie po to, aby same linie nie były za bardzo odznaczającymi się, oraz aby dodać powierzchni "wymiarowości". Dodatkowo sam kolor washa starałem się dobrać tak, aby był dość stonowany. Mnie osobiście, efekt końcowy zaskoczył na +, gdyż tak samo właśnie, najbardziej obawiałem się słabego wyciągnięcia linii, ale w końcowym rozrachunku, w mojej ocenie właśnie to stanowi o ogólnym wrażeniu. Nie zmienia to oczywiście faktu, że na przyszłość, stosując lakiery samochodowe, malował będę z podwójną ostrożnością . yahata, no to mnie oświeciłeś . Teraz, jak już wiem, czego szukać, to faktycznie, na zdjęciach można się dopatrzeć tego białawego odcinka. Może przy odrobinie chęci i możliwości uda mi się to poprawić. Masz może jakieś dokładniejsze i lepsze zbliżenia tych odcinków łopat? Dzięki dak3000, a ten zbiornik faktycznie sporawy jest (wym.rzeczyw. to ok. 80x80x300 cm), nawet trochę się obawiałem, czy aligator ustoi prosto przy takim obciążeniu, na szczęście podołała gadzina zadaniu . Zbiorniki takie, to zdaje się na dodatkową aparaturę oraz sprzęt pomiarowy, być może innym celom też mogą służyć. Na oblatywanych Mi-28 również takie widziałem.
-
Cieszę się, że model spotkał się z pozytywnym przyjęciem i dziękuję bardzo za komentarze! Mikele - fakt, łopaty malowane są w sposób zaznaczony przez Ciebie i zastanawiałem się, czy tak pomalować. Mój model wzorowałem jednak na poniższym egzemplarzu z wystawy i tam miał przedłużone malowanie krawędzi - ostatecznie takie wybrałem (no chyba, że coś pominąłem): Robert - przebarwienia to efekt zdjęć, no i wspomnianego zastosowania sido .
-
Przemalowałem trochę podstawkę, dodałem resztę drobnicy oraz zdjąłem maskowanie oszklenia, które na szczęście wygląda całkiem nieźle, pomijając fakt, że na przyszłość jednak będę unikał jego moczenia w sido, ponieważ powoduje większe załamanie światła. Zapraszam do galerii.
-
Witam, czwarty model w moim krótkim, modelarskim dorobku ukończony. Padło na konstrukcję biura Kamowa, które jako jedyne chyba, z mi znanych producentów śmigłowców, stosuje w swoich śmigłowcach współosiowy, przeciwbieżny układ łopat. Rozwiązanie takie pozwala m.in. na eliminację śmigła ogonowego, skrócenie długości łopat wirnika oraz ułatwia manewrowość, do wad jednak należy zaliczyć: większe skomplikowanie konstrukcji wirnika, przekładni jak i kosztów ich wykonania. Choć przez długi czas dalszy rozwój oraz produkcja bliźniaczych modeli Ka-50 oraz Ka-52 stała pod znakiem zapytania, to jednak, na szczęście, obie maszyny są obecnie już w produkcji. Model - pomijając fakt, że nie do końca część rzeczy wyszła tak, jakbym tego chciał oraz to, że obecnie większość jego chciałbym zrobić inaczej/lepiej, to jednak jestem z niego całkiem, całkiem zadowolony. Ostatecznie, udało mi się (w osobistej ocenie oczywiście) uzyskać efekt dający sporą namiastkę prawdziwej maszyny, zarówno merytorycznie jak i plastycznie. Jego budowa dostarczyła mi wiele emocji, zarówno pozytywnych jak i tych gorszych, niemniej sporo się nauczyłem, szczególnie w kwestii malowania oraz maskowania jak i mojego ulubionego scratch’u. Mam nadzieję, że nauka nie pójdzie darmo. Zapraszam do oglądania oraz oceny. Ogólnie, tradycyjnie jestem świadom niedociągnięć, ale chętnie odpowiem na ewentualne zarzuty :
-
Tymczasem, dzisiaj Aligator stanął wreszcie na nogach oraz został uzbrojony. Muszę przyznać, że prezentuje się niesamowicie. Niestety, poprawę humoru psuje mi wizja oderwania maskowania kabiny, boję się, że mogą mnie czekać przykre niespodzianki - cóż, zobaczymy.
