Dawno mnie tu nie było czas pokazać, co wyskrobałem przez ten czas.
Na pierwszy ogień pójdzie apdejt samej bryły myśliwca:
skromnie, bo skromnie... ale przynajmniej wszyściuteńko jest zaszpachlowane, wyszlifowane i odnowione linie podziału po szpachli są :P
Koła:
Czarny i rdzawy wash. Ten drugi mi trochę nie wyszedł, ale mam nadzieję, że pigment i inne zabiegi do zakryją.
Bomba i kołpak:
tu fajerwerków nie ma.
Cyknąłem jeszcze kilka fotek wnętrza, przybliżenie na tablicę niestety kosztem jakości
I całość poglądowo:
Widać na końcówkach skrzydeł próby ostatecznego kolorku, chyba będzie dobrze
P.S.: a teraz taki mały bonusik:
Podczas klejenia części oznaczonej numerem 9 nie było kłopotów. Małe to to było, ale dałem radę.
Układam dziś wszystko do zdjęć, biorę goleń podwozia i zamarłem: części nie ma. Przeszukałem całe stanowisko - nic. No to bach na kolana i szukam na dywanie. Po 5 minutach, zdesperowany, poderwałem się na nogi i wtem coś mi błysnęło pod nogami. Schylam się EUREKA! Znalazłem! No więc biorę w paluchy i z bananem na twarzy oglądam to, co złapałem. SZOK! Nie złapałem części! zanim wziąłem pęsetę ze stolika, część tajemniczo zniknęła w otchłaniach dywanu Po jakichś 10 minutach poszukiwań z latarką, wstałem. Latarka leżała na ziemi i nadal świeciła. Podnoszę - no nie, deja vu! ZNALAZŁEM ZNÓW! Więc podniosłem pęsetą i od razu przykleiłem kropelką.
Co jest takiego niezwykłego w tej opowieści? Rozmiar części, jaką udało mi się znaleźć:
Ale mi się nastrój poprawił
pzdr!