Skocz do zawartości

CrazyPillow

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    190
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez CrazyPillow

  1. Myślałem nad tematem i chyba lepiej będzie zrobić "kaczuszkę" na bazie PZL P.7. Nie trzeba będzie ścinać tylnej części kadłuba z góry, wystarczy odciąć małą owiewkę. Skrzydło w P.7 z ZTSu też łatwiej przekręcić. Zresztą jeśli mieliby coś przerabiać w alternatywnej rzeczywistości, to P.7 mniej szkoda niż P.11. W końcu starsza wersja samolotu.
  2. No i szkoda, że nie zobaczymy zdjęcia. Pewnie zacnie to wyglądało. Zresztą coraz więcej kolegów przyznaje się do klejenia łotifów . Jestem zaraźliwy acz nie obrzydliwy
  3. Ok, farba prawie wyschła, jak się matt nie świeci to już można robić zdjęcia . Wrzucam tylko kilka fotek na zakończenie tematu, bo w tym wątku zaczyna być więcej zdjęć niż klatek w pełnometrażowym filmie . Aha, jakby ktoś miał fajny patent jak zrobić ładne zdjęcia modelu w pozorowanym locie, to bardzo proszę, napiszcie.
  4. CrazyPillow

    -

    Right to the point. Robić swoje. A jak jakaś życzliwa krytyka się trafi albo dobra koleżeńska podpowiedź, to podziękować i w razie możliwości zastosować. Po to jest forum, po to są koledzy. A swoje prace warto pokazać ZAWSZE! Dla jednego będzie to nic szczególnego, a dla innego może to być cenna inspiracja. Jak kogoś oczka bolą, to tam w przeglądarce są takie szczałeczki i można sobie wrócić
  5. Jak to mawiał stary samuraj: "harrrattttt!". Spokojnie, to się przyklei . A jutro się pomaluje. Jak klej wyschnie.
  6. To jest do zrobienia, a jakby to ładnie zrobić, to nawet mogłoby wyglądać lepiej, jak typowy teleskop w środku golenia. Pomierzyłem temat i wychodzi mi, że jednak z 5mm można skrócić. A moje podejście do modelarstwa jest też takie, że co? Ja gotowego nie przerobię? Co to świętość jakaś?
  7. Piękny model i ogrom ciężkiej pracy włożony w ten model. Wielki szacun. Jednak mam wrażenie, że to kartonówka. Chyba za dużo podkreślania łączenia blach czarnym kolorem. Albo ja za dużo kartonówek sklejałem i teraz wszędzie je widzę .
  8. Dobra, kończąc już ten temat zamieszczam kilka zdjęć modelu na trawie (pamiętam o opisie układu Puławskiego - będzie, słowo gentelmana). Wiem, że samolocik może być ciut kontrowersyjny, ale ma swój ciekawy wygląd. Może ktoś z Was w wolnej chwili zrobi coś podobnego? W ciekawszym malowaniu? Dobra zabawa w cenie modelu .
  9. Tak, czas się zgadza, szkoda, że producent już nie . Ale faktycznie, przy założeniu, że nasi to skopiowali to można by. Myślałem, że moglibyśmy (jako PL w 1938/39) kupić w GB pociski RP-3, ale to dopiero rok 1943. Szkoda, bo to by pasowało do historii. Zresztą, można podwiesić, wiele samolotów przetrwało wojnę i latały w ciekawych konfiguracjach, np. arabskie Spitfire'y walczyły z izraelskimi "prawie" bf-109 (S-199) w późnych latach 40-tych. A polskie, znaczy się węgierskie PZL P.11 po wojnie holowały szybowce w aeroklubach. No co, silnik był jak trza! Historia bywa czasem bardziej niesamowita niż fikcja.
  10. Tak, podwozie jest za długie, bo napaliłem się na śmigło z Łosia, które miałem, a to niestety kawał wiatraka . Gdybym wziął coś w mniejszym, typowo myśliwskim rozmiarze, to mógłbym ugrać nawet z pół centymetra i wtedy oszczędność na oporze podwozia miałaby większy sens w tej historii. Z rozstawem podwozia nie da się niestety nic zrobić w tej koncepcji, bo przełamanie skrzydła w "jedenastce" jest na ok. 1/3 rozpiętości skrzydła. Stąd bardziej przypomina to FW-190. Szerokokapciowy wyszedł, to fakt.
  11. Kolego, dokładnie trafiłeś w punkt. Frajdy było co niemiara. A ponadto chwilami poczułem się jak konstruktor, który tworzy coś nowego. I to też było super. A poza tym, myślicie, że taki samolot nie mógłby powstać w nienaciąganej, alternatywnej rzeczywistości?
