Skocz do zawartości

Boch

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    550
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    21

Zawartość dodana przez Boch

  1. Cóż tak czasem niestety bywa, ale nie ma tego złego... Zaakcentuj najistotniejsze linie, masz fajnie zróżnicowaną powierzchnię, więc możesz spokojnie na tej bazie polecieć dalej. Dodaj teraz preshading i tyle.
  2. W planie mam jeszcze kilka warstw różnych specyfików, mam nadzieję, że efekt finalny możliwie mocno zbliży mnie do płótna. Ostatecznie porzuciłem kalkę z Aviattika przy tym modelu, za dużo nowych rzeczy i boję się, że mi się w głowie zakręci od przesytu. Co do Makijonka, to faktycznie, musiał czuć zniecierpliwienie i frustrację. Mimo wszystko był to facet, który wykonał w swojej karierze nieprawdopodobną ilość lotów i to na maszynach, gdzie gwarancja bezawaryjności była mówiąc lekko dyskusyjna. Innymi słowy musiał być z niego twardziel .
  3. Czyściutko i niezwykle schludnie wykonane podkładowanie, tak jak lubię.
  4. Spód górnego płata otrzymał kokardy. Można cisnąć dalej. Pzdr ŁB
  5. Cześć, Najpierw dalsza opowieść o naszym bohaterze. 21 kwietnia 1917 roku, Makijonek i dowódca 7 IAO Ivan Orlov, w rejonie wsi Kołodzinowki napotykają nieprzyjacielski samolot. Ivan Orlov w szybkim ataku ustawił się na odpowiedniej pozycji i z niewielkiej odległości otworzył ogień, zabijając lub raniąc obserwatora, niestety w tym samym momencie zaskoczony Rosjanin został sam zaatakowany przez kolejny nieprzyjacielski samolot, który nie został dostrzeżony na czas. Makijonek momentalnie rzucił się na wroga, starając się ratować dowódcę. Wywiązała się walka, w której Makijonek zmusił wrogi samolot do zejścia na mniejszą wysokość w rejonie osady Majdany. W chwilę później rosyjski zespół (Makijonek i Orlov) zostali zaatakowani przez kolejny samolot, trzeci już z kolei, który niespodziewanie dołączył do walki. Orlov wraz z Makijonekiem wobec wyczerpania zapasu amunicji wycofali się z walki. Starcie zostało nierozstrzygnięte. Donat Makijonek 27 kwietnia 1917 dochodzi do kolejnej walki, tym razem jednak zakończonej sukcesem. Makijonek dogonił i w walce zmusił do lądowania nieprzyjacielski samolot w okolicach wsi Kozjarki. To zwycięstwo nie zostało mu jednak zatwierdzone, gdyż nie znalazło potwierdzenia. W niektórych opracowaniach widnieje jeszcze zapis o walce i zwycięstwie w dniu 29 kwietnia 1917 roku. Nastał czerwiec roku 1917. Jednostak 7 IAO została wzmocniona nowymi samolotami Nieuport 17, co zdecydowanie podniosło skuteczność pilotów. Makijonek w tym czasie odbywał ostatnie loty na swoim zasłużonym, ale już znacznie zużytym Nieuporcie 21 o numerze seryjnym 2453. 26 czerwca na północny-zachód od Brzezan, Polak atakuje balon obserwacyjny, zmuszając go do opuszczenia, niestety z powodu braku pocisków zapalających nie udaje się go definitywnie zniszczyć. Natomiast zaledwie kilka dni później, bo 29 czerwca dochodzi do walki z nieprzyjacielskim samolotem, który zostaje w walce zmuszony do lądowania w okolicach folwarku Marcenkowka. Niestety w tym samym momencie Makijonka atakują dwa nieprzyjacielskie Fokkery i uszkadzają poważnie jego Nieuporta 21 (2453). Ostatkiem sił i umiejętności udaje mu się uciec i dociągnąć na własne lotnisko postrzelanym samolotem. Dowódca 7 IAO Ivan Orlov - 7 zwycięstw Intensywność lotów bojowych i umiejętności lotnicze naszego bohatera są niesamowite. W kwietniu 1917 roku wykonał 22 loty bojowe. W maju ze 105 lotów bojowych wykonanych przez pięciu pilotów jednostki, 30 było Makijonka. W niektóre dni wykonywał 2-3 loty bojowe. Podporucznik nie stronił od nietypowych dla myśliwców prac: prowadził rekonesans i fotografował pozycje wroga. W czerwcu 1917 r. spośród 146 lotów bojowych jednostki, 39 wykonał Makijonek. W tym samym miesiącu w walce powietrznej z dwoma (według innej wersji czterema) myśliwcami wroga zginął dowódca oddziału porucznik Iwan Orłow. Nowym dowódcą został Yuri Gilsher, wyjątkowy pilot i z czterema zwycięstwami. Po wypadku amputowano mu lewą stopę, ale nie tylko nie przeszedł na emeryturę, ale nadal latał z protezą i zestrzeliwał samoloty wroga. Nieuport 17 Wasilija Janczenki, na którym latał od połowy lata 1917. 6 lipca dochodzi do walki w okolicach Brzezan. Nie wiele jest informacji na ten temat, poza tym, że celem Makijonka i Janczenki było fotografowanie pozycji nieprzyjaciela. Dochodzi do spotkania z wrogiem w powietrzu i w walce obaj piloci zestrzeliwują napastnika. Podobna sytuacja ma miejsce 11 lipca 1917 roku. Ponownie wspólnie z Janczenką, Makijonek zestrzeliwuje nieprzyjacielski samolot w okolicach Brzezan. Yuri Gilsher, po śmierci Orlova to on zostaje dowódcą 7 IAO. Gdy zginął w lipcu 1917 roku, miał na koncie 5 zwycięstw. 20 lipca Yuri V. Gilsher (nowy dowódca) i Wasilij I. Janczenko oraz Donat Makijonek (na nowej maszynie Nieuport 17) wylecieli celem przechwycenia formacji 16 samolotów wroga, które atakowały Tarnopol. W trakcie przechwytywanie formacji, Makijonka atakują trzy nieprzyjacielskie samoloty i wiążą go w walce. Pozostała dwójka Rosjan kontynuuje misje i starają się dotrzeć do samolotów bombowych, udaje im się nad samym miastem przechwycić wyprawę, ale w tym momencie spada na nich osiem wrogich maszyn. Chociaż nieprzyjaciel ma wielokrotną przewagę, Rosjanie decydują się na atak i dość szybko Gilsher zestrzeliwuje swój piąty samolot. Gdy podchodzili do drugiego ataku jeden z samolotów wroga ostrzelał Glishera, maszyna dowódcy spada, a on sam ginie, miał 22 lata. Wasilij Janczenko w liście do ojca Glishera, tak oto opisał ostatnią walkę dowódcy: „Opis ostatniej bitwy pod Gilscherem jest szczegółowo opisany w liście do ojca Jurija przez uczestnika bitwy chorążego Janczenki: „Drogi Włodzimierzu Iwanowiczu. Ja, jako uczestnik tej walki i naoczny świadek bohaterskiej śmierci Twojego syna, podejmuję się opisać tę chwalebną bitwę, w której Twój syn, poprzez śmierć dzielnych ludzi, odcisnął piętno na bohaterskim życiu. ... otoczył nas eskadra 16 samolotów, unikanie bitwy byłoby haniebne, Tarnopol zostałby zniszczony przez bomby, a my przyjęliśmy bitwę. ... Widziałem, jak wróg otworzył ogień, a ścieżki dymu, wyraźnie przeze mnie widoczne, układały się wzdłuż samolotu twojego syna. Zaatakowany w tym czasie z góry przez resztę samolotów wroga i patrząc w górę, zobaczyłem około 10 samolotów nade mną, w tym czasie kornetowy silnik Gilschera wyrwał się z ramy i poleciał do przodu, skrzydła jego samolotu złożyły się i runął jak kamień. Urządzenie jest już częściowo rozdrobnione w powietrzu. ...zwłoki wydobyto spod gruzów i wysłałem je do Tarnopola, stamtąd do naszej dywizji, gdzie zostało zapieczętowane w trumnie i uroczyście pochowane w mieście Bugach w Galicji. Nie można było wysłać ciała do Rosji, ponieważ w czasie paniki naszych wojsk nie było możliwości zdobycia wagonów. Lotnictwo nie zapomni o swoich wspaniałych myśliwcach.” Śmierć Gilshera Tak oto dnia 20 lipca 1917 po śmierci Gilshera, Makijonek tymczasowo obejmuje dowodzenie 7 IAO. To stanowisko zajmował do sierpnia 1917 gdy na jego miejsce przybył inny Polak Tadeusz Grochowalski. Makijonek wkrótce po objęciu dowodzenia przeciążony obowiązkami, ogromem lotów i trudnymi warunkami, zachorował na gruźlice. Jego stan stawał się co raz poważniejszy, a sytuacja w kraju co raz gorsza. Rewolucja lutowa i utworzony Rząd Tymczasowy nie radził sobie z nastrojami społeczeństwa, do głosu zaczęły dochodzić frakcje komunistyczne. Trzeba tutaj zaznaczyć, że pomimo choroby i ogólnej sytuacji wewnętrznej Rosji, odział pod dowództwem Makijonka zachował sprawność bojową i z sukcesami walczył z nieprzyjacielem. Ostatnie zwycięstwo Makijonka w lotnictwie rosyjskim, ma miejsce 5 sierpnia 1917 roku. Ponownie z niezastąpionym Janczenką, Makijonek niszczy nieznaną maszynę w okolicach Brzezan. Wszystkie loty i zwycięstwa od lipca 1917 wykonywał już na Nieuporcie 17. W sierpniu 1917 roku Makijonek ze względu na fatalny stan zdrowia, zostaje wysłany na tyły. Zostaje skierowany do eupatorysjkiej Szkoły Lotniczej w Sewastopolu celem przeszkolenia się z obsługi nowych karabinów maszynowych i technik strzelania. Później znalazł się w sewastopolskim szpitalu, gdzie leczył skutki gruźlicy. Tam właśnie zastała go informacja o awansie. W listopadzie 1917 roku Makijonek wrócił do oddziału. W tym czasie w Rosji wrzało, kolejna rewolucja umieściła Bolszewików u władzy. Makijonka wybrano członkiem Komitetu Wojskowo-Rewolucyjnego 7 IAO. Sam oddział jednak zaprzestał działalności, a sprzęt rozkradano, lotnikom przyszło się zastanowić nad dalszym losem. Właśnie wtedy wielu z nich przypomniało sobie o swoim pochodzeniu i nowej szansie jaka się wytworzyła. Ukraińcy mówili o niepodległej Ukrainie, Gruzini o niepodległej Gruzji, swoje oddziały narodowe tworzyli Łotysze, Estończycy i inni. Makijonek zwrócił wzrok ku Polsce, o której nigdy nie zapomniał. ____________________________________________________________________________________________________________________________________ Aktualności warsztatowe: Trwają prace nad umieszczeniem carskich kokard na skrzydłach. Postanowiłem wspomniane oznaczenia malować, bo różnica w moim odczuciu między kalkami, a namalowanymi oznaczeniami jest znaczna. Projekt masek pomógł wykonać niezastąpiony Tomek. Folia Oramask i cięcie w specjalistycznym punkcie. Całość już wycieniowana. Pozostaje jeszcze dopieścić detale skrzydeł i można kłaść oleje. Wycieniowałem też statecznik poziomy i zgasiłem kontrastowość kalki, tutaj nie podejmował się malowania, sowa to kalka wykonywana na zamówienie. Pzdr. ŁB
  6. "Polonia" trafiła na drugą stronę kadłuba. Nadszedł też czas, żeby poprawić malowanie drewna, które niestety dostało kilka ubytków podczas prac szlifierskich i innych. Jeszcze na pewno to miejsce wymaga pracy nad detalami, zdjęcia zawsze coś nowego ujawniają. Położyłem też kalki na stateczniku pionowym no i zamontowałem uzbrojenie. Karabin maszynowy Vickersa w wariancie francuskim i klamoty towarzyszące, została jeszcze do zamontowania dźwignia do usuwania zacięć broni. Karabin maszynowy od Gaspatcha wymagał niestety przeróbek mocowania. Pudełkowy Vickers jest węższy. Szczęśliwie udało się wszystko jakoś złożyć do kupy. Pzdr. ŁB
  7. Osłona nie dawała mi spokoju przez noc. Dzisiaj rano, uzbrojony w pomysł, usiadłem do aerografu. Wycieniowałem też Polonię. Można działać dalej. Czas przygotować uzbrojenie i zamontować to wszystko już na pokład. ŁB
  8. To się cieszę. Pan Bogdan jak się okazuje robi spoko kalki i można śmiało zamawiać. Dzięki.
  9. Powoli zaczyna wszystko nabierać kolorów i właściwych odcieni. Wykończyłem osłonę silnika kolorami bazowymi, choć prawdopodobnie będę jeszcze ją cieniował przed właściwymi olejami. Na ten moment całość błyszczy się jak diabli, cały płatowiec musiałem pokryć lakierem błyszczącym przed nakładaniem olejów i kilku raptem kalek, ale zaraz po tych zabiegach będziemy wszystko gasić. Kalka "Polonii" wykonana była w dwóch warstwach, białe tło i właściwa bitmapa. Ostatecznie zdecydowałem się tło pomalować i nie używać dwóch kalek na siebie. Pzdr. ŁB
  10. Dzięki wielkie. Efekty mam nadzieję, że pojawią się niebawem, a ten nieuport da solidne podstawy do serii dwupłatów, którą mam zaplanowaną zaraz po nim.
  11. Hej, Postanowiłem przed kładzeniem srebrna wykonać kolorystycznie powierzchnię, która będzie imitować krytą naturalnym płótnem, no może trochę bardziej kontrastową powierzchnię, niż bym docelowo wykonywał bez dalszego krycia srebrem. Idea była taka, że finalnie kładzione srebro na taką powierzchnię powinno dać wrażenie malowania srebrem, a nie metalowych blach. Żeby wzmocnić ten efekt, na ten moment zastosowałem dodatkowo przetarcia farby i jej nieregularność w kładzeniu. Chodzi o to, żeby powierzchnia nie odbijała równo światła. Docelowo całość pokryję matem, co powinno zwiększyć jeszcze wrażenie malowanej, a nie metalowej powierzchni. Myślę, że nie bez znaczenia jest też dobranie odpowiedniego srebra do całego procesu. Mam nadzieję, że odpowiedziałem na Twoje pytanie. Pzdr. ŁB
  12. Aktualizacja. Cieniowanie kadłuba i przygotowanie pod pierwszy lakier. Straszny opór stawia ten Nieuport, budowanie go nie jest bynajmniej wielką przyjemnością, może dzięki temu ukończenie będzie wyjątkowo dobrze smakować? Pzdr. ŁB
  13. W tym czasie maszyną Donata Makijonka na stałe staje się Nieuport 21 o numerze 2453. Właśnie na tym samolocie wraz z dwoma pilotami z jednostki (Janczenko na Morane i Matwiejewicz na Nieuportcie) przechwytuje 20 marca 1917 roku, wyprawę nieprzyjaciela złożoną z samolotu bombowego w osłonie myśliwca. Walka toczy się nad miejscowością Monastyrzesko. Jak zapisano w raporcie: „Duży samolot bombowy nie przyjął walki i w ostrym locie ku ziemi umknął nad własne terytorium. Ochraniający go dwupłatowy myśliwiec , uzbrojony w dwa karabiny maszynowe, przystąpił do walki, ale po kilku atakach naszych pilotów, również umknął”. Walka została nierozstrzygnięta, ale sam Donat ku swojemu zdziwieniu odkrywa po powrocie na lotnisko, szereg przestrzelin zaledwie kilka centymetrów od głowy. Nieuport 21 Makijonka o numerze 2453 13 kwietnia 1917 roku miała miejsce chyba najlepiej opisana walka Makijonka w trakcie wielkiej wojny. Walka o tyle ważna, że symbolizowała losy jakie spotykały tysiące Polaków rozrzuconych po przeciwnych stronach frontu. Nad frontem pojawiły się dwie nieprzyjacielskie maszyny z Flik 7 (Brandenburg C.1), które prowadziły koordynację dla artylerii. Załogi samolotów stanowili: obserwator Roman Schmidt i pilot porucznik Paul Hablick, drugi Brandenburg o numerze 16.04 pilotowany był przez sierżanta Aleksandra Klefacasa, a obserwatorem był Henryk Szeliga (Polak). Rosyjski zespół złożony z Janczenki, Gilshera, Makijonka i Martirowa zaatakowali nieprzyjacielską formację z prawdziwą furią. Klefacs i Szeliga znaleźli się przed Makijonkiem, który otworzył ogień z niewielkiej odległości, celując w załogę. Dystans wynosił nie więcej niż 15-20 metrów. Szeliga odniósł ciężkie rany od pocisków rodaka, a Klefacs próbował umknąć na małej wysokości. Makijonek rzucił się w pogoń strzelając krótkimi seriami. W międzyczasie Szmidt celnie ostrzelał samolot Martirowa, który musiał wycofać się z walki i awaryjnie lądować. Było to pierwsze oficjalnie uznane zwycięstwo Szmidta. Z kolei Gilsher celnie ostrzelał maszynę Austro-Węgierską i wspierany przez Janczenkę zmusił załogę Hablicek i Szmidt do lądowania. Hablicek podczas awaryjnego lądowania skapotował i niestety z powodu ran głowy po kilku tygodniach zmarł. Schmidt wyszedł z tej katastrofy nieomal be szwanku. Sebastian Łydżba - scena walki Makijonka z załogą Klefacs i Szeliga. Makijonek tak opowiadał o tej walce: O 8.45 rano, wyleciawszy na przechwycenie nieprzyjacielskiego samolotu lecącego w kierunku Tyśmienica-Stanisławów, ale nie zobaczywszy go, spotkałem dwa samoloty w rejonie Bogorodczan. Zbliżywszy się ku nim, zobaczyłem, że jednym z nich był nasz Morane-Parasol (jak się potem okazało z rodzinnego 3 Korpuśnego Oddziału), drugim zaś prześladujący go Albatros (naprawdę był to Brandenburg C.I). Nasz samolot uciekał do swoich na tyły, a nieprzyjaciel ścigał go i ostrzeliwał. Zaatakowany przeze mnie w rejonie Łysiec, porzucił prześladowanie Morane-Parasola i podjął walkę ze mną, trwającą 7 minut. Dysponując większą prędkością lotu przeciwnik nie dawał mi możliwości do wykonania ataku. W czasie walki zbliżył się do nas samolot Morane-Monokok pilotowany przez Janczenkę. Gdy nieprzyjaciel pikował na mnie, chorąży Janczenko atakiem z góry zmusił nieprzyjaciela do zniżenia się na równą ze mną wysokość, co sprzyjało podjęciu udanego ataku. Po moim ostatnim ataku przeciwnik szybko zaczął spadać, przewalił się na skrzydło i upadł na las, na zachód od Majdańskiej Budy. Zniżywszy się do wysokości 500 metrów i zobaczywszy, że nieprzyjacielski samolot spłonął, powróciłem na własne lotnisko Markowce”. Ta opowieść nie odpowiada prawdze, samolot austo-węgierski nie upadł na las i nie spłonął, dlatego Makijonkowi nie zaliczono zwycięstwa. Załogę ostrzeliwanego przez niego samolotu Brandenburg C.I 67.04 stanowili Klefacs i Szeliga z Flik 7. Klefacs wyszedł z opresji niemal bez szwanku, Szeliga (Polak) został ciężko raniony ogniem Makijonka, a postrzelany Brandenburg bez przeszkód wylądował na własnym lotnisku. Natomiast ostrzał Szeligi spowodował uszkodzenie samolotu Makijonka i zmusił go tym samym do lądowania w pobliżu linii frontu. Po prowizorycznej naprawie Makijonek odleciał na własne lotnisko. Szeliga otrzymał oficjalnie zestrzelenie. Walka ta okazała się spektakularną porażką lotników carskich. Pomimo przewagi, lżejszych, bardziej manewrowych samolotów, zdołali zmusić do lądowania tylko jednego przeciwnika, podczas gdy po stronie rosyjskiej, lądować musiały aż dwa samoloty na wskutek odniesionych uszkodzeń. Ta historia swój finał miała nieco później, gdy Makijonek już w lotnictwie polskim spotkał Szeligę, tym razem jako towarzysza broni. ___________________________________________________________________________________________ Skończyłem malować kolorem bazowym skrzydła. Na zdjęciu górny płat jest odwrócony do góry nogami, nadałem mu jaśniejszy odcień. Stateczniki poziome - również dostały kolor z obu stron. Wziąłem się z kadłub, tutaj przede mną jeszcze trochę pracy, póki co kładę cieniowanie. Mam nadzieję, że do końca tygodnia przygotuję całość do malowania oznaczeń carskich i nałożenia kalek. Pzdr. ŁB
  14. tak, właśnie od nich.
  15. Boch

    ALBATROS D.V 1:48 Eduard

    Busolę zrobiłeś naprawdę ładnie. Reszta też zapowiada się znakomicie. Mam parkę do zrobienia w wersji D.V i .Va więc poszukam u Ciebie inspiracji.
  16. No właśnie. Na pewno oleje i lakiery spłaszczą cały efekt, więc tutaj trzeba ocenić na "oko". Sam jeszcze nie mam wyczucia szczerze mówiąc. Zobaczymy jak to finalnie wyjdzie. To co zaprezentowałem już jest po pewnym wyrównywaniu całości, ale zawsze można prysnąć jeszcze. Działamy dalej. P.S. Przyszła mi tak kalka płótna, wygląda świetnie i mnie kusi.
  17. Górny płat i stateczniki poziome pokryte kolorem bazowym. Musiałem go niestety zmienić, pomimo starań, nie byłem w stanie pomalować Flat Aluminium w taki sposób, żeby nie było widać wyraźnie ziarna płytek metalicznych. Ostatecznie poszedł Gunze Sliver Chrome. Całość cieniowana i malowana w taki sposób, żeby widać było miejscami przetarcia farby. To nadal nie jest finalny efekt, ale kolejnym krokiem będzie malowanie kokard, dopiero później pójdą oleje, które nadadzą właściwy wygląd. Pzdr. ŁB
  18. Do kompletu wykończyłem też górny płat i stateczniki. Można teraz powoli kłaść srebro. Pzdr ŁB
  19. Kilka dni zmiany otoczenia i oderwania się od warsztatu dobrze mi zrobiło. Czas jednak wracać do Nieuporta i kontynuować malowanie. Było dość sporo maskowania, później rotacje kolorami i aktualny wygląd jest tym, na który pójdzie już właściwy kolor, choć nie tylko, ale nie uprzedzajmy faktów. Pzdr ŁB
  20. Ciekawa maszyna i ciekawy model. Brawo.
  21. Tak jest. Wszystko się zgadza i mówimy o tej samej książce. Z naziwskami pilotów masz racje, ja pomyliłem bo jestem poza domem i z pamięci pisałem, nie mając jak zerknąć do książki. O ile mi wiadomo nie ma innych zdjęć tej maszyny. Jedynie to grupowe jak stoją na polu wzlotów. Są relacje o tej Poloni i sowie od Grochowalskiego i samego Makijonka.
  22. Super. Dziękuję. Jeśli będziesz śledził Szyrinkina, to na pewno w dużej mierze znajdziesz informacje o nim z okresu wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920. Przez pewien czas w ramach frontu Zahodniego dowodził dużym zgrupowaniem otriadów przeciwko Polakom. Przy okazji jeśli uda Ci się wyłapać zdjęcia lub co lepiej profile maszyn, które walczyłypo stronie bolszewickiej przecieko Polsce to będę za nie wdzięczny. Zgromadziłem już trochę informacji na ten temat, ale może coś nowego znajdziesz? Front Południowo-zachodni jak najbardziej też może być. Z góry dziękuję.
  23. Hej, Dziękuję za informacje i ten post. To jest cała zagadka. W tej książce, którą podałeś jak i Russia aviation in colour pokazane są profile z krzyżem na stateczniku poionowym, nie podaje się sowy jako symbolu, a postać kobieca różni się nawet w tych dwóch wydaniach. W książce, którą prezentujesz ma czerwoną szarfę, a w RAIC wieniec. Dodatkowo podaje się tam, że to maszyna Aleksieja Szyrinkina, znanego z późniejszych walk z Polakami pilota. To samo zdjęcie w innych opracowaniach podawane jest jako maszyna Makijonka. Mnie osobiście nie udało się definitywnie rozwiązać tej zagadki. To samo zdjęcie wydaje się przerabiane. W RAIC wyraźnie widać krzyż, ale tylko tam, a zdjęcie pojawia się w kilku opracowaniach. W książce Red Stars 3, również podaje się Makijonka jako właściciela tej maszyny, Polonia ma właściwe kolory, a na stateczniku jest sowa. Możliwie, że w grę wchodziła tutaj polityka, Makijonek czynnie zwalczał Rosjan po I wojnie światowej i publikacje z tego kraju mogą jakoś jego postać deprecjonować. Tutaj jest profil Niuporta na którym ponoć służył Szyrinkin według innego opracowania. http://airaces.narod.ru/ww1/shirink.htm We wstępie do warsztatu pisałem o niejasnościach i sprzecznościach w opracowaniach. To jedna z nich.
  24. Dla pilota zestrzelenie za linią wroga oznacza w najlepszym razie koniec wojny, w najgorszym razie - śmierć albo w kraksie, albo z powodu chorób, ostatecznie przez kulę od rozwścieczonego frontowca i to jest trzon rozmowy. Przypadki zabijania przez wszystkie strony jeńców były, co nie zmienia faktu, że ja o II wojnie słowem nie wspomniałem. Licytowanie się kiedy i gdzie było lepiej, a kiedy i gdzie gorzej dla mnie nie ma najmniejszego sensu. Tyle w temacie.
  25. Tak, w niewoli miałby prawie jak na wakacjach . W sumie to na pewno lepiej niż w jednostce. Humanitarzm I wojny był wysoce postępowy. Chorób i przypadków zabijania jeńców nie było, a Makijonek urodził się oficerem i był nim od zawsze. Ok, ok. Na pewno tak było.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.