Skocz do zawartości

kazio

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    497
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez kazio

  1. Główny "figurant" - Zvezdowy Pz. I Ausf. B, wymęczony Aberem + ogniwa marki MB. Model - eksperyment. Jako pierwszy mój dostał pigmenty (faded panzer gray i rdze MIG-a). Efekt - mocno go to rozjaśniło, nie spodziewałem się, że będzie aż tak. Miał mieć tylko wyblakłą farbę, a niektórym oglądaczom może się wydawać, że to resztki zimowego kamo. Te przetarcia ołówkiem i pseudozacieki rdzy pod nitami dostał już po wystawieniu na zawodach. Po nich otrzymał również więcej "błotopasteli" na miejsca przechodzone przez tankistów. Dodatki podstawkowe to jakiś poruski sprzęt z modelarnianego złomu - menażka wdeptana w glebę, skrzynka amunicyjna od czegoś, co miało być pułkową 45-tką, no i chełm, po którym panzerek zaraz przejedzie. Tak mnie zainspirowała relacja Rafała, że prezentuję "młodszego brata" jedynki wersji A swego skromnego autorstwa. Cały czas się uczę robić fotki, niestety trochę ciemne wyszły - pogoda w Poznaniu nie sprzyjała dziś sesjom fotograficznym w dziennym świetle.
  2. kazio

    Pz I-Walka z sobą....

    Za żaróweczkę szacun, jeszcze tylko jakąś ładną, lekko wypukłą szybkę wykrojniczkiem odpowiedniej średnicy z cienkeij folii zmajstorwać i "prawiepudełkowiec" nabierze zupełnie innego wymiaru realizmu .
  3. kazio

    Pz I-Walka z sobą....

    Ach, jedyneczki... śliczności... Ten główny reflektor aż się prosi o wstawienie imitacji żarówki. Swoją drogą to dziwne, że nie dali doń oszklenia. Widać wyraźnie próg wybrany w formie, zapewne pod szybkę właśnie. Czy panzerek dosatnie MIG-owego "faded panzer gray'a"?
  4. Piknie Panie, piknie. I to ma być 72? Wygląda jak model w 35 nieopatrznie pomniejszony przez zdjęcia. Tez mnie to zastanawiało, ale już się wyjaśniło. Ciekawe tylko, jak taki krótkolufowy teciak "przeżył" 3 lata, jakim cudem nie napatoczył się pod lufę jakiego achta, StuG-a czy innego "kociaka"?
  5. kazio

    Pzkpfw II Ausf L "Luchs"

    Ja nie Radek, ale przecież to najzwyklejsze włosie od pędzla jest . Nie widać?
  6. kazio

    Pz I-Walka z sobą....