  12. Model ładny, choć kilka dodatkowych zdjęć z innych kątów na pewno pokazałoby lepiej nakład pracy, jaki w niego włożyłeś. Linki troszkę grube, mnie ostatnio koledzy z forum doradzili, żeby użyć nitek z pończoch/podkolanówek. Są cieniutkie, ale mocne i elastyczne. Nie luzują się i ciężko je uszkodzić. Ładnie się kleją na odrobinę przezroczystego kleju epoxy. Posłuchałem rady i wyszło naprawdę nieźle (a robiłem pierwszy raz i to na gotowym modelu!): A co do zdjęć: troszkę światła na model z przodu, jakieś tło (zdjęcie nieba, albo na tle nieba), jakaś podstawka (może być kawałek zielonej wykładziny albo maty do modeli kolejowych - za parę zeta w necie) i efekt będzie naprawdę lepszy bo model będzie pięknie wyeksponowany. Zresztą fajna podstawka pod model przydaje się nie tylko do zdjęć na forum . Model jest tego warty.
  13. Kilka fotek w wersji bombowej na płycie lotniska. Może bardziej pasowałby wyrzutnik bombowy dla lotu nurkującego, ale akurat ten jest dla koncepcji "szybkiego lekkiego bombowca". Klasyczna, błędna koncepcja z końca lat 30-tych. Przed wojną chyba nie mieliśmy rakiet niekierowanych? Poprawcie mnie, jeśli się mylę, bo fajnie by z tym wyglądał.
  14. Poprawki malarskie zrobione, kalkomanie na miejscu. W sumie niedużo tego było: znaki PZL na ogonie i w sumie tyle. Próbowałem parę szachownic przymierzyć, ale jakoś taka srebrna strzała dziwnie wygląda ze znakami wojskowymi. W sumie mała różnica od poprzedniego razu, wrzucam parę fotek zrobionych z innych kierunków. Spróbuję wrzucić wkrótce parę ładniejszych fotek w ciekawszej scenerii niż mata.
  15. No właśnie płyn na kalki a po mocnym zmiękczeniu porządny docisk przez coś miękkiego to norma. Lakierem matowym też próbowałem. Literę "B" to jeszcze rozumiem, bo kleciłem ją z trzech innych liter, więc folia delikatnie może się nakładać. Ale literka "A" to oryginał, nic nie gmerane. Powietrza pod kalką nie widać, przylega jak ulał. Zastanawiam się czy powoli nie przechodzić na malowane znaki. Więcej roboty, ale jak się uda, to wygląda jak na normalnym samolocie. No i kolor jaki chcesz. A jak kalki to tylko drobnica z dużą ilością szczegółów.
  16. Kabinka pomalowana, zabrałem się za poprawkę krawędzi natarcia, zastrzałów i maskę silnika. Potem kalki i szlus. Aha i jeszcze rzeźbię większą bombkę do wersji szturmowej. Kształt samolotu już widać. Mi przypomina trochę RWD-25.
  17. TAK! Pogadałem ze znajomym pająkiem i załatwił mi te linki . A tak na poważnie: dzięki Greatgonzo za tą podpowiedź o nitce z pończochy. Krawędzie natarcie przeszlifowałem bardzo drobnym papierem i pomalowałem jeszcze raz. Wyszło lepiej. Ale jak się chce idealnie, to najlepiej od razu zrobić dobrze. Poprawki nie zawsze dają radę w 100%. W sumie to nie podobają mi się te kalkomanie. Strasznie przeszkadzają przy zdjęciach. Świecą się pod światło jak dzikie. Macie może na to jakiś sposób? Oprócz zmiany światła?
  18. Z ciekawszych propozycji pojawiła się wersja eksperymentalna w układzie kaczki (canard), z kołem przednim oraz podwójnym usterzeniem pionowym. To jest do zrobienia.
  19. To ja przez dwa dni wydłubałem większe dziury w kadłubie z obu stron niż Rów Mariański, a Ty mi mówisz, że źle wkleiłem? To z premedytacją było! Ok, kabinka sklejona, teraz się maluje i schnie, ale wrzucam bieżące fotki, bo takich gorących dyskusji nie można schładzać . Ale "jedenastkę" w wersji canard macie u mnie jak w UBS-ie.