-
Teraz, nie bardzo będzie sens. Sam model jest jeszcze (chyba) w jednym kawałku ale po ostatnich jego zdjęciach testowałem na nim nakładanie kalek do Aligatora, brudzenie pigmentami, olejnymi oraz zmywanie. Wrzucę ewentualnie 3 sprzed washa i 3 po, ale nie umieszczane wcześniej: Niestety, kabina nie odsłonięta, zresztą obecnie po zdjęciu masek, oderwały one w jednym miejscu sido z kabiny, więc zaniecham na przyszłość praktyki z jego nakładaniem albo zdwoję ostrożność.
-
Właśnie manas, wg mnie taki egzemplarz w ogóle nie powinien przejść kontroli jakości. Smutne to a te przesunięcia to widzę, nagminne - znajomy też kilka zestawów ma i również coś wspominał, że się zdarzają. Mam jeszcze 2 zestawy Begemota (godła + napisy ekspl.) do Su-27, aż się boję tam zaglądać . Edit: część akcesoriów:
-
Z kronikarskiego obowiązku - prace nad Mustangiem zakończone, model siłą przejęty przez 6-letniego oblatywacza. Dziękuję wszystkim za udzieloną pomoc przy budowie oraz cenne rady, na pewno przyczyni się to do polepszenia mojego warsztatu.
-
dak3000 - dzięki! Z kalkami, to wiesz: że zestawowe mogą mieć wiele do życzenia, jestem w stanie zrozumieć, ale takie dedykowane, wydawane przez firmę kalkami się zajmującą to już, moim zdaniem, przyzwoitość nakazuje przyłożyć się do tego . A efekt końcowy już tuż, tuż .
-
Dzięki Korniku. Wash, jak wcześniej pisałem, w samych liniach jest b.delikatny, za sprawą delikatnych linii. Nie chcę dorabiać zbędnej filozofii, ale w sumie nie chciałem tego poprawiać: raz, że z korektą linii łatwo mi stracić kontrolę a nie chciałbym, żeby były zbyt zaznaczające się, dwa, bałem się aby nie uszkodzić kamuflażu. Inną sprawą, jest, że spłyciłem te linie swoim brakiem opanowania aero oraz zbyt wieloma różnymi warstwami, czy to Surfacera, czy farby. Jeszcze odn. washu, ten z założenia miał być prawie niewidoczny - w rzeczywistości widać go trochę lepiej. Robiłem go z mieszanki olejnych: brąz Van Dyck, czarnej oraz białej, aby wyszła taka brudna szarość. Moim odniesieniem były zdjęcia, zresztą całość i tak chcę stłumić na koniec filtrem.
-
Kilka słów o washu. A więc, model został zwashowany i to porządnie, podobnie jak wcześniejsze akcesoria. Porządnie, mam tu na myśli, że washa nie aplikuję tylko w linie, ale na całą powierzchnię, ścieram to potem tak, aby zaakcentować nieznacznie linie podziałowe ale również aby zróżnicować całą powierzchnię - taki filtr chyba. Na minus napiszę tylko, że początki przygody z lakierami samochodowymi mam wyboiste. Czarny podkład utrudnił krycie farbą bazową, nakładając ją i widząc problemy z kryciem, kolejny raz się zatraciłem i nałożyłem kilka warstw za jednym razem, co prawda z dość dużej odległości i ciśnieniu ale jednak warstwa farby + wcześniejsze warstwy Surfacera dość skutecznie spłyciły i tak delikatne linie podziałowe. Cóż, koniec końców nie wygląda to bardzo tragicznie ale zwróciło moją uwagę na globalne podejście do nakładania tych wszystkich warstw. Kolejny etap - kalkomanie. Wykorzystałem zestaw Begemota, dedykowany Ka-50/52. No i cóż, mam mieszane uczucia. Kalki, jeśli chodzi o komfort i szybkość nakładania, kładzie się b.przyjemnie. Po kilku sekundach moczenia, już po kilku następnych kalka pływa na papierze. Na modelu używałem obu płynów Microscale oraz zrobiłem na boku próbę z Gunze Setterem. W obu przypadkach efekt końcowy jest podobny - przy czym Setter Gunze sam w sobie już zmiękcza kalkę, dając efekt podobny zastosowaniu Sol'a Microscale, choć ciut mniejszy. Teraz gorsza strona kalek a więc jakość całości. Tą oceniam na 3+. Wprawdzie mam zerowe doświadczenie i w tej materii, ale od takiego dedykowanego zestawu oczekiwałem zgodności merytorycznej oraz dobrej jakości wydruku. Człowiek wydaje ekstra pieniądze a tutaj: kolory przekłamane, skala oznaczeń również, nie mówiąc o wyglądzie a na (nie)zgodności umiejscowienia kończąc. Decydując się na ten zestaw, cieszyłem się, ponieważ "zawierał" on kalki dokładnie do modelu, przeze mnie robionego. Kiedy zabrałem się za porównywanie umiejscowienia kalek proponowanego przez instrukcję ze zdjęciami, okazało się, że każdą jedną pozycję trzeba weryfikować. Tak więc kalkowanie zajęło mi prawie tydzień. Do tego i tak dochodzą kompromisy w postaci niepełnych i podobnych oznaczeń. Trochę to denerwujące, tym bardziej, że tak naprawdę cały arkusz zapewnia kompletne "oklejenie" tylko jednego modelu. Podsumowując, jak to znajomy stwierdził, brak konkurencji w tej tematyce daje się zauważyć. Na koniec zdjęcie przed kolejną warstwą sido:
-
Ok, dzięki. Link dwa razy prowadzi do galerii, ale poszukam warsztatu.
-
Pięknie wymalowany, Mike! Pozwolisz, że będę się próbował wzorować Twoim malowaniem? Od razu mam pytanie odnośnie miejsc nasad skrzydeł oraz stateczników: tam jest płynna zmiana koloru kadłub/skrzydło(statecznik), czy to złudzenie? Czy można prosić o zdjęcie z powiększeniem tego miejsca, przy większym oświetleniu?
-
Toteż i koniec. OK, poligonu więc będzie c.d. i pobawię się jeszcze tymi skrzydłami na kilka sposobów. Mike, to szpachlowanie, to w celach poprawy osiągów było, dobrze rozumuję? Niech więc i to będzie/będą.
-
Mikele, Jarek - dzięki. Problem rozwiązany. Faktycznie, jak piszecie, wystarczyło prysnąć ponownie sido. Model w tej chwili, po wczorajszym washowaniu, dostał drugą warstwę sido i wieczorem zabieram się za kalki.
-
No to nie rozumiem, o co ciągłe darcie kotów z tym podejściem do modelowania . Akurat Twoje merytoryczne uwagi dużo wnoszą do moich prac, ale jak uważasz.
-
Tego się obawiałem, na darmo całe to moje tłumaczenie powyżej . Do tego zaczynasz być złośliwy . Podobnie już tłumaczyłem z okazji Mosquito, ale jak widzę nie chcesz tego zrozumieć ... .
-
Hmmm... nie jestem pewien, ale chyba już przerabiałem ten temat . Raz więc jeszcze, ostatni mam nadzieję. Po kolei: - faktycznie, chyba celebruję, ale nie tyle może budowę, co detalowanie, poprawki, uzupełnienia, przeróbki - zgadza się, ale żyję z tym, jak się mamy bawić razem, to i Wy musicie, przynajmniej do czasu nabycia tej pewności i sprawności - też się zgadza i to bez żadnych ale, ... CHoooCIAŻ ... Co wy ciągle z tą ambicją? - rozwinięcie trochę poniżej - no właśnie chyba nie potrafię tak za bardzo. Właśnie zaczęte: Mustanga i Fokę do takiego poligonu zaliczam. Myślałem, żeby kupić w zabawkowym jakiś model za 10zł ale jeszcze i z nim zacząłbym się "bawić" i dopiero by się gromy posypały. Co zrobić, to silniejsze ode mnie, to żadna ambicja, po prostu cały problem w tym, że lubię takie dłubaniny i to bardzo a że nie do końca wyjdzie z malowaniem? Cóż, temu detalowaniu również daleko do zadowalającego mnie poziomu, więc kiedy do takiego dojdę, to myślę, że i z malowaniem będzie lepiej. MikeP, dzięki za zrozumienie. Z liniami podziałowymi nie będę nic robił, akceptuję fakt, że łączenia blach są odzwierciedlane wyrytą/wypukłą linią (jak zresztą w 95% modeli chyba). Natomiast, jeśli zdecyduję się na mycie Mustanga, to zgadłeś, głównie przez wzgląd na próbę uzyskania efektu zróżnicowania blach. Co do lusterek, to jak ochoty starczy, to zrobię. Tak, taki był zamiar i zamysł, uzyskany efekt jednak nie . Na szczęście, jak już pisałem, nie ma tego złego. Tyle ode mnie. Kończę już ten temat, bo strasznie dużo czasu marnuję na te tłumaczenia a czas to cenny, bo hobby czeka. Pozdrawiam z modelarskim luzem.