    Kolejny pproducent (Tristar), który spieprzył detale w jedynce... Uprościli okropnie mocownanie pod składaną antenę, te małe światła na błotnikach... A główny reflektor, choć wyfrezowany dali w zestawie (?), to trochę płaski jest. Wiem, wiem, wybrzydzam, ale miałem okazję popełnić Zvezdę. Kibicuję, bo jedyneczka (nawet ta w brzydkiej dla mnie wersji A, osobiście wolę Ausf. B) to taki wdzięczny, przyjemny temat . Szkoda, że to nie MB. Tego byś już tak szybko nie złożył.
  7. Jeżeli na to spojrzeć z tej strony, to masz rację. Zresztą ja osobiście dzięki DML'owi dowiedziałem się o istnieniu niektórych "klkuegzemplarzowychhitlerwynalazków" i ciągle widzę nowe - choćby kolejne odsłony propotypów z LfH 18-stką.
  8. Tylko kto to kupi? Tacy giganci jak DML czy Tamiya "myślą" w kategoriach czysto finansowych - zysków. Może by jeszcze kiedyś wypuścili Vickers'a albo prędzej T-26, bo tego mnóstwo było i mnogość odmian pozwala na "trzepanie" kolejnych zestawów w oparciu o podstawowe wypraski kadłub/układ jezdny i dokładanie tylko różnych wież i detali. A o 7 TP ktoś za granicą w ogóle słyszał? Gdyby nie Mirage czy RPM, żaden hamerykański modelarz by nie miał okazji popełnić "polonusów", na szczęście chyba nawet na ML są jakieś w galerii. No ale marzenia można mieć, a choćby TKS od Tamyi to byłoby coś...
  9. Najpierw muszę uczynić układ jezdny. Teraz wracam do walki z wózkami.
  10. Każda przyjemność się kiedyś kończy ... - "bransoletki" gotowe. Pozwoliłem sobie wrzucić fotkę porównującą Friule z gumowym srebrnopodobnymprawiegąsienicowym badziewiem Zvezdy.
  11. Skąd masz takie informacje? Będą, ale nie wiedziałem, że już je reklamowali. W necie i w rzeczywistości chyba jeszcze nawet programu z wykazem klas nie ma, ale zapraszamy, blisko macie . Zresztą z nazwy to my jesteśmy tak jakby Waszą filią, z III-ką. A młodego Pana w białej pasiastej koszuli? To ja. No to z Czompasem gadałeś, jak się zachwycał tym ciągnikiem, wysoki i łysy.
  12. To ten polski Crusader AA też Twój? Przez ten OD jakiś taki monochromatyczny był. Szkoda, że miał te pokrowce transportowe na lufach działek. I ta 11-stka AFV-ki dla jednostek Nebelwerferów? A propos mojej jedynki - sreberko zawsze coś, ale jeszcze mi malarsko brakujeeeee. Jeżeli dobrze pamiętam, to właśnie taki wysoki gość wyciągał z pudła m. in. tego M 4, nie wiem jak on tam miał na imię, w każdym razie miał jakiegoś jasnego T-shirta (nota bene już wtedy oglądacze z mojego klubu się nań rzucili, znaczy na model, nie na tego chłopaka )). Z kolei na podium nagrodę odbierał taki niski, jakiś 1, 70 m, T-shirt czarny albo granatowy, chyba z logo klubu (?). Odbierałeś nagrody osobiście?
  13. kazio

    Dodge 1:35

    W kwestii obić się nie wypowiadam, każdy lubi co innego. Natomiast zastanawia mnie kolor tego błota/piachu - taka biała/kremowa barwa. Czy to ma być imitacja dla pojazdu wyładowanego na normandzkiej plaży, bo trochę to tak wygląda? Szyba przybrudzona nieproporcjonalnie w stosunku do maski. O wycieraczkach już pisali.
  14. Tak, właśnie o to mi chodziło. Nie wiem, czy to kwestia oświetlenia czy czegoś innego, ale pamiętam, że właśnie na pracach z Waszej modelarni (a może nie z Waszej?) był ten błąd (pewnie się ktoś sugerował instrukcją DML'a, oni często narzędzia każą stainless'em malować), że wszystkie elementy "metalowe" dostały tylko jeden kolor - stalowy. I trochę to słabo wyglądało, takie jasne i nieprzetarte (ergo: choćby ten piaskowy achcik z wózkami). Z jedyneczką, która miała podstawkę/winietkę dużo większą od siebie. Była na podium w tej samej klasie co Twój "złoty" M 4, o stopień niżej. Jak się przyglądneliśmy pancerce 35 w juniorach, od razu było wiadomo, kto wygra . A StuG-a kojarzę, stał tak na skraju stołu w DG chyba. A ten Opel - to był ten na Holzgas na podstawce z kawałkiem ostro pochylonego zbocza? Oj, "złoty modelarz"... To Pan w czarnym T-shircie był, bo myślałem, że tego M4 wystawił koleś który go wypakowywał z pudła, taki wysoki w żółtej bluzce?
  15. No i mam zagwozdkę. Czy to jest "TEN" M 4, złoty medalista MP w Grudziądzu, czy może jakiś inny? Tamten też miał kamo zimowe i plandekę z tył, tylko narzędzia były machnięte nieciekawie stainless steel'em, a nie gun metalem... A propos narzędzi - fragment elementu "metalowego" na łopacie nie domalowany -widać na nim OD albo goły plastik. Jeżeli to jest " TEN pierwszomiejscowy" M 4, to tylko pogratulować, bo zdecydowanie zasłużył na podium. A jeżeli nie, to i tak model (jak na hamerykańca) jest git.
  16. Proszę bardzo, ale to tylko bezalkoholowe . Nie pamiętam, czy tak się da (swojego schwimma robiłem wieki temu, któż go nie robił...), ale jeżeli możesz, to najpierw usuń te ubytki tworzywa, sklej połówki kadłuba i obrób miejsca łączenia, a dopiero potem wklejaj wnętrze (przed sklejeniem kadłuba chyba musiałbyś wkleić płytę podłogową, ale dopóki nie skończysz obróbki łączeń dla własnej wygody lepiej nie wklejaj do środka siedzień, wajch i reszty, to utrudniłoby szlifowanie ścianek od środka).
  17. Podkleić polistyrenem i wyprofilować? Ewentualnie, jeżeli istnieje taka możliwość, skleić obie połówki kadłuba przed wklejeniem "bebechów" i zaszpachlować ubytki (najlepiej CA + wypełniacz - połączenie będzie mocniejsze, wtedy dla ułatwienia na czas pracy podkleić taśmą papierową od środka linie łączenia elementów, żeby się klej nie rozlał i wypełniacz był na swoim miejscu).
  18. Vox populi, vox......... Dei? A taka ostra duskusja na temat kwestii moralnych w modelarstwie redukcyjnym to już się po innych forach przewinęła. I nic dobrego z tego nie wyszło.
  19. Zdaję sobie sprawę, że te nity są naprawdę małe, ale czy aby przypadkiem średnica otworów pistoletowych/obserwacyjnych (szto eta zdjes?) nie powinna być gdzieś 2-3 razy większa od średnicy łbów nitów? Poza tym kierunek słuszny , życzę miłego nitowania. Swoich nitów zakuwanych z cyny na modelu Alana nie zapomnę.
  20. Oj, Jakubie. Albo ja za mało od siebie wymagam, albo Ty ode mnie za dużo. To nie model od podstaw. Pióra skraczowe będę zmuszony zrobić przy jednym teciaku jak do niego "kiedyś" wrócę (wiesz, którym). Jak na mój gust pióra wachaczy to jeden z najładniejszych elementów Zvezdy (w moim egzemplarzu małe jamki skurczowe są tylko na jednej stronie faktury piór, a więc wystarczy elementy wkleić wklęśnięciami w stronę wanny). Gorzej, jeżeli byłyby na obu stronach. Być może grubść poszczególnych piór wydaje się dla Ciebie dość duża, ale jak dla mnie nie jest źle. P.S. Właśnie przed chwilą odebrałem Frulki do panzerka. Czeka mnie przyjemna część roboty .
  21. Witaj, Jaubie. Wiem, głównie przy doklejonych elementach z blaszki. W rzeczywistości np. przy śrubach (tych żywicznych) nie widać śladów CA, aczkolwiek zapobiegawczo Debonderem wsjo przemyję, żeby mi podczas malowania jakieś różnice poziomów powierzchni nie powychodziły. Ależ oczywiście (że bezalkoholowym ). Gdyby to "wchodziło w rachubę", pewnie bym takowe uczynił. Jednakże zostawiłem zestawowe, bo po pierwsze projekt ma być dla relaksu i nie wykończyć mnie psychicznie jak jedna kuna i teciak, a po drugie te błotniki miały w rzeczywistości jakoś podgięte albo przetłoczone krawędzie. Rzecz do zrobienia, aczkolwiek perspektywa marnowania nerwów na podginanie krawędzi + tych zaokrąglonych przejść na kantach (gięcie długiego elementu na jakimś pręcie) wydała mi się nieciekawa. Y y,to znaczy nie. Naciągnąć w dół się ich nie da, bo by odleciały, próbowałem delikatnie. A perspektywa malowania pierwszego trójbarwnego kamo (i ryzyko, że to nie wyjdzie) sprawia, że nie chcę "marnić" czasu i nerwów na same błotniki. Jak dla mnie wystarczy, że mają pocienione końcówki i dostaną nowe mocowania. Poza tym te "skosy" mają różny kąt w różnych miejscach, więc na upartego moża dorobić do tego jakąś ideologię (moja specjalność). Owszem, ale nie uprzedzajmy faktów. Te elemety wymagają lekkiej korekty, jak coś zmajstruję, to zaprezentuję. Odnośnie wózków mam pewną techniczno-budowlaną zagwozdkę, ale o tym później.
  22. Pierwszy post na moim kolejnym forum i od razu wątek warsztatowy projektu, który z założenia miał być „odpoczynkowy”, ale wyszło jak zwykle... Uwaga - to kilka postów w jednym, będzie trochę przydługawo. Przedstawiam takie oto "maccaroni", prostą konwersję starego zestawu Zvezdy/Italerki. Ich model to niby M 40 75/18, ale tak naprawdę pomieszali wersje M 40 i M 41. Szkoda kasy na dedykowana zestawowi blaszkę Edka - że poszli na łatwiznę widać w ich instrukcji. Dają mocowania kanów do boków nadbudówki, a rzeczone mocowania pojawiły się dopiero na późnych seryjnych pojazdach M 42 75/18 i M 42 75/34 (1943 rok). Ten błąd wynika z faktu, że pojazdy muzealne to w większości warianty M 41, ale przerobione (m. in. dodane mocowania na kanistry) i używane przez powojenną armię włoską. Konieczne poprawki to głównie spora ilość śrubek i nitów do dorobienia oraz rzeźbienie w uproszczonych elementach. Na pierwszy ogień poszła wanna z płytą nadsilnikową. Ta ostatnia w swojej górnej części (tej z włazami do silnika) jest za krótka o 1,5 mm, a więc trzeba było ja rozciąć i przedłużyć. Do tego podkleiłem jeszcze polistyrenem 0,5 mm krawędź od strony tylnej ściany nadbudówki przedziału bojowego tak, by rząd śrub był odpowiednio odsunięty od linii łączenia obu płyt i by zakryć wielką szczelinę, która tam była. Tylny hol przerobiłem na pracujący, ściąłem z lewej strony skrzyni narzędziowej (to "pudło" na tylnej ścianie wanny) mocowanie dla zapasowego koła jezdnego - w wersji M 41 było tylko jedno, po prawej stronie. W to puste miejsce po lewej przyjdzie lewarek przeniesiony z lewego błotnika (M 40). Wytrasowałem szczeliny wlotów powietrza w grilu nad silnikiem oraz dorobiłem nowe żaluzje na tylnych grilach (zestawowe były 2 razy za grube i skierowane pod kątem, ale nie w tą stronę co trzeba). Rozwierciłem otwory pod wydech, zacząłem trasować także linie podziału blach. e już chyba przegoniłeś Krok dalej, czyli poprawianie mechanizmów napinających i początek walki z błotnikami. Co do obudów mechanizmów napinających - muszę jeszcze dorzucić jakieś trzpienie z czymś przypominającym sprężyny pod tymi okrągłymi wypustkami z Aberowymi śrubkami. Oryginalne żebra pościnałem, były zbyt grube i miały niepoprawny kształt. Zvezda dała również imitacje śrub mocujących cały mechanizm do wanny kadłuba, niestety nie w takiej liczbie i rozmieszczeniu jak być powinno. Zostały ścięte i zastąpione żywicznymi samoróbkami. Na cięgnach napinających przy wyjściu z obudowy należy oskrobać pręty nadając im kształt zbliżony do 8-kąta i zaraz za nim nakleić taką kryzę – u mnie ten element to „obrączka” z rozpłaszczonej cyny, w rzeczywistości miało to koło 3 mm szerokości, więc lepiej zrobić to z drucika 0,1. Ja na swoich elementach trochę to uprościłem i „przerysowałem”, aby w ogóle było widoczne. Błotniki – pocienione na końcach, należy wyciąć niewielkie otwory inspekcyjne z przodu (element wspólny dla wersji M41 i M40, nawet tych z krótkimi błotnikami, prawdopodobnie miało to umożliwiać wgląd na wewnętrzną stronę napędówek), na te otwory przychodziły wyprofilowane blaszki, które uczynię (chociaż nie trzeba by tego robić, na większości fotografii archiwalnych te klapki są zdemontowane). Zvezda dała zły kształt przednich końcówek, co uniemożliwia dorobienie brakujących mocowań błotników do „łuku” wanny z przodu (o tem w następnym odcinku). Z innych kwestii merytorycznych dot. błotników pojawił się problem z ich mocowaniami. Archiwalia są słabej jakości i nie widać, czy dwa środkowe profile z płaskowników ( mocowane do nadbudówki przedziału bojowego) były wzmocnione trójkątnymi, pionowymi naspawkami. Takie trójkąty znajdują się na obydwu pojazdach muzealnych ( oba służyły po modernizacji w powojennej armii włoskiej, więc pojawia się wątpliwość, czy to aby nie jakieś modyfikacje powojenne...). No i najnowsze fotki. Należy zwrócić uwagę na skrzynki narzędziowe na błotnikach - oprócz kilku brakujących nitów i skobelków (porobiłem sobie pracujące samoróbki, niestety te detale słabo widać) należy dorobić rancik od wieczka. Pozostaje jeszcze kwestia ułożenia skrzynek, mianowicie od strony tylnych ścian nadbudówki przedziału bojowego po przymiarce na sucho widać szczeliny. Trzeba to i tak podkleić polistyrenem, gdyż u Zvezdy krawędzie wieczek na skrzynkach od strony tylnej płyty nadbudówki praktycznie się z tymi płytami stykają, natomiast w rzeczywistości był tam kilkucentymetrowy odstęp (jakieś 0,5/0,7 mm w skali). Od tył skrzynki należy trochę zeszlifować, a dolną powierzchnię "zjechać" pod kątem tak, by skrzynki były "cofnięte" w stronę kadłuba (oryginalnie przednie ścianki skrzynek były pochylone pod tym samym kątem co boczne płyty nadbudówki i szły na jednej linii - u Zvezdy przednie części wystają poza obrys płyt). Widoczne tylne profile mocujące błotniki zostały wprowadzone dopiero w wersji M 41, natomiast te wzmocnienia połączone ze skrzynkami znajdowały się już na pojazdach pierwszej serii produkcyjnej M 40. Na "łuku" z przodu wanny widać brakujące mocowania błotników (jeszcze muszę dorzucić im śruby; te mocowania pojawiły się już na drugiej i trzeciej serii produkcyjnej wersji M 40 [te z krótkimi błotnikami] i pozostały na M 41; jeżeli ktoś buduje pudełkową wersję M 40, to musi zostawić przednie końcówki takie, jakie daje producent). Tylne haki na bokach wanny należy wkleić pod kątem, co instrukcja Zvezdy błędnie pokazuje. Zacząłem przerabiać mocowania włazów inspekcyjnych silnika - widocznym "łapkom" brakuje jeszcze żeberek wzmacniających. Jeszcze kilka detali i kwestia płyty nadsilnikowej zostanie zamknięta. Jak na razie największym mankamentem okazały się błotniki - miejscami trzeba je było na siłę naciągać, by stykały się z wanną podczas klejenia. Efektem tego są widoczne "skosy" błotników, schodzące od krawędzi w stronę kadłuba.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.