Rafale, taka jedna uwaga w kwestii technicznej - jak już Zbyszek napomknął, partyzanci jugosłowiańscy NIE mieli sowieckich hełmów ani sowieckiej broni. Tak było tylko na filmach. Cały sprzęt otrzymywali od Aliantów Zachodnich - od mundurów (brytyjskie) po broń (brytyjska i amerykańska). Na głowach mieli furażerki (jugosłowiańskie- zielone lub serbskie- czarne), bądź nakrycia głowy pochodzące z dostaw z Zachodu. Mogli też używać hełmów niemieckich (zdobyczne) lub przedwojennych 'jugoarmii' (choć te były bardzo rzadko spotykane - nawet w 1941 roku używano głównie 'miękkich' nakryć głowy). I mowa tu zarówno o partyzantce Tity jak i Michailovića. Po prostu nie mieliby skąd wziąć sowieckiego hełmu czy munduru. Rosjanie nie dostarczali im sprzętu - Stalin udzielał jedynie 'moralnego wsparcia' i to też tak nie do końca. Dopiero w ostatnich tygodniach wojny na Bałkanach i przed wkroczeniem na tereny Jugo, gdy zobaczył, że Anglicy 'wykręcają' mu strefę wpływów, coś tam zaczął działać - posyłał 'doradców' z NKWD, instruktorów i oficerów politycznych (których zresztą zarówno 'czerwoni' Titowcy jak i monarchiści, czyli Czetnicy z upodobaniem wykańczali.
Błagam, koniecznie zmień tego figuranta, bo BARDZO nie pasuje tutaj. Albo go przynajmniej 'przerób' nieco - do łapy daj mu Thomsona lub Stena, a łebek weź od jakiegoś Teutona w furażerce (po lekkiej 'kosmetyce').