Nie ma co za dużo pisać, każdy kto już sklejał modele z FTF wie o tym, że składają się one rewelacyjnie, wszystkie części pasują do siebie idealnie. Jedyną rzeczą, która zawsze mnie lekko irytuje, jest ilość mocowań jednej części do ramki. Trzeba również uważać przy wycinaniu i obrabianiu elementów, z racji tego, że plastik jest dość miękki, można sobie "wjechać" ostrzem w wycinany element lub go złamać (np. elementy uzbrojenia i wyposażenia w Tankietkach) oraz podczas obrabiania, np. pilnikiem za daleko "pojechać" i uszkodzić dany element. Najgorsze są gąsienice, trzeba nim poświęcić więcej czasu, aby pozbyć się wszystkich śladów po wycięciu z ramki (a plastik jest dość miękki). Złożenie modelu Pz.II D zajęło mi ok. 2,5-3 godziny, nie śpieszyłem się, to ma być zabawa, a nie jakaś praca na akord lub wyścigi i jest on gotowy do malowania itd...
Dzień następny zabawy
Gotowy do mejkapowania:
Model oczywiście skleiłem prosto z pudełka, bez żadnych "udziwnień", ale o nich wkrótce. Jak zauważyliście, od niedawna zacząłem używać kleju WAMODu (fajnie pachnie i topi plastik!!) oraz gęstego Magic Glue, mimo, że to CA, to nie zastyga momentalnie co umożliwia lekką korektę oraz nieocenionej przy małych i drobnych elementach Kropelki, która łączy je momentalnie.
Pewnie niektórych rozśmieszy widok żyletek, ale do tej pory nie mogę sobie dobrać idealnego nożyka do wycinania małych elementów, stare nawyki pozostają.