Pierwszy samolot malowany aerografem uważam za skończony.
Wnioski wyciągnięte:
- Samoloty to chyba jednak nie moja działka
- Na pierwszy raz nie polecam starć z powierzchniami metalicznymi
- Małe to tp
Model ma sporo błędów z mojej winy takie jak np. brak poprawnego kamuflażu (brak farb), brak jednej litery H oraz bardzo spieprzony wash (muszę w końcu zainwestować w porządną chemie).
Ogólnie katastrofy chyba nie ma, prawda? Na 99% nie porzucę pojazdów na rzecz samolotów, a ten jest po prostu polem treningowym przed 2 dużymi projektami w postaci MiG-29 i Mi-24. Bo tak, wolę zepsuć tego szkraba, niż to co docelowo stanie na półce. Na dzbankach nie znam nie w ogóle, dlatego wybaczcie za wszelkie błędy merytoryczne.
Samo malowanie też wiem, że wygląda tragicznie, ale posiadałem jedynie Humbrola gdzie pigment jest okropnie gruby.
Model natomiast jest całkiem przyjemny, dobrze spasowany, detal jakiś jest. Kalkomanie grube, ale to dało mi lekcje, że jednak warto zainwestować w seta i sola.
Za zdjęcia też nie bijcie
Link do skromnego warsztatu: viewtopic.php?f=86&t=54516
Pozdrawiam!