  20. No nie jest tak źle, obudowa od Łosia to fi 20, a oryginał z P.11 to fi19. Faktycznie jest więcej, ale nie aż tyle. Sam montaż jest filigranowy, ale i tak go nie widać, a trzyma się mocno. "Grzybek" osłony odstaje, ale to dlatego, że powietrze musi swobodnie opływać ożebrowanie cylindrów i wylatywać dalej. Osłona silnika (mimo iż wygląda na przedłużenie kadłuba) tak naprawdę przykrywa głowice cylindrów i redukuje ich opór, zapewniając im jednocześnie odpowiednie chłodzenie. Faktycznie wygląda to trochę dziwnie i odstająco, ale ma sens. Może to dlatego, że ta osłona się tak zwęża. Ja celowałem w to, aby kołpak śmigła i obudowa silnika (w znaczeniu skrzyni korbowodu) w miarę płynnie przechodziły w średnicę kadłuba. No, prawie się udało... Z tyłu widać, że tam nie ma jakichś ogromnych prześwitów. Ok, żeby tak na sucho nie siedzieć, wrzucam parę fotek. Jeszcze kabinka i poprawki malarskie i kalki.
  21. Taaa, faktycznie, szlifowanie mi wychodzi, gorzej z malowaniem . Cza poprawić-się poprawi.
  22. No tu bym polemizował. Pisałem, że chodzi mi o kształt osłony, bo fajna jest. A co tam wsadzili, 100kuców, czy 1000, whatever. No, ale jeśli chcieli zrobić z tej maszyny na progu lat 40-tych coś co nie było żartem (i to nieśmiesznym dla naszych pilotów), to 1000 KM to już norma. Dlaczego? Otóż moc niezbędna w locie poziomym do uzyskania danej prędkości zależy od sześcianu (trzeciej potęgi) tej prędkości! Czemu? Prosta fizyka: moc to praca przez czas, czyli siła razy prędkość, a siła (czyli opór) zależy od ciśnienia dynamicznego, czyli prędkości do kwadratu. Czyli moc zależy od prędkości do trzeciej. Long story - short: jeśli zmieniamy silnik, to nowa prędkość zmieni się z pierwiastkiem trzeciego stopnia mocy (tylko!). Przykład: PZL P.11c z silnikiem 600 KM wyciągał 375 km/h (tyle Wikipedia). Co będzie z silnikiem 900 KM? Płatowiec na lotnisku w Polsce, a silnik w Chinach? No aż tak słabych łóż silników u nas nie robili... Otóż nowa prędkość to mniej więcej 375 * (900/600)^(1/3) =430 km/h. Silnik połowę mocniejszy (paliwka też potrafi żłopnąć o 50% więcej - bo wartość opałowa ta sama), a przybyło 55 km/h. Tylko. Zacnie, ale odwłoka nie urywa. No, pilot ma większe szanse, to na pewno. Oczywiście silnik jest 50% cięższy, przy założeniu stałej relacji moc/masa motorka). masa ok. 440 kg, czyli dodatkowo 220 kg . A propos: PZL P.11g Kobuz miał silnik Bristol Mercury VIII. Do seryjnych Kobuzów planowano silnik o mocy ok. 850 KM. I to latało! Pilot Henry Szczęsny w 1939 zmniejszył na tym samolocie szanse dwóm załogom He-111. Drastycznie poniżej 100%.
  23. Malowanie w toku, za niedługo kończę. Jeszcze czerwony akcent przez cały kadłub i wystarczy tego pacykarstwa. Srebrnego pasa na osłonie silnika nie będę robić. Coś mi się on nie widzi. Myślę jeszcze nad kabiną. Ta od Iła wygląda po przymierzeniu jak od Toi-Toia. Muszę coś godniejszego wyrzeźbić. W końcu temat zobowiązuje...
  24. Szczerze mówiąc, to jeśli ten samolot miałby latać w liniach lotniczych, to zwiększenie szerokości kadłuba było konieczne (np. z 1,2 m na 1,6 m). Usterzenie, przy takim kształcie kadłuba na pewno poległoby na etapie prototypu. Samoloty o znacznie smuklejszym kadłubie miały usterzenie podwójne. Tu prosta sprawa, kształt można pożyczyć z PZL.46. Dodatkowo, jak pokazał przypadek Karasia, silnik powinien być umieszczony trochę niżej, aby nie ograniczał widoczności. No ale te zmiany to już bardziej w kategorii what-if (pomyślimy), a nie w kategorii niezrealizowanego projektu (tu niestety jakieś usztywnienie faktograficzne musi być).
  25. No i last, but not least: malowanie polskiego samolotu PZL-4 oraz "Amerykanów": Lockheed'ów L-10A Electra i L-14H Super Electra. Podobne, typowe dla końca lat trzydziestych. To chyba najbardziej pasuje mi do PZL.13, ale jest to chronologicznie najpóźniejsze malowanie. Chociaż gdyby "trzynastka" latała, to i na takie malowanie też by się załapała.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.