Wczoraj dwukrotnie pomalowałem kastę podkładem, na ten cel zużyłem aż pięć butelek szarej pactry:
Dzisiaj przeszlifowałem kastę papierem 2000 i umyłem ją wodą z płynem do naczyń i odstawiłem do schnięcia. W tym czasie wybrałem się do mieszalni lakierów, kupiłem czarną bazę, bezbarwny, utwardzacz i rozcieńczalnik. Po powrocie odrazu usiadłem do modelu i prysnąłem ją na właściwy kolor. Po godzince farba była już sucha jak pieprz i chciałem zabrać się do polerki gdy moim oczom ukazała się struktura nadwozia jak by ktoś je zaorał Prysnąłem kaste jeszcze raz podkładem (tym razem z puszki) co by lepiej było to wszystko widoczne i teraz czekam na utwardzenie. Jutro okaże się czy wystarczy porządnie przelecieć blachy papierem ściernym, czy też będę musiał wszystko szpachlować
Obecnie tak to wygląda: