Skocz do zawartości

Mr_X

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    257
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mr_X

  1. Mr_X

    Zigarette? (Tamiya 35129)

    Można by wykorzystać w kampanii. Np. "Dzieci nie palcie papierosów, bo będziecie dziadkami z Wehrmachtu!" Dzięki za sugestie. Kolega 10 lat temu miał to szczęście, że dostał jakiś fajny zestaw Vacu z tym Ringstandem... Z tego, co jest dostępne, to bardziej ten RPM by mi podchodził, bo mniejszy bunkier pozwala lepiej figury wyeksponować, a przy takim dużym to one znikną. Na allegro jakiś fajny bunkier często jest dostępny (chyba nawet z miejscem na armatę ppanc), ale do tej pory się nie zdecydowałem, bo ma 30 cm długości, czyli też raczej by przyćmił figury. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale chyba żelazny krzyż II klasy na kieszeń, a I klasy jako wstążka i chyba I klasy można było dostać dopiero po wcześniejszym otrzymaniu II klasy. Również był taki medal z mieczami, którego nazwy nie pamiętam, to jego nosili tak, że wstążka na guziku a sam medal osobno na kieszeni. Figurant ma wstążkę tam gdzie ma, a medalu na kieszeni nie ma, więc zrobiłem z tego medal za front wschodni (z niego się bodaj samą wstążkę nosiło).
  2. Zestaw klasyk z 1984 r. Niestety nie wiedzieć czemu od dawna nie wznawiany przez Tamkę (mimo, że wznawia dużo starsze rzeczy). Mam wrażenie, że nad rzeźbą pracował jakiś inny artysta niż zazwyczaj, bo jest jakby trochę inny styl z większą dbałością o szczegóły. Tamka trochę oszukała na pudełku, bo żołnierze mają mundury M36, a ten z chlebkami ma czapkę polową wprowadzoną bodaj we wrześniu 1943 r. Ja wykonałem ich w mundurach M40, czyli szarozielony kolor feldgrau po całości bez ciemnozielonych kołnierzy i pagonów oraz bez szaroniebieskich spodni. W ten sposób osobnik z czapką polową ma więcej sensu. Sierżant ma wstążkę od medalu, ale nie ma krzyża, więc uznałem, że jest to wstążka od medalu za front wschodni. Panu z czapką ponadto dorobiłem uszy z Greenstuffu (bo rzeźba jest dobra, ale nie aż tak dobra...). Dorobiłem również parę innych detali jak paski od hełmów i wyposażenia, papu w menażce i nity na hełmach (Wikol). W zestawie są jeszcze różne inne fajne akcesoria jak: patelnia, kiełbacha ("Oryginalna kiełbasa niemiecka. No powąchaj jak śmierdzi!") i butelki po napoju wysokoenergetycznym. Fajnie by było też je wykorzystać w przyszłości. Figury idealne na dioramkę z bunkrem (Tobruk? Ringstand?). Tylko muszę sobie znaleźć jakiś fajny bunkier w 1:35.
  3. Dla mnie to jest wada, bo nie mam zamiaru stosować grubych jak klisza fotograficzna kalkomanii Tamki. Poza tym jest wiele zestawów rozmaitych firm, w których te insygnia są ładnie wyrzeźbione, co też ułatwia zdecydowanie ich pomalowanie. Niektórzy się cieszą z tych kalkomanii. A mi one nie pasują.
  4. Mam to. Jakość dobra, chociaż Tamka stara się nadrobić niedostatki technologii rozdrobnieniem elementów. W sumie jest to fajny zestaw, ale jedna rzecz mi się bardzo nie podoba (i to się odnosi do wszystkich wypuszczanych ostatnio przez Tamkę zestawów z Niemcami). Ponieważ insygnia mają być nałożone na figurę w postaci kalkomanii, całkowicie zrezygnowano z ich rzeźbienia. Belek na kołnierzu, tzw. Litzen po prostu nie ma. Nawet w zestawach z lat 70-tych były jakoś zrobione... Głupie rozwiązanie wg mnie. Jakby ktoś chciał zastosować kalkomanie, to mógłby sobie rzeźbę zeszlifować i trwałoby to chwilę.
  5. Jak powiedział "Sepp" Dietrich: "Potrafił tylko stać na czołgu i krzyczeć: Jestem królem Afryki!" W 1941 r. Rommel innym pojazdem (tzw. Mamutem) robiąc zwiad wjechał w Egipcie między pozycje brytyjskie. Angole się nie połapały i spokojnie zawrócił, bo Mamut to był zdobyczny brytyjski wóz sztabowy tylko z oznakowaniem niemieckim. Bardzo ciekawy temat! Niedawno właśnie grzebałem w Internecie na temat zestawów Dragona i Tamiyi przedstawiających Greifa. Oczywiście Tamka to inna epoka, bo chyba lata 70-te jeszcze.
  6. To było państwo Nazizja, ew. Nazilandia (nie mylić z Nową Zelandią). Ja się dowiedziałem jakiś czas temu, że w starych Jamesach Bondach jest straszny rasizm, bo Connery krzyknął do czarnego "Weź moje buty!", a Roger Moore w Indiach pieniądze z samochodu do tłumu wyrzucał.
  7. Ha ha ha, co za wspaniałe czasy!! Nic nie wolno. "Pani Wychowawczyni" nie daje o sobie zapomnieć i jak trzeba to da linijką po łapach . I to w Polsce tak? Może to to leżało przez jakiś czas na półce w Niemczech, tam robią takie rzeczy. A kalkomanie swastyk do samolotów na tamten rynek są drukowane w dwóch częściach, żeby było "prawilnie". W latach 90-tych wszystkie polskie czasopisma modelarskie dawały np. figurki SS-mannów na okładkę i nikomu to nie przeszkadzało. I to były normalne czasopisma, a nie jakieś tam rewizjonistyczne. A dziś to nie wiem... "Pani Wychowawczyni" chyba by migreny dostała jakby coś takiego zobaczyła.
  8. Zamierzam coś tam zrobić z żywicy (nawet mam trochę figurek). Ale to w przyszłości, bo teraz mam dużo plastikowych na warsztacie. Nie lubię pracować z żywicą. Chociaż tam różne sposoby znam jak sobie tutaj życie ułatwić, to jednak jest to upierdliwe. Z drugiej strony (!) jak wiadomo technologia poszła mocno do przodu i niektóre figury żywiczne np. drukowane 3D są prawie na gotowo - wystarczy parę małych patykowatych nadlewków odciąć. Także kiedyś sobie taką nowoczesną figurę żywiczną nawet za wyższą cenę sprawię (że tylko wklejam łebek w kołnierzyk i już po klejeniu i obróbce).
  9. Za dużo sylab. Na- ra-mien-nik (4 sylaby), pa-gon (2 sylaby). Trzeba oszczędzać energię. Dla Planety. Może się trafi lepsze zdjęcie. Na razie nie znalazłem. Chociaż nawet jakby na zdjęciach z Arnhem czy Osterbeek byli żołnierze z białymi obwódkami, mogliby oni być po prostu z jakiejś innej formacji niż 9 DPanc SS. Dzięki! Jeśli chodzi o Dragony 1-szej generacji ten nie jest taki najgorszy. Mam też kilka innych na warsztacie i morduje je od wielu miesięcy. Np. broń nie leży w rękach i trzeba przycinać i sklejać na nowo łapy,żeby było OK. Albo: Dragon odlał na ramieniu figury kawałek paska od broni. Bardzo ładnie, dzięki. Tylko, że położenie paska nie zgadza się z położeniem broni i ni cholery nie da się tego dopasować. Od naprawiania takich baboli aż mnie odrzuca od zestawu i biorę się za coś innego. 2-ga generacja generalnie jest lepsza jakościowo, ale szału nie ma. W zestawie z 2016 r. na styku ręka-tors potrafi być szpara na 1 mm. Także Dragon ma swoje mocne strony, ale to nie jest taka jakość, że "klękajcie narody". Fajnie, że zawsze dają dużo ekstra/zapasowego sietu do wykorzystania gdzie indziej (przynajmniej w Gen2 tak robią).
  10. A no właśnie, dobre pytanie! Mam teraz na warsztacie m.in. jeden zestaw grenadierów pancernych i się zastanawiam jaki dać kolor na obwódkach i akcencikach. Jak widać wyżej przyjąłem w tych figurach po prostu tak jak Dragon i Volstad, że kolor był biały. Natomiast jak teraz o tym myślę i patrzę na zdjęcie archiwalne, to zaczynam mieć wątpliwości, czy właściwy nie jest czasem kolor zielony. Ten okularnik w czapce polowej z mauserem skrajnie po prawej. Wrona na rękawie (kolor biały) jest jaśniejsza niż obwódka pagonu na ramieniu. I to pomimo, że pagon jest doświetlony (ramię), a ręka w cieniu. Również kołnierzyk bije bielą a jest w tym samym świetle co pagon.
  11. Dzięki! Na razie mam fazę na figury, ale w końcu trzeba je będzie jakoś wyeksponować. Pewnie będę robił mini-dioramki. Się wzorowałem na latarce jak na zdjęciu niżej. Się zastanawiam, czy nie wyszedł bardziej podobny do Rogera Moore'a z filmu "Ucieczka na Atenę" (fajny film, jak ktoś nie widział, to polecam; teraz go tak odnowili cyfrowo, że wygląda jak nowy).
  12. Mały fajny zestaw. Jakość bardzo przyzwoita, wcale nie gorsza niż Dragon. Także Mausery żandarmów zostawiłem zestawowe. Pasy do broni zrobione z cienkiego polistyrenu. Łebki wymieniłem na żywiczne firmy Armor35. Malowane farbami AK. ICM troszku oszukało na pudełku, bo kolor biały to kolor piechoty, a kolor żandarmerii to pomarańczowy. Zatem żandarmi powinni mieć pomarańczowe otoki.
  13. Aż tremy dostałem Odwołuję zagadkę. Na razie bez lupy będzie (no prawie...).
  14. Jakieś pędzelki tej firmy nawet mam. Przyszła lupa. Coś tam sobie pomalowałem. Za jakiś czas (bliżej nieokreślony) wrzucę zagadkę: który malowany z lupą, a który bez. Do wygrania talon na balon.
  15. Jakbym miał pędzle za 45 zł sztuka, to bym się bał nimi malować. Lepiej do gabloty wsadzić zamiast figurek. A lupa... Jak będę ją wkładał na głowę na 30 minut tygodniowo, żeby figurantom jakieś drobne detale namalować to te korzyści jak trwałość na lata itd. w ogóle nie dają o sobie znać. Jedną figurę potrafię malować z 5 dni (0,5 - 2 h dziennie) nie wyobrażam sobie siedzenia przez ten cały czas z lupą na głowie. Dla mnie niszczenie sobie wzroku i zabijanie przyjemności z hobby. Niektórzy np. youtuberzy mordują wielokrotnie nawet każdą małą fałdkę na mundurze (ale mówię o naprawdę wielokrotnym poprawianiu i to każdej małej fałdki). No i figura wygląda w powiększeniu dobrze. Wg mnie to jest znak ery telefonów komórkowych i aparatów cyfrowych, kiedy figury w 1:35 powiększa się tak bardzo, że wyglądają na zdjęciach jak Goliat. Wątpię, żebym kiedykolwiek miał ochotę malować w taki sposób. Mam numer czasopisma "Model redukcyjny" bodaj sprzed ponad 20 lat (które było na bardzo wysokim poziomie) i tam redaktor naczelny pisze (cytuję z pamięci): "Przecież modele w 1:35 nie służą do oglądania przez lupę". Najlepsze efekty wychodzą wtedy, jak człowiek sobie od niechcenia na totalnym luzie coś tam "machnie". A jak się człowiek stara to wychodzi z tego praca a nie zabawa. Tyle moja opinia .
  16. Ha! Ja sam szukam dobrych pędzli. Kupuję jakieś tanie w sklepach papierniczych (Milan, Kozlowski). Zbyt trwałe to one nie są (przynajmniej u mnie). Jak są za grube albo nie mają dostatecznego skupienia, to sobie je przycinam nożykiem. Teraz będę wypróbowywał Italiery.
  17. Ale są jednak te dwa zdjęcia młodocianych żołnierzy przytoczone wyżej plus jeszcze trzecie mi znane. Parki wyglądają jak dla mnie na produkcję seryjną z tego samego zapasu, którym się potem pożywiła armia czechosłowacka. Ci wszyscy młodociani ze zdjęć w parkach z włoskim kamuflażem to jest chyba jednak Wehrmacht, ewentualnie Hitlerjugend (a nie Waffen SS). Wiosną 1945 r. praktycznie wszystko było możliwe. Jakiś czas temu wygrzebałem w Internecie zdjęcie niemieckiego żołnierza pod Berlinem nie we włoskim kamuflażu, tylko we włoskim hełmie (bez pióropusza...) . Ja tam nie znam żadnych oryginalnych zdjęć z epoki żołnierzy Waffen SS w parkach z włoskim kamuflażem, ALE biorąc pod uwagę, że Waffen SS to była prawie milionowa armia w 1945 r., a tych włoskich parek naprodukowano chyba z parędziesiąt tysięcy, jest całkiem prawdopodobnie, że jakaś jednostka SS używała w 1945 r. parek z włoskim kamuflażem.
  18. Dzięki! Na razie tę lupę co wyżej wrzuciłem zdjęcie udało mi się kupić dosyć tanio. Jak się będzie dobrze pracowało, to z czasem zainwestuję w lepszą.
  19. No tak, ale zdjęcia Meyera i Dietricha są z Normandii z lata 1944r. i oni są w takich kombinezonach uszytych z włoskiej tkaniny kamuflażowej, a nie w "charkówkach". Ja nigdy nie widziałem zdjęcia żołnierza SS (z epoki) w "charkówce" z włoskiego kamuflażu, chociaż jest to ciągle pojawiający się motyw w modelarstwie figurkowym.
  20. Na razie kupiłem tańszą lupę i retarder do AK. Zobaczymy jak się będzie pracowało. Trochę się boję, że mi się oczy będą męczyć od wielogodzinnego sępienia przez tę lupę. Jak mi praca z lupą podpasuje, to kupię potem lepszą.
  21. No może właśnie tej firmy coś wezmę. Fajni figuranci!
  22. A takie cóś?
  23. No może się rozejrzę za taką lupką i spróbuję. Główne moje problemy z malowanie małych detali (np. gałek ocznych) to bym powiedział jest: drżenie rąk, zbyt tępe zakończenie pędzelka (albo wyszczerbione) i wysychająca farba na końcówce pędzelka (także zanim namaluję detal, to już nie ma czym malować). Teraz sobie z tym radzę stosując dłuższe pędzelki o skupionym włosiu i odpowiednio je nawilżając. Ale jakąś lupkę nagłowną pewnie sobie skombinuję skoro polecacie.
  24. Dzięki za radę, ale już coś tam z lupą próbowałem. Kupiłem taką na statywie, ale doszedłem do wniosku, że mam z nią gorsze wyczucie ruchów. Może jeszcze popróbuję. Grunt, żeby się łapy nie trzęsły (wstrzymuję oddech).
  25. Na razie w taki szczegół nie idę. Feldgrauów też było kilkanaście odcieni (jak nie więcej), a ja stosuję 2, tak jak AK proponuje. Może jak jakieś późnowojenne figury będę robił, to zrobię im dla odmiany szare chlebaki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